„Drunk Yoga”. Ćwiczenia z lampką wina!

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2018
Fot. iStock / NatashaPhoto
 

Jest wielu miłośników jogi, dla których dzień bez niej jest dniem straconym. Przekonują, że joga daje niezwykłe rezultaty — zmniejsza poziomu stresu, poprawia elastyczność ciała, wysmukla sylwetkę, łagodzi dolegliwości bólowe kręgosłupa. Dzięki tej aktywności wiele osób żyje lepiej i zdrowiej. 

Jogę można dopasować do swoich potrzeb i samopoczucia. Nawet miłośnicy czerwonego wina mogą ćwiczyć asany (odpowiednie pozycje) z kieliszkiem w ręku. Właśnie na ten pomysł wpadła Eli Walker, która prowadzi zajęcia „Drunk Yogi” w Nowym Yorku.

Joga z winem w tle

Zazwyczaj obecność alkoholu nie pomaga w aktywności fizycznej. Rozluźnione ciało i umysł nie zawsze umożliwiają właściwą koordynację, a wręcz zwiększają ryzyko nabawienia się kontuzji. Tymczasem joga połączona z wypijaniem lampki wina podczas zajęć ma ułatwić i uprzyjemnić to zadanie. Trening „Drunk Yogi” trwa 90-minut. Przez pierwsze 45 minut uczestnicy poznają asany i uczą się oddechu przy kieliszku wina. Przez następne 45 minut odbywa się vinyasa jogi — zorganizowanej płynnej sekwencji asan, dla początkujących. Wino ma spełnić kilka zadań — rozluźnieni uczestnicy łatwiej i chętniej poddają się nowym pozycjom, odrzucając zawstydzenie, przełamując bariery. Poza tym wino ma wiele innych zalet, dzięki bogactwu antyoksydantów dba o cerę, włosy, hamuje procesy starzenia i pomaga w odchudzaniu.

Miłośnicy „Drunk Yogi” chętnie podnoszą jej zalety, natomiast przeciwnicy podkreślają, że to nic innego, jak ćwiczenie w stanie nietrzeźwości, do czego nie powinno się zachęcać.

A wy co o tym myślicie?

Fot. iStock/Pinkypills

Fot. iStock/Pinkypills


 

źródło: www.elle.pl


Dlaczego jesteś zmęczona, chociaż przespałaś całą noc? Na to byś nie wpadła…

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2018
Fot. iStock/Wavebreakmedia
Następny

Właściwie nie potrafisz sobie przypomnieć dnia, w którym obudziłaś się naprawdę wypoczęta? Wiesz, taka pełna energii, z jasnym umysłem i chęcią do działania. I nie ma znaczenia, że spałaś te 7-8 godzin, jak radzą specjaliści, bo i tak rano wstajesz jak zdjęta z krzyża. No cóż, okazuje się, że o wyspaniu nie decyduje wyłącznie długość snu, ale także jego jakość. To nie wszystko! Ogromne znaczenie mają także twoje niektóre nawyki i przyzwyczajenia. 

Cierpisz na bezdech senny

Większość z nas nie ma nawet świadomości, że chrapie, a co dopiero mówić o bezdechu sennym. Jeśli śpisz z kimś w jednym łóżku, poproś, żeby zwrócił uwagę na to, jak zachowujesz się w nocy. Bezdech senny, stan często sygnalizowany głośnym chrapaniem, pojawia się, gdy przez krótki czas przestajesz oddychać podczas snu. Zdaniem W. Christophera Wintera, autora publikacji The Sleep Solution, twój mózg jest wtedy nieustannie skupiony zarówno na spaniu, jak i oddychaniu. Wszystko po to, żebyś nie przestała oddychać. To niestety powoduje, że układ nerwowy wciąż pracuje na wysokich obrotach przez co rano nie jesteś wypoczęta. Gdy dopada cię bezdech, wybudzasz się, by nabrać powietrza. To są dosłownie sekundy, których nie rejestrujesz. Wydaje ci się, że całą noc przespałaś, a jednak co chwilę się wybudzałaś.

Pijesz alkohol przed snem

Alkohol pomaga się zrelaksować, dlatego większość z nas tak chętnie po niego sięga po ciężkim dniu. Niestety, ta błogość jest tylko pozorna. Owszem, zaśniesz szybciej, nie będziesz przez kilka godzin kręcić się z boku na bok, ale z pewnością się nie wyśpisz. Procenty uniemożliwiają ci bowiem zapadnięcie w głęboki sen. Taki, w czasie którego faktycznie odpoczywasz. Poza tym alkohol jest moczopędny, więc jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz musiała wstawać w nocy do toalety, co dodatkowo zakłóca sen. Dodatkowo może cię dopaść zgaga.

Nieświadomie pobudzasz organizm

O tym, żeby nie pić kawy i energy drinków wie każdy. Ale co innego deser kawowy lub butelka coli, prawda? Często zapominamy o tym, że w niektórych produktach i napojach znajduje się wysokie stężenie substancji pobudzających. Przed snem lepiej zrezygnuj także z mocnych herbat – zielonej i czarnej. Zaparz sobie melisę albo po prostu wypij szklankę wody.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Dlaczego ktoś nieproszony mówi nam, jak mamy żyć? Jest przynajmniej 9 powodów…

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2018
Fot. iStock/lechatnoir
Następny

Mówi się, że dobre rady zawsze są w cenie, ale w wielu przypadkach są one zupełnie nietrafione. Rodzice, siostra, sąsiadki, a bywa, że i obcy ludzie w przypływie impulsu mówią, co należy zrobić w konkretnej sytuacji. Ci bardziej cierpliwi, na siłę uszczęśliwiani złotymi myślami, niezastąpionymi poradami, potakują, wywracając w myślach oczami.

Ci mniej cierpliwi mówią wprost, że jeśli będą potrzebować wsparcia, poproszą o nie. Niestety mimo tego, niektórym trudno zrozumieć, że ich rady nie są pożądane.

Niektórzy odczuwają przymus doradzania

Chyba każdy, a na pewno większość z nas, ma w swoim otoczeniu nadgorliwą osobą, która z prędkością światła wypowiada stos myśli, które mogłyby się przydać. Najczęściej ci, którzy nieproszeni doradzają, mają naprawdę dobre lub przynajmniej nieszkodliwe zamiary, tylko nie potrafią się przed tym powstrzymać. Bywa także, że „doradca” jest wilkiem w owczej skórze i ma na celu nie nasz interes, a własne dobro. Nie zawsze jednak potrafimy prawidłowo odczytać ich intencje.

Dlaczego ktoś nieproszony mówi nam, jak mamy żyć? Jest przynajmniej 9 powodów

1. Chęć pomocy

Dobre rady mogą być w rzeczywistości podyktowane głęboką i szczerą chęcią niesienia pomocy. Ktoś po prostu może chcieć dla nas jedynie dobrych rzeczy i wydaje się mu, że bez tej wiedzy będzie nam trudniej. Ktoś inny chciałby nas wyręczyć, dać gotowe rozwiązania, które u niego się sprawdziły. Przeświadczony o słuszności swego działania nie zauważa, że na dłuższą metę jest to irytujące.

2. Chęć nawiązania kontaktu

Czasem gdy nie wiadomo jak złapać nić porozumienia, zbliżyć się do kogoś, dobre rady i wskazówki wydają się być idealnym pretekstem do zawiązania relacji. Okazywanie szczególnego rodzaju troski i poświęcenie czasu drugiej osobie jest doskonałym wstępem do dalszej znajomości.

3. Chęć poczucia się potrzebnym

Osoby, które czują się niedowartościowane lub zepchnięte na margines danej relacji chętnie rozdają dobre rady i wskazówki, by zostać zauważonym, poczuć się docenionym. Dzięki zaangażowaniu czują się oni potrzebni.

4. Chęć naprawiania świata

Niektórzy są altruistami z urodzenia i uważają, że ich obowiązkiem jest zatroszczyć się o interes drugiej osoby, nawet, gdy ona sama nie prosi o taką przysługę.

5. Chęć natychmiastowej reakcji

Niektórzy z kolei są w gorącej wodzie kąpani i nie potrafią usiedzieć w miejscu lub milczeć w czasie, gdy my np. znów na to samo narzekamy. U takich osób z automatu uruchamia się tryb szybkiego działania, by zaradzić naszemu „nieszczęściu”.

Strona 1 z 2
czytaj dalej

Zobacz także

5 naturalnych sposobów, które pomogą załagodzić dolegliwości podczas okresu

Kolorowe nowalijki kuszą cię na straganie? Uważaj, bo zjadasz dużo więcej niż witaminy!

Tego wyzwania nie da się oblać! Zjedz czekoladę! Akcja #ŁapENDORFINY, wyzwanie #28