Kolorowe nowalijki kuszą cię na straganie? Uważaj, bo zjadasz dużo więcej niż witaminy!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
3 marca 2016
Fot. iStock / mikkelwilliam
Fot. iStock / mikkelwilliam

Już powoli zaczyna się sezon na jędrne, pięknie wybarwione pierwsze warzywa – nowalijki. Jesteśmy ich spragnieni, w opozycji do sałatek ze słoików czy kiszonej kapusty i ogórków, które powoli się przejadają. Więc dla odmiany sięgamy po chrupiące rzodkiewki, piękną sałatę, jędrne ogórki oraz sprężysty szczypiorek, które z taką gracją lądują na prawie wiosennym talerzu. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pytanie jakie się od razu nasuwa – jakim cudem te wspaniałe warzywa dostępne są już w lutym, gdy wysokich temperatur oraz promieni słonecznych brakuje w naszej strefie klimatycznej? I wraz z tymi wątpliwościami,  nasz zdrowy posiłek traci na swojej wartości.

Nowalijki w lutym. Jak to możliwe?

Supermarkety przez cały rok oferują owoce i warzywa z importu. My jednak tęsknym okiem spoglądamy co i rusz na półki, czy nie znajdziemy na nich pierwszych, swojskich warzyw, jak z babcinego ogródka. Pierwsze “wiosenne” warzywa, są możliwe do uprawy nawet w lutym, a od marca jest ich prawdziwe zatrzęsienie na rynku. Wystarczy szklarnia z wysoką temperaturą w obiegu, oraz odpowiednie oświetlenie i nawożenie, by młode roślinki wesoło mogły piąć się w górę. Jednak wesoło nie oznacza zdrowo. Nie da się ukryć, że im większe, piękniejsze warzywa, tym więcej nawozu zostało im posypane, bo z czegoś te rośliny muszą brać energię do wzrostu.

 Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain

Witaminy czy związki chemiczne? Oto co siedzi w nowalijkach

Młode, zielone warzywa kojarzą nam się z mocą witamin, zdrowiem i witalnością, która płynie z ich wnętrza. To zgodne z logiką, ale nie z rzeczywistością.  Jedząc  nowalijki chcemy dostarczyć organizmowi witamin i związków mineralnych, a dostarczamy najdziwniejszych związków chemicznych, których roślina “najadła się” w fazie wzrostu. Młode rośliny chłoną jak gąbka nie tylko dobre substancje jak: wapń, magnez, żelazo, potas, selen, czy jod, ale również szkodliwe związki chemiczne, które kumulują się w ich tkankach.

Najbardziej niebezpieczne dla naszych organizmów są: azotany, azotyny, ołów, kadm, rtęć, miedź oraz resztki środków ochrony roślin. To z kolei przy systematycznym spożywaniu takich warzyw, “chemia“ kumuluje się także w naszych organizmach. Związki te mogą powodować różne dolegliwości, począwszy od bólu brzucha, skończywszy na zatruciach. Przy długotrwałym zjadaniu takiej chemii, podejrzewa się ją o przyczynę rozwoju różnych nowotworów.

Jeśli koniecznie chcecie posmakować w nowalijkach, pamiętajcie że:

  • najwięcej szkodliwych związków gromadzą te z cienkimi liśćmi typu sałata, szczypiorek, oraz z bulwiastymi korzeniami typu rzodkiewka czy kalarepa.
  • najbezpieczniejsze są ogórki, marchew oraz ziemniaki i cebula, czyli warzywa z grubą skórą, która niweluje w pewnym stopniu wchłanianie najgorszych substancji oraz którą można obrać i wyrzucić bez żalu.
 Fot. Pixabay / ejaugsburg / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / ejaugsburg / CC0 Public Domain

Wygląd jest, a gdzie smak i zapach?

Nie raz zapewne udało wam się kupić młodziutkie, pięknie wyglądające warzywa, np rzodkiewkę na kanapki, która zamiast cieszyć soczystym miąższem i intensywnym smakiem, przypomina bardziej tekturę. Witamin szklarniowe nowalijki również mają mniej, od warzyw sezonowych, które rosną na działkach zgodnie z rytmem przyrody. To cena wzrostu rośliny bez zapewnienia dostatecznej ilości naturalnych promieni słonecznych. Wzrost i wygląd można poprawić dzięki nawozom, smaku i zapachu już nie.

Jak wybrnąć z tej sytuacji?

Ciężko jest zdecydować się na własną plantację zieleniny na kuchennym parapecie. Ale wyhodować taką natkę pietruszki i szczypiorek to nie jest wielka filozofia. Ale ta sama sztuka z pomidorami czy sałatą w kuchni może być problemem. W sklepach nie kupujcie wielkich, pękatych warzyw. Powinny one pachnieć warzywem, a nie chemią czy być bezzapachowe. Powinny być także twarde, jędrne, bez przebarwień a liście nie powinny być żółte, co może świadczyć o nadmiernym nawożeniu rośliny.

Jak bezpiecznie wybierać najlepsze nowalijki, tłumaczy z właściwym sobie wdziękiem Kasia Bosacka, w swoim programie “Wiem, co jem”. Warto przypomnieć sobie odcinek o nowalijkach.


Cztery sposoby na emocjonalnego ekshibicjonistę. Jak wyjść z tego cało?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 marca 2016
Cztery sposoby na emocjonalnego ekshibicjonistę. Jak wyjść z tego cało?
Fot. iStock

Poznałyście się godzinę temu na jakimś towarzyskim spotkaniu. Od razu poczułaś, że dobrze wam się będzie rozmawiało, dystans znikł po pierwszym, wypowiedzianym przez nią zdaniu. Po trzydziestu minutach orientujesz się, że o jej problemach w związku jesteś już w stanie powiedzieć prawie wszystko, ona o tobie – chyba nic. Po następnych trzydziestu przytłoczona ciężarem jej życiowych trudności postanawiasz uciec do toalety. Niestety, nowa znajoma podąża za tobą również tam, by zdradzić ci kilka intymnych (no bo o czym najlepiej porozmawiać w toalecie?) szczegółów dotyczących swojego zdrowia. Emocjonalni ekshibicjoniści stają na naszej drodze przynajmniej raz w życiu wystawiając naszą asertywność na ciężką próbę. Oto kilka strategii przetrwania spotkania z nieznajomym, emocjonalnym ekshibicjonistą:

1. Na specjalistę

Skoro słyszysz o konkretnym problemie (lub kilkunastu problemach), przedstaw konkretne rozwiązanie. Jemu, czy jej nie chodzi o to, żeby otrzymać radę, ale o to by się wygadać. Znalazłszy sobie cichego i łagodnego słuchacza potrafią zalać go potokiem słów, co jakiś czas sprawdzając, czy na pewno jest obecny duchem. Jeśli trafią na kogoś, kto sprawę potraktuje naprawdę poważnie i szybko przejmie inicjatywę podając milion możliwości i „zarażając” pozytywną energią, ulotnią się równie sprawnie jak się pojawili.

2. Na… emocjonalnego ekshibicjonistę

Spróbuj jego własnej broni. Zasyp go opowieściami o twoich, przerysowanych i wyolbrzymionych problemach. Słuchanie o cudzych nieszczęściach szybko nudzi i męczy emocjonalnych ekshibicjonistów. Nie mogąc w żaden sposób cię „przebić” stracą energię i chęci do dalszych zwierzeń. O ile mówiąc o sobie nabierają wiatru w żagle, wysłuchanie kogoś podobnego sobie przekracza ich możliwości. Dodatkowo – nie znoszą konkurencji, ich teatr to teatr jednego aktora, a ty możesz być jedynie publicznością.

3. Na odwracanie uwagi

Mało elegancki sposób, ale bardzo skuteczny. Jeśli masz mocne nerwy, bagatelizuj (taktownie!), lekceważ (nie osobę, lecz problemy – z reguły są mocno przerysowane, więc możesz mieć spokojne sumienie) i dawaj do zrozumienia, że na świecie są ludzie, którzy miewają dużo gorzej. Konsekwentnie kieruj rozmowę na inne tory i zbijaj wszystkie „ale”. Opowiedz coś o sobie, zapytaj o kilka szczegółów dotyczących pracy. A najlepiej opowiedz o kimś, kto naprawdę potrzebuje pomocy i emocjonalnego wsparcia.

4. Na szczerość

Powiedz wprost jak bardzo krępuje cię ta sytuacja. Może nawet irytuje. Trudno by było inaczej, gdy twój rozmówca przekracza wszelkie granice i w pierwszych minutach znajomości skraca dystans między wami, nie zważając na twoje odczucia i chęci. Najwyżej poczuje się urażony (przez chwilę), bo na głębszą refleksję raczej nie masz co liczyć. Nie czuj się w obowiązku wysłuchiwania tego, co chce ci powiedzieć. Jemu nie zależy na tym, żebyś to był koniecznie ty.

Oczywiście, ostatnie rozwiązanie jest dla wielu z nas najtrudniejsze. Ale dzielenie się ze wszystkimi tym, co powinniśmy zachować dla siebie zaczyna być powoli zmorą naszych towarzyskich kontaktów. Zdarza się tak często, że sami zatraciliśmy już instynkt samozachowawczy i nie potrafimy zareagować. Mimowolnie stajemy się więc zakładnikami absurdalnej sytuacji, w której zupełnie obce osoby zwierzają nam się ze swoich najbardziej intymnych spraw.


Każdy zasługuje na szczęście. 10 kroków, by być szczęśliwym

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 marca 2016
Każdy zasługuje na szczęście. 10 kroków, by być szczęśliwym
Fot. iStock / Petar Chernaev

Szczęście nie jest czymś niedoścignionym, przeznaczonym tylko dla wybranych. Jest dla każdego. Dla ciebie, dla mniej, dla niej, czy dla niego. Wystarczy po nie sięgnąć i być szczęśliwym. To wcale nie jest takie trudne.  

Wystarczy zrobić 10 rzeczy, by żyć z radością i uśmiechem na twarzy.

Porzuć wymówki

Przestań mówić: „To za trudne”, „Na pewno nie dam rady”, „Zacznę od poniedziałku” (bo nigdy nie wiadomo którego). Jeśli chcesz coś zrobić – zacznij tu i teraz. Jeśli na czymś ci zależy – rób to. A gdy szukasz wymówek – może ci po prostu na tym nie zależy. Wtedy odłóż to na bok i skup się na tym, co naprawdę chcesz osiągnąć.

Nie oglądaj się na innych

Przestań liczyć na to, że ktoś zrobi coś za ciebie. Przestań niemo oczekiwać, że mąż sprzątnie kuchnię, syn wyrzuci śmieci, a przyjaciółka zadzwoni z propozycją wspólnej kawy. Gdy przystaniesz oczekiwać,  unikniesz frustracji. Jeśli coś jest dla ciebie ważne – zrób to sama, gdy zależy ci na innych – powiedz, czego od nich oczekujesz. Wyślij jasny komunikat. Wszyscy będą szczęśliwsi.

Myśl dobrze o sobie

Przestań mówić o sobie: „Ale jest głupia”, „Do niczego się nie nadaję”. Zmień swoje nawyki – myśl o sobie pozytywnie, powtarzaj sobie twoje mocne strony, pielęgnuj je. Mów do siebie każdego poranka: „Lubię się”, pomyśl w czym jesteś dobra, uśmiechaj się do siebie i nie katuj siebie, stawiaj małe cele i do nich dąż i ciesz się z każdego najdrobniejszego własnego sukcesu.

Nie trać energii na gadanie

Przestań powtarzać: „Zrobiłabym to, a może jednak tamto”, „Pojechałabym na wakacje”, „Zaczęłabym ćwiczyć”. Zrób to. Po prostu. Po co tracić energię na gadanie. To do niczego nie prowadzi. Tak się zmęczysz gadaniem, że już nie będziesz mieć siły na zrobienie tego, o czym marzysz,

Miej marzenia i realizuj

Zawsze miej marzenia. Od tych najmniejszych, po większe. Zrób sobie taką listę marzeń i pomyśl, które chcesz, by się spełniły. I dąż do ich realizacji. Małymi kroczkami. Marzenia w końcu są po to, by je spełniać.

Nazwij to, czego potrzebujesz

Przestań gonić za czymś, na czym ci tak naprawdę nie zależy. Usiądź na tyłku przez chwilę i pomyśl, co jest dla ciebie ważne. Co daje ci szczęście i czego do jego osiągnięcia potrzebujesz. A potem zastanów się, na co tracisz czas. Może okazać się, że biegniesz w zupełnie odwrotnym kierunku do swoich potrzeb.

Naucz się mówić nie

Trudna lekcja, bo to nauka egoizmu, którego (nie wiedzieć czemu) boimy się jak ognia. A czasami wystarczy odmówić, powiedzieć nie, gdy na coś nie mamy ochoty, gdy z czymś się nie godzimy, gdy coś jest sprzeczne z naszymi poglądami. Zadbaj o siebie i odmów. Ten, kto cię zna – zrozumie. Ten, kto się obruszy – nie wart jest twojej uwagi.

Bierz rzeczy takimi, jakie są 

Przestań analizować, co by było gdyby. Gdybym inaczej się zachowała, powiedziała coś innego. Pewne rzeczy po prostu się dzieją, a gdy się wydarzą my już nie mamy na nie wpływu. Trzeba je wziąć takim, jakie są, wyciągnąć wnioski i z tym doświadczeniem iść dalej.

Proś o pomoc

Przestań być Zosią-Samosią i brać na siebie cały ciężar świata, być męczennicą, która wszystkim pomoże, każdemu doradzi i wszystko zrobi sama. Po co się tak męczyć? Dla czyjej satysfakcji? Żeby inni mówili: „Ona jest taka wspaniała?”. Co ci po ich słowach, kiedy sama czujesz, że nie dźwigniesz więcej. Proś o pomoc, zacznij mówić: „Nie dam rady” i odpuść sobie bycie supermenką w oczach innych. Bądź nią dla siebie.

Otaczaj się dobrymi ludźmi

Przestań skupiać się na relacjach, które czynią cię nieszczęśliwą. Usiądź i zrób bilans zysków i strat relacji, w których to ty dużo dajesz, niewiele (bądź nic) dostając w zamian. Miej obok siebie ludzi, którzy cię kochają i których ty kochasz, którzy rozumieją i wspierają, na których możesz liczyć czasami w najbardziej błahych sprawach. Dobrzy ludzie dają siłę i moc. Dbaj o nich, a nie o tych, którzy tę siłę ci odbierają.

Zrób to i powiedz sobie: „Tak, jestem szczęśliwa”. Każdy z nas na to zasługuje.


Zobacz także

Dieta jak tabletka przeciwbólowa. Zmiana Agaty

5 wskazówek dla tych, których partnerzy cierpią na depresję

5 wskazówek dla tych, których partnerzy cierpią na depresję

Fot. iStock

Ratunku! Mój facet się odchudza…