Orzechy podziałają na ciebie lepiej, niż multiwitamina. 8 rodzajów orzechów, po które należy sięgać jak najczęściej

Redakcja
Redakcja
20 września 2017
Fot. iStock/Daisy-Daisy
Następny

Po orzechy najczęściej sięgamy w okresie świątecznym, i to najczęściej jako ozdobę lub dodatek do wypieków. Orzechy mają specyficzny smak, który nie wszystkim odpowiada, oraz skorupkę, z której czasem trudno je wydobyć. Ale warto sięgać po mieszankę ich różnych odmian, ponieważ cenne właściwości rekompensują minusy.

Dietetycy zalecają jedzenie garści najlepiej świeżych orzechów kilka razy w tygodniu. Jedzenie garści orzechów zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2, pewnych nowotworów, udaru mózgu, czy zawału serca. Dostarczają one ubichinon, który jest przeciwutleniaczem pomagającym zmniejszyć poziom złego cholesterolu we krwi. Wspierają pracę mózgu i układ nerwowy, więc są idealną przekąską dla uczniów czy pracowników umysłowych. Poza tym są źródłem białka roślinnego, błonnika, witamin (E, A, B, B1, PP), magnezu, wapnia, żelaza, fosforu, cynku, kwasu foliowego.

Orzechy są kaloryczne (500-600 kcal/100 g w zależności od gatunku), jednak trzy garści w tygodniu raczej nie zaszkodzą figurze. Wysoka zawartość tłuszczu (ok. 80%), to w większości cenne tłuszcze nienasycone, cenne dla naszego zdrowia. To jeden z nielicznych przykładów kalorycznych produktów, po które warto sięgać, o ile nie stwierdzono alergii na nie. Oto 8 rodzajów orzechów, które warto ze sobą łączyć.


 

źródło:  bonavita.pl, nutrina.plwww.poradnikzdrowie.pl

6 typów rozstań, które mogą spotkać każdą z nas. Różnią się od siebie, ale utracona miłość boli podobnie

Redakcja
Redakcja
20 września 2017
Fot. iStock/martin-dm
Fot. iStock/martin-dm
 

Nie każdy związek ma szansę na długie i szczęśliwe „trwanie”. Nawet dobre chęci obojga partnerów, gdy nie wystarcza miłości lub różnice nie są do pogodzenia, nie uratują wspólnego życia. Do ruiny doprowadza wiele rzeczy, a sposób rozejścia się pary może mieć odmienny przebieg. Jedni podają sobie rękę na do widzenia, życząc szczęścia, inni skaczą sobie do gardeł.

Wiele zależy od tego, co było powodem rozpadu relacji i od długości jej trwania. Krótką znajomość zazwyczaj opłakuje się mniej intensywnie, a nawet i wcale, gdy para nie zdążyła wytworzyć prawdziwej więzi. Długoletnie związki, szczególnie gdy przyczyną ich rozpadu była zdrada albo oszustwo jednego z partnerów, o wiele trudniej jest zakończyć. Do tego wspólne zobowiązania finansowe, dzieci, zwierzęta, nad którymi trzeba rozdysponować opiekę i obowiązki. Zazwyczaj zerwanie nie jest nagłą sprawą, ale wynikiem wieloetapowego rozpadu więzi w związku. Typów rozstań jest kilka, różnią się one przyczyną i przebiegiem, ale w efekcie utrata bliskiej osoby boli podobnie.

6 typów rozstań, które mogą się tobie przytrafić 

1. Rozpad związku skazanego na niepowodzenie 

To rzecz najczęściej naturalna. Zdaje się, że oboje partnerzy przeczuwają wygaszenie relacji i nie zawsze o nią walczą. Przytrafia się to w sytuacji, gdy czynnikiem luzującym więzi jest znaczna odległość, czy zbyt duża różnica wieku lub potrzeb. Wtedy więzi albo nie są możliwe do głębokiego i trwałego nawiązania lub obumierają powoli, a ścieżki związanych ze sobą osób, po prostu się rozbiegają. Byli partnerzy zazwyczaj bez większych problemów utrzymują koleżeńskie relacje, bo rozstanie przebiega zazwyczaj bez większych perturbacji.

2. Przyczyną jest zdrada

To jedno z najbardziej bolesnych i upokarzających przyczyn rozpadu związków. Zdrada, tak samo emocjonalna, jak i fizyczna, pozostawia po sobie zgliszcza w związku. Najczęściej po akcie wiarołomstwa, nie ma chęci pokrzywdzonej strony do utrzymania poprawnych relacji w późniejszym czasie. W przypadku małżeństw z dziećmi i wspólnym dorobkiem zdrada bywa przyczyną walki do upadłego, by ukarać niewiernego partnera.

3. Zabrakło „chemii”

Nawet początkowo płomienna miłość może ulec wypaleniu. Żadne zaklęcia, dobre chęci i działania nie pomogą, gdy partnerzy przestają czuć wobec siebie chemię i pożądanie. Może tak się stać i po kilku miesiącach („to nie było TO”) lub po wielu latach wspólnego, udanego życia (miłość wygasła, pozostało wypalenie). Kwestia rozstania zależy wtedy od tego, jak się między sobą porozumieją partnerzy. Przy obopólnej zgodzie i chęci rozpoczęcia nowego życia, byli już partnerzy potrafią świetnie się ze sobą dogadać i pozostać w przyjacielskich stosunkach.

4. Brak chęci naprawy związku

W dzisiejszych czasach o wiele łatwiej jest wyrzucić zepsutą rzecz i zastąpić ją nową. Podobnie traktuje się związki, których często nie chce się naprawiać, tylko szuka się szczęścia gdzie indziej. W przypadku, gdy decyzja partnera jest zaskoczeniem, bo mimo problemów nic nie wskazywało na taki finał, rozstanie jest szokiem i bardzo boli. Osamotniona osoba najczęściej nie chce poddać się bez walki i próbuje odzyskać utraconą relację, ale z efektami bywa różnie. Po niespodziewanym rozstaniu niełatwo jest się pozbierać i potrzeba czasu, by poukładać świat na nowo.

5. Konieczność ucieczki

To ekstremalna przyczyna rozpadu związków. Tam, gdzie jest przemoc fizyczna czy psychiczna, a terapia nie ma szans powodzenia z różnych względów, lepiej jest się rozejść. Takie rozstanie jest bolesną, ale słuszną ucieczką, próbą ratowania się przed destrukcyjnym wpływem partnera, który burzy spokój i uniemożliwia normalne życie.

6. Gdy miłość zamienia się w nienawiść

Mówi się, że od miłości do nienawiści jeden krok. Oczywiście zmiany w postawie partnerów dokonują się w dłuższym czasie, ale efekt jest podobny — brak spokojnej rozmowy, odmienny światopogląd, który staje się powodem do kłótni, robienie sobie na złość czy odczuwanie pogardy, a nawet nienawiści względem siebie. Gdy atmosfera między partnerami staje się napięta do granic możliwości i jest wyjątkowo toksyczna, nie pozostaje nic innego, jak tylko rozstać się. Samo rozstanie rzadko kiedy bywa kulturalne, bo byli partnerzy nie zamierzają niczego sobie odpuszczać i zwalczają się do ostatniej kropli krwi.


 

źródło: www.ofeminin.pl


Pierwsza ciąża kontra kolejne. Filmik tej kobiety rozbawi cię do łez

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 września 2017
Fot. Screen z Facebooka / Story Of This Life
Fot. Screen z Facebooka / Story Of This Life

Pamiętasz, jak oczekiwałaś na swoje pierwsze dziecko i co wtedy czułaś? Jestem przekonana, że większość z nas była równie podekscytowana. Jeżeli dane było ci być także w drugiej czy trzeciej ciąży, zapewne przyznasz, że okres ten nieco się różnił…

Idealnie skompletowana wyprawka z dużym wyprzedzeniem, dokładna analiza wszystkich parametrów płodu, zdrowa dieta, plan porodowy rozpisany w najdrobniejszym szczególe i ciągły niepokój o to, czy objawy, które odczuwam, aby na pewno są normalne i naturalne – tak można w skrócie opisać pierwszą ciążę każdej z nas. A kolejne? Kilka różnic się znajdzie. Z pewnością brakuje czasu na przejmowanie się porannymi mdłościami, gdy musisz zająć się starszymi dziećmi. Szafę noworodka wypełnią ubrania po rodzeństwie. Poród? O Boże. Trudno, jakoś to będzie. Niezmienna jest tylko jedna rzecz – równie mocno, jak i przy pierwszej ciąży, nie możesz doczekać się momentu, w którym dziecko przyjdzie na świat.

Esther Anderson prowadzi bardzo popularny blog „Story Of This Life”, gdzie opowiada o macierzyństwie w sposób, który kradnie serca internautów z całego świata. Kobieta uwielbia parodiować sytuacje, które dotyczą wszystkich matek i robi to naprawdę dobrze. Jej ostatni filmik, na którym porównuje oczekiwanie na pierwsze i kolejne dziecko w ciągu zaledwie 4 dni od publikacji obejrzało ponad 3,5 miliona internautów. Choć blogerka ukazuje wszystko w sposób wyjątkowo groteskowy, trudno nie przyznać jej racji. Ona po prostu wie, co mówi – właśnie jest w ciąży ze swoim trzecim dzieckiem.


Zobacz także

Fot. iStock/jacoblund

Im szybciej chodzisz, tym dłużej będziesz żyć. Naukowcy potwierdzają tę tezę

Fot. iStock/gpointstudio

Trzy różne rodzaje narcyzów. Którego z nich spotkałaś? Czy z narcyzem można żyć?

Fot. iStock / Mehmet Hilmi Barcin

10 kłamstw na temat zdrowia, w które wierzymy