Pestycydy na owocach i warzywach? Dowiedz się, jak pozbyć się z nich szkodliwej chemii

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 marca 2016
Pestycydy na owocach i warzywach? Dowiedz się, jak pozbyć się z nich szkodliwej chemii
Fot. Pixabay / StockSnap / CC0 Public Domain
 

Owoce i warzywa kojarzą się ze zdrowym stylem życia i są zalecane w codziennym spożyciu ze względu na dużą zawartość witamin i składników mineralnych oraz błonnika. Poza smakiem mają wiele zalet, działają na organizm aktywizująco i przedłużają młodość. Szczególnie warzywa dostarczają niewielkiej ilości kalorii, więc są korzystne w leczeniu lub zapobieganiu otyłości.

Owoce i warzywa obecne są w sklepach przez cały rok. Niewątpliwym plusem tego jest stały dostęp do nich i korzystanie z prozdrowotnego działania. Należy jednak pamiętać wkładając do koszyka te produkty, że pochodzą one z dalekich krajów, i poza naturą dostajemy gratis chemię. Aby przetransportować je bez uszczerbku na świeżości, stosuje się wobec nich substancje hamujące proces dojrzewania.

Jeśli chętniej sięgacie po swojskie nowalijki, które w marcu są już dostępne na straganach i w sklepach, również musicie liczyć się z tym, że swojskie nie oznacza ekologiczne i bez chemii. Młode rośliny w szklarni są zazwyczaj sztucznie nawożone, by rosły szybciej i były bardziej obfite. Przy okazji nawożenia chłoną również szkodliwe związki chemiczne, które kumulują się w ich tkankach. Najbardziej niebezpieczne dla naszych organizmów są: azotany, azotyny, ołów, kadm, rtęć, miedź oraz resztki środków ochrony roślin, które kumulują się także w naszych organizmach.

Łatwo powiedzieć, że aby jeść naturalnie i zdrowo, wystarczy wybierać warzywa i owoce z bezpiecznych upraw. Tylko czy naprawdę dojdziemy które z naturalnych produktów są równocześnie ekologicznymi? Możemy albo uwierzyć na słowo sprzedawcy, albo zwracać uwagę czy produkt na etykiecie posiada odpowiedni certyfikat gwarantujący uprawę “bio”. Tylko to gwarantuje żywność bez konserwantów i pestycydów. 

Pestycydy, co to takiego?

Najprościej mówiąc są to substancje, które wykorzystywane są do zwalczania szkodliwych, niepożądanych organizmów. Producenci określają je jako konieczny środek ochrony roślin, a ekolodzy trucizną która nas otacza. Przede wszystkim używa się ich do ochrony roślin uprawnych, produktów żywnościowych oraz m.in. do niszczenia żywych organizmów, uznanych za szkodliwe (bakterii, grzybów, chwastów, wirusów, pleśni) w budynkach. Przy okazji niszczą także owady, roztocza, ślimaki, gryzonie. Nadmierne użycie pestycydów, traktowanych jako idealny środek do ochrony roślin i wzmocnienia wydajności uprawy, powoduj poważne, negatywne konsekwencje dla środowiska. W efekcie intensywnych deszczy i wiatru, pestycydy spływają dalej i zanieczyszczają wodę, powietrze, glebę. Upośledzają funkcjonowanie fauny i flory.

Wpływ pestycydów na zdrowie ludzi

Wymieniając działania polegające na truciu nieporządnych organizmów, czy rośliny pryskane pestycydami mogą być bezpieczne dla ludzi?

Producenci przestrzegają norm ustalonych dla wykorzystywania pestycydów w uprawie, nie grożą więc nam w tej perspektywie skutki uboczne. Jednak długotrwałe ich przyjmowanie w pożywieniu, może powodować kumulację w organizmie i możliwe konsekwencje dla zdrowia w przyszłości. Przekraczanie norm spożycia może doprowadzić do zwiększenia ryzyka wystąpienia nowotworu, problemów hormonalnych, uszkodzeń układu nerwowego, cukrzycy  i innych problemów zdrowotnych.

Działaj prewencyjnie. Oto sposoby na pozbycie się pestycydów z warzyw i owoców

Woda z solą. Wystarczy przez 10 minut moczyć warzywa i owoce w wodzie z solą morską lub sokiem z cytryny, a następnie wypłukać pod bieżącą wodą.

Specjalny płyn do mycia warzyw i owoców. Gotowe płyny mają za zadanie usunąć szkodliwe bakterie takich jak E-coli, Salmonella i Listeria, oraz wypłukać z roślin resztki nawozów i pestycydów.

Woda o odczynie alkalicznym. Na 1 litr wody dodaj 1 czubatą łyżkę sody kuchennej, przez 2-3 minuty płucz owoce lub warzywa. Po zabiegu woda stanie się mętna, a na jej powierzchni można zauważyć tłustawy ślad.

Etapowe oczyszczanie. Do 1 litra wody dodaje ok. pół szklanki octu albo 2-3 łyżki kwasku cytrynowego, wypłucz warzywa i owoce przez 2-3 minuty. Po wyjęciu z kwaśnej wody płucz je w wodzie o odczynie alkalicznym (1 litr wody z 1 czubatą łyżką sody oczyszczonej) przez kolejne 2-3 minuty. Następnie wypłucz warzywa i owoce w czystej wodzie. 

Pestycydy na owocach i warzywach? Dowiedz się, jak pozbyć się z nich szkodliwej chemii

Fot. Pixabay / BarnImages / CC0 Public Domain

Jeśli nie masz czasu na powyższe zabiegi, obieraj skórkę owoców i warzyw, na której osadzają się chemiczne substancje. Ten sposób jednak pozbawi owoc dobroczynnych substancji,  które znajdują się w samej skórce i w miąższu tuż pod nią. Do owoców i warzyw kumulujących najwięcej chemii należą : jabłka, seler, truskawki, brzoskwinie, szpinak, nektarynki, winogrona, słodka papryka, ziemniaki, jagody, sałata, kapusta liściasta/jarmuż. Warto więc szczególnie te produkty wziąć pod lupę przed spożyciem.

 


A gdyby ten dzień miałby być twoim ostatnim. Czego byś w życiu żałowała?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 marca 2016
A gdyby ten dzień miałby być twoim ostatnim. Czego byś w życiu żałowała?
Fot. Picjumbo/Viktor Hanacek / CCO
 

Pewnie nadchodzące Święta skłaniają mnie trochę do refleksji. Dziś do tego dołożyła się informacje z Brukseli, gdzie w wyniku wybuchów zginęli przypadkowi ludzie. Patrzę na te zdjęcia z lotniska i zastanawiam się, czego bym dzisiaj na tu i teraz żałowała, że nie zrobiłam. I nie uciekam się do wariackich podróży, realizacji wyjątkowych marzeń, bo na te jednego dnia nie starczy. Ale gdybym dzisiaj obudziła się z informacja: „Kochana, to jest ostatni dzień twojego życia”, co jeszcze szybko bym chciała nadrobić, co zmienić – na ten jeden dzień?

I wiecie co, żałowałabym:

Że za rzadko mówiłam kocham

Albo że mówiłam niedbale. Mojej mamie, siostrze, moim dzieciom i mężowi. Takie „kocham cię”, która często pada, ale nie zawsze niesie ze właściwe emocje.

Że czasami mi się nie chciało

Wstać i dać buziaka moim dzieciom, na do widzenia, dobranoc. Żałuję tych wszystkich gestów, które mogłam wykonać, a których czasami zwyczajnie mi się nie chciało dawać. Przytulić, pogłaskać, usiąść na chwilę i porozmawiać.

Że nie mówiłam, co czuję

Nie rozwiązywałam pewnych sytuacji tu i teraz, bo się korygowałam, bo nie chciałam kogoś urazić, powiedzieć za dużo. A powinnam, bo czasami szkoda czasu na tracenie energii na trzymanie emocji na wodzy, lepiej je wypuścić i pójść dalej.

Że nie zadzwoniłam

Choć obiecałam jak nie sobie to komuś innemu, że dzisiaj już na pewno się odezwę. Że nie mogę odkładać tego w nieskończoność, bo ktoś nie będzie wiecznie czekał, a ja mogę za chwilę nie mieć możliwości, żeby zadzwonić, napisać maila, pokazać, ze ktoś jest dla mnie ważny,

Że zbyt rzadko się uśmiechałam

Do siebie zbyt rzadko. Bo fajna ze mnie dziewucha, bo przecież lubię siebie, a robiłam wszystko by o tym nie pamiętać, by wymagać od siebie więcej i więcej, by na to moje lubienie zasłużyć.

Że czasami nie słuchałam siebie

Bo bywało, że nie ufałam sobie. Zamiast słuchać tego, co mi w duszy gra rozglądałam się wokół, czekałam na podpowiedź innych, na ich opinie i ich zdanie. A powinnam iść swoją własną ścieżką, popełniać swoje własne błędy, z nich wyciągać wnioski. To dzięki nim moje życie było pełniejsze.

Że ciężko pracowałam

Za długo, za bardzo. Angażowałam się w pracę, która nie była ani moją wymarzoną, ani ukochaną. Nie dawała mi satysfakcji, a ja uparcie w niej tkwiłam. Żałowałabym bardzo, gdybym nie zrozumiała, co lubię robić i gdzie chcę pracować.

Że bałam się zaryzykować

Spróbować tego, co podsuwa mi los. Wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować nowego, zdecydować się na zmianę. Nie chciałabym w ostatnim dniu swojego życia pomyśleć, że byłam tchórzem i że zmarnowałam dawane mi szanse przez strach, który mną zawładnął.

Że nie walczyłam o swoje

Że odpuszczałam, nawet wtedy, gdy wiedziałam, że mam rację, że wolałam pójść na kompromis niż walczyć o to, co w danym momencie było dla mnie ważne.

Że nie wszystkim zdążyłam powiedzieć, jacy są dla mnie ważni

Moi najbliżsi mają tego świadomość, ale są ludzie, którzy wiele dla mnie znaczą, ale jakoś tak nigdy nie było okazji powiedzieć im tego wprost, a powinnam była. Bo wiele od nich dostałam, wiele nauczyłam i dużo dowiedziałam o sobie samej.

Że bywałam mało uważna

Że „za chwilę” i „moment” wydłużałam w nieskończoność zamiast skupić się na tym co tu i teraz, dać czasowi płynąć wolniej, pochylić się nad czyimś słowem, jakąś potrzebą. A nie gnać do przodu.

Podobno powinniśmy żyć tak, jakby dzisiaj miało być naszym ostatnim dniem. Drugiej szansy nie dostaniemy…


Dzieci rodzą się ze zdrowymi stopami. Można to popsuć nieodpowiednim obuwiem

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 marca 2016
Fot. Pixabay / FeeLoona /
Fot. Pixabay / FeeLoona / CC0 Public Domain
 

Rodzice z troską obserwują rozwój swoich pociech, porównują nowo zdobywane umiejętności do postępów innych maluchów czy odpowiednich tabelek. Starają się zapobiegać chorobom, ale bywa że nieświadomie w negatywny sposób wpływają na coś, co dziecko dostaje w naturze – zdrowe stopy.

Małe stópki są szczególnie delikatne, ale perfekcyjne w swoim wyglądzie i budowie. To w dużej mierze się zmienia, podczas procesu kształtowania ich funkcji i budowy. Od początku istnienia ludzkości, stopy rozwijały się swobodnie, zgodnie z zamysłem natury, nie krępowane sztywnym, twardym obuwiem. To był proces naturalny, który bywa zniekształcany przez nadmierne i nieprawidłowe krępowanie ruchomości stóp nieodpowiednimi butami. 

Gdzie popełniane są największe błędy? 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rodzice większość błędów odnośnie rozwoju stóp swoich pociech, popełniają nieświadomie. W ich skutku, dziecko mogą dotknąć konsekwencje takie jak płaskostopie, zaburzenia ruchu,  negatywne oddziaływanie na stawy kolanowy czy biodrowe. W efekcie może dojść do zmiany ustawienia sylwetki ciała.

Zakup butów dyktowany ich ceną i wyglądem

W przypadku butów – nie tylko dla dzieci!- tanie jest zaprzeczeniem dobrego. Przede wszystkim tanie buty stworzone są z syntetycznych materiałów, nie pozwalają stopie na prawidłowe ułożenie, nóżka może się w nich pocić, a materiał nie odprowadza ze środka wilgoci. Innym skutkiem poza wadami stopy może być nie tylko przykry zapach butów i stóp dziecka, ale nawet odparzenia lub grzybica, otarcia spowodowane złym wyprofilowaniem butów. Oszczędzając tak pieniądze należy mieć świadomość, że to co teraz zostanie w portfelu, uleci z niego o wiele większą sumą, gdy dziecku ze względu na wadę stóp czy kolan potrzebne będzie specjalistyczne obuwie lub rehabilitacja.

Przechodzone buty po starszym rodzeństwie

W czasach, gdy nie mówiło się jeszcze szeroko na temat profilaktyki wad postawy, nikomu nie przeszkadzało noszenie obuwia po kimś. Było taniej, a w sklepach wyboru wielkiego nie było. Obecnie jest inaczej, nie ma więc powodu, by dzieciom wkładać na nogi buty noszone przez inną osobę. Środek buta dopasowuje się do kształtu stopy pierwszego właściciela. Musimy pamiętać, że dzieci mają inne stopy, więc odkształcenia powstające  na wkładce może wpływać na układanie stopy tak, wygodnie, a nieprawidłowo. Należy również pamiętać, że jeśli poprzednik miał kłopoty skórne typu grzybica, istnieje ryzyko zarażenia młodszego dziecka.

Buty z wkładkami ortopedycznymi

Wyprofilowane wkładki powinny nosić tylko dzieci, u których stwierdzono wady stóp. W takim przypadku wkładek nie dobiera się samodzielnie, ale zgodnie z zaleceniami lekarza. Jeśli koniecznie chcesz wzmocnić stopy dziecka, pozwalaj mu chodzić boso.

Zakładanie niemowlęciu butów

Być może niemowlę wyglądające niczym miniatura dorosłego człowieka wygląda słodko, ale zakładanie bucików jest najmłodszym dzieciom zupełnie niepotrzebne. Dziecko, które czas spędza w wózku i na rękach nie potrzebuje butów ani kapci w domu. Zamiast tego, należy wkładać na stopy nieuciskające skarpetki, a pierwsze buty można podarować dziecku, gdy zaczyna już stawiać pierwsze kroki.

Drobnych grzeszków jest jeszcze więcej!

Można zaliczyć do nich przedwczesne próby zmuszania dziecka do utrzymania pozycji pionowej, gdy ono jest jeszcze na to nie gotowe. Podobnie rzecz wygląda z chodzikami, które mimo przestróg ortopedów, nadal cieszą się powodzeniem. W konsekwencji dziecko utrwala złe nawyki, nie uczy się prawidłowego utrzymywania równowagi, chodząc na palcach zamiast na całych stopach. To obciąża kręgosłup co może prowadzić do powstania poważnych wad postawy. Kupowanie butów na “zaś” lub przy pomocy patyczka czy miarki, również nie przyniesie niczego dobrego, jeśli nie trafimy z zakupem, dziecku buty będą albo spadały ze stopy, albo ją krępowały.

Jak kupić dobre buty, by wspierały prawidłowy rozwój stopy dziecka? 

Przede wszystkim należy wybrać buty o cechach fizjologicznych, zabezpieczających  prawidłowy rozwój i funkcjonowanie stóp: 

Odpowiednia długość i szerokość buta. Dziecko powinno mieć obuwie dłuższe od stopy o ok. 06-08 mm, ponieważ stopa pracuje podczas ruchu i przesuwa się w bucie. Noga nie może się ślizgać ale nie może być ocierana, co zagraża zniechęceniem dziecka do chodzenia z powodu niewygody czy upadków. Szeroki i wysoki czubek buta umożliwi swobodę ułożenia palców i nie ograniczy ruchomości stawów. 

Podeszwa powinna być elastyczna. Nie może ograniczać ruchomości stawów i czynności mięśni, zginając się na około 1/3 długości  podeszwy licząc od czubka buta. Odpowiednie urzeźbienie podeszwy dodatkowo zabezpiecza przed poślizgiem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zapiętek nie może być sztywny. Powinien wspomagać prawidłowe ustawienie pięty w stosunku do osi goleni, dzięki sprężystej zakładce usztywniającej jego tylną część. Zarówno zakładka w krytych butach, jak i łoże w sandałach zapobiegają koślawemu lub szpotawemu ustawianiu się pięty. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Materiał powinien być miękki i higieniczny. Taki dopasuje się do kształtu i wymiarów stopy oraz pochłonie pot.  Sztywny materiał może ściskać stopę zaburzając krążenie, ocierając, a nawet deformując ją. Syntetyczny materiał, który nie pochłania potu może wpływać na nadmierny rozwój  mikroflory skóry stopy i drobnoustrojów. Najlepsze są buty ze skóry, tkanin naturalnych, lub  materiałów z membraną, odprowadzającą ze środka pot.

Elementy odblaskowe. Zwiększają bezpieczeństwo dziecka, które dzięki nim jest bardziej widoczne na drodze po zmierzchu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Mając na względzie powyższe fakty, warto zainwestować w prawidłową postawę dziecka, kupując mu buty BARTEK. Spełniają one najwyższe kryteria, są bezpieczne, stabilne i pozytywnie wpływają na rozwój stopy dziecka. Co ważne, posiadają pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka. Troska i wiedza projektantów obuwia BARTEK wynika z efektu badań stóp, przeprowadzonych wraz z Instytutem Przemysłu Skórzanego u ponad 11000 dzieci. To jedyna na świecie tak duża próba badawcza dotycząca stanu zdrowotnego stóp i kolan. Dzięki temu BARTEK wie jak produkować buty idealnie odpowiadające na wyjątkowe wymagania anatomiczne dziecięcych stóp. Dobre buty to inwestycja, która zawsze się zwraca.

 


Wpis powstał we współpracy z firmą BARTEK

 


Zobacz także

Fot. iStock / gilaxia

10 nie zawsze oczywistych powodów, dla których czasami warto zrezygnować z alkoholu

Fot.  Screen z Youtube  /

Ćwiczenia na piłce – mięśnie pośladków, grzbietu i tylnej części ud

Fot. iStock/lolostock

Kiedy idziesz spać, a twój żołądek nie chce… Zróbmy dobrze przełykowi, żołądkowi i jelitom przynajmniej na koniec dnia