Kobiety mówią dość! Nie składamy parasolek i zapraszamy was na bardzo ważną dyskusję zorganizowaną przez Koalicję Mam Prawo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 stycznia 2017
Fot. Screen z Facebook Koalicja Mam Prawo.
 

Nie składamy parasolek, przed nami ważne wydarzenie! Kto z Warszawy lub okolic, niech koniecznie zainteresuje się debatą, zorganizowaną przez Koalicję Mam Prawo. Dyskusję pod hasłem „Kobiety mówią dość”, poprowadzi Paulina Młynarska, a spotkanie będzie dotyczyło kwestii poszanowania prawa kobiet do decydowania o swoim życiu intymnym, o posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci.

Bądźcie koniecznie 18 stycznia w MiTo art. café books w Warszawie, o godzinie 17:00. Do udziału w Koalicji zostali zaproszeni przedstawiciele środowisk lekarskich (seksuolodzy, ginekolodzy), prawnicy, przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz praw kobiet oraz edukatorzy seksualni.

Swój udział potwierdzili:

1. Paulina Młynarska, publicystka i działaczka społeczna (moderatorka debaty)
2. Draginja Nadażdin, Dyrektorka Stowarzyszenia Amnesty International
3. prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, lekarz ginekolog
4. dr n. med. Krzysztof Gojdź, lekarz medycyny estetycznej
5. dr n. med. Grzegorz Południewski, lekarz ginekolog
6. Piotr Schramm, adwokat
7. Eliza Michalik, publicystka
8. Justyna Suchecka, publicystka
9.  Sylwia Kubryńska, pisarka
10. Olga Kozierowska, publicystka, działaczka społeczna
11. Magdalena Chorzewska, psycholożka
12. Marta van der Toolen, właścicielka kliniki in vitro, była pacjentka
13. Monika Wielichowska, Platforma Obywatelska
14. Monika Rosa, Nowoczesna
15. Marcelina Zawisza, Partia Razem
16. Anna-Maria Żukowska, Sojusz Lewicy Demokratycznej
17. Barbara Baran, Dziewuchy Dziewuchom
18. Ewa Dąbrowska-Szulc, Przewodnicząca Stowarzyszenia Pro Femina
19. Ewa Borguńska, Przedstawicielka Organizacji Protest Kobiet

Stop ograniczeniom praw kobiet w Polsce!


3 sposoby narcyzów, aby cię wykorzystać

Karolina Krause
Karolina Krause
17 stycznia 2017
Fot. iStock/kieferpix
 

Bardzo dużo mówi się dzisiaj o narcyzach. Najczęściej kojarzymy ich jako niezdolnych do kochania, skupionych na sobie egoistów. Ale narcyzm znacznie wykracza poza te ramy. Takim osobom brak jest jakiekolwiek zdolności do współodczuwania, używają ludzi do zaspakajania własnych potrzeb. A gdy nie widzą już dla siebie żadnej korzyści z trwania w relacji, porzucają ich bez większych skrupułów. To urodzeni manipulatorzy, którzy doskonale wiedzą, jak przekonać innych, aby dali im to czego pragną.

Oto 3 główne techniki, których używają, aby to osiągnąć:

Trzeci do pary

Czyli inaczej triangulacja. Narcyzi posługują się nią, aby utrzymać kontrolę w związku. By łatwiej tobą manipulować wciągają do konfliktu osobę trzecią.

Mogą na przykład używać jej zarówno do wzbudzenia w tobie zazdrości, jak i pozbycia się problemu. Gdy sprawy zaczną za przybierać niebezpieczny obrót, a ty zażądasz wyjaśnień, w łatwy sposób odbiją piłeczkę, mówiąc: „Szkoda, że nie jesteś taka jak ona”.

Jeśli kiedykolwiek zauważysz coś takiego w swoim związku, lepiej spakuj walizki zawczasu. Bo będzie już tylko gorzej.

Dysonans poznawczy

Narcyzi doskonale zdają sobie sprawę ze swoich przywar, dlatego już od dziecka skrupulatnie starają się je ukrywać. Co gorsza z biegiem lat coraz lepiej zaczyna im to wychodzić.

Zanim zdążysz zorientować się z jaką osobą przyszło ci się związać, ona opanuje tę technikę do perfekcji. Doprowadza to do tego, że ludzie starają się racjonalizować krzywdzące zachowania narcyzów, na podstawie troskliwej i empatycznej maski, którą stworzyli specjalnie na takie okazje.

Idealizacja, dewaluacja, odrzucenie

To cykl, który powtarza się w niemal każdym związku z narcyzem.

Początek relacji zaczyna się od idealizacji. Pozwoli ci poczuć, że jesteś dla niego najważniejszą osobą w jego życiu. Codziennie będzie zasypywać cię komplementami i pochlebstwami. Może nawet usłyszysz, że jesteś jego bratnią duszą. A wszystko po to byś połknęła haczyk i zechciała traktować go w taki sam sposób.

Zanim jednak się obejrzysz sytuacja obróci się o 180 stopni. Zamiast słodkich słówek i komplementów, zaczniesz uczyć się przyjmować krytykę za wszystko co robisz. Możliwe, że od czasu do czasu uda ci się zgarnąć jakąś pochwałę, ale głównie będziesz karana za każde „niepożądane” zachowanie. W tej fazie dokładnie uda ci się zapoznać ze słowem „przemoc psychiczna”.

Jeżeli do tej pory sama od niego nie odejdziesz, on sam w końcu to zrobi. Kiedy zorientuje się, że nie jest w stanie odebrać ci nic więcej, porzuci cię w najbardziej krzywdzący sposób. Odchodząc do innej lub upokarzając cię przed innymi.

Jeśli więc jesteś pewna, że facet, z którym się spotykasz to stuprocentowy narcyz – oszczędź sobie cierpienia – odejdź nim cykl zdąży się zamknąć.


Źródło: dailyvibes.org


Matka na balandze. Jak to dobrze wyrwać się w sobotni wieczór z kieratu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
17 stycznia 2017
Fot. iStock/AzmanL

Matka, nawet najbardziej rock’n’rollowa w duszy, nie ma łatwo, jeśli chodzi o balangi.Matka, nawet najbardziej rock’n’rollowa w duszy, nie ma łatwo, jeśli chodzi o balangi.

Po pierwsze, musi tę balangę wybrać. Siedząc na fejsiku zalewana jest wielką ilością wydarzeń, opatrzonych kuszącymi tytułami, oznaczonych tysiącem znajomych, którzy „wezmą udział”, a później nie przychodzą. Matka nie może sobie pozwolić na fałszywy ruch, na niepowodzenie, jej wyjście na balangę to misternie tkany, najeżony zasadzkami plan. Matka musi być pewna, że to jest najlepsza balanga w mieście.

Matka przygotowuje się długo, zaczyna od podpytania znajomych, kto idzie. Gdy już wie, że nie znajdzie się w grupie zupełnie obcych ludzi, z którymi nie ma nic wspólnego i nie może się przywitać (ale o tym później), rozpoczyna akcję.

Musi zatrudnić kogoś, kto zajmie się dzieckiem. Wyjścia są trzy: niania (chyba, że ma młodą, ładną nianię, jak ja, która częściej nie może niż może, bo ma własne balangi), dziadkowie (jeśli mieszkają w tym samym mieście i można im Człowieka oddać na noc i PORANEK), ojciec – mąż – konkubent, który zajmie się dzieckiem jak nikt inny, ale z pogardą będzie patrzył na cierpienia matki dnia następnego. Czerpiąc nawet nieco satysfakcji z trawiącego ją bólu istnienia i głowy.

Gdy ma już pewność, że Człowiek jest na ten wieczór zaopiekowany, zaczyna myśleć okołobalangowo. Jak będzie, kto będzie, czy będą tańce? Matka chodzi na balangi rzadko, więc musi się wybawić. Stoi godzinę przed szafą, myśląc co założyć. W końcu wybiera bezpieczny zestaw: obcisłe jeansy, skórzaną kurtkę i obcas, żeby poczuć się wysoka i szczupła.

Nie za bardzo lubi balangi gadane, bo gadać jej się nie chce, chyba, że na abstrakcyjne tematy. Pytanie pod tytułem „co słychać” mrozi ją i odbiera rezon, bo matka nie lubi opowiadać, co słychać. Praca, dom, dziecko chore czy zdrowe, matka nie po to przyszła na imprezę, by się spowiadać. Ponieważ matka zbyt często nie wychodzi, to nie zna też plot z miasta, ani co się działo na ostatnim bankiecie.

Matka uwielbia za to witać się ze znajomymi. Kocha całuski, uściski. Najchętniej szybciutko przemyka od jednego znajomego do drugiego, witając się wylewnie. Ma wtedy poczucie wspólnoty, a nie musi zaprzęgać swojego zmęczonego mózgu do dysput „na temat”.

Matka czuje się szalona, gdy wyrwie się z domu, więc szybko biegnie do baru. Zamawia wódkę z red bullem, bo już chce jej się spać. Wypija szybko, bo jest spragniona. Omiata spojrzeniem bawiących się, czuje się częścią imprezowego świata. Jednak tylko przez chwile, napój stawia ją na nogi na krótko, udaje się do baru po drugiego, tam już jest lekko poirytowana, bo jest jej gorąco, a przy barze tłok.

Po drugim drinku matka jest w super formie. Zdarza jej się zatańczyć do dwóch kawałków. Pomachać włosami. Dobrze się bawi przy znanych sobie piosenkach. Nowości jakoś nie czuje. Tańczy raczej z koleżankami lub z ojcem-konkubentem, nie wysyła sygnałów do mężczyzn, bo przecież jest matką, a poza tym ojciec-konkubent by ją zabił, opcjonalnie obraził się i poszedł do domu, a ona by musiała sama wracać i jeszcze go udobruchać. Bez sensu…

Myśli o tańcach na stole, ale w klubach nie przyjmują takich pomysłów z życzliwością, więc musi być naprawdę w super nastroju, żeby chciało jej się robić skandal. Ostatecznie wchodzi na jakieś krzesło…

Wybija północ, matka jak kopciuszek traci moc. Zaczyna odczuwać zmęczenie, forma spada. Dociągnie jeszcze do pierwszej, ale z trudem. Druga w nocy to dla matki mega wyczyn.

Potulnie wraca do domu. Zrzuca ubranie w przedpokoju, zmywa makijaż, myje zęby…Zagląda do pokoju Człowieka. Wreszcie jest na swoim miejscu, czuje się spełniona i szczęśliwa. Człowiek śpi, matka była na balandze. Włazi pod kołdrę…jest jej dobrze…

Godzina 6.30. Człowiek, który nigdy nie budzi się do przedszkola i uwielbia spać, przyłazi do jej łóżka i mówi pełnym sił witalnych głosem: „Jest już dzień! Wstawaj mamo! Chcę kakałko i kanapkę z salami! Pobaw się ze mną! Poczytasz mi? Nie śpij! Dlaczego nic nie mówisz…”

Matka długo zbiera siły na następne wyjście…


 

kasia marcinkiewiczNazywa się Kaśka Marcinkiewicz i jest matką – Alki. Jest też zawodowym fotografem, specjalizuje się w modzie dziecięcej, portrecie i reportażu, ostatnio również robi zdjęcia jedzenia i architektury. Przez 10 lat była fotoreporterem polityczno-biznesowym, do momentu, kiedy urodziłam córkę i postanowiła robić zdjęcia piękne. Projekt Matka to blog, w którym opowiada o tym, co ją inspiruje, zachwyca, czasem dziwi, o próbie łączenia obu aspektów życia: zawodowego i rodzinnego. To także rozmowy z ludźmi, których spotykam na swojej drodze. Lubi tańczyć na stole, trenuje kettlebells hardstyle.

 


Zobacz także

To nie starość, to dojrzałość! Kilka cech, które świadczą o tym, że zdobyłaś życiową mądrość

Nie lekceważmy objawów grypy. W wyniku jej powikłań zmarła 36-letnia kobieta, matka dwójki dzieci

Z cyklu : Podpatrzone – „MIŁOŚĆ Z KOMUNIKATORA”