Lubisz cytrusy? Świetnie! Flawonoidy kontra komórki tłuszczowe

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 września 2016
Naturalne suplementy, które ułatwiają odchudzanie
Fot. iStock / ArthurHidden
 

Cytrusy to owoce lubiane przez większość z nas. Często sięgamy po cytrynę do herbaty, świeże pomarańcze czy mandarynki. Mają one wiele zalet dla zdrowia. Więc jeśli jesz je sporadycznie, przyszedł czas, byś sięgała po nie jeszcze częściej. Wyjdzie ci to na zdrowie nie tylko ze względu na wzmacnianie odporności, ale również redukcję złego wpływu zjadanego tłuszczu na organizm.

Flawonoidy kontra komórki tłuszczowe 

Jeśli zdarza ci się sięgać po tłuste jedzenie oraz to spod znaku fast food, musisz wiedzieć, że wpływa ono nie tylko na kształt i wagę twojego ciała. Niezdrowy tłuszcz kumulujący się w organizmie nasila procesy zapalne, a także sprzyja nadmiarowi powstawania wolnych rodników. Gdy jest ich zbyt dużo, wzrasta poziom cholesterolu i trójglicerydów we krwi, dochodzi do tzw. stresu oksydacyjnego, pojawiają się choroby typu cukrzyca, choroby układu krążenia i inne.

Można jednak minimalizować ich ryzyko, nawet jeśli nie jesteś w stanie odmawiać sobie sięgania po tłuste jedzenie. Zbawienne są tu szczególnie flawonoidy zawarte w pomarańczach, cytrynach i limonkach — hesperydyna, eriocytryna oraz eriodiktiol, które przeciwdziałają negatywnym skutkom tłustej diety.

Obiecujące efekty badań

Badania, które potwierdzają ich skuteczność, przeprowadzono na 50 myszach. Część z nich miała dietę zwykłą, a część tłustą na wzór tego, co ludzie zjadają w fast foodach. Te z myszy karmionych tłusto, otrzymywały również jeden z cytrusowych flawonoidów. W efekcie zwierzęta czuły się lepiej, poprzez zmniejszenie stresu oksydacyjnego, redukcję uszkodzenia wątroby, obniżenie poziomu lipidów oraz glukozy we krwi. Ponieważ efekty badań są obiecujące, naukowcy chcą je również w niedalekim czasie przeprowadzić na ludziach, by potwierdzić zbawienny wpływ cytrusów na zdrowie człowieka. Są szanse, że to odkrycie pomoże zapobiegać lub opóźniać rozwój chorób przewlekłych związanych z otyłością u ludzi.


źródło: kobieta.wp.pl


Rozkazuję ci być szczęśliwym! Czy to może się udać?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 września 2016
Rozkazuję ci być szczęśliwym Pętla dobrego samopoczucia
Fot. iStock/SIphotography
 

Być szczęśliwym. Mam poczucie, że to jest głównym wyznacznikiem życia współczesnego człowieka.

Zewsząd słyszymy – twoje życie zależy tylko od ciebie, weź szczęście we własne ręce, nie bój się prawdziwie żyć.

Strefa komfortu i wychodzenie z niej jest chyba znane każdemu, kto skupia się na własnej uważności, wsłuchuje się w siebie i chce podążać za swoim wewnętrznym głosem.

I świetnie. W końcu dowiadujemy się, jak pracować nad własnymi przekonaniami. Jak zmagać się z głęboko ukrytymi w nas myślami, które ograniczają nasze działania, bojkotują podejmowanie jakichkolwiek decyzji.

Mam poczucie, że doszliśmy do momentu, kiedy w końcu zaczynamy żyć bardziej świadomie. Kiedy odkrywamy mechanizmy, które nami kierują i próbujemy zrozumieć, dlaczego nasze życie toczy się według nie tego scenariusza, który sami chcielibyśmy napisać. Piszą go inni.

Cieszę się, że to się dzieje, że coraz więcej moich przyjaciół, znajomych potrafi nazwać swoje uczucia, a co więcej – mówić o lękach i obawach, o przełamywaniu strachu, o trudnych dla nich wyborach, za które, dzisiaj to wiedzą, muszą wziąć odpowiedzialność. Fascynuje mnie ludzki umysł, którym można dowolnie sterować. Kiedyś w rozmowie z jednym z psychologów usłyszałam, że proponuje on ćwiczenie swoim klientom. Prosi, by w swoim mieszkaniu, w miejscach, na które najczęściej spoglądają, powiesili sobie karteczki z negatywnymi myślami na swój temat, typu: „do niczego się nie nadaję”, „jestem beznadziejna”, „nic mi w życiu nie wychodzi”, „nie lubię siebie”. Mieli przez jeden dzień z tymi kartkami sobie pomieszkać i spisać emocje, które im towarzyszą. Bez trudu można zgadnąć, co czuli: smutek, strach, gniew, bezradność, bezsilność, ich nastrój spadał poniżej zera, podobnie jak poczucie własnej wartości. Następnego dnia te kartki miały zastąpić pozytywne spostrzeżenia: „lubię cię”, „ostatnio udało ci się…”, „jestem z siebie dumna”, „masz piękny uśmiech”, „dla ciebie nie ma rzeczy niemożliwych”. Nastrój zmienił się diametralnie, osoby, które wykonywały to zadanie poczuły się pewniejsze siebie, miały więcej energii niż zazwyczaj, mniej lęku w sobie do działania, do podejmowania decyzji, byli bardziej sprawczy.

To ćwiczenia pokazało, jak potrafimy sterować naszymi emocjami, naszym nastrojem, myśleniem na swój temat. Możemy nasz mózg skierować w stronę bycia bardziej szczęśliwym uciekając od tego, co sprawia, że mamy chandrę, doła, kiepski nastrój.

Patrząc z takiej perspektywy powinniśmy być zalani falą szczęścia. Wszyscy powinniśmy się uśmiechać, bo w końcu ktoś pokazuje nam, że szczęście jest w zasięgu naszej ręki.

Rusz tyłek, poruszaj się trochę, znajdź dietę, dzięki której poczujesz się lepiej, idź na warsztaty z coachem, który ukierunkuje twoje działania, dzięki któremu zrozumiesz, co chcesz w życiu robić. Sloganów jest całe mnóstwo. Gdzie nie spojrzymy wybrzmiewa: „Bądź szczęśliwy, musisz być szczęśliwy”. Tyle tylko, że obok tych sloganów i wszystkich pozytywnych wydźwięków takich działań można zaobserwować jedną niebezpieczną rzecz. Nie wiadomo, kiedy wpadamy w pułapkę bycia szczęśliwym.

Oprócz osób, które świadomie zaczynają nad sobą pracować, odkrywać w sobie hamulce, które blokują ich przed szczęściem i pracować nad nimi, widzę coraz częściej ludzi rzucających się w wir przymusu do szczęścia. O takim właśnie przymusie piszą w książce „Pętla dobrego samopoczucia” Carl Cederström i Andre Spicer.

Rozejrzyjcie się wokół siebie, a może przyjrzyjcie się sami sobie, czy w taką pętlę nie wpadacie. Pragnienie bycia szczęśliwym przerodziło się w pogoń za szczęściem. Zapisujemy się na zajęcia, które mają sprawić, że poczujemy się lepiej. Każdy szuka dla siebie odpowiedniej formy – siłownia, bieganie, pływanie. Zamiast czerpać radość z nowych pasji, coraz wyżej stawiamy sobie poprzeczkę, żeby ćwiczyć więcej, biegać szybciej, pływać dłużej.

Podobnie z dietą. Wbija się nam do głowy, że jesteśmy tym, co jemy, że sposób odżywiania się ma bezpośredni wpływ na stan naszej duszy, umysłu. Więc szukamy – odstawiamy gluten, jak nie pomaga, to może fioletowe warzywa, jak to nie pomaga, do jakiś typ owoców, albo mięso – zapanowała moda na weganizm. Bo brak zwierzęcego białka i tłuszczu w naszym organizmie może wyostrzyć zmysły, poprawić ogólną sprawność naszego organizmu.

Autorzy książki „Pętla dobrego samopoczucia” wspominają o aplikacjach – które liczą nam przez cały dzień ilość spalonych kalorii, liczbę wykonanych kroków, obliczają bilans spożywanych posiłków, a może jeszcze ilość wypróżnień.

Czy nie jest tak, że ta pogoń za szczęściem, to ślepe czasami dążenie do bycia szczęśliwym, to zaślepienie, które nie pomaga nam dostrzec innych aspektów naszego życia. Diety, aktywność fizyczna, samorozwój – czy szukanie dla siebie odpowiedniej drogi do szczęścia nie zaczyna nas przypadkiem frustrować? Bo musisz być szczęśliwy! Bo szczęście to nieustanne bycie w najlepszej formie. A ty chcesz poleżeć na kanapie, nic nie robić, zadumać się i pobyć chwilę smutnym, rozżalonym, pełnym pretensji do świata.

Małgorzata Halber we wstępie do przytoczonej książki pisze: „To, co naprawdę przeraża w teorii pozytywnego myślenia, to amputacja całego szeregu ludzkich doświadczeń (…)”. Wydaje się, że znaleziono receptę na szczęście, że stworzono na nie gotowy przepis. Tyle tylko, że to my się pogubiliśmy. Tak bardzo chcemy być szczęśliwi, że popadamy w skrajność. Wypełnimy każdy punkt przepisu pod tytułem: „Jak być szczęśliwym”, wypełnimy go choćby na siłę, z podwójnym zaangażowaniem, bo przecież nie wypada dzisiaj być nieszczęśliwym. Nie – dzisiaj musimy wiedzieć, czego chcemy, dobrze wyglądać, dobrze czuć się sami z sobą, czerpać przyjemność ze wszystkiego, co robimy. Autorzy książki „Pętla dobrego samopoczucia” pytają: A gdzie radość? Jest przyjemność, ale czy idzie ona w parze z radością?

Może warto zatrzymać się w tej gonitwie. Pozwolić sobie na doświadczanie także innych uczuć poza szczęściem i przyjemnością. Tylko tak jesteśmy w stanie przeżyć nasze życie w pełni i dojrzale, a nie za pomocą stworzonych schematów, osiągnąć szczęście. Przecież każdy z nas może mieć jego zupełnie inną definicję.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę „Pętla dobrego samopoczucia” Carla Cederström’a i Andre Spicer’a Wydawnictwa Naukowego PWN SA, to książka o tym, jak przymus bycia szczęśliwym potrafi obrócić się przeciwko nam.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

„Pętla dobrego samopoczucia” 

 


Energetyczny zegarek, który sprawdzi się na każdej ręce. Bądź stylową panią własnego czasu

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 września 2016
Fot. Screen z Instagramgustverde3

Współczesny styl życia narzuca kobietom konieczność doskonałej organizacji czasu. Godzimy obowiązki zawodowe oraz te związane z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, dotrzymujemy terminów, wyznaczamy cele i dążymy do ich sprawnej realizacji. Błędem byłoby założyć, że jest to proste zadanie, ale dzięki świadomości własnych zalet i chęci działania, radzimy sobie z tym znakomicie.

Ale nie tylko to jest naszym powodem do dumy. Dawno już przestałyśmy odstawać od naszych europejskich koleżanek pod względem ambicji, ciekawości nowego i otwartości na świat. Coraz chętniej wychodzimy poza utarte schematy, tworzymy własne kanony piękna i stylu. Szare ulice i szare kobiety na nich są już tylko wspomnieniem. Oto nowoczesna Polka, która poza samoświadomością swojej osoby, pragnie to również umiejętnie wyrazić w każdym aspekcie życia.

Detale, które dodają pazura

Nie zawsze jednak możemy sobie pozwolić na szaleństwo w wyglądzie. Nasz wymarzony look nie zawsze też pasuje do miejsca pracy. Ale nawet, gdy kochamy kolory, a etykieta wymaga od nas stonowanego ubioru, istnieje rozwiązanie, które nienachalnie i z klasą spełni nasze pragnienie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zegarek to nieodzowny element kobiecej (choć nie tylko!) codzienności, który czyni nas prawdziwymi paniami własnego czasu. Łatwiej kontrolujemy dzień, organizujemy zajęcia, układamy plan na następne godziny. Ten drobiazg służy nie tylko do pomocy w realizacji codziennego planu, ale również pełni funkcję dyskretnej i wyjątkowej ozdoba. Wybierając odpowiedni dla siebie model zegarka, warto wziąć pod uwagę nie tylko funkcjonalność, ale i design tak, by każdy rzut oka w jego stronę cieszył.

To prawda, że trudno trafić na uniwersalny zegarek, który idealnie dopasujemy zarówno do codziennego wyjścia do miasta czy pracy, jak i do wieczorowej sukni na wielki bal. Ale są zegarki, które znakomicie spiszą się w każdych okolicznościach. Praktyczne i piękne staną się dyskretną kropką nad „i” w naszej stylizacji lub odwrotnie: spełnią funkcję wyróżniającej się ozdoby, która przyciągnie spojrzenia perfekcyjnym wykonaniem, kształtem i kolorami. Jednym słowem – tu nie powinno być miejsca dla nudy.

 

O clock. Stylowo i praktycznie 

Perfekcja wykonania i dobrego gustu cechuje zegarki O clock. To przykład nieformalnych i stylowych zegarków na rękę, które są także praktyczne i wodoodporne (3 ATM). Prezentowane w unikalnych puszkach lub pudełkach w zależności od modelu, znakomicie sprawdzą się również jako przemyślany podarunek dla niego, jak i dla niej. Konstrukcja O clock jest współczesnym odzwierciedleniem klasycznego zegarka, którego atutem jest minimalizm i prostota, tym samym doskonale pełni funkcję w zastosowaniu unisex. Dzięki tym cechom zegarek O clock idealnie będzie współgrał z każdym strojem na różne okazje.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Produkt dostępny jest w czterech rozmiarach: XS – S – M – L. Tarcza zegarka została wykonana z odpornego na wstrząsy materiału, co jest niezwykle cenną cechą, ponieważ codzienne użytkowanie naraża zegarek na powstawanie uszkodzeń. Sama tarcza jest przymocowana do paska i zwieńczona przykuwającą oko blaszaną obudową. Tą z kolei można w każdej chwili otworzyć, by móc swobodnie zerknąć na zegarek bez konieczności wyciągania znajdującej się u góry obrączki.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zegarki O clock to idealny sposób na uniknięcie zakupowych wyrzutów sumienia, ponieważ za rozsądną cenę dają możliwość „miksowania” elementów o różnych kolorach z np. dwóch różnych zegarków lub dokupienia części (paska lub mechanizmu), którą chciałybyśmy zmienić. Dzięki temu sprytnemu rozwiązaniu znika problem nudy, a każdą stylizację możemy modyfikować w dowolny sposób bez ponoszenia nadmiernych kosztów.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Włoska koncepcja i perfekcyjne wykonanie

Propozycja niekonwencjonalnych zegarków O clock to autorstwo włoskiej renomowanej firmy O bag. Stawiając na jakość i unikalność zaproponowano użytkowniczkom na całym świecie zegarek idealnie podkreślający indywidualny look. Perfekcyjne wykonanie i znakomity design O clock, to wyraz szacunku i wiary w gust osób wybierających ten produkt. Dowolność kreowania idealnego look`u to najlepsza możliwość samodzielnego wyrażania osobowości, czyli tak jak lubimy najbardziej. Bez odgórnie narzuconej konieczności, bez utartych schematów, za to z energią, której nam, nowoczesnym Polkom, zdecydowanie nie brakuje.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Produkty O bag dostępne są na www.obagstore.pl


Wpis powstał we współpracy z Obag Factory

 


Zobacz także

Znaczenie koszmarów sennych – 9 najczęstszych symboli

„My, pielęgniarki nie jesteśmy z kamienia, też jesteśmy ludźmi”. List do redakcji

Medycyna sportowa nie tylko dla sportowców. Sprawdź, co powinieneś wiedzieć