Kokosowe superfood – jak mleko matki i ludzkie osocze? Sprawdź zaskakujące właściwości orzechów kokosowych

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 czerwca 2016
kokos
Fot. Pixabay / mrk_dsignz / CC0 Public Domain
 

Kokos kojarzy się nam z tropikalnymi widokami, choć nie brakuje orzechów kokosowych i w polskich sklepach. Wiele z nas podchodzi do niego z pewną rezerwą, bo czy ten orzech, otoczony twardą, nieprzystępną skorupą, może zaoferować nam coś wyjątkowego?

Kokosowe superfood

Kokos przez wiele lat był w cieniu innych, eksportowanych z egzotycznych krajów owoców. Jednak okazuje się, że warto po niego sięgać, ponieważ sam orzech, oraz dostępne w sprzedaży produkty spożywcze wytwarzane z jego miąższu i płynu, mają wiele cennych wartości.  Kokosy zawierają witaminę B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk, oraz nasycone kwasy: kaprylowy,  kaprynowy, laurynowy oraz mirystynowy. Dostarczają one szybkiej energii, wykazują działanie przeciw wirusom, bakteriom i grzybom. Kokos wyrównuje także poziom cukru we krwi, a dzięki zawartości błonnika, wpływa na wyhamowanie uczucia głodu na długi czas.

Kwas layrynowy- substancja wspólna dla mleka matki i orzecha kokosowego

Ciekawe jest to, że orzech kokosowy jest jedynym produktem spożywczym, który zawiera wspomniany kwas larynowy, występujący także w mleku matki. Niszczy on chorobotwórcze patogeny i wpływa na wzmocnienie układu odpornościowego. Badania pokazały, że kobiety jedzące produkty kokosowe zwiększają ilość laurynu w swoim mleku. Dzięki temu wspierają  układ immunologiczny dziecka karmionego piersią, co ma szczególne znaczenie w pierwszych miesiącach życia.

Sok kokosowy niczym osocze ludzkiej krwi

Sok znajdujący się we wnętrzu orzecha kokosowego, jest wielokrotnie filtrowaną przez palmę wodą, która wytwarza się we wnętrzu kokosa. Zaskoczeniem może być fakt, że woda z wnętrza młodego orzecha ma prawie taki sam skład jak osocze ludzkiej krwi i do momentu otwarcia łupiny, jest ona zupełnie sterylna. Co więcej, podczas trwania II wojny światowej używano go do transfuzji, z powodu dramatycznego braku krwi do przetaczania na froncie. Obecnie, w słabo rozwiniętych  krajach, funkcjonuje jako zastępczy płyn fizjologiczny nawadniający organizm i uzupełniający niedobory elektrolitów w postaci kroplówki. Dzięki dużej zawartości elektrolitów i potasu, wykorzystywany jest w nawadnianiu przy biegunce, problemach żołądkowych oraz podczas treningów, jako naturalny płyn izotoniczny.

Olej kokosowy wykazuje wszechstronne działanie na organizm

Otrzymywany jest z twardego miąższu orzechów palmy kokosowej, a w temperaturze poniżej 25 stopni przybiera formę białego, stałego tłuszczu. W połowie jego skład stanowi kwas laurynowy, budujący odporność organizmu. Olej z kokosa używany jest do leczenia wielu dolegliwości, zawiera także naturalne antyoksydanty, zwalczające wolne rodniki, spowalniając procesy starzenia się skóry, utrzymując jej jędrność i elastyczność.

Ponadto:

  • Poprawia sprawność mózgu. Udowodniło to badanie opublikowane w 2006 r. w czasopiśmie Neurobiology of Aging. Wg. jego rezultatów, podanie średniołańcuchowych triglicerydów z oleju kokosowego,  20 pacjentom z chorobą Alzheimera, doprowadziło  do istotnego zwiększenia stężenia ciał ketonowych, związanych z wyraźną poprawą zdolności poznawczych.
  •  Podnosi poziom testosteronu. Przetestowano to na szczurach, u których olej kokosowy zmniejszył stres oksydacyjny w jądrach , prowadząc do uzyskania wyższego poziomu testosteronu. Ogranicza także rozrost prostaty.
  • Spala tłuszcz. Może przyspieszyć utratę tłuszczu brzusznego, pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze.
  • Wspiera gojenie ran. Przyspieszania proces ponownego pokrywania rany nabłonkiem, zwiększa aktywność enzymów antyoksydacyjnych oraz stymuluje większe usieciowania włókien kolagenowych w naprawianej tkance.
  • Wspiera zdrowie jamy ustnejJego przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne właściwości chronią jamę ustną  przed bakteriami, które przyczyniają się do nieświeżego oddechu i rozwoju próchnicy. Można umyć olejem zęby, lub ssać kawałek oleju aż się rozpuści.
  • Podwaja przyswajalność kwasu tłuszczowego omega-3  przez organizm. Warto razem z olejem kokosowym  spożywać także inne oleje,  zawierające kwas omega-3. Pomoże to zapobiegać zapobiegać zagrożeniu chorobą serca, otyłości,  i innym schorzeniom.
  • Koi swędzenie skóry miejsca po ukąszeniu owadów. Wystarczy nałożyć odrobinę oleju na ukąszenie.
  • Poprawia stan włosów i skóry. Olej można zastosować jako maseczkę do włosów, do ciała czy maść na różne zmiany skórne. Hamuje pojawianie się plam na skórze, łagodzi stany zapalne  skóry, opóźnia powstawanie zmarszczek, nawilża i wygładza skórę.

Jak kupić dobry orzech kokosowy?

kokos


Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Wstrząśnij nim, by usłyszeć czy zawiera jeszcze mleczko kokosowe. Jeśli mleczko wyschło, jądro kokosa jest niejadalne.
Aby go rozłupać, wywierć w nim dziurę, przelej mleczko do naczynia. Kokos owiń kuchennym ręczniczkiem, połóż na podłodze i uderz młotkiem. Miąższ możesz zjeść na surowo lub, przetwarzać, suszyć i zamrażać.


źródło: faktydlazdrowia.purodaizdrowie.pl

 


„Niósł ją przez cały pokój, a ona tak wtulała głowę w jego ramię…”. Niezwykła historia, którą trzeba poznać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 czerwca 2016
Fot. Flickr / Joshua Zader / CC BY
 

– Mieszkała na drugim końcu ulicy. Często ją widywałem. Jaka ona była piękna. W tej miniówie w kratkę. Już wtedy powiedziałem kumplom, że zostanie moją żoną. Śmiali się, że chyba we śnie. I ten się spełnił…

Ryszard i Jola choć mieszkali niedaleko siebie poznali się dopiero na wspólnym turnusie rehabilitacyjnym w Borach Tucholskich. Ona chorowała na stwardnienie rozsiane. Po pierwszym dniu znajomości Ryszard oświadczył się Joli na stołówce, przy wszystkich uczestnikach turnusu. Wtedy oświadczyn nie przyjęła, ale cztery dni później zgodziła się zostać jego żoną.

– Były jeszcze oficjalne zaręczyny. Musiałem założyć garnitur, choć najlepiej czuję się na sportowo. Kupiłem 120 róż, których nie mogłem udźwignąć i… poprosiłem o rękę moją mamę… Ze stresu, z wrażenia. Jola mówiła, że jestem czubkiem, ale pół roku później została moją żoną.

Kiedy się poznali Ryszard był już po trepanacji czaszki, ze zdiagnozowanym rdzeniowym zanikiem mięśni. – Miałem wypadek. Wynosiłem śmieci pomagając swojej mamie. Była zima. Poślizgnąłem się na schodach i uderzyłem tyłem głowy w stopień… Obudziłem się po dwóch miesiącach. Nie rozpoznawałem ludzi. Uczyłem się od nowa chodzić, mówić, pisać – do dzisiaj robię masę błędów. Przeszedłem załamanie, nadużywałem alkoholu. Nie umiałem sobie poradzić z tą sytuacją.

Z Jolą poznali się, kiedy byli już oboje po 30-tce. Ona zawsze chwaliła się, że ma młodszego męża, bo Ryszard obchodził urodziny dziewięć miesięcy później. – Zawsze to coś – śmieje się.

Jola skończyła politechnikę, była inżynierem budownictwa. Ryszard był szewcem, szył buty ortopedyczne dla chorych dzieci. – W takich butach musi wszystko pasować co do milimetra – tłumaczy. Nie mogli na siebie nie trafić. Najpierw mieszkali niedaleko siebie, później okazało się, że pracowali w tej samej części miasta. A kiedy Ryszard mając więcej czasu zajmował się dziećmi swojej siostry, Jola mieszkała na tej samej ulicy. – Cały czas byliśmy obok siebie, jednak non stop się mijaliśmy. Aż w końcu się udało. Oboje po przejściach, każde dotknięte nieuleczalną chorobą, o której nie wiadomo w jakim tempie będzie postępować.

Ich syn Maciek ma dziś 14 lat. Obiecał swojej mamie, że zdobędzie medali olimpijski w podnoszeniu ciężarów. – On zawsze dotrzymuje słowa – mówi Ryszard.

Maciek jest w pierwszej klasie gimnazjum. Chce iść do szkoły gastronomicznej, a później skończyć dietetykę. Ale najpierw obiecany mamie medal. Chciał zapisać się na siłownię wcześniej. Ale Ryszard mu nie pozwalał – był za mały. W podnoszeniu ciężarów zaczyna odnosić powoli sukcesy. Tyle, że już nie nosi swojej mamy. – Joli choroba postępowała. Chyba jak Maciej miał trzy lata przestała chodzić. Później było coraz trudniej. Była taką piękną kobietą… Tak pięknie się uśmiechała. Uwielbiała, jak Maciek przenosił ją do sypialni. Niósł ją przez cały pokój, a ona tak wtulała głowę w jego ramię. Miał 13 lat i tyle siły. Zresztą, co ja tam będę mówił. Od początku się nami zajmował. Jak miał trzy lata po raz pierwszy ugotował z moją pomocą pomidorówkę. Maciek nigdy nie miał normalnego dzieciństwa. Czasami z Jolą siadaliśmy, zwłaszcza gdy on mówił, że jest zmęczony. Było nam tak bardzo smutno… Rozmawialiśmy o tym, co będzie dalej.

Jola zmarła wycieńczona chorobą w wieku 50 lat. Maciek do ostatniej chwili był przy mamie, trzymał ją za rękę… Ona walczyła dla niego, dla Ryszarda, nawet wtedy, gdy jej ciało odmawiało już zupełnie posłuszeństwa, kiedy było bezradne, bezsilne wobec choroby.

Zostali we dwójkę. Tata i syn. Tata śmiertelnie chory i syn, który się nim nadal opiekuje. – Maciek jest moim największym skarbem, jest najlepszym dzieckiem na świecie. Wiesz, ile razy wyganiałem go, żeby pobawił się z kolegami, pograł w piłkę. On zawsze wracał sprawdzić, czy u nas wszystko w porządku, czy niczego nie potrzebujemy. Taki mały człowiek, a tak ogromny. On jest największy. Wiesz, miał taką koleżankę, przychodziła tu do nas. Ona postawiła mu warunek: albo siłownia, albo ona. Nie zastanawiał się nad wyborem. Powiedział, że on ma rodziców, ma sport, siłownię…

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Ktoś mógłby powiedzieć: jak można tak krzywdzić dziecko, skazać je na bycie opiekunem swoich rodziców. Ale Maciek nigdy się nie skarżył. Było mu smutno, gdy koledzy w szkole, kiedy miał siedem lat, wyśmiewali się, że jego rodzice to kalecy. „Nikomu nie byłoby miło” – tłumaczył wtedy. Nie zna innego życia. Rodzicami opiekował się odkąd pamięta. I jasne, można by rozważać, czy to źle czy dobrze. Ale po co? Wychowywał się w rodzinie, w której był bezgranicznie kochany, w której czuje się bezpiecznie, w której nic mu nie brakowało, bo miał przy sobie dwie najbliższe mu osoby – mamę i tatę, którzy dawali mu swoją bezwarunkową miłość.

Maciek jest bardzo zamknięty w sobie. – Czasami słyszę, jak płacze w poduszkę… Biorę go wtedy do siebie, przytulam. Wiem, że mu ciężko. Obojgu nam jej bardzo brakuje… On był taką przylepą, nie odstępował jej na krok, od najmłodszych lat najchętniej to non stop tuliłyby się do Joli. Mówili nam, że pewnie byliśmy na to przygotowani. Ale na to nie jesteś w stanie się przygotować… To tak boli…

Chłopiec nigdy nie narzekał. Ćwiczył, żeby mieć siłę nosić mamę. Pomaga tacie, Ryszard ma słabe nogi i ręce, nie ubierze się sam, nie założy butów. Maciek robi zakupy, chodzi do szkoły, sprząta, rehabilituje tatę, na tyle, na ile potrafi, bo jedyne co może spowolnić chorobę mężczyzny jest rehabilitacja. Nie stać ich na prywatne zabiegi, a tych, które finansuje NFZ, jest zdecydowanie za mało. – Maciek codziennie prostuje mi nogi, wyję wtedy z bólu. Nie wiem, jak kobiety mogą znieść ból przy porodzie. On nie ma przeszkolenia, robi to intuicyjnie, wiedzę ma z Internetu, choć boi się, że zrobi mi krzywdę.

Maciek jest dobrym uczniem: – Teraz, kiedy nie ma już z nami Joli ma więcej czasu. Szkoła w trudnych sytuacjach bardzo nam pomagała, nauczyciele są wyrozumiali. Kiedy zmarła Jola Maciek przez dwa tygodnie nie chodził do szkoły, tak zaproponował mu psycholog. Nie było żadnego problemu.

U Ryszarda po trepanacji czaszki uaktywniły się inne choroby. Cierpi na nadciśnienie tętnicze, ma dnę moczanową i dystrofię mięśniową – ta ostatnia jest najgorsza, bo nieuleczalna. W tym wszystkim Ryszard zachowuje niezwykłą pogodę ducha. Woli mówić o miłych rzeczach, niż tych przykrych, które są jak otwarta rana.

Takim przyjemnym do rozmowy tematem są Bory Tucholskie. Gdzie Ryszarda ciągnie sentyment – tam oświadczył się Joli. Bory to dla chłopaków ostoja – cisza i spokój. To turnus rehabilitacyjny, podczas którego Maciek może odpocząć, bo jego tatą zajmują się specjaliści. – Tam nawet ludzie są inni – mówi Ryszard. Tata z synem żyją skromnie. Nie mają środków na rehabilitację, teraz przez pół, roku mają opłaconą opiekunkę, która przychodzi do nich, zajmuje się Ryszardem, gdy Maciek jest w szkole. Co będzie dalej, nie wiadomo.

Turnus w Borach Tucholskich, to ich wspólne marzenie. Kochają łowić ryby, a tam mogą realizować swoją pasję. Tam Maciek może poczuć choć odrobinę beztroskiego dzieciństwa. Cały czas jednak brakuje im funduszy do pełnego opłacenia wyjazdu. Może ktoś z was, a może ktoś z waszych znajomych chciałby pomóc tym dwóm dzielnym mężczyznom… Bo Maćka trudno nazwać chłopcem.


Jeśli chcesz pomóc, napisz ewa.raczynska@ohme.pl


Johnny Deep to po prostu fajny facet… na pewno? Świat woli wierzyć znanym i kochanym

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 czerwca 2016
Fot. Screen/Entertainment Tonight
W ubiegły wtorek rano, aktorka Amber Heard wydała oświadczenie, które zelektryzowało świat show-businessu. Jej mąż, legendarny Johny Deep miał się dopuścić wobec niej przemocy. Heard wystąpiła do sądu o zakaz zbliżania się do siebie dla męża, którego 15 miesięcy wcześniej poślubiła w atmosferze skandalu (nieoficjalnie mówi się, że Amber rozbiła 14-letni związek aktora z Vanessą Paradis.) Czas spędzony z Deepem, Heard scharakteryzowała krótko: „Rok psychicznej i fizycznej przemocy”. W mediach rozpętała się burza, opinia publiczna podzieliła się na dwa obozy. Ale pewne reakcje są znamiennie.

Kochamy Johny’ego Deppa za cudownego i ekscentrycznego Jacka Sparrowa. Podziwiamy go za szalonego Kapelusznika, zakochujemy się w Johnnym z „Marzyciela”. I nawet, gdy gra mordercę – golibrodę nie potrafimy nie czuć do niego sympatii. Johnny Deep to po prostu fajny facet.

Ale jakże szybko zapominamy, że to w zasadzie jedynie genialne kreacje aktorskie. Nawet kiedy uwodzi nas grając na gitarze u boku wokalisty Pearl Jam, Eddiego Veddera, to tylko wydaje nam się, że on jest nasz, dobrze znany, bliski. To doskonała iluzja, nawet wtedy gdy, na czerwonym dywanie Johnny chwieje się, wyraźnie „pod wypływem”, podtrzymywany przez młodą żonę.

Dziś jestem zdania, że w sprawie, w której nic jeszcze nie wiadomo, świat już uwierzył Johnny’mu i stanie za nim murem. Dlaczego? Bo w takich sprawach łatwiej uwierzyć znanym i kochanym. Pamiętacie sprawę Billa Cosby? W jaki sposób traktowano oświadczenia kolejnych, wykorzystanych przez niego kobiet? Jakimi słowami je określano? Jak podejrzliwie do nich podchodzono?

Amber ma „pod górkę” już na starcie

Po pierwsze dlatego, że prawdopodobnie (czy wiemy to jednak „na pewno”?) przez nią rozpadł się „idealny”(czy idealne związki rozpadają się z powodu „tej trzeciej”?) związek Johnny’ego i Vanessy.

Nie szkodzi, że Johnny jest już dawno dorosły i zdecydował się odejść od matki swoich dzieci, żeby związać się z kobietą sporo młodszą, piękną i być może skoncentrowaną na swojej karierze.  W takich sprawach zawsze winimy nową partnerkę, traktując mężczyznę jako „świętą krowę” w całej tej sytuacji.

Po drugie, Johnny jest bajecznie bogaty. Ten fakt oczywiście również przemawia na niekorzyść Amber. W razie rozwodu dostanie ona połowę majątku aktora. Jest więc oczywiście bardzo prawdopodobne, że zaplanowała i sfingowała pobicie, aby w rekordowym tempie dorobić się imponującej sumy na swoim koncie.

Po trzecie, pokazała światy posiniaczoną twarz. Pobita kobieta –  tego się światu nie robi, nie obnosi się tak ostentacyjnie ze swoim cierpieniem. Tej hipokryzji show-businessu długo nie zrozumiem. Ale Hollywood woli ślepo wierzyć w niewinność swoich bohaterów. Hollywood nie lubi się mylić i nie znosi rozczarowań.

Po czwarte, Amber się uśmiecha. Jak to możliwe ? – roztrząsają fani aktora komentując artykuły dotyczące sprawy. Zdjęcia aktorki w otoczeniu swoich prawników, uśmiechniętej i zrelaksowanej traktuje się jako dowód, że oskarżenie przez nią męża o przemoc jest mistyfikacją.

Po piąte, Amber Heard ma również za sobą intymne związki z kobietami.  Z jakiegoś niezrozumiałego powodu, ten fakt sprawia, że w oczach opinii publicznej ​​Heard jawi się jako postać obłudna.

Po szóste, po stronie Deppa stanęła jego była partnerka oraz córka. Obie panie, oraz inni bogaci i sławni przyjaciele aktora oświadczyli zgodnie, że Johnny Depp jest najsłodsza, najbardziej kochającą osobą, jaką znają. Przyjaciele, córka – to zrozumiałe. Ale kiedy za byłym partnerem staje również porzucona przez niego kobieta, świat uznaje, że „coś w tym musi być”.

Po siódme wreszcie, kariera Amber Heard nabrała tempa od czasu kiedy aktorka związała się z gwiazdorem. 

A wydawało by się, że nie ma w tym nic zaskakującego, że to w jakiś sposób naturalna droga do nawiązania ważnych w świecie filmowym znajomości: wykorzystać pozycję znanego męża. Dziś to kolejny fakt przemawiający na niekorzyść Heard.

Ani preferencje seksualne, ani aspiracje zawodowe, ani fakt, że widziano ją uśmiechniętą, nie są w sprawie Amber istotne. Ani jedna z tych rzeczy nie dowodzi, że Heard kłamie. I jeszcze,jedno. To nie jest  historia: „zły” kontra „dobry człowiek”. Depp mógłby być rzeczywiście  najsłodszą, najbardziej kochającą osobą we wszystkich innych swoich związkach, ale w związku z Amber okazać się potworem (zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że od dwóch lat regularnie nadużywa  narkotyków i alkoholu). Heard może za to być równie dobrze żądna sławy i stać się ofiarą przemocy.

Odłóżmy więc na bok sympatię i szacunek dla niewątpliwie fantastycznego dorobku bardzo zdolnego aktora . Tu jest tylko sprawa faceta, którego żona oskarżyła o przemoc i przeciwko któremu są dowody. To już nie jest rola filmowa. A tak zupełnie prywatnie – kocham Johnny’ego Deepa. Tego ze szklanego ekranu.


Zobacz także

Dobrze poszukaj i odnajdź… siebie. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

MIŁOŚĆ to…

Sposób odżywiania i powstawanie nowotworów są ze sobą powiązane. Możesz zmniejszyć ryzyko, dzięki zmianom w diecie