Leki i zioła, po których lepiej nie wychodź na słońce

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
4 sierpnia 2017
Fot. iStock / canva
Fot. iStock / canva

Bez przesady, no co się w końcu może stać…? Przebarwienia, wysypki, brązowe plamy, a wszystko to brzydki i uparte. Uważajcie, po wakacyjnym plażowaniu mogą zostać dotkliwe pamiątki. Sam krem z filtrem nie załatwia sprawy. Niektóre bardzo popularne leki czy zioła w reakcji z promieniowaniem słonecznym mogą przysporzyć nam sporo problemów.

Nie ma co ukrywać, najbardziej na takie dolegliwości narażone są panie – szczególnie w okresie wakacyjnym. Witaminy na włosy, herbatka na lepszą przemianę materii i jeszcze proszek-cud na chudą i jędrną pupę.  Najczęściej na chwilę przed urlopem udaje nam się utrzymać regularność przyjmowania rożnych suplementów – o ile w akcie bikini-rozpaczy nie zaczynamy się nimi zajadać.

Okazuje się jednak, że bardzo wiele popularnych medykamentów naraża naszą skórę na dotkliwe konsekwencje – reakcję fotouczuleniową lub fototoksyczną.

Odczyny fototoksyczne  

To zmiany skórne pojawiające się w reakcji na połączenie pewnych substancji wprowadzonych do ciała (np. składników leków czy roślin) w połączeniu z promieniowaniem ultrafioletowym. W tm przypadku zmiany pojawiają się szybko, są reakcją na promieniowanie słoneczne, i w miejscu, które było eksponowane na słońcu. Odczyny fototoksyczne przypominają ostre poparzenia słoneczne, czasem z pęcherzami. Zazwyczaj przybierają formę rumienia.

Reakcje fotoalergiczne – alergie

Odczyny fotoalergiczne występują tylko u niektórych osób i pojawiają się zazwyczaj następnego dnia po opalaniu. Przybierają formę grudek, wypełnionych osoczem. Jest to typowa reakcja alergiczna – jak w przypadku wielu innych niezależnych od słońca alergii. Zmiany rozprzestrzeniają się i często wychodzą poza obręb, który został poddany promieniowaniu słonecznym. Zmienione pod wpływem światła słonecznego cząsteczki leków razem z białkami skóry tworzą alergeny, które zapamiętuje nasz układ odpornościowy.

Niestety w konsekwencji, każdy następny kontakt substancji danego leku ze słońcem, będzie skutkował szybko postępującą alergią – zmiany będą się pojawiały już po niewielkiej i krótkiej ekspozycji na słońce.

Czy wiedziałaś, że nie powinnaś wychodzić na słońce po zażyciu tych środków?

Leki, po których lepiej nie wychodź na słońce

  1. antybiotyki (szczególnie tetracykliny)
  2. leki porzeciwgrzybicze
  3. antykoncepcja hormonalna
  4. hormonalna terapia zastępcza
  5. antydepresenty
  6. niektóre leki przeciwbólowe (ketoprfen, pyralgina, diklofenak, naproksen i ibuprofen),
  7. leki przeciwzapalne (naproksen i piroxycam),
  8. leki uspokajające,
  9. leki moczopędne,
  10. leki na cukrzycę,
  11. cytostatyki,
  12. leki na nadciśnienie tętnicze,
  13. leki na arytmię serca, wiele antybiotyków,
  14. terapia hormonami sterydowymi,
  15. leki przeciwpsychotyczne,
  16. fenytoina (leczenie padaczki),
  17. sulfasalazyna,
  18. leki obniżające cholesterol z grupy fibratów,
  19. maści dermatologiczne.

 Zioła, po których lepiej nie wychodź na słońce

Szczególnie niebezpieczne:

  1. dziurawiec,
  2. arcydzięgiel,
  3. rumianek,
  4. nagietek lekarski,
  5. aminek większy
  6. ruta
zioła, po którychnie wolno wychodzić na słońce

Fot. iStock

O właściwościach fotouczulających:

  1. arnika
  2. skrzyp polny (rzadko uczula, jednak zdarzają się takie przypadki)

Co jeszcze w kontakcie ze słońcem może powodować fotouczulenie?

Niektóre warzywa i słodziki. Nie można oczywiście popadać w przesadę, ale jeśli objecie się po uszy cykorią czy sałatą wasza skóra w kontakcie z promieniowaniem słonecznym może zareagować alergicznie. Z popularnych produktów, które mogą fotouczulać warto wymienić seler i lubczyk.

Dobrze przed opalaniem pozbyć się również biżuterii – złoto i srebro również mogą powodować odczyny alergiczne. W przypadku leków, warto stosować jedną, najważniejszą zasadę – czytajcie ulotki, jeśli produkt ma właściwości fototoksyczne lub fotouczulające, taka informacja zawsze pojawi się w ulotce dla pacjenta.


 

Źródło: hellozdrowie.plporadnikzdrowie.pl,poradnikzdrowie.pl


„Parszywa dwunastka” i „czysta piętnastka”. Lista owoców i warzyw najbardziej i najmniej skażonych pestycydami

Redakcja
Redakcja
4 sierpnia 2017
Fot. iStock / serts
Fot. iStock / serts

Jesz owoce i warzywa? Z pewnością robisz to dla zdrowia, bo wiele się mówi o ich roli dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i utrzymania odpowiedniej masy ciała. Im mądrzej jesz, tym więcej na tym zyskujesz. Jednak pochłanianie warzyw i owoców bez żadnej kontroli, może być szkodliwe. Szczególnie że razem z nimi możesz zjadać duże ilości pestycydów i chemii.

EWG (Enviromental Working Group) to amerykańska organizacja pozarządowa, która co roku (od 2004 r.) publikuje listę najbardziej zanieczyszczonych pestycydami warzyw i owoców. Analiza EWG opiera się na analizie ponad 35000 próbek pobranych do badań. Ponadto określa tzw. czystą piętnastkę, czyli warzywa i owoce wolne od chemii i zanieczyszczeń. Mimo że bada produkty z rynku amerykańskiego, lista pomocna jest niezależnie od długości i szerokości geograficznej. W tym roku znaleziono łącznie aż 146 różnych pestycydów, które nie zawsze były możliwe do usunięcia nawet po umyciu produktów.

”Parszywa dwunastka”, czyli produkty najbardziej skażone:

1. TRUSKAWKI
2. JABŁKA.
3. NEKTARYNKI.
4. BRZOSKWINIE.
5. SELER NACIOWY.
6. WINOGRONA.
7. WIŚNIE.
8. SZPINAK.
9. POMIDORY.
10. SŁODKA PAPRYKA.
11. POMIDORKI KOKTAJLOWE.
12. OGÓRKI.

„Czysta piętnastka”, czyli to można jeść bez obaw:

1. AWOKADO.
2. KUKURYDZA.
3. ANANAS.
4. KAPUSTA.
5. GROSZEK CUKROWY (MROŻONY).
6. CEBULA.
7. SZPARAGI.
8. MANGO.
9. PAPAJA.
10. KIWI.
11. BAKŁAŻAN.
12. MELON (MIODOWY ORAZ KANTALUPA).
13. GREJPFRUT.
14. KALAFIOR.
15. SŁODKIE ZIEMNIAKI.

Nie każdy ma dostęp do produktów organicznych, wolnych od tego typu zagrożeń. Warzywa i owoce, szczególnie te, do których nie mamy pewności, dobrze jest dokładnie umyć, a jeszcze lepiej skorzystać z tych metod dokładnego oczyszczania:

Woda z solą. Wystarczy przez 10 minut moczyć warzywa i owoce w wodzie z solą morską lub sokiem z cytryny, a następnie wypłukać pod bieżącą wodą.

Specjalny płyn do mycia warzyw i owoców. Gotowe płyny mają za zadanie usunąć szkodliwe bakterie takich jak E-coli, Salmonella i Listeria, oraz wypłukać z roślin resztki nawozów i pestycydów.

Woda o odczynie alkalicznym. Na 1 litr wody dodaj 1 czubatą łyżkę sody kuchennej, przez 2-3 minuty płucz owoce lub warzywa. Po zabiegu woda stanie się mętna, a na jej powierzchni można zauważyć tłustawy ślad.

Etapowe oczyszczanie. Do 1 litra wody dodaje ok. pół szklanki octu albo 2-3 łyżki kwasku cytrynowego, wypłucz warzywa i owoce przez 2-3 minuty. Po wyjęciu z kwaśnej wody płucz je w wodzie o odczynie alkalicznym (1 litr wody z 1 czubatą łyżką sody oczyszczonej) przez kolejne 2-3 minuty. Następnie wypłucz warzywa i owoce w czystej wodzie.

źródło: www.ofeminin.plpurestyle.pl


Zobacz, jak wiele jesteś warta! Jak na sześciu filarach zbudować poczucie własnej wartości

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2017
Fot. iStock/pixelfit
Fot. iStock/pixelfit

Często widzę cudowne, piękne i mądre kobiety, które kompletnie nie wierzą w siebie. Nie widzą wszystkich swoich fantastycznych cech, możliwości, tego, co mogłyby osiągnąć, gdyby tylko choć trochę bardziej były pewne siebie i świadome tego, co potrafią.

Tyle, że jakoś tak się utarło, iż poczucie własnej wartości u nas nie jest w cenie. Przychylnym okiem patrzy się raczej na tych, co mówią: „nic nie potrafię, jestem kiepski”, niż na tych, którzy świadomi siebie wiedzą po prostu, że są w czymś dobrzy. Te wszystkie wpajane nam od dzieciństwa hasła: „nie wywyższaj się”, „nie popisuj się”, „nie bądź egoistą” – zrobiły nam dużo krzywdy. Zwłaszcza nam, kobietom, którym się często wydaje, że wszyscy są od nas lepsi, a my mało warte, przez co swoją wartość nieustannie musimy udowadniać, a co najgorsze – jej akceptację widzieć w oczach innych.

Nathaniel Branden, psychoterapeuta zajmujący się poczuciem własnej wartości twierdzi, że: „W systemie wartości człowieka nie ma nic ważniejszego – bardziej decydującego o jego rozwoju psychicznym i motywacjach – niż szacunek, którym darzy on samego siebie”. Samą esencją świadomości własnej wartości jest przekonanie, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Bo w końcu dlaczego nie? Dlaczego akurat my nie powinniśmy tego dostać? Bo jesteśmy niewystarczająco dobrzy? To jest w naszych głowach, to bycie nie dość dobrym.

Poczucie własnej wartości według Brandena (co on sam praktykuje) można zbudować na sześciu silnych filarach.

Filar pierwszy: Praktyka świadomego życia

Czyli skupienie się na tym, co ja czuję, czego chcę, jakie są moje potrzeby i pragnienia, jakie sygnały wysyła mi moje ciało, co chce mi powiedzieć. To uważność na swoje emocje i zrozumienie swoich zachowań, a nie uleganie iluzji, błędne interpretowanie własnych uczuć. Jeśli jesteś zła – znajdź tego prawdziwą przyczynę, gdy ci smutno – podobnie. Nie uciekaj przed tym, ważne, by chcieć zrozumieć siebie.

Filar drugi: Samoakceptacja

Zaakceptuj to, kim jesteś. I nie chodzi tu o to, byś piała z zachwytu nad sobą nie dostrzegając swoich słabych stron, gorszych cech. Wręcz przeciwnie – samoakceptacja to przede wszystkim rozumienie tego, kim jestem, z czego się składam. Zaakceptowanie wszystkiego, co w sobie noszę.

Filar trzeci: Odpowiedzialność za siebie

Okazuje się to być często bardzo trudne, ale nie przyjęcie odpowiedzialności za to, co czuję, co robię, jak reaguję stawia nas zawsze w roli ofiary, pozwala, by to inni za nas decydowali. Odpowiedzialność za siebie to decydowanie o tym, czego chcę, to dokonywanie wyborów z pełną świadomością tego, że sama doprowadziłam się do miejsca, w którym obecnie jestem i też, że sama mogę wybrać co dalej.

Filar czwarty: Asertywność

Eh… Marzy nam się, prawda? Takie bycie asertywnym w 100%, co nie zawsze jest łatwe, ale gdy postanowimy tę umiejętność nabyć, to trzeba ją ćwiczyć – wiadomo, trening czyni mistrza. Dlaczego jest tak ważna, bo oznacza umiejętność szanowania własnych praw i egzekwowania ich bez potrzeby krzywdzenia kogokolwiek. To stawianie granic, bez walki o nie. To w końcu mówienie „nie” bez poczucia winy, zwłaszcza gdy odmawiając podstępujemy zgodnie ze swoim systemem wartości i przekonaniami.

Filar piąty: Praktyka celowego życia

Na czym polega? To przede wszystkim uświadomienie i nazwanie tego, czego chcę. Zrozumienie, co jest moim celem, do czego dążę, a następnie ustalenie sposobu do jego realizacji. Dlaczego jest to takie ważne? By naszym życiem nie kierowały bodźce zewnętrzne, byśmy nie mieli poczucia, że podążamy ślepo za trendami, modą, że ulegamy presji ogółu, przez co nasze życie wydaje się nam puste.

Filar szósty: Integralność osobista

Aby zachować własną integralność, należy żyć w zgodzie ze swoimi wartościami i przekonaniami. Mieć poczucie spójności między tym, co czuję, co mówię i co robię, jak postępuję. Brak tej spójności podważa nasze poczucie własnej wartości, sprawia, że gardzimy sobą, bo zdradzamy to, w co wierzymy.


Zobacz także

Fot. Flickr / adifansnet  /

Jak postanowiłam zostać joginką, czyli o co chodzi z tą całą jogą. Nie wiesz, jak zacząć? Przeczytaj

Fot. iStock

Już wiem, kto jest winny temu, że nie chudniemy! I to wcale nie my

swiadome1200x900

Świadome rodzicielstwo – kampania edukacyjna