Joga dla oczu? Sprawdź, czy warto w ten sposób wzmacniać wzrok

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 lutego 2016
joga dla oczu
Fot. Pixabay / Bea_marques / CC0 Public Domain
 

Słaby wzrok może być efektem zarówno wad wrodzonych, chorób nabytych a także wielu godzin spędzanych podczas czytania w nieodpowiednim świetle lub przy długich godzinach spędzonych na oglądaniu telewizji i godzin pracy przy komputerze. Konieczna jest korekta szwankującego wzroku, dla poprawy komfortu widzenia, oraz zapobieżeniu pogorszeniu stanu oczu. Przy pomocy badań okulistycznych, specjalista dobiera okulary lub soczewki kontaktowe, najlepsze dla korekty danej wady wzroku. Poza tym warto spróbować ćwiczeń, które znane są jako joga dla oczu.

Joga oczu dla każdego

Entuzjaści jogi dla oczu podkreślają, że ćwiczenia mają posłużyć zarówno osobom dotkniętym wadami wzroku, jak i zdrowym, którzy chcieliby wzmocnić swój wzrok. Ćwiczymy bez okularów przy zdrowych oczach bądź wadzie poniżej 1 dioptrii, a przy głębszych wadach, w okularach jedną dioptrię słabszych od tych, przepisanych przez okulistę. Ma to na celu pobudzić oczy do wzmożonej pracy. Soczewki kontaktowe nie nadają się do wykonywania tego typu ćwiczeń. Przeciwwskazaniem są jedynie choroby oczu, które nie pozwalają na tego rodzaju gimnastykę narządu, co zawsze stwierdza lekarz specjalista.

Jak ćwiczyć?

Przed rozpoczęciem ćwiczeń musimy odwiedzić okulistę, by sprawdzić na bieżąco stan wady wzroku. Wtedy typ ćwiczeń dopasowujemy idealnie pod kłopot, z jakim się borykamy – krótko- lub dalekowzroczność, starczowzroczność, astygmatyzm, leniwe oko, zez, zbieżność oczu. Joga oczu proponuje również ćwiczenia relaksacyjne, lub ogólne. Do części ćwiczeń wykorzystuje się specjalne tabliczki, lub inne pomoce, które można zakupić do domowego użytku.

Jak długo wykonywać ćwiczenia by dostrzec pierwsze efekty?

Najlepiej ćwiczyć codziennie, zaczynając od kilku minut i wydłużając stopniowo czas. Znawcy tematu podkreślają, że nowe ćwiczenia należy wprowadzać stopniowo, by nie przeciążyć wzroku i nie zniechęcić się do jogi. Na pierwsze efekty nie trzeba czekać długo, już po 2 tygodniach deklarowane są zauważalne efekty poprawy ostrości wzroku, choć na zdecydowaną poprawę należy poczekać w zależności od wady i czasu z jakim się z nią borykamy.

Zobaczcie przykładowe ćwiczenia:

 


Źródło: jogaoczu.pl


Maski, które zakładamy przed ludźmi. Jakie czerpiemy z tego korzyści?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 lutego 2016
Fot. iStock / TatyanaGl
 

Wiecie po czym najłatwiej poznać człowieka? Obserwując jego relacje z innymi. To w tych relacjach możemy przeglądać się jak w lustrze. One odbijają nasze lęki, wątpliwości, brak pewności siebie, albo poczucie wyższości. Chcesz kogoś dobrze poznać, spędź z nim czas w towarzystwie różnych ludzi. Jeśli jesteś uważnym obserwatorem zobaczysz, jakie maski przybiera, w jakie role wchodzi.

Ale może to strata czasu? Może lepiej przyjrzeć się sobie? Zobaczyć jak zachowujemy się w pewnych relacjach, jakie role przyjmujemy i dlaczego? Może to dać nam odpowiedź dlaczego w kontaktach z ludźmi bywa, że nie czujemy się komfortowo, a z innymi wręcz znakomicie.

A może warto odpowiedzieć sobie, jakie korzyści czerpiemy z zakładania masek? Z odgrywania swoich ról?

Ofiara

„Jestem taka słaba” – to sygnał, że potrzebujesz pomocy, tego by ktoś się tobą zaopiekował. Trochę jak dziecko, które potrzebuje przy sobie kogoś kto da mu poczucie bezpieczeństwa.

Kiedy zakładamy: Gdy zależy nam na czyjejś uwadze i wyczuwamy, że on (jeśli o ma być partner) lub ona (np. przyjaciółka) ma potrzebę opiekowania się kimś słabszym.

Korzyści: Nie musimy za nic ponosić odpowiedzialności, to ktoś poprowadzi nas przez życie za rękę, a przy każdej udawanej próbie zmian pogłaszcze po głowie i powie: „Kochanie nic się nie stało”. Budujemy zależność: „jestem taka słaba, nie możesz mnie zostawić”

Pułapka: Uważaj, nigdy o niczym nie zadecydujesz. Życie w roli ofiary, kogoś słabszego to komfort, ale czy tylko o ten komfort w życiu chodzi? A może o to, by ktoś przy nas trwał z litości lub strachu, że sobie nie poradzimy?

Przywódca

Dusza towarzystwa, lider zespołu. Ktoś kto lubi być w centrum uwagi, ważne, by wszyscy zwracali na ciebie uwagę. Mówisz ciut głośniej niż inni, śmiejesz się tak, by inni cię usłyszeli.

Kiedy zakładamy: Kiedy chcemy mieć kontrolę nad tym, co się dzieje wokół nas. Zarówno w pracy, jak i w towarzystwie znajomych. To my chcemy kierować, przewodzić, by nic nie wymknęło się spod naszej uważności.

Korzyści: Pełna kontrola. Zapanowanie nad lękiem przed odrzuceniem. Bo przecież skoro jestem taki świetny, lubiany i mam fantastyczne pomysły, to nikt mnie nie zostawi. Nic beze mnie się nie zadzieje, nikt nie wymyśli niczego lepiej ode mnie.

Pułapka: A co, gdy ktoś nie ulegnie twojemu urokowi, albo zjawi się ktoś na kim maska przywódcy pasuje lepiej niż na ciebie? Denerwujesz się?

Nauczyciel

Mentor, wycofany, ale chętnie dzielący się swoimi spostrzeżeniami. Niby wycofany, niby mało mówiący, ale w ten sposób właśnie przyciągający ludzi do siebie. Jego: „Uważam, że powinieneś…” raczej nie przyjmują żadnych protestów.

Kiedy zakładamy: Gdy brak nam przebojowości, gdy potrzebujemy akceptacji innych, gdy mamy niskie poczucie własnej wartości i chcemy widzieć siebie w oczach innych kimś lepszym.

Korzyści: To takie trochę bycie rodzicem, autorytetem. Udawanie kogoś mądrzejszego, to też bycie lepszym od innych, poczucie wyższości. W końcu nie zajmują mnie pierdoły. Jestem kimś lepszym.

Pułapka: Siedzenie wyżej niż wszyscy sprawia, że nie zauważamy innych, nie doceniamy ich w naszych relacjach, ludzie zdają się nam nie potrzebni, no chyba, że do osiągnięcia własnych korzyści.

Perfekcjonista

Świetnie zorganizowany, samowystarczalny. Wszystko robi sam, nie potrzebuje niczyjej pomocy. „Dam radę”, to jego życiowa dewiza. Bo przecież wiadomo, że da.

Kiedy zakładamy: Gdy boimy się liczyć na innych, gdy ludzie nas zawodzą, łamią dane słowa, obietnice, ranią. Wolimy liczyć na siebie, niż po raz kolejny się rozczarować.

Korzyści: Nikomu za nic nie musisz być wdzięcznym. Wszystko co robisz, zawdzięczasz tylko sobie, jeśli coś zawalisz – może winić tylko i wyłącznie siebie.

Pułapka: Znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział, że twoją perfekcję może wykorzystać do bólu. Będzie ci mówić, że może na tobie polegać dokładając kolejnych zadań. Nie umiesz prosić o pomoc.

To tylko niektóre z masek, jakie zakładamy. W pracy jesteśmy przywódcami, w relacji z partnerem ofiarą, a z własną matką perfekcjonistą. Przyjmujemy role, w których jest nam wygodnie, z których możemy czerpać jak najwięcej korzyści. Albo bronić się przed atakiem, albo panować nad własnymi emocjami. W pracy mówisz, że nigdy nic ci nie wychodzi – wolisz być ofiarą niż wziąć odpowiedzialność za własne decyzje, stawić czoło ocenie przez pracodawców? W związku jesteś perfekcjonistką? Multitaskiem, który ogarnia codzienność? Boisz się, że jak odpuścisz, to ktoś pomyśli, że jesteś niepotrzebna? Nie wystarczająco dobra?

Przeczytałam ostatnio, że może w życiu chodzi właśnie o to, by być sobą. By stanąć twarzą w twarz, spojrzeć w lustro i nazwać siebie. I nie zakładać masek, ale ćwiczyć to, co najcenniejsze – nas samych, z naszymi ułomnościami, talentami, radościami. Może zamiast zakładać maski, lepiej nauczyć się asertywności, może zamknąć relacje, które nam szkodzą, może wziąć życie we własne ręce i nim pokierować samodzielnie nie oglądając się na innych. Ci, którzy ciebie zaakceptują – zostaną przy tobie. Jako najwierniejsi przyjaciele. Boisz się, że nikt nie zostanie – mylisz się – spróbuj.


Trzymając się za rączki, podążyliśmy za wychowawczynią do sali

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2016
Fot. Pixabay / Marcisism / CC0 Public Domain

Pamiętam, jak dziś, pierwszy dzień w przedszkolu i apel na wielkiej sali. Widziałam twarz swojej mamy, która płakała chyba bardziej niż ja. Rozglądając się niepewnie, nieopodal zauważyłam sympatycznego blondynka, który również co chwila ocierał łzy z policzków. Po apelu pani ustawiła nas w pary. Traf chciał, że moją parą został ten właśnie chłopczyk- Dawid. Trzymając się za rączki, podążyliśmy za wychowawczynią do sali. W ten oto sposób trafiliśmy do jednej grupy- do „Skrzatów”. Od tamtej pory trzymaliśmy się razem. Podczas posiłków siedzieliśmy obok siebie, myjąc ząbki staliśmy przy jednej umywalce, a podczas leżakowania nasze leżanki obowiązkowo musiały stać przy sobie.

Na spacerach trzymaliśmy się za rączki, nawet na placu zabaw nic nie było w stanie nas rozdzielić. Dawid zawsze stawał w mojej obronie, gdy dzieciaki dokuczały nam krzycząc ” Zakochana para, Jacek i Barbara”. Czas wolny od przedszkola spędzaliśmy godzinami grzebiąc w piaskownicy, wdrapując się na drzewa czy bawiąc się w domu. Gdy któreś z nas wyjeżdżało na wakacje, to była katorga. Koleżanki, które poznałam będąc u babci na wsi, nie były w stanie zastąpić mi Dawida, a zabawy z nimi nie były tak fascynujące.  W naszym dziecięcym, beztroskim świecie rozumieliśmy się z Dawidem bez słów. Na dowód miłości dostawałam od niego słodycze, a ja malowałam mu obrazki z serduszkami.

Cała sielanka trwała do pewnego wakacyjnego dnia. Dawid przyszedł do mnie i zrobiliśmy konkurs kto lepiej namaluje swoje marzenia. W efekcie pokłóciliśmy się, o to, czyj rysunek jest ładniejszy. Dawid zezłościł się, podarł mój obrazek i urwał głowę mojej ukochanej szmacianej lalce. I tak skończyła się nasza miłość. Mama przyszyła głowę Zuzi, ale ja nie mogłam wybaczyć Dawidowi, że tak bardzo skrzywdził moją zabawkę. W zerówce omijaliśmy się już szerokim łukiem, a w podstawówce nasze drogi się rozeszły.  Spotkaliśmy się dopiero w liceum. Urazy poszły w zapomnienie  i śmieliśmy się z tej naszej awantury. Nie zostaliśmy parą, ale połączyła nas  wyjątkowa i wspaniała przyjaźń, która trwa do dziś. Jego córeczka i mój synek chodzą obecnie do tego samego przedszkola i są w tej samej grupie. Dobrze się rozumieją i lubią spędzać czas ze sobą. Wiktorek często opowiada mi, jak się bawili z Mają, co Maja powiedziała, jaki ładny rysunek Maja namalowała. A ja uśmiecham się pod nosem- czyżby historia zataczała koło ? Mam nadzieję, że oni również doświadczą tak wspaniałej przyjaźni, ale już bez darcia obrazków i urywania lalkom głów 🙂

Weronika Knap


 

Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

Uda, pośladki czy brzuch? Wymodeluj ruchem swoje ciało. Sprawdź jaka aktywność pomoże różnym partiom ciała

Sposób odżywiania i powstawanie nowotworów są ze sobą powiązane. Możesz zmniejszyć ryzyko, dzięki zmianom w diecie

Bezpłatne badania w kierunku jaskry w Centrum Mikrochirurgii Oka Laser prof. Jerzego Szaflika