To, ile godzin śpisz, ma ogromny wpływ na twoją wagę

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
7 lutego 2018
Fot. iStock/KrisCole
Następny

Zmęczenie, problemy z koncentracją, szara cera i podkrążone oczy – to nie jedyne skutki niewyspania. Naukowcy ostrzegają, że niewystarczająca ilość snu niekorzystnie odbija się na naszej wadze. Jeśli chcesz zachować zgrabną figurę, oprócz zdrowej diety i regularnych ćwiczeń musisz także zadbać o swój sen. Nie do końca chodzi bowiem o to, żeby mieć więcej energii do działania w ciągu dnia. Mechanizm jest bardziej złożony. Jak to działa?

Kiedy jesteś niewyspana, masz problem z opanowaniem zmęczenia i chęci podjadania? Nie jesteś sama. Naukowcy dokładnie zbadali, ile kalorii więcej pochłoniesz, jeżeli zarwiesz noc lub wstaniesz zbyt wcześnie. Ile? Aż 385! Co więcej, będziesz sięgać o wysokotłuszczowe potrawy, a nie po warzywa i owoce. Nie chodzi więc o to, że zjesz tego dnia więcej. Po prostu pojawi się chęć na produkty kaloryczne i niezdrowe. A to one najszybciej okładają się w formie zbędnego tłuszczyku.

Właśnie do takich wniosków doszli eksperci z King’s College London, którzy przeanalizowali 11 badań, aby określić, czy ilość snu może przyczynić się do zwiększenia masy ciała. Te nadprogramowe 385 kalorii, które konsumowali uczestnicy badań, gdy byli pozbawieni snu, pochodziły zazwyczaj z przekąsek, takich jak chipsy lub ciasteczka. W dodatku, byli oni mniej aktywni w ciągu dnia, co przekładało się na ilość spalanych kalorii. Nic dziwnego, że waga zaczyna w takiej sytuacji rosnąć, skoro nie dość, że jemy niezdrowo, to jeszcze nie chce nam się nic, więc tylko zalegamy przy biurku lub przed telewizorem.

Ile godzin należy spać, by bez trudu zachować zdrową dietę i czuć się dobrze? Ta wiadomość z pewnością zadowoli wszystkich tych, którzy lubią wylegiwać się w łóżku.

Według zaleceń National Sleep Foundation, każdy dorosły człowiek w wieku od 18. do 64. roku życia powinien spać od 7 do 9 godzin na dobę. To optymalna liczba godzin. Niestety, spanie dłużej nie spowoduje automatycznego chudnięcia (jeśli ktoś wpadł właśnie na taki pomysł).

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Jak w porę zauważyć, że w związku jesteśmy jedynie dawcą i popadamy w toksyczną zależność? Odpowiedz sobie na kilka pytań

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 lutego 2018
Fot. iStock/mixetto
Następny

Wszyscy wiemy, że każdy związek powinien opierać się na partnerstwie. Powinniśmy na sobie polegać i w równym stopniu wspierać, inspirować i zachęcać do działania.

Tyle w teorii. W tej jesteśmy mocni, gorzej jednak z praktyką, bo nadal część z nas wchodzi w relacje, w których stajemy się zależni, gdzie dajemy nieproporcjonalnie więcej, poświęcamy własne potrzeby i pragnienia, by zadowolić partnera i wziąć odpowiedzialność za rzeczy, które on zaniedbał. „Oj, nie zapłacił za prąd – ja to zrobię”, „Zapomniał o urodzinach swojej matki – ja kupię prezent i powiem, że to od niego”.

Zależność między dawcą a biorcą polega na tym, że dawca czuje się szczęśliwy w związku udzielając nieustannie swojej pomocy w różnych obszarach, a biorca gdy tę pomoc otrzymuje. Bywa jednak, że popadamy w tę zależność zupełnie bezwiednie, a jednak z czasem zaczyna nas coś uwierać, brakuje nam nam tchu, dociera do nas, że partnerstwo, które miało być oczywiste, właściwie nie istnieje.

Jak w porę zorientować się, że uwikłaliśmy się w związek, w którym to my stajemy się dawcą i popadamy w toksyczną zależność? Odpowiedz sobie na kilka pytań:

Czy możesz powiedzieć, co czujesz, bez ważenia swoich słów?

W związku masz prawo dbać o to, co czujesz i ustalać granicę, by w sytuacjach dla ciebie niekomfortowych móc powiedzieć „nie” bez obaw, jaką reakcję wywoła to u twojego partnera. Podobnie jak „nie jestem pewna”, by móc dać sobie czas na rozważenie różnych sytuacji.

Czy często usprawiedliwiasz złe zachowanie partnera?

Kiedy na przykład nie pomaga ci, gdy nadużywa alkoholu, zachowuje się wobec ciebie agresywnie? Mówisz, że jest zmęczony, że to nic takiego, że stres w pracy? Przestajesz zauważać, że w twoim związku dzieje się coś złego.

Czy szczęście partnera staje się twoim najważniejszym celem?

Zrobisz wszystko, żeby on był zadowolony i szczęśliwy? Taki związek jest dla ciebie toksyczny, bo szczęście drugiego człowieka zależy przede wszystkim od niego samego, są rzeczy, na które ty nigdy nie będziesz miała wpływu. Ale ty choć nie możesz mu pomóc, nadal próbujesz zadowolić chcąc zyskać jego pełną akceptację. Uważaj, to droga donikąd, a raczej do zniszczenia siebie.

Czy myślisz, że pomagasz mu próbując naprawić jego błędy?

Zapomniał o przedstawieniu w przedszkolu, nie przyszedł na mecz syna, nie zadzwonił do matki w jej urodziny, zapomniał, że umówił się z kumplem, żeby mu pomóc przy aucie? Ty jednak za każdym razem próbujesz przykryć jego nieodpowiedzialność, błędy. On źle się odezwał do matki, ty idziesz z kwiatami. Zapomniał, że obiecał córce wyjście do kina, ty z nią idziesz… On nigdy tego nie doceni, przyzwyczai się do braku konsekwencji swojego postępowania.

9 przedmiotów, które przyciągają pecha i złą energię w twoim domu

Redakcja
Redakcja
7 lutego 2018
Fot. iStock/MBPROJEKT_Maciej_Bledowski
Następny

Jedni wystrzegają się przechodzenia pod drabiną, inni zawracają na widok czarnego kota, by uniknąć pecha lub po Wigilii wkładają łuskę karpia do portfela, aby zapewnić sobie finansowe powodzenie.

Najczęściej podobne rzeczy traktujemy z przymrużeniem oka, choć są i tacy, dla których mają one szczególną moc. Wtedy, na wszelki wypadek noszą talizmany lub po prostu unikają przedmiotów, które mogą przyciągać nieszczęście. Co więcej, według zwolenników „szczególnej mocy”, uważać trzeba na to, co znajduje się w domu, by zła energia i pech trzymały się z daleka od tego miejsca. Jesteście ciekawi, co szczególnie działa na niekorzyść danego miejsca?


 

źródło: deccoria.plwww.homify.pl

Zobacz także

Fot. iStock

7 chorób kobiecych, które możesz dziedziczyć po mamie

Fot. iStock/KristinaJovanovic

Przewodnik po 4 rodzajach detoksu. Wybierz detoks idealny dla siebie

Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz

Seks tylko dla przyjemności? Wcale nie. 9 powodów, by uprawiać go jeszcze częściej!