Piwo nie pasuje do kobiety? Bzdura!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 września 2016
Fot. iStock / mihailomilovanovic
 

No właśnie, piwo postrzegane jest jako niekobiece, w przeciwieństwie do kieliszka wina w dłoni, czy szklaneczki bursztynowego trunku z lodem. Warto to zmienić, z kilku ważnych powodów. Nie będę nikogo zachęcać do popadania w skrajność i wypijania pięciu „browarów” na raz, ale jedna szklanka (nie dwie, dwie i pół – tylko jedna!) piwa dziennie zdziała wiele dobrego dla organizmu.

Jedno piwo dziennie?

Zapewne kojarzycie angielskie przysłowie „one apple a day, keeps the doctor away”. Prawdę mówiąc, to samo można napisać o piwie. Jest ono bogatym źródłem przeciwutleniaczy, witamin z grupy B, witaminy PP, kwasu foliowego, a także minerałów (wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk).

1. Antynowotworowa siła

Szczególną uwagę badaczy zwrócił pozyskiwany z chmielu ksantohumol, zaliczany do związków flawonoidowych. Potwierdzono jego właściwości antynowotworowe, przeciwdrobnoustrojowe, antymalaryczne i przeciwwirusowe. Ksantohumol wprowadzono do obiegu jako suplement diety, działający tak jak estrogenowa terapia zastępcza dla kobiet w okresie menopauzy, przy profilaktyce raka, hamowaniu wzrostu nowotworu, zwiększeniu metabolizmu wątroby i jelit oraz wpływu na metabolizm glukozy i lipidów (wpływ na odchudzanie). 

2. Chroni twoje serce

Z żywieniowego punktu widzenia, piwo zawiera więcej białka i witamin z grupy B niż wino. Zawartość przeciwutleniaczy w piwie jest równoważna z winem, ale konkretne przeciwutleniacze są różne. Umiarkowane spożycie piwa, wiąże się z niższymi wskaźnikami chorób układu sercowo-naczyniowego. Jego spożywanie może prowadzić do zmniejszenia ryzyka rozwoju miażdżycy naczyniach krwionośnych, oraz zmniejsza ryzyko wystąpienia zatoru, np. w mózgu. Co więcej, piwo pomaga zwiększyć poziom dobrego cholesterolu we krwi, co poprawia kondycję naczyń krwionośnych.

3. Wspomaga pracę nerek

Piwo znane jest z właściwości moczopędnych, ponieważ składa się w 90% z wody, zawiera niewielkie ilości sodu, i sporo potasu. Wspiera tym samym proces wydalania i ograniczasz ryzyko powstania kamieni nerkowych aż o 40%

4. Wzmacnia układ nerwowy

Piwo przyspiesza proces powstawania komórek nerwowych, co poprawia pamięć. Krzem obecny w trunku wspomaga wydalenie z jelit toksycznych metali, odpowiedzialnych za choroby zwyrodnieniowe układu nerwowego.

5. Poprawia trawienie

Piwo często bywa pomocne w zaparciach, ze względu na zawartość błonnika. Piwo powstaje w wyniku fermentacji, wspomaga więc rozwój dobrej flory bakteryjnej w jelitach i pozwala unormować pH w żołądku.

6. Osłabia procesy starzenia

Co prawda, nałogowi alkoholicy dają swoim wyglądem zupełnie inne świadectwo, ale przy rozsądnym spożyciu piwa, zawarte w nim flawonoidy dbają o kondycję komórek ciała. Cechują się one zdolnością wymiatania wolnych rodników, a więc zdolnością do redukowania stanów zapalnych. To gwarantuje zdrowsze funkcjonowanie i wolniejsze procesy starzenia.

Warto sięgać częściej po piwo, ale w granicach rozsądku, bo tylko wtedy korzyści będą zdecydowanie górowały nad zagrożeniami.


źródło: www.powerofpositivity.comkrokdozdrowia.pl


Czy przekąski to zło? Nowe stanowisko Ekspertów Żywieniowych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 września 2016
 

Czy przekąski to zło? Takie pytanie zadawałyśmy sobie podczas spotkania, które odbyło się 20.09, w restauracji LIF (ul. Aleje Niepodległości 80) w Warszawie. Spotkanie poprowadziły: pani profesor Jadwiga Charzewska z Instytutu Żywności i Żywienia oraz pani profesor Anna Gronowska-Senger z Wydziału Nauk o Żywieniu SGGW.

Na samym wstępie Małgorzata Ohme przypomniała wszystkim, skąd wziął się taki właśnie temat debaty. Przekąski zagościły na stałe w naszym codziennym menu ze względu na zmiany cywilizacyjne, jakie dokonały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Eksperci postanowili zatem zadać sobie pytanie, czy to dobrze, czy źle i czy w związku z taką zmianą w naszym sposobie odżywiania nie można by „wykorzystać” przekąsek w słusznym celu.

Uczestniczki naszego spotkania przedstawiając się po krótce zwróciły uwagę, że jest to temat ważny i szalenie interesujący, zwłaszcza, że „podjadaniem” interesują się mamy pragnące przygotowywać pełnowartościowe posiłki dla swoich dzieci.

Wykład pani profesor Jadwigi Charzewskiej rozpoczął się od prezentacji nowej, zaktualizowanej piramidy żywieniowej dla dorosłych. Przestrzeganie wskazówek w niej zawartych pomaga zapobiegać występowaniu chorób uwarunkowanych dietą.

Pani profesor zwróciła nam uwagę na fakt, że zgodnie z wynikami ostatnich badań, aż 1/3 populacji nie dba o to, czy ich dieta jest prawidłowo zbilansowana. Wiadomo, że choćby ze względów fizjologicznych powinniśmy zachowywać odpowiednie przerwy między posiłkami (ok. 3 godzin). Wnioski z badań dowodzą, że Polacy dobrze wiedzą ile posiłków  dziennie i jak należy jeść, jednak ta wiedza nie przekłada się na nasze postępowanie. Najczęściej jemy więc trzy posiłki w ciągu dnia zastępując pozostałe przekąskami.

_F4A8150

Tak jak dorośli, tak i uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów mają dużą wiedzę teoretyczną na temat prawidłowego żywienia, ale i w ich przypadku nie przekłada się ona na prawidłowe nawyki żywieniowe.

Aż 85 % uczniów w wieku 11-15 lat spożywa codziennie przekąski (dostarczające im aż 450-550 kcal dziennie!) i to głównie te niezdrowe. Pewnie zdziwi was fakt, że roczne spożycie słodyczy i słonych przysmaków w postaci ciastek, wafelków, chipsów, lodów, czekolady i pralinek wynosi aż 14 kg!

Badania dowiodły, że przekąski wybieramy głównie ze względu na smak, a nie ich walory żywieniowe. Zaspokajamy nimi nasze potrzeby takie jak: przyjemność/smak/energia/głód (jeśli opuszczasz jakieś posiłki jesteś przecież głodna). A to właśnie motywacja stojąca za odpowiednim wyborem przekąsek jest kluczem do prawidłowego żywienia. Co warunkuje ten wybór? Możliwości. Produktów w sklepach i sklepikach szkolnych jest mnóstwo, rówieśnicy dają naszym dzieciom „jakiś” przykład, reklama kusi, a usamodzielnianie dzieci przez rodziców również nie pozostaje bez wpływu na efekty „przekąskowych” zakupów.

Aż 99% czterolatków spożywa przekąski codziennie. Podjadanie stało się faktem. Co z nim zrobić? Wykorzystać w słusznej wierze. Bo choć z jednej  strony przekąski przyczyniają się do otyłości, z drugiej mogą stanowić oręże do walki o zmianę naszych nawyków żywieniowych.

Ich popularność wynika głównie z coraz szybszego tempa w jakim żyjemy. Pracujemy dłużej, długi czas przebywamy poza domem, odczuwamy zatem naturalną potrzebę „naładowania akumulatorów”. Z tego właśnie względu powinniśmy dobierać przekąski ze szczególną starannością, dobrze wybrane mogą być dobrą częścią diety.

_F4A8186

Następny ważny głos w tej dyskusji zabrała pani profesor Anna Gronowska-Senger, przedstawiając nam stanowisko Ekspertów dotyczące zdrowych przekąsek.. Ta właściwa powinna dostarczać nam po prostu ważnych składników odżywczych (białko, witaminy, składniki mineralne, błonnik). Zdrowe przekąski możemy usystematyzować w następujące trzy kategorie:

1. Świeże warzywa (w formie nieprzetworzonej i jako sałatki są źródłem witamin,  składników mineralnych, błonnika).

2. Świeże owoce i produkty na ich bazie (sałatki, musy).

3. Mleczne produkty fermentowane (naturalne i smakowe jogurty, maślanki, serki homogenizowane jako źródło wapnia i białka).

Zdrowe przekąski rekomendowane w mniejszej ilości (ze względu na wysoką kaloryczność) to na przykład pełnoziarniste produkty zbożowe (płatki, drobne ciasteczka pełnoziarniste z ziarnami), orzechy (zawierające składniki mineralne) i suszone owoce.

_F4A8211

Do niezdrowych przekąsek zaliczymy słodycze, słone przekąski, ciasta i ciastka. Należy jednak pamiętać o tym, że  to, co jednemu służy, drugiemu może zaszkodzić. Należy zachować umiar, bilansować dietę (zawierającą przekąski) i wprowadzić do swojej codzienności wysiłek fizyczny.

W dyskusji podsumowującej nasze spotkanie, zwróciliśmy uwagę na trzy podstawowe kwestie:

  • złe nawyki żywieniowe dorosłych przekładają się na złe nawyki żywieniowe dzieci
  • kluczem do sukcesu jest stopniowe zmiana wyborów żywieniowych
  • wprowadzenie do szkół przedmiotu: „prawidłowe żywienie człowieka” stało się koniecznością.

 

_F4A8226_F4A8224_F4A8222_F4A8201_F4A8190_F4A8183_F4A8181_F4A8168_F4A8162_F4A8157_F4A8155_F4A8152_F4A8145_F4A8144_F4A8139_F4A8138_F4A8122_F4A8112_F4A8106_F4A8095_F4A8094_F4A8090_F4A8081_F4A8079_F4A8067_F4A8059


Moje, twoje, nasze… Żeby to miłość, a nie pieniądze, była najważniesza

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 września 2016
Fot. iStock/AleksandarNakic

Według psychologów, kluczem do udanej, dojrzałej relacji jest umiejętność rozmawiania  z partnerem o pieniądzach. Dla wielu z nas jest to jednak ciągle zbyt trudne. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego pieniądze częściej stają nam na przeszkodzie w budowaniu szczęśliwego, zdrowego związku niż pomagają w uwiciu wspólnego gniazdka i zdobyciu upragnionego poczucia materialnego bezpieczeństwa?

Moje, twoje i jeszcze jej

Na początku nic nie zwiastowało problemów. Kiedy Iwona spotkała Maćka, nie przeszło jej przez myśl, że kwestie finansowe będą miały tak destrukcyjny wpływ na ich związek. Oboje mieli dzieci z poprzednich związków. Mieli także liczne przykłady znajomych „po przejściach” wokół, byli więc przygotowani na pewne wyzwania. Ale niekoniecznie na to, co miało się wydarzyć, zwłaszcza, że oboje zarabiali podobne kwoty.

Bardzo szybko Iwona zdała sobie sprawę z tego, że Maciek wydaje więcej pieniędzy na swoją byłą żonę i dwie córki niż dokłada do wspólnego budżetu. Często prezentował dzieciom drogie podarunki, nieraz kupował niezbędne domowe sprzęty, z reguły, te z wyższej półki cenowej. Zdarzało się, że ratował z finansowej opresji byłą partnerkę.

„Kiedy zrobiłam mu o to  awanturę, oskarżył mnie, że jestem bez serca, że ​​nie obchodzi mnie, że one mają kłopoty”– opowiada Iwona.  Pomimo jej zastrzeżeń, Maciek nadal płacił za wszelkiego rodzaju domowe wydatki byłej żony, w tym naprawy samochodu, pianino dla dzieci, czy gadżety kuchenne.

Powoli obsesją Iwony stało się wyliczanie i porównywanie, ile pieniędzy Maciek wydał na „tamten dom”, a ile na ich wspólne gospodarstwo domowe. Gwoździem do trumny tego związku było opłacenie przez Maćka wakacji byłej partnerce i dzieciom, kiedy okazało się, że na wyjazd z Iwoną, chwilowo nie ma już środków.

Nie byłoby w postępowaniu Maćka nic niewłaściwego, gdyby po prostu, jako były mąż i ojciec upewniał się, że jego dzieci mają zapewnione bezpieczeństwo finansowe.  On jednak za pomocą pieniędzy próbował wynagrodzić im rozstanie z ich matką oraz nieobecność w ich codziennym życiu.  Do czasu, aż Iwona zdała sobie z tego sprawę, ich związek się rozpadł. Można było temu zapobiec, gdyby tylko oboje przedyskutowali otwarcie kwestie swoich wydatków. Niestety, choć wiele kobiet ma dziś ten rodzaj niezależności finansowej, o której nasze matki mogły tylko marzyć, wspólne pieniądze to dla zdecydowanej większości ciągle jeszcze temat tabu.

Pieniądze dają władzę i kontrolę – mówią psycholodzy. W związku, który nie funkcjonuje prawidłowo, wykorzystujemy je jako broń przeciwko drugiej osobie albo element szantażu. Badania mówią o tym, że około 70 procent małżeńskich problemów powodują ma swoje źródło w kłopotach finansowych. Atmosfera, w której toczą się rozmowy o pieniądzach, lub  której się ten temat przemilcza może być „barometrem partnerstwa” w związku.

Ustalenia finansowe między partnerami, lub ich brak, odzwierciedlają najgłębsze przekonania o sobie, o ich relacji oraz ich miejscu i roli w związku. I nie ma tu znaczenia, czy, czy pieniędzy jest dużo. Chodzi o wzajemny stosunek do siebie i nasze wewnętrzne przekonanie o tym, na co w związku zasługujemy.

Napięcia mogą łatwo powstać również wtedy, gdy dwie osoby mają różne podejście do tego, czym właściwie dla nich są pieniądze, a najczęściej wtedy, gdy między partnerami istnieje zarobkowa dysproporcja. Warto też  zwrócić uwagę na „zapalne punkty finansowe” – zmiany życiowe, które wpływają na dochód, takie jak rezygnacja pracy, urlop macierzyński, albo podwyżki.

Wiele z naszych przekonań dotyczących pieniędzy wiąże się z naszą potrzebą bezpieczeństwa. Jeśli „uboższy” partner staje czuje się zobowiązany wobec „bogatszego” może to doprowadzić do tego, że przyjmie on w związku rolę ofiary,  ponieważ konieczność proszenia o pieniądze jest jedną z najbardziej upokarzających rzeczy w relacji dwojga ludzi.

Ile ty właściwie wydałaś?

To było w przypadku Justyny i Pawła, którzy byli małżeństwem przez 11 lat przed narodzinami ich bliźniaków. „Kiedy podjąłem decyzję, aby zostać w dziećmi w domu, skupiłam się po prostu na tym, by być, być dla moich synów” – mówi Justyna.  „Nie wzięłam pod uwagę konsekwencji finansowych i tego, że od teraz  mam prosić męża o pieniądze na zakup nowej sukienki lub na wyjście z przyjaciółką.” Do tego czasu para zawsze zachowywała oddzielne portfele i konta, przelewając pieniądze na wspólny rachunek, z którego pokrywali wydatki na gospodarstwo domowe.  „Nigdy wcześniej nie kłóciliśmy się o pieniądze, dopóki nie rzuciłam pracy” – opowiada Justyna. Paweł stawał się coraz bardziej skąpy i zaczął wydzielać mi pieniądze, ograniczał kwoty, które mogłam wypłacić sobie z bankomatu. Czułam się jak wtedy, kiedy miałam 14 lat i musiałam prosić tatę o dodatkowe kieszonkowe.

Dopiero podczas terapii małżeńskiej Justyna zdała sobie sprawę, z tego, że brak niezależności finansowej obudził w niej na nowo głęboko zakorzenione lęki. Póki co, para zdecydowała się ustalić stałą, miesięczną kwotę pieniędzy, jaką każde z nich może wydać na siebie. „To nie jest jeszcze szczyt moich marzeń, ale dało mi więcej poczucia wolności i poprawiło moje samopoczucie.” – mówi Justyna.

Im bardziej jesteśmy zależni finansowo od swoich partnerów, tym bardziej prawdopodobne jest, że będziemy się uciekać do drobnych oszustw, takich jak nieprzyznawanie się do jakiegoś droższego zakupu, ukrywanie prawdziwej ceny itd.  Jednocześnie mniejsze jest prawdopodobieństwo, że będziemy wobec partnera niewierni.

Pamiętajmy, niezależnie od tego jak bardzo się kochamy i jak romantyczną wizję miłości mamy, kwestie finansowe warto przedyskutować już na samym początku związku. Pozwoli nam to oszczędzić sobie rozczarowań i ograniczyć nieporozumienia.


Zobacz także

Cudowna soja wcale nie jest taka wspaniała. Komu może zaszkodzić i w jakich produktach spożywczych się ukrywa?

Cudowna soja wcale nie jest taka wspaniała. Komu może zaszkodzić i w jakich produktach spożywczych się ukrywa?

Najczęstsze powody braku energii. Sprawdź, który dotyczy ciebie

Witaminy dla każdego? Lepiej wiedzieć, kiedy szkodzą zamiast pomagać