Są piękne i modne, ale piekielnie szkodzą stopom. Sprawdź, których butów twoje stopy na pewno nie pokochają

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 kwietnia 2016
Fot. Pexels / Stokpic  / CC0 Public Domain
Fot. Pexels / Stokpic / CC0 Public Domain
 

Kobiety kochają buty! Prawdę mówiąc, gdyby tylko każda z nas miała wystarczająco pieniędzy i miejsca na buty, nasze kolekcje powiększałyby się szybko. Seksowne szpilki, lekkie japonki czy może długie kozaczki na zimne dni? Które lubicie nosić najbardziej?

Niestety, prawda jest taka, że kobiece stopy nie przyjmują przymusu noszenia pewnego rodzaju obuwia zbyt dobrze. Bóle stóp, odciski, halluksy, to tylko niektóre z przykrych konsekwencji noszenia „złych” butów.

Sprawdź jakie buty nie są najlepszym pomysłem dla kobiecych stóp

Seksowna klasyka – szpilki na cieniutkim obcasie

Im wyższe, tym lepsze. Nie tylko wspaniale wysmuklają kobiecą sylwetkę, ale dodają cennych centymetrów do wzrostu. Kocie ruchy, jakie nabywamy wraz z delikatnym kołysaniem bioder, uwielbiamy tak samo, jak kochają je mężczyźni. Jednak szpilka mają pewną wadę – zmieniają środek ciężkości ciała, mogą powodować ból kręgosłupa, odcinków lędźwiowego i szyjnego. A jeśli kobieta jest niewprawiona w chodzenie w szpilkach, lub źle nastąpi na ziemię, narażona jest na skręcenie stawu skokowego. W dodatku ciężar ciała spoczywa na środkowej części stopy co niesie ryzyko wystąpienia zwyrodnień kości i stawów, oraz przykurczu ścięgna. Po kilku latach noszenia szpilek, może być niemożliwy powrót no noszenia płaskiego obuwia.

 Fot. Pixabay / Espressolia / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Espressolia / CC0 Public Domain

Buty z wąskim noskiem

Długotrwałe noszenie tego rodzaju butów, jest wręcz gwarancją nabawienia się halluksów (koślawych paluchów, które trudno skorygować, zazwyczaj duże zmiany usuwa się operacyjnie) oraz problemów z wrastającymi paznokciami u stóp.

 Fot. Pixabay / 621hjmit / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / 621hjmit / CC0 Public Domain

Klapki japonki

Fantastyczne na gorące dni. Stopa się w nich nie poci, są lekkie, przewiewne i delikatne, w sam raz na lato. Ale by utrzymać buty podczas chodzenia, trzeba kurczyć palce, co przeciąża mięśnie stóp. Ich delikatność i odkrycie stopy naraża również na kontuzje, podczas potknięcia się lub nadepnięcia.

Baleriny

Te wygodne i dziewczęce buty, znakomicie nadają się na ciepłe miesiące. Chodzi się nam w nich bardzo wygodnie, jednak  nie dają oparcia wysklepieniu, mogą powodować stany zapalne rozcięgna podeszwowego, a cienkie podeszwy nie zapewniają żadnej amortyzacji.

 Fot. Pixabay / moerschy / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / moerschy / CC0 Public Domain

Koturny

Mimo, że w porównaniu do szpilek, koturny wydają się być całkiem wygodne i bezpieczne, można im zarzucić to, że nie pozwalają stopie się zginać. Sztywna podeszwa utrudnia naturalny ruch, stojąc w opozycji do biomechaniki stopy.

 Fot. Pixabay / TanTanika / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / TanTanika / CC0 Public Domain


Zrobiło mi się niedobrze słysząc, że rozwód to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 kwietnia 2016
Zrobiło mi się niedobrze słysząc, że rozwód to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć
Fot. Pexels / Splitshire / CC0 Public Domain
 

Zostawił ją. Tak po prostu. Myślała: „Jak rzecz, zużyta, wyrzucona, nieprzydatna”. Leżała w pościeli, która jeszcze nim pachniała. Nie chciała jej zmieniać. Jakby ten zapach dawał jej nadzieję na jego powrót. Z trudem zwlekała się zrobić dzieciom śniadanie, wysłać do szkoły. One sobie same już dobrze radziły. Czasami córka pytała, czy dobrze się czuje. „Oczywiście, nic mi nie jest” odpowiadała jak automat. Oni wychodzili w dzień. Do szkoły, na zajęcia. Dziękowała, ze są już nastolatkami, że nie musi już koło nich biegać. Dziś nie miałaby na to siły.

A czasami przeklinała, bo może gdyby byli młodsi, gdyby byli jeszcze dziećmi, to on nigdy by nie odszedł? Zostawałby każdego dnia dla dzieci, a ona wyczułaby to i postarała się bardziej. Może krócej karmiłaby piersią. Może pojechałaby na ten weekend, który on jej zaproponował, ale wtedy dzieciaki były chore. Nie chciała ich zostawiać z jego matką.

Kiedy leżysz

Został jej zapach pościeli. I zwolnienie od psychiatry. 20 lat małżeństwa sąd zamienił w nic w pół godziny. Miała nadzieję, że stanie się inaczej, że on jednak wróci. Przyjęłaby go. Byłaby dla niego najlepsza na świecie. Już nigdy nie narzekałaby, że nie odwiesza ścierki w kuchni, że upomina ją, gdy to ona prowadzi auto. Nie mówiłaby, że jest zmęczona, gdy on miał ochotę na seks. Byłaby żoną idealną. „Dlaczego dopiero, gdy ktoś odchodzi, widzimy, co robiłyśmy źle” – mówiła przyjaciółce, a ona jak mantrę jej powtarzała: „To nie jest twoja wina, to on okazał się fiut*m, który stracił jedną część ciała dla młodszej”. Nie wierzyła przyjaciółce. Leżała w pościeli i wciąż i wciąż miała nadzieję, że przyjdzie, że wejdzie z walizką – tą z którą pewnego dnia wyszedł i powie: „Tylko ciebie kocham, przepraszam”. Ale mijały tygodnie i nic się nie zmieniało. Jedynie jego zapach był coraz mniej odczuwalny. Ale lubiła przypominać sobie, jak się kochali w tym łóżku, jak on chrapał, jak kłócili się o kołdrę, aż w końcu kupili dwie osobne. Tej jednej nienawidziła. Gdyby mogła, to tę kołdrę oskarżyłaby o rozpad swojego małżeństwa.

Ale mogła oskarżać tylko siebie.

Kiedy jesteś na kolanach

Było jej wstyd. Była upokorzona, jako kobieta, jako żona i kochanka. Bo skoro on odszedł, to jak to świadczy o niej? Ona jest wybrakowana, stara, nieatrakcyjna. „Pewnie mu nie dawała” – tak, na pewno tak wszyscy wokół myślą, może nawet i mówią. Już nie miała nadziei. Pojawiła się złość i furia. Na strzępy podarła pościel wyrzuciła kołdry. Łóżko sprzedała, zmieniła meble w sypialni. Chciała wymazać go z życia, jakby go nigdy nie było. Pojawiał się – przyjeżdżając po dzieci, albo pisząc, że chciałby z nimi gdzieś pojechać na weekend, który nie był jego weekendem. Ta cisza w domu. Ta bezczynność. Kiedy była nikomu niepotrzebna. Gdy dzieci nie było, wpadała w szał likwidowania wszelkich oznak jego bytności w tym domu, wszystko co zbyt mocno się jej kojarzyło z przegranym małżeństwem zmieniała, wyrzucała. I tak, kiedy dzieci wróciły po jednym z weekendów, zastały przemalowany salon i jej sypialnię. Nowe doniczki do kwiatów. Kochała doniczki, te które od niego dostała wytłukła co do jednej. Nowe ręczniki. Pościel. Świeżość mieszkania momentami pozwalała odetchnąć głębiej. „Sama to wszystko zrobiłaś” – pytał mąż przyjaciółki z podziwem rozglądając się po mieszkaniu. To dodawało jej siły i wywoływało nawet uśmiech na jej twarzy. Tylko te noce…

Kiedy podnosisz głowę

Miała cel – pozbyć się go z życia, pozbyć się wszystkiego, co by jej o nim przypominało. Przyszedł dzień, kiedy już nic nie zostało. Rozejrzała się po mieszkaniu. Usiadła w fotelu, a w głowie jej dudniło: „I co teraz, i co teraz”. Nie chciała wracać do łóżka w sypialni, nie chciała już rozpamiętywać. „Żyj swoim życiem” – przeczytała ostatnio. Swoim życiem… Tylko gdzie ono jest? Przecież on – oni byli całym jej życiem. „Pójdziesz ze mną do kina, proszę” – zadzwoniła do przyjaciółki, a gdy się zgodziła, płakała. Płakała nad sobą, nad swoim strachem, że nie podoła dźwignąć tego swojego życia, że pierwszy raz kogoś o coś poprosiła. Była wdzięczna. Nawet nie za ten wieczór, za film. Była wdzięczna, za to, że ona się zgodziła. Tak po prostu. Obiecały sobie powtarzać takie kinowe dni chociaż raz w miesiącu.

Poszła na zakupy. Sukienka, spodnie, nowa bluzka – schudła w tak zwanym międzyczasie. Już nie chciała wyglądać jak w żałobie. W tych ciemnych ubraniach. To niesamowite jak zwykłe zakupy potrafią zmienić człowieka… „Taka głupota” – myślała śmiejąc się do samej siebie i do mężczyzny, który ją właśnie minął zatrzymując przez chwilę na niej swój wzrok.

Kiedy się prostujesz

„Rozwód to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła mi się przytrafić” – usłyszała kiedyś i wtedy zwymiotowała. Ze stresu, z rozpaczy, z obrzydzenia. Dziś zaskoczona uśmiecha się do tych słów. Spotykamy się w trzecią rocznicę jej rozwodu. Siedzi przede mną piękna, dojrzała kobieta. Ma modnie obcięte włosy. I cudownie kolorową apaszkę na szyi. „Pamiętam tamte zakupy i to pierwsze wyjście do kina, nadal mnie zadziwia, że człowiek tak niewiele potrzebuje, żeby zobaczyć, że wokół niego dotyczy się całkiem fajne życie”. To wtedy po powrocie do domu otworzyłam komputer i zaczęłam czytać historie kobiet tak bardzo podobne do mojej. Tylko one były w zupełnie innym miejscu, stanęły na nogi. Mówiły, że w końcu mogą robić, co chcą, że są wolne od ograniczeń, które same sobie narzucały, choć często robili to też mężczyźni”.

Tak bardzo się bała. Zapisała się na kurs tańca. Poprosiła córkę, żeby z nią chodziła. Tak dawno nie tańczyła, tak dawno tak się nie śmiała i nie czuła się tak dobrze. Zobaczyła łzy w oczach córki i popłakała się na tej sali, między obcymi ludźmi. Uzbierała pieniądze na wycieczkę do Paryża – poleciały we trzy. Trzy przyjaciółki, kobiety, które obok niej były przez cały ten czas. Dzisiaj nie myśli o sobie, że jest rozwódką. „Jestem szczęśliwą kobietą” – odpowiada, gdy pytam, kim dziś jest. „Wiesz, to jest nieprawdopodobne i niezmiennie mnie zadziwia, jak wiele zależy od nas samych. Przecież ja mogłam zostać tam, w tej pościeli. Pewnie byśmy się nigdy nie spotkały, albo minęłybyśmy się na ulicy – ja smutna i samotna kobieta i ty pędząca gdzieś do przodu”. Takich kobiet wiele widuję. Ale myślę sobie, że ta historia pozwoli choć jednej z nich podnieść się. Uwierzyć, że szczęście naprawdę zależy od nas. Że nic nie przegrywamy, wręcz przeciwnie z każdej bitwy możemy wyjść zwycięsko, gdy tylko złapiemy szansę na wygraną. I nawet, gdy myślimy, że już nic dobrego nas nie czeka, że nic już nie jesteśmy warte, trzeba podnieść głowę i rozejrzeć się by zobaczyć „jakie fajne życie” toczy się wokół.


Odważne, nierozsądne lub wręcz przeciwnie, ale wszystkie niezwykłe. Kultowe role kobiece, które kochamy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 kwietnia 2016
Odważne, nierozsądne lub wręcz przeciwnie, ale wszystkie niezwykłe. Kultowe role kobiece, które kochamy
Fot. Fotomontaż Screen Facebook/ Erin Brockovich Movie Instagram/ Working Title

Jakie są wasze ulubione, filmowe role kobiece? Które kreacje aktorskie albo postaci najbardziej zapadły wam w pamięci? Które filmy obejrzycie jeszcze raz z przyjemnością? Poznajcie naszą listę i dopiszcie wasze propozycje!

1. Erin Brockovich (Julia Roberts, Erin Brockovich)

Odważna, samotna matka, potrafiąca zawalczyć nie tylko o siebie i swoje dzieci, ale także o innych…

2. Bridget Jones (Renee Zellweger, Dziennik Bridget Jones, 2001)

Nierozsądna, zabawna, romantyczna i zakochana w niewłaściwym facecie… Do czasu!

  3. Holly Golightly (Audrey Hepburn, Śniadanie u Tiffany’ego, 1961)

Dziewczyna „nie z tego świata”, żyjąca złudzeniami dziewczyna do towarzystwa z bezimiennym kotem i niesamowitym urokiem osobistym.

Fot. Screen z YouTube / EverythingAudrey.com

Fot. Screen z YouTube / EverythingAudrey.com

 

4. „M” (Judi Dench, seria filmów o Agencie 007, Jamesie Bondzie, 1995-2012)

Pierwsza w fimowej historii kobieta na stanowisku szefa MI6, łagodna, elegancka, ironiczna i zdecydowanie dużo lepsza w tej roli niż jej poprzednicy!

5. Miranda Priestly (Meryl Streep, Diabeł ubiera się u Prady, 2006)

Szefowa amerykańskiej edycji magazynu „Vogue” –  kobieta demoniczna, ekscentryczna, wymagająca. Ale i bardzo ludzka, gdzieś, w głębi…

6. Hermiona Grenger (Emma Watson, seria ekranizacji powieści o Harrym Potterze, 2001-2011)

Dziewczyna – czarodziejka. Nieco przemądrzała i bardzo ambitna. Czy Harry pokonałby Voldemorta, gdyby nie jej wiedza i odwaga?

7.  Królowa (Helen Mirren, Królowa, 2006)

Postać prawdziwa, kreacja niezapomniana, przedstawiająca trudny (z wielu względów) dla rodziny królewskiej moment śmierci księżnej Diany.

8. Jo March  (Winona Ryder, Małe Kobietki, 1994)

Energiczna, radosna i uzdolniona literacko, jedna z czterech sióstr March.

9.  Elinor Dashwood (Emma Thompson, Rozważna i Romantyczna, 1996)

Rozsądna, ale, jak się okazuje wcale nie pozbawiona tęsknoty za romantyzmem…

10. Profesor Minerwa McGonagall (Maggie Smith, seria ekranizacji powieści o Harrym Potterze, 2001-2011)

Surowa i majestatyczna, a jednocześnie ciepła i dbająca z czułością o swoich uczniów.

11. Amelie Poulain (Audrey, Tautou, Amelia, 2001)

Zagubiona i samotna, szukająca miłości dziewczyna, która postanawia pewnego dnia, że będzie zmieniać na lepsze życie innych ludzi.

12. Panna Marple (Geraldine McEwan, seria ekranizacja powieści Agathy Christie 2004-2007)

Urocza, starsza pani, której ulubionym zajęciem jest rozwiązywanie zagadek kryminalnych.


Zobacz także

Fot. Pixabay / Pezibear /

Mała kobieta z wielkim problemem. Jak przeciwdziałać infekcjom intymnym u dziewczynek?

Fot. iStock/JTSorrell

„Ja ci pokażę, że jestem ciebie warta. Jestem fajna, piękna, interesująca, lepsza od niej”

Fot. iStock / BalazsKovacs

Niska samoocena niszczy i miesza we wszystkich aspektach życia. Znajdź własny klucz do potrzebnej zmiany