Dobre bakterie są wyjątkowym sojusznikiem kobiety. Dowiedz się, gdzie je znaleźć i na co zwrócić uwagę, by cieszyć się zdrowiem intymnym

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 sierpnia 2016
Fot. iStock / littlehenrabi
 

Bakterie kojarzą się z czymś złym, niepotrzebnym, przyczyną wszelkich zachorowań. Aby się przed nimi uchronić, często myjemy dłonie, dbamy o higienę ciała oraz ubrań, które bezpośrednio się z nim stykają. A prawda została już dawno jasno określona – bakterie są nie tylko złe, chorobotwórcze, ale także dobre, które odgrywają niebagatelną rolę w skutecznym funkcjonowaniu organizmu.

Szczególnie kobiety powinny mieć świadomość ich istnienia i znaczenia. Delikatna, kobieca mikroflora bakteryjna pozwala zachować równowagę tam, gdzie jest ona wyjątkowo potrzebna – w miejscach intymnych.

Sojusznicy w walce o zdrowie kobiety

Od pierwszych dni życia, pochwę kolonizują różne mikroby wraz z dobrymi bakteriami z rodzaju Lactobacillus, czyli tzw. pałeczkami kwasu mlekowego. Pełnią one niebagatelną rolę, wytwarzając nadtlenek wodoru, który działa antybakteryjnie, oraz kwas mlekowy, który utrudnia rozwojowi patogennych organizmów w pochwie. Jednak kwaśne środowisko nie jest trwałe, wystarczy np. antybiotykoterapia, aby zabić nie tylko złe, ale i potrzebne bakterie. Wtedy kłopoty gotowe, ponieważ otwierają się wrota do wszelkich zakażeń grzybiczych i bakteryjnych. Ale nie tylko antybiotyki są wybitnym wrogiem dla pałeczek kwasu mlekowego. Problemy z równowagą mikroflory bakteryjnej mogą wystąpić również przy współistnieniu chorób takich jak cukrzyca, zaburzeń hormonalnych, osłabienia organizmu, złej higieny intymnej oraz noszeniu syntetycznej, zbyt obcisłej bielizny. Zakażenia miejsc intymnych są tak powszechne, że praktycznie każda kobieta przejdzie je w trakcie dorosłego życia.

Fot. iStock / Martin Dimitrov

Fot. iStock / Martin Dimitrov

Higiena intymna to klucz do rozwoju dobrych bakterii

Higiena wydaje się być tematem tak oczywistym, że w zasadzie wielkiego zaskoczenia tu nie będzie. Zarówno nadmiar jak i brak higieny okolic intymnych może powodować problemy. Zbyt częste i głębokie podmywanie wcale nie gwarantuje pełni zdrowia, ponieważ wypłukuje dobre bakterie, robiąc miejsce dla patogenów. Natomiast brak higieny pozwala bez problemu mnożyć się złym bakteriom i grzybom. Ważna jest również jakość kosmetyków stosowanych do tak delikatnych okolic, mydło i zwykłe żele pod prysznic odpadają, jako podnoszące ryzyko podrażnień śluzówki i zmieniające pH pochwy. Jedynie odpowiednio dobrane płyny czy żele do higieny intymnej prawidłowo wpłyną na zachowanie tej delikatnej równowagi.

Na szczęście kłopotom w okolicach intymnych łatwo jest zapobiec, dostarczając dobre bakterie z zewnątrz. Można to uczynić na dwa sposoby (od zewnątrz i wewnątrz) a nawet łączyć oba ze sobą, co zdecydowanie jest lepsze, niż czekanie na zaostrzenie kłopotów.

Sojusznicy z zewnątrz 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Najlepszym wyborem, który zabezpieczy przed częstymi zakażeniami miejsca intymne, będą odpowiednie żele lub emulsje do higieny intymnej. Ważne, by zawierały one w swojej recepturze wcześniej wspomniane naturalne składniki aktywne w postaci metabolitów bakterii z rodzaju Lactobacillus. Idealnym preparatem spełniającym to kryterium jest prOVag® emulsja, którą mogą stosować bezpiecznie nawet alergicy, kobiety w ciąży i małe dzieci. Delikatna emulsja pozbawiona szkodliwych parabenów i konserwantów, a także barwników, SLES, SLS, mydła, potencjalnych substancji alergizujących, doskonale pielęgnuje okolice intymne, działając przeciwdrobnoustrojowo i zapobiegając rozwojowi niekorzystnych mikroorganizmów. Dzięki emulsji możliwa jest delikatne mycie oraz pielęgnacja, łagodzenie podrażnień, nawilżenie, przyspieszenie  regeneracji, eliminacja nieprzyjemnych zapachów.

Zaproś dobre bakterie do swojego organizmu 

Szczególnie jest to ważne, gdy czujesz, ze coś jest na rzeczy lub niestety, zdążyły się rozpanoszyć złe bakterie. Wtedy znakomitym wsparciem uzupełniającym dobroczynne działanie emulsji do higieny intymnej są probiotyki przyjmowane doustnie. Ich działanie jest rzeczywiście potrzebne i skuteczne, o ile skład szczepów dobrych bakterii został dobrany idealnie pod potrzeby kobiet zamieszkujących dany obszar, np. dedykowane nam, Polkom. Wbrew pozorom to istotne rozwiązanie, ponieważ w przypadku bakterii probiotycznych pochodzenie szczepów ma istotne znaczenie, ze względu na fakt, że ilość i proporcje bakterii w naturalny sposób występujących w organizmie człowieka różnią się w zależności od miejsca zamieszkania. Inny skład ma biocenoza pochwy kobiety zamieszkującej Afrykę czy Północną Amerykę, a jeszcze inny jest skład tej biocenozy u kobiet w Europie. Z tego powodu, wybierając dla siebie probiotyk, zwróć uwagę na tę ważną informację. Sięgając po takie wsparcie, wybierz prOVag® zawierający liofilizowaną zawiesinę żywych pałeczek kwasu mlekowego. Bakterie te w sposób naturalny przemieszczają się z dolnego odcinka przewodu pokarmowego i zasiedlają pochwę. Dzięki swym właściwościom wpływają na równowagę mikrobiologiczną i utrzymują odpowiednie pH pochwy. Skuteczność działania wynika z opracowania kompozycji szczepów bakterii probiotycznych określonych na podstawie badań naukowców z Katedry Mikrobiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Warto stosować prOVag®szczególnie w przypadku tych nawracających infekcji intymnych, oraz jako podwójną osłonę układu pokarmowego i moczowo-płciowego podczas antybiotykoterapii i antykoncepcji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W razie „draki” sięgnij po skuteczne wsparcie w leczeniu 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Czasem odpowiednia pielęgnacja i dobre chęci nie wystarczą, by zapobiec wszystkim problemom ze zdrowiem intymnym. Gdy mimo twoich starań sytuacja nie zbliża się do bezpiecznego wygaszenia, sięgnij po pomoc. Skutecznie wesprze w walce na pierwszej linii frontu prOVag żel®, który zapobiega i leczy wspomagająco zakażenia okolic intymnych oraz łagodzi skutki tych zakażeń. Ten specjalistyczny wyrób medyczny zawiera cenne dla zdrowia kobiety substancje wytwarzane naturalnie przez bakterie kwasu mlekowego tzw. metabolity (m. in.: kwas mlekowy, bakteriocyny, aktywne kwasy organiczne). Pomaga utrzymać fizjologiczne, kwaśne pH, zapewniając tym samym naturalną ochronę okolic intymnych przed rozwojem niekorzystnej flory bakteryjnej. Działa przeciwgrzybiczo oraz przeciwbakteryjnie wobec drobnoustrojów najczęściej wywołujących zakażenia intymne (m.in. C.albicans, C. glabrata, G. vaginalis, E. coli, S. agalactiae).

Równie skuteczny efekt odniesie zastosowanie inVag. Jest to polski innowacyjny, dopochwowy lek probiotyczny o szybkim działaniu. Zawiera kompozycję 3 opatentowanych szczepów bakterii Lactobacillus, idealnie dobranych dla kobiet w Polsce. Zaleca się jego stosowanie w celu przywrócenia lub uzupełnienia flory bakteryjnej pochwy oraz utrzymania właściwego pH, wspomagająco przy infekcjach pochwy (grzybica, bakteryjna waginoza), upławach,  oraz w celu zapobiegania stanom zapalnym.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wsparcie organizmu wymienionymi wyżej metodami jest doskonałym sposobem na zażegnanie ryzyka częstego powstawania stanów zapalnych w miejscach intymnych. Pałeczki kwasu mlekowego są niezbędne w utrzymaniu równowagi mikroflory bakteryjnej, warto pamiętać o nich podczas higieny intymnej odpowiednimi preparatami, by cieszyć się każdego dnia zdrowiem i kobiecością.


Artykuł powstał we współpracy z marką ProVag


Przyjaciel czy wróg? 7 typów toksycznych przyjaciół – z nimi lepiej daj sobie spokój

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 sierpnia 2016
Fot. iStock/DusanManic
 

Męczący, trudni, osaczający… Swoim zachowaniem irytują cię i zamiast – jak to mają w zwyczaju prawdziwi przyjaciele wspierać – sprawiają, że tracisz pewność siebie i czujesz, że nie możesz na nich polegać. Masz z nimi jeden, podstawowy problem: związałeś się z nimi emocjonalnie, a oni najwyraźniej niewiele sobie robią z twoich potrzeb i uczuć.

Poznaj 7 typów toksycznych przyjaciół

Typ pierwszy: Panna „nigdy nie oddzwaniam”

Co z tego, że ma najbardziej zaawansowany technicznie sprzęt, skoro go nie używa? Zostawiasz jej wiadomości, wydzwaniasz, denerwujesz się, kiedy musisz zalatwić z nią naprawdę pilną sprawę, a ona… nie oddzwania, nie odbiera, nie odsłuchuje… Zawsze ma ważniejsze sprawy. Nie trać czasu i emocji na kogoś, kto jest zbyt zajęty by utrzymywać z tobą kontakt. Odrób swoją lekcję i zaobserwuj: kiedy nie chodzi o nią,  prawie nigdy nie ma jej dla ciebie, co to może oznaczać?

Typ drugi: Panna „jestem brutalnie szczera”

Oczywiście, bazą dla przyjaźni jest szczerość i wzajemna lojalność. Jest jednak różnica między konstruktywną krytyką, a dołowaniem cię i katowaniem negatywnymi spostrzeżeniami, żeby sobie ulżyć. Gdyby to jeszcze działało w obie strony… Ale skąd! Ona nie da sobie nic powiedzieć, nie przyjmuje do wiadomości, że sama mogłaby popełniać błędy. Ty wybaczasz jej brutalne uwagi i „odpuszczasz”, ona śmiertelnie się obraża.

Typ trzeci : Panna „kocham plotki”

No dobra, czasem wszyscy je kochamy. Są jednak jakieś granice. Pomyśl: im mniej szacunku twoja znajoma ma dla innych, tym większe prawdopodobieństwo, że nie ma go również dla ciebie. To jest silniejsze od niej, po prostu czuje się lepsza. Wiedz o innych, a zwłaszcza o ich słabościach i porażkach jest dla niej źródłem przewagi i wiedzy, kontroli.

Typ czwarty: Panna „pasywno – agresywna”

Zależnie od tego, co akurat w duszy jej gra, twoja przyjaciółka może być miła i obojętna albo…nie. Jeśli właśnie zorganizowała dla ciebie jakąś niespodziankę z atrakcjami, których nienawidzisz (a ona o tym dobrze wie), obrazi się, że nie wyrażasz odpowiedniego entuzjazmu, naskoczy na ciebie i sprawi, że ogarną cię gryzące wyrzuty sumienia. Ma ciągłe wahania nastrojów: raz zarzuca cię swoimi pretensjami, raz wyznaje, że jesteś jej najlepszą przyjaciółką. Nie wiadomo, co myśli naprawdę.

Typ piąty: Panna „nagła zmiana planów”

Czyli: umawiacie się od kilku tygodni, a i tak zawsze „coś jej wypadnie”’ i do spotkania nie dojdzie. Z reguły wymyśla coraz bardziej niesamowite i nieprawdopoodbne wydarzenia, które je uniemożliwiają. Często zmieniasz swoje plany, żeby się do niej dopasować, ale nigdy nie możesz liczyć na to samo z jej strony. Z rozbrajającą szczerością powie ci: „Przepraszam, wiem, że zawaliłam”. I… nic się nie zmieni.

Typ szósty: Panna „zdołuję cię jak nikt”

Nie ciesz się tak z tego twojego sukcesu, na pewno zaraz coś zepsujesz. Coś złego po prostu musi się wydarzyć, to niemożliwe, żeby było ci aż tak dobrze (szczególnie jeśli u niej jest nie najlepiej.  Ona znajdzie zawsze „dziurę w całym”. Jesteś szczęśliwie zakochana? Będzie drążyć, aż dostrzeże rysę na twoim szczęściu i jeszcze sprawi, że w nią uwierzysz. To jej sposób na poprawienie sobie samopoczucia. Nie na tym polega przyjaźń, prawda?

Typ siódmy: Panna „kryzys”

Jej życie przypomina melodramat albo operę mydlaną, jest pełne łez, rozczarowań, zawodów miłosnych i smutku. Z ciebie zrobiła sobie całodobowe pogotowie emocjonalne lub/i finansowe. Kiedy jest (przez moment) dobrze, znika. Znajdzie się za chwilę, nieszczęsliwa i potrzebująca wsparcia. Bez skrępowania angażuje cię w najbardziej intymne (i z reguły wyolbrzymione) problemy. Sprawia, że czujesz się zdołowana psychicznie.

Co możesz zrobić?

1. Jeśli jesteś asertwyna: Powiedz wprost, jak się czujesz w tej relacji. wysłuchaj odpowiedzi, pozwól zadziałać, a dowiesz się, czy nadszedł czas na zakończenie tej przyjaźni.

2. Jeśli brak ci asertywności: Powściągnij emocje, powoli rozluźniaj więzy między wami.  Staraj się być uprzejma, ale niezbyt przyjazna. (Innymi słowy,  bądź uczciwa wobec siebie.)

3. W obu przypadkach:  Pielęgnuj inne znajomości, doceniaj przyjaciół, którzy sprawiają, że czujesz się doceniona, ważna, wysłuchana i szczęśliwa, bo to właśnie sprawiają „dobre” przyjaźnie.

Uniwersalna prawda jest taka, że nie każda przyjaźń przetrwa długie lata. Ale prawdą jest również to, że niekiedy nasze znajomości utrzymujemy przy życiu i reanimujemy na siłę, ponosząc zbyt wysokie koszty emocjonalne i osobiste. Dlaczego? Bo wypieramy fakt, że taka relacja wpływa na nas negatywnie, zamiast wznosić ku wyżynom. Wymyślamy usprawiedliwienia dla naszego przyjaciela, zamiast stawić czoło sytuacji. To tylko jeszcze jeden emocjonalnie ciężki bagaż w naszym życiu. Pora to przemyśleć.

Źródło: huffingtonpost.com


„Bałaś się, że ojciec znów cię dopadnie. Byłaś słaba. Może dlatego nie spodziewałam się takiej decyzji?” – List do redakcji

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 sierpnia 2016
fot. iStock/AntonioGuillem

Kochana,

Pamiętasz tamten jesienny wieczór w parku, kiedy po raz pierwszy powiedziałaś mi o swojej anoreksji i problemach w domu? Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś tak silnego. Przetrwałaś swoje 30 kilogramów, ojca kata, presję bycia najlepszą studentką. Byłaś tak silna. We mnie wtedy pojawiły się wyrzuty sumienia. Myślałam, że sama mam trudną sytuację. Ciągle ci marudziłam. A ty zamiast powiedzieć dość, pocieszałaś mnie i ogarniałaś. Do dziś nie wiem, jak za to dziękować. Gdyby nie ty, pewnie nie byłoby mnie tu dziś.

Czy kiedykolwiek powiedziałam ci, że moi rodzice traktowali cię jak swoją córkę? Przychodziłaś do nas przecież na każdy możliwy rodzinny obiad, których i tak było mało. A dla ciebie było to coś niepowtarzalnego. Coś, do czego nikt cię nie przyzwyczaił. Nawet wtedy, po śmierci mojego taty, dla ciebie to ciągle był dom idealny. Choć dla mnie przestał nim być. Nauczyłaś mnie doceniania tego, co dostaje się od losu, Boga, kogokolwiek. Może właśnie dlatego dziś jest mi tak ciężko?

Postanowiłaś odebrać sobie życie. Okej, rozumiem. Nie było ci łatwo. Ale ja byłam obok. Ciągle. Wieczór przed twoją próbą samobójczą rozmawiałyśmy o spotkaniu, jak tylko wrócę z wakacji. Tak dawno się nie widziałyśmy. Potrzebowałaś mnie, a mnie nie było obok. Czasem wiadomości nie wystarczą. Doświadczyłam tego dobitnie.

Wiedziałam, że się zakochałaś. Kochałaś jak nigdy. Planowałaś już ślub, miałam być twoją druhną. On był idealny. Mówiłaś, że to kompletne przeciwieństwo twojego ojca. Chronił cię przed nim. Nie zdążyłam poznać go osobiście, ale z twoich opowieści jasno wynikało, że jest tym jedynym. I nagle wyjechał, zostawił cię. Może powinnam była rzucić wszystko i jechać do ciebie z pudełkiem naszych ulubionych lodów i polewą miętową, którą zawsze zamawiałyśmy w knajpie?

Miłość jest jednak zdradliwa. Tu przynosi wielkie szczęście, motyle, stan nieważkości. A zaraz ta nieważkość znika i upadasz na samo dno. W najlepszym wypadku łamiąc sobie kręgosłup i skazując się na długą rehabilitację. Czuję się winna. Sama namawiałam cię, do zainwestowania wszystkiego w ten związek. Nabawiłyśmy się już, chciałyśmy się ustatkować. A teraz? Nie potrafię cieszyć się swoim szczęściem, kiedy ty nie widzisz sensu życia. Miałyśmy razem podbijać świat, pamiętasz?

Kiedy zadzwonił ratownik medyczny, pytając czy cię znam, nie wiedziałam o co mu chodzi. Zapomniałam, że w telefonie miałaś zapisany mój numer jako ten „w razie wypadku”. To nie był wypadek. To było celowe działanie. Kilka lat temu rozmawiałyśmy o samobójstwach. Obie stwierdziłyśmy, że to oznaka siły, nie słabości. W końcu trzeba być cholernie silnym, żeby zdecydować, że od jutra nie będzie cię na świecie. Tym samym, na którym żyją twoi przyjaciele, rodzina, dwa koty i pies. Kiedy rozmawiałyśmy wieczór wcześniej, wydałaś mi się taka słaba. Bałaś się, że teraz, kiedy nie ma już obok twojego ukochanego, ojciec znów cię dopadnie. Obiecałam, że tak się nie stanie. Byłaś słaba. Może dlatego nie spodziewałam się takiej decyzji?

Po telefonie ze szpitala przejechałam 40 km żeby tylko cię zobaczyć. Sprawdzić, czy jest dobrze. Ale czy mogło być dobrze? Wcześniej miałam do pokonania 15 kilometrów, a i tak tego nie zrobiłam. Powinnam była, wiem. Dziś już wiem. Tylko czy to by coś zmieniło? To zawsze ty byłaś tą silniejszą. Potrafiłaś przenosić góry, sprawiać, że wszystko było możliwe. Ogarniałaś mnie, ogarniałaś naszych znajomych, których największym problemem była kiepska ocena na koniec semestru. Pamiętasz, śmiałyśmy się wtedy z nich. Może niepotrzebnie?

Może niepotrzebnie chciałaś odebrać sobie życie? Przecież byłam obok. Wystarczyło wprost powiedzieć, że mam przyjechać, że mnie potrzebujesz. Nigdy tego nie powiedziałaś, a ja zawsze wiedziałam, że tak jest. Tym razem nie potrafiłam tego wyczuć. Czy coś jest ze mną nie tak? Może byłam zbyt zajęta pracą, pogonią za kolejnym sukcesem. Zawsze biegłyśmy razem. Tym razem powinnam była po ciebie wrócić. Nie zrobiłam tego. I wiesz, nigdy sobie tego nie wybaczę.

Teraz potrzebujesz bezpieczeństwa, opieki, stałości. Nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale możesz być pewna, że będę. Choćbym miała codziennie przemierzać cały kraj, by do ciebie dotrzeć. Czuje się za ciebie odpowiedzialna. Jesteś moją przyjaciółką, moją siostrą. Wszystko, o co cię proszę to zaufanie. Nie skrzywdzę cię. Po prostu będę obok. Tak, jak zawsze ty byłaś dla mnie.


Zobacz także

Żałuję, że nie ma prostego przepisu na bycie silną. Upadać siedem razy, a wstawać osiem, bo zdarzają się przecież trudniejsze dni

Zmieńcie jesienną rzeczywistość i przyłączcie się do nas. Rusza akcja „Bądź aktywna jesienią”. #zadanie nr 1

Dzień #22. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO