Poszło w cycki?! Pięć oznak, że pora do endokrynologa

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
17 czerwca 2016
Poszło w cycki?! Pięć oznak, że pora do endokrynologa
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz
 

Twój najlepszy przyjaciel i najgorszy wróg – to najkrótsze określenie hormonów, które mogą zaburzyć całą gospodarkę twojego organizmu. Od nich zależy wszystko, od wyglądu po samopoczucie. Uwielbiamy endorfiny – hormon szczęścia, ale kortyzol – hormon stresu, jest już naszym wrogiem. A skoro nad wrogami chcemy mieć kontrolę, kiedy warto udać się do endokrynologa?

Nagły przyrost wagi

Zdrowo się odżywiasz, pilnujesz diety, a do tego jesteś w ciągłym ruchu – siłownia, joga, bieganie. Nagle masa twojego ciała powiększa się o dobre kilka, ba kilkanaście kilo. Z chorobami zazwyczaj kojarzy nam się utrata wagi, choć otyłość traktujemy jako jedną z nich. W czym tkwi błąd? Nie tylko twój tryb życia odpowiada za liczby na wadze. Otyłość, szczególnie ta, do której doszliśmy w bardzo krótkim czasie, może być spowodowana niedoczynnością tarczycy lub zespołem jajników policystycznych. Ten drugi, nieleczony, może doprowadzić do niepłodności, a w dalszej konsekwencji do nowotworu błony śluzowej macicy.

Trądzik i nadmierne owłosienie

Trądzik kojarzy nam się z okresem dojrzewania, kiedy hormony zaczynają szaleć, a młody organizm powoli nabiera dorosłego kształtu. Jednak kiedy jego występowanie przenosi się na dorosłe życie, oprócz wizyty u dermatologa, który zazwyczaj jest pierwszym wyborem, warto udać się do endokrynologa. Trądzik, ale i nadmierne owłosienie lub owłosienie w miejscach, w których nie powinno występować u kobiet (np. ‚wąsik’) może być spowodowany nadmiarem hormonów męskich u pań. Hormony męskie (androgeny), ale też hormony żeńskie (estrogeny) występują w organizmie zarówno kobiety jak i mężczyzny. Zazwyczaj jednak androgeny mają biologiczną przewagę u mężczyzn, a estrogeny u kobiet.

Osłabienie i przemęczenie

Dużo pracujemy, jesteśmy w ciągłym biegu, a nowych obowiązków zamiast ubywać – przybywa. W takiej sytuacji zmęczenie to normalna reakcja organizmu. Problem pojawia się w momencie, kiedy nawet po kilkudniowym odpoczynku, ciągle jesteś zmęczona i senna. Kiedy podstawowe badania wykluczą popularną anemię, pora na pozornie mniej popularne zaburzenia hormonalne. Nadmierna senność i uczucie zmęczenia może być objawem problemów z tarczycą. Ten mały gruczoł o wyglądzie motyla, odpowiada za metabolizm. Niedoczynność i nadczynność tarczycy to dwie różne choroby, ale posiadające jedną wspólną cechę – nadmierne zmęczenie. Jeżeli chcesz uniknąć kilku wizyt u lekarza, przed wizytą sprawdź stężenie TSH (hormonu przysadki mózgowej) oraz FT3 I FT4 (hormony tarczycy) we krwi.

Brązowe przebarwienia i fioletowo-czerwone rozstępy

Nagły przyrost wagi lub wręcz przeciwnie, ciąża, ale także nadczynność nadnerczy to powody występowania rozstępów. W tym ostatnim przypadku, rozstępy mają fioletowo-czerwone zabarwienie i potrafią być bardzo szerokie. Występują na udach, brzuchu, ale także na piersiach i sutkach.

Brązowe zabarwienie skóry w najbardziej odsłoniętych miejscach oraz w okolicach zgięć stawów latem może być mylone ze skutkami nadmiernego opalania i zapewne często tak jest. Jak mawiają nasze babcie – strzeżonego Pan Bóg strzeże! Hiperpigmentacja to nadmierne odkładanie się melaniny w obrębie skóry, spowodowane przewlekłą niedoczynnością nadnerczy. Przebarwiania mogą występować także na paznokciach, a znamiona stać się ciemniejsze.

Problemy z miesiączkowaniem

Kobieta jest niewolnicą hormonów, czego najlepszym dowodem jest fakt, że jej zdolność do rozrodu jest uzależniona nie tylko od cech genetycznych, ale przede wszystkim, od unormowanej gospodarki hormonalnej. Kiedy zaczynają się długie przerwy między jednym, a drugim okresem, niespowodowane ciążą, lub wręcz przeciwnie – krwawienie znacznie się przedłuża, pora do doktora!

Nieregularne okresy to najczęstszy powód wizyty u endokrynologa, choć zazwyczaj poprzedza je spotkanie z ginekologiem. Powody mogą być różne – od zwiększonego wydzielania prolaktyny przez przysadkę mózgową, przez niedobór tzw. ciałka żółtego, co ma związek ze zmniejszoną produkcją progesteronu w drugiej połowie cyklu, po wcześniej wspomniany zespół jajników policystycznych. Warto pamiętać, że unormowanie miesiączkowania może nas uchronić przed trwałą niepłodnością.

Endokrynolog nie gryzie!

Jeżeli zauważyłaś u siebie którykolwiek z objawów, które pozornie mogą wydawać się błahe – udaj się do endokrynologa. Dobry specjalista może sprawić, że po unormowaniu gospodarki hormonalnej, będziesz mogła spokojnie pozbyć się kilku nadprogramowych kilogramów, a miesiączki wrócą do normy.

Pamiętaj, żeby najpierw skorzystać z pomocy ginekologa, do którego możesz dostać się bez skierowania od lekarza rodzinnego. To właśnie ginekolog może wystawić skierowanie na podstawowe badania hormonalne, a następnie skierować cię do poradni endokrynologicznej.

 


Nie rozpamiętuję, nie płaczę, bawię się. Dziękuję moim byłym za lekcje, które mi dali. A ty za co podziękujesz swoim?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 czerwca 2016
Fot. iStock / teksomolika
Fot. iStock / teksomolika
 

Na jednym z forum internetowych (netkobiety.pl) znalazłam dzisiaj wpis jednej z internautek. „Dwa lata po końcu związku, a ja wciąż nie daję rady”. Zaczynał się tak:„Hej, może to głupie, że nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem, jestem zrozpaczona. Zacznę od tego, że ponad dwa lata temu byłam z chłopakiem, związek trwał krótko, niecałe pół roku. Zamieszkaliśmy razem, zadurzyłam się jak nigdy…”. Potem nastąpił opis zalet byłego i relacja z gwałtownego zwrotu. Rozstanie i dramatyczne cierpienie. Depresja, psycholodzy, alkohol. Gdy autorka listu dowiedziała się, że z kimś jest, napisała mu wiadomość, że wciąż go kocha (????), odpisał, że nigdy nic do niej nie czuł i żeby dać mu święty spokój”.  Myślałam, że list pisze nastolatka. Studentka może. Ale nie, to była kobieta przed trzydziestką.

Aaaaaaaa. Miałam ochotę odpisać: „To nie chodzi o jakiegoś gościa, chodzi o ciebie, rozpaczliwą potrzebę bycia kochaną, nieumiejętnością zgodzenia się na to, że ktoś nie”. Bo z jakiegoż to innego powodu pamiętamy dwa lata związek, który trwał kilka miesięcy.

Może ja jestem męska, wiem, że jestem. Po prostu nie rozumiem czemuż to kobiety mają taką tendencję do umartwiania się i rozpamiętywania. Czemuż to miesiącami, latami wieszają psy na swoich eks, zamiast ich pobłogosławić i życzyć szczęścia. Oraz dobrze zapamiętać zacne lekcje, które dostają. Po kiego człowiek wyciąga pudła z pamiątkami, grzebie w tym, wypytuje znajomych. Bo lubi cierpieć? Lubi uwiesić się w przeszłości?

Pewna moja koleżanka zostawiła narzeczonego. Zrobiła to tuż przed ślubem. No szczerze mówiąc po prostu zdezerterowała sprzed ołtarza. Rodzinny dramat, podział przyjaciół. Po roku ona NAGLE zrozumiała, że kocha eks.

– Sorry, miła moja. Rzuciłaś go dość spektakularnie, upokorzyłaś, on ma teraz inną. Nie ma szans.

Aaaaaa. Rozpacz, płacz, ból, darcie szat. Ale przecież go zostawiła. Jak może myśleć, że w miarę stabilny psychicznie gość wróci do niej po wywinięciu takiego numeru. I dlaczego, na przykład, my wracamy do kogoś, gdy nam wywinie jakiś straszny numer?

Walcz o coś, jeśli możesz, jeśli nie możesz, odwróć się i do przodu. A oto lekcje, które odebrałam.

Kotku, ja nie wiem

Byłam na studiach, gdy zostawił mnie facet, z którym byłam siedem lat. Hmm, on mnie nie zostawił, zakomunikował tylko: „Nie wiem czy chcę z tobą być”. Byłam, oczywiście, w szoku, w końcu planowaliśmy ślub. „Cholernie mi przykro, czy mogę coś zrobić?” spytałam. Przez pół wieczoru prosiłam go, żeby został, pytałam wcześniej dlaczego nic mi nie mówił. On, że nie wie i koniec.

„Jeśli wyjdziesz, nie masz po co wracać” odrzekłam. Ale wyszedł. Po dwóch tygodniach jednak wrócił i wyznał, że on jednak zrozumiał. Że mnie kocha.

Słucham? Żarty sobie pan robisz? Prosiłam tylko, żebyś nie wychodził, żebyśmy rozwiązali to razem. Wolałeś wyjść– okej, ale nie ma powrotu.

Czego mnie nauczył? Że nic nie jest na zawsze. I że to wcale nie taki dramat, bo jest na świecie mnóstwo boskich facetów. A przecież mogłabym wyć za nim do tej pory. Bo jak to on, chlip chlip, może nie wiedzieć.

Ty lepiej poukładaj te ubrania

Kolejny mężczyzna to pan porządnicki. Starałam się, przyznaję. Buciki to musiały poukładane być równiutko, porządek w szafkach, sterylnie i klar. „On ma nierówno pod kopułą” myślałam czasem. Ale zależało mi na nim. Tańczyłam więc z mopem częściej niż z nim. I szorowałam prysznic za każdym razem. Choć i tak słyszałam: „ O jejku, ale robisz bałagan”, „Mogłabyś te rzeczy sprzątać dokładniej?”. Obudziłam się więc pewnego dnia i stwierdziłam, że basta, że koniec. Chcę mieć swój nieładzik, swoje bibeloty porozstawiane. Dosyć tych tańców kuriozalnych. I co? On w szoku. Ale jak to, dlaczego? Że mnie kocha. Mam się nie pakować.

Słucham? Świetnie, że kochasz. Ale chyba najbardziej rzeczy poukładane. I proszę bardzo, nie że ci zabronię, ale ja nie chcę brać udziału w tym cyrku.

Czego mnie nauczył? Żeby nigdy nie zmieniać się na siłę, nie dopasowywać. Nie tańcować jak głupek. I że jest cienka granica między kompromisem, a zapomnieniem o sobie. Przekroczenie jej zapewnia choroby somatyczne, nerwice, lęki i tak dalej. No prosz! Dlaczego osoba w miarę normalna ma sobie to robić.

Nie mogę ci nic obiecać, sorry, ale może kiedyś

O, to mój ulubiony typ. Pan moje czekanie i nadzieja. Co już chciałam odejść, to on miał przypływ uczuć.

A największy przypływ uczuć miał wtedy, gdy napisałam, że to koniec. Wtedy przejechał całe miasto, w piątek, w korkach. Wszystko po to, żeby wręczyć mi pierścionek zaręczynowy swojej mamy.

Słucham? Człowiek nie jest gotowy, by z kimś zamieszkać, a nagle zmienia zdanie, bo traci? To co to za chęć?

Czego mnie nauczył? Że jeśli ktoś mówi: „Nie mogę nic obiecać, to raczej wie co mówi”.

Kochana, zostań

No i ostatni mój mężczyzna. Flirtowałam z nim, obiecywałam mu, uwodziłam. Wierzyłam, że to coś na dłużej. A podczas jednej rozmowy z nim pomyślałam: ratunku, nie. Nie chcę. Dzwonił, pytał, nie rozumiał. Chciałam mu wytłumaczyć, ale nie potrafiłam, więc unikałam telefonów.

Czego mnie to nauczyło? Że ja też mogę być żmiją, mogę zmienić zdanie, zachować się nieracjonalnie. To dlaczegóż mam mieć żal do innych?

Zresztą szkoda mi życia. Czy cierpiałam z powodu wyżej opisanych sytuacji? Pewnie, że tak. Mega boli, gdy ktoś nas zrani, czy jakieś nasze oczekiwania są niespełnione. Ale po co to analizować, zastanawiać się, rozpaczać, dręczyć, biczować? Zawsze w takiej sytuacji mówiłam sobie: Hej, droga przyszłości, co dla mnie masz?

Weźmy się dziewczyny w garść. Rozpamiętywanie to PRZEKLEŃSTWO. Blokuje, męczy, katuje. Wróćmy do listu. Co myśli facet o kobiecie, z którą był dwa lata temu? „Hmm, no tak, była taka Anka” Albo: „O Anka, ale ją kochałem”.  Albo: „Brrr”. Koniec. Kropka. Nawet jeśli kiedyś cierpiał z miłości, teraz śpi spokojnie.


„Kochani, wiem, że całe życie przed wami…”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 
Kochani, wiem ,że  całe życie przed wami…Spotkacie się z różnymi ludżmi, kulturami .W tej drodze będą Wam towarzyszyć dni słoneczne, ale też te pochmurne, deszczowe i wietrzne.  Chciałabym aby jedna zasada towarzyszyła Wam w tej drodze. Pamiętajcie ,że NASZE ŻYCIE NALEŻY NIE DO NAS, LECZ DO TYCH , CO NAS KOCHAJĄ…

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji

 


Zobacz także

jogurt

Lubisz smak jogurtu? Poznaj 7 powodów, dla których warto jeść go częściej

Fot. Materiały prasowe

Czas nowych postanowień, czyli co dla zdrowia w nowym roku?

Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz

„Niech się pani zajmie swoim dzieckiem!” – nakrzyczała, gdy chciałam pomóc