Wszawica to problem wstydliwy, choć powszechny. Jak jej zapobiegać, leczyć i jaki preparat wybrać

Redakcja
Redakcja
11 lipca 2018
Fot. iStock / Mypurgatoryyears
Fot. iStock / Mypurgatoryyears
 

Problem z wszami polega na stereotypowym kojarzeniu wszawicy z brudem i biedą. Wszawicą może zarazić się każdy. Nie są istotne status społeczny czy dbanie o higienę osobistą. Wszy nie biorą się z brudu jak uważa wiele osób. Do zakażenia wszami dochodzi najczęściej drogą bezpośredniego kontaktu lub na skutek kontaktu pośredniego w trakcie używania przedmiotów osobistego użytku jak grzebienie, szczotki do włosów, czapka czy ręczniki lub pościel.

Jak rozpoznać wszawicę?

Pierwszym objawem wszawicy u dziecka jest drapanie się po głowie. Świąd bierze się z podrażnienia i odczynu zapalnego wywołanego toksynami, wprowadzonymi przez wszy w trakcie pożywiania się ludzką krwią.

Świąd skóry prowadzi do intensywnego drapania, które uszkadza naskórek i prowadzi do powstawania przeczosów, sączących wydzielinę surowiczą, która jest doskonałą pożywką dla bakterii. Przeczosów należy szukać w okolicy potylicy, skroniowej oraz za uszami.

W przypadku nasilonych zmian zapalnych może dojść do powiększenia węzłów chłonnych szyjnych, to już jest niebezpieczny objaw, który wymaga wizyty u lekarza.

Kiedy najłatwiej zarazić się wszami?

Najczęściej do zarażenia wszami dochodzi u dzieci w wieku 2-12 lat czyli w wieku przedszkolnym i szkolnym. Dzieci zarażają się wszami w przedszkolu i szkole ze względu na prezentowane zachowania, sprzyjające przenoszeniu się wszy z jednego dziecka na drugie.

Dzieci w trakcie zabawy dotykają się głowami, przytulają się do siebie czy pożyczają sobie przedmioty higieny osobistej.

Naukowcy uważają, że zwyczaj dotykania się głowami i przytulania wynikał z potrzeby przenoszenia odporności w jak najwcześniejszym okresie życia człowieka, aby unikać chorób takich jak tyfus czy dżuma.

Przenoszeniu się wszy sprzyjają zagęszczenia ludzi. Wystarczy kontakt z zarażoną osobą w środkach komunikacji zbiorowej czy w trakcie imprez masowych aby doszło do zarażenia się wszawicą.

Do kontaktu z wszami dochodzi często na koloniach i obozach.

Bez szybkiego rozpoznania wszawicy może dojść do zarażenia wszystkich członków rodziny.

Jak zapobiegać wszawicy?

W przypadku najmłodszych dzieci przedszkolnych najważniejsze jest regularne, przynajmniej raz w tygodniu, przeglądanie włosów w poszukiwaniu gnid i wszy.

Pomocne w szybkim znalezieniu wszy jest przeczesywanie mokrych włosów dziecka gęstym grzebieniem. Można w ten sposób znaleźć na grzebieniu gnidy i dorosłe osobniki.

W przypadku dzieci starszych ważna jest edukacji i tłumaczenie dziecku jak unikać niebezpiecznych zachowań, sprzyjających przenoszeniu się wszy.

Jak leczyć wszawicę?

Pierwszymi metodami leczenia wszawicy było stosowanie trujących związków chemicznych z grupy pestycydów – pyretroidów. Po latach stosowania pyretroidów wszy wykształciły mechanizmy uodparniające je na działanie tych substancji, co doprowadziło do znacznego obniżenia skuteczności preparatów zawierających trujące składniki.

Dodatkowo pestycydy posiadają drażniące właściwości i mogą prowadzić do zmian zapalnych skóry owłosionej, dlatego nie można ich stosować u dzieci poniżej 6 roku życia.

Jaki preparat wybrać?

Nowoczesne preparaty zawierają w swoim składzie cyklometikon, dimetikon i oktanodiol, co pozwala im osiągnąć optymalną skuteczność potwierdzoną badaniami klinicznymi nawet u najmłodszych dzieci.

Preparaty te dodatkowo nie narażają dzieci na drażniące działania jakimi charakteryzują się pyretroidy. Profil bezpieczeństwa pozwala na stosowanie tych preparatów już u dzieci od 6 miesiąca życia.

hedrin_KV

Więcej informacji o leczeniu wszawicy na stronie: www.wszawica-hedrin.pl


Artykuł powstał we współpracy z Hedrin

 


Jesteś cały czas podminowana? Zła bez konkretnego powodu? Uważaj, może to być objaw depresji lub… problemów w związku

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 lipca 2018
Fot. iStock/AzmanL
Fot. iStock/AzmanL
 

Cały czas czujesz w sobie napięcie? Jesteś nieustannie poddenerwowana, rozdrażniona, zła? Kłócisz się z mężem, krzyczysz na dzieci, nawet panu listonoszowi czy pani w sklepie rzuciłabyś się do gardła? A gościa, który w korku wepchnął się przed ciebie, najchętniej być pogryzła? I do tego wszystkiego nie masz pojęcia, dlaczego tak właśnie się czujesz?

Uwaga – to, że zdajesz sobie sprawę z nieuzasadnionej niczym konkretnym złości, to już coś. Natomiast jej przyczyn może być kilka. Zastanów się:

  • może masz słabe granice? Mówisz „tak”,  choć tak naprawdę chcesz powiedzieć „nie”. Robisz coś dla innych, na co zupełnie nie masz ochoty? Koleżanka z pracy podrzuca ci swój stos papierów? Sąsiadka daje ci dziecko na przechowanie? Teściowa nieustannie wtrąca się w twoje życie?
  • może nie dosypiasz? Jesteś nieustannie zmęczona i do tego toniesz w liście rzeczy „do zrobienia na już”, kiedy ty nie masz na to siły?
  • może to depresja? Tak, to jeden z objawów, choć często myślimy, że depresja to apatyczność. Weź pod uwagę, że zwiększona drażliwość jest także jej częstym objawem.
  • może to niepokój. Osoby z silnie zakorzenionym poczuciem lękiem często czują się przytłoczeni, ponieważ muszą ciężko pracować, by zapanować nad swoim emocjonalnym stanem. Gdy pojawia się trudna sytuacja, reagują złością, która działa jak bezpiecznik
  • może chodzi o twoją relację z najbliższymi. Jesteśmy źli  na swoich współmałżonków, dzieci, rodziców, przyjaciół lub współpracowników, bo czujemy się niedowartościowani, niedoceniani, niewidzialni. Może miałaś nadzieję, że twoja przyjaciółka cię wesprze, a tego nie zrobiła, że mąż czy partner zaangażuje się w domowe obowiązki? Ta frustracja wystarczy, by odczuwać permanentny gniew.

Jeśli czujesz, że każdego dnia walczysz z tym, żeby nie eksplodować, przyjrzyj się swojej złości, poszukaj jej źródła. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawę, że nasza irytacja nie bierze się znikąd. Być może krzyczysz na dzieci, kłócisz się z szefem, bo twój mąż za dużo pracuje, nie pomaga ci w domu, a ty nie dość, że jesteś zmęczona, to jeszcze masz poczucie niesprawiedliwości, że wszystko jest na twojej głowie? Może jesteś sfrustrowana ciągłym siedzeniem w domu z dziećmi, bez braku możliwości wyjścia i oderwania się na chwilę od codzienności? A może szef cię w pracy nie docenia i złość na tę sytuację wyładowujesz w domu, na najbliższych? Nie chodzi o to, żeby się nie denerwować, nie złościć, ale należy pamiętać, że to emocja, która chce nam coś powiedzieć, na coś wskazuje, trzeba tylko tego poszukać.

Gniew często jest wtórną emocją.. Pod frustracją i drażliwością kryje się na przykład samotność, smutek lub strach. Akceptacja złości i wykorzystanie jej do zrozumienia siebie to fantastyczna droga, którą możesz przejść, zyskując zdrowie emocjonalne. Więc, jeśli dziś, wkurzasz się bez powodu, poszukaj źródła, zastanów się, co cię naprawdę wkurzyło. Powodzenia!


 

źródło: Psychocentral

 


Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Jak nas zmienia małżeństwo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 lipca 2018
Fot. iStock/Halfpoint
Fot. iStock/Halfpoint

Wiele osób uważa, że po ślubie się zmieniamy. Ściślej mówiąc, że zmienia się nasz partner. Wydaje nam się, że zanim staliśmy się mężem i żoną, on/ona był kimś o wiele słodszym, bardziej wrażliwym. Po kilku latach małżeństwa patrzysz na swoją połówkę inaczej i zastanawiasz się, co właściwie się stało? Co się stało z mężczyzną, który dbał o twój dobry nastrój i rozśmieszał cię, kiedy byłaś smutna? Dlaczego już tego nie robi, albo robi to jakoś inaczej?

Czy twój partner naprawdę się zmienił? A może zmieniło się twoje postrzeganie tego, kogo kochasz? A jeśli to ty się zmieniłeś? Albo zaszła w was  jakaś wspólna zmiana, której nie zauważyliście? Istnieje wiele możliwości, wiele czynników, które sprawiły, że tak właśnie czujesz. Niekoniecznie jest tak, że potrafisz ocenić sytuację. Warto jednak przyjrzeć się bliżej waszej relacji i uczuciom, które was łączą.

Zdaniem Harville Hendrixa każde małżeństwo ma swoje etapy. Pierwszy z nich, zwany ” Romantyczną miłością „, jest jak słodycz i światło. To faza, w której wydajemy się sobie idealni i uważamy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Partnerzy czują się wspaniale, ich życie jest wspaniałe, dajemy drugiej osobie z siebie to, co najlepsze. Gdyby to tylko mogło trwać dłużej… Ale ten etap w końcu dobiega końca i wchodzimy w fazę „Walki o władzę”. Nie jest już tak optymistycznie, bo właśnie w tym momencie potykamy się o tak zwane „zwyczajne życie” i rzeczywistość, która rezentuje się inaczej niż bajka, w którą dotąd wierzyliśmu.  Gdy tu docieramy, czujemy się źle, wspólne życie staje się trudne, a my mamy tendencję do odkrywania w sobie wzajemnie najgorszych wad. Czy to znaczy, że wcześniej ich nie mieliśmy? Nie, ale nie rzucały się one tak bardzo w oczy.

Hendrix argumentuje, że etap „Walka o władzę” jest nieuniknionym etapem we wszystkich relacjach. Celem dobrego małżeństwa jest wyjście z fazy „Walki o władzę” i przejście w kierunku etapu „Prawdziwej miłości”. Ten ostatni etap stanowi nagrodę dla partnerów. Jeśli dotrą aż tam, czeka ich prawdziwe związkowe szczęście i harmonia.

Badania naukowców z Uniwersytetu w Georgii dostarczają dowodów potwierdzających tę teorię. Okazuje się, że małżeństwo rzeczywiście zmienia naszą osobowość, ale nie tak, że uwypukla nasze najgorsze cechy.  Najbardziej widoczną zmianą jest to, że mężowie i żony stają się dla siebie mniej przyjemni, mniej życzliwi.  Ale są też zmiany pozytywne. Uśredniając wyniki badań, można wysnuć wnioski, że po zawarciu małżeństwa panowie stali się bardziej sumienni, a panie mniej niespokojne, mniej przygnębione i złe.

Mężowie pracują ciężej niż w okresie zanim zawarli małżeństwo i stają się bardziej odpowiedzialni. To ma sens i jest pożądane dla dobra zwiazku u rodziny. Biorą na siebie ciężar swojej nowej roli. Żony czują się lepiej, mają bezpieczniejsze, stabilniejsze relacje z ukochanym i są mniej podatne na różne wahania nastroju. Taka wzajemna wymiana jest korzystna. Ale naukowcy zaobserwoali również, że  jednocześnie panowie stają się mniej otwarci, a i panowie i panie stają się dla siebie mniej przyjemni i życzliwi.

Ten spadek ugodowości jest z pewnością rozczarowującym odkryciem, ale doświadczanym przez większość par. Harville Hendrix jako znawcza małżeńskich relacji powiedziałby, że to nieuniknione przejście od romantycznej miłości do walki o władzę.

Jeśli bezpiecznie przejdziemy aż do ostatniego etapu relacji małżeńskiej, naszemu związkowi raczej nic już nie grozi. Zaakceptujemy zmiany, które w nas zaszły i pokochamy się na nowo, ale inaczej – miłością dojrzałą i świadomą.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Fot. iStock / Alija

Masz ciągle opuchnięte kostki? Sprawdź, które z 5 problemów ze zdrowiem, mogą być tego przyczyną

Fot. Pixabay / RachelBostwick /

Witaj chorobo – matka na zwolnieniu lekarskim. Jak zadbać o zdrowie dziecka?

Fot. iStock / freemixer

5 produktów, które pomogą jesienią i zimą wzmocnić odporność