Dlaczego niektórym kobietom nie zdarzają się infekcje intymne?

Redakcja
Redakcja
25 maja 2018
Fot. materiały prasowe
 

Infekcje intymne to częste schorzenia kobiece, ale co piątej z nas udaje się przed nimi uchronić. Jak one to robią? Znają, i co równie ważne, stosują podstawowe zasady higieny intymnej. Wsłuchują się w swój organizm i w porę reagują na sygnały ostrzegawcze. A w razie konieczności, stosują preparaty z pro- i prebiotykami, które pomagają uchronić się przed zapaleniem lub grzybicą pochwy.

Oto, co radzi ekspert, dr Magdalena Heltman, ginekolog położnik, endokrynolog z Kielc.

Wszystko zaczyna się od higieny

Jakie są najczęstsze błędy popełniane przed kobiety, które zwiększają ryzyko infekcji intymnych? Zdaniem doktor Heltman do infekcji najczęściej dochodzi przez nieodpowiednią higienę intymną. W okolicy kobiecych narządów płciowych panuje specyficzna flora fizjologiczna. Znajdują się tam miliony bakterii, wśród których przeważają te dobre – pałeczki kwasu mlekowego, które zapewniają odpowiednie pH w pochwie. Szkodliwe jest zarówno za rzadkie, jak i zbyt częste podmywanie się. Na co dzień zaleca się mycie dwa razy dziennie. Jeśli myjemy się 4-5 razy dziennie wypłukujemy dobre bakterie. Szkodliwe jest także stosowanie nieodpowiednich środków do higieny intymnej, o niewłaściwym pH. Zwykłe mydła i żele pod prysznic mają zasadowe pH, które zaburzają równowagę flory bakteryjnej pochwy. Dlatego najlepsze są preparaty o kwaśnym pH (poniżej 4,5), pozbawione konserwantów, parabenów i sztucznych barwników.

Panie, które lubią używać pięknie pachnących, pieniących się płynów, zapominają, że takie kosmetyki często uczulają!

Równowagę ekosystemu okolicy pochwy może także zaburzać całkowita depilacja, gdyż włosy łonowe stanowią naturalną barierę ochronną. Szkodzi noszenie obcisłej bielizny (stringi) oraz obcisłych, nieprzewiewnych spodni uszytych z nienaturalnych włókien. Należy pamiętać, że zbyt ciasne spodnie mogą powodować ucisk i zaburzenia krążenia w okolicach intymnych.

Na infekcje intymne skarżą się także kobiety, które często zmieniają partnerów seksualnych i nie używają prezerwatyw.

Grupy szczególnego ryzyka

W jakich warunkach nasila się skłonność do zakażeń bakteryjnych lub grzybiczych pochwy?

Doktor Magdalena Heltman w trakcie codziennej praktyki lekarskiej obserwuje, że częściej chorują panie, u których występują inne choroby, w tym przewlekłe choroby ogólnoustrojowe, jak cukrzyca oraz panie, które stosują antybiotykoterapię. Cukrzyca sprzyja infekcjom intymnym, zwłaszcza, gdy jest źle prowadzona, niekontrolowana, kiedy dochodzi do wzrostów poziomu glukozy we krwi. Natomiast antybiotykoterapia wyjaławia ekosystem pochwy, zaburza równowagę mikrobiologiczną, toruje drogę do szybkiego rozwoju flory patogennej, grzybów z rodzaju Candida. Uważać powinny panie, które mają bezpośredni kontakt z patogenami: chodzące na basen, salarium, korzystające z sauny lub odwiedzające miejsca typu spa. U kobiet aktywnych częściej dochodzi do mechanicznego uszkodzenia nabłonka, przez co bakterie szybciej wnikają w głąb śluzówki. Zdaniem pani doktor infekcjom sprzyja także zmiana klimatu lub typowej flory bakteryjnej w otoczeniu, co dzieje, kiedy jedziemy na wakacje w dalekie zakątki świata. Kobiecy organizm szybciej „łapie” infekcje także w sytuacjach, gdy jesteśmy zestresowane.

Ryzyko dolegliwości związanych z zapaleniem lub grzybicą pochwy nasila się w trakcie menopauzy, gdyż w tym czasie dochodzi do spadku poziomu estrogenów zapewniających właściwy stan błony śluzowej pochwy,  grubość jej ścian, jak i odpowiednią wilgotność. Suchość, cienka błona śluzowa pochwy i sromu zwiększa podatność na mikrourazy. Na koniec doktor Heltman zwraca uwagę na kobiety w ciąży, które szczególnie narażone są na wahania hormonalne, szczególnie estrogenów, przez co kwaśny odczyn w pochwie zmienia się w zasadowy, a to z kolei sprzyja infekcjom intymnym.

Uwaga na irygacje

Czy irygacje mogą wpływać na infekcje okolic intymnych? W jakich sytuacjach irygacje są wskazane, a kiedy powinniśmy ich unikać? Zdaniem pani doktor irygacje powinno się stosować tylko ze wskazań lekarskich. Lekarz zaleca taki zabieg w przypadku obfitych upławów, przy dużym zakażeniu oraz po operacjach ginekologicznych. Doktor Heltman uczula, by wykonując irygację zachować zasady aseptyki i antyseptyki.

Pomoc z apteki

Istnieją sytuacje, kiedy kobieta infekcje intymne próbuje leczyć samodzielnie, gdy jest poza domem lub gdy nie ma możliwości konsultacji z lekarzem. Wówczas może sięgnąć po środki bez recepty. W aptece dostępne są preparaty przywracające prawidłowe pH w pochwie, a także zioła działające przeciwzapalnie (kora dębu) i kwas hialuronowy. Bez recepty możesz kupić wyroby medyczne: Multi-Gyn ActiGel i Multi-Gyn FloraPlus.

Żel dopochwowy Multi-Gyn ActiGel 50 ml stosuje się w zapobieganiu i leczeniu dolegliwości intymnych pochodzenia bakteryjnego.  Żel przynosi natychmiastową ulgę już po pierwszym zastosowaniu. Aplikacja małej ilości delikatnego żelu przy pomocy wygodnego aplikatora jest bardzo łatwa i higieniczna. Stosowanie żelu w dolegliwościach intymnych pochodzenia bakteryjnego trwa tylko 5 dni i nie niesie ze sobą ryzyka lekooporności. Co bardzo ważne –  Multi-Gyn ActiGel może być stosowany również profilaktycznie. Cena ok. 45 zł za opakowanie.

Natomiast w leczeniu dolegliwości pochwowych wywołanych drożdżakami sprawdza się Żel dopochwowy Multi-Gyn FloraPlusPrzynosi ulgę już po pierwszym zastosowaniu. Redukuje takie dolegliwości, jak: swędzenie i pieczenie pochwy, ból, upławy. Żel dostępny jest w postaci 5 małych aplikatorów, co zapewnia pełen komfort stosowania. Cena ok. 45 zł za opakowanie.

Uwaga!
Jeśli nie zauważysz poprawy po kilku dniach, koniecznie zgłoś się do lekarza!


Artykuł powstał we współpracy z Multi-Gyn


„Kiedyś zrozumiesz” – list, który mój mąż zostawił mi odchodząc

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 maja 2018
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Był cichy, ciepły wieczór. Nic niepokojącego nie dało się wyczuć w powietrzu. Nic nie obudziło mojej czujności. Miałeś wrócić jak zwykle, po 18, prosto z biura. Piątek zazwyczaj spędzaliśmy tylko we dwoje. Kieliszek wina, kolacja, dobry film. Cisza, spokój. Kochałam te nasze zwyczaje. Nadal je kocham. Wysłałeś SMS: „Na lodówce leży list do ciebie, przeczytaj proszę”. Pomyślałam głupio, że to pewnie lista zakupów, do jakiegoś wyjątkowego przepisu na wieczór. Pewnie nie zdążysz wpaść do sklepu. Odruchowo sięgnęłam ręką po wąski, kolorowy pasek w linie. Nie, to była kartka. Cała, duża kartka A4 zapisana twoim pismem.

Nic nie rozumiejąc, zaczęłam czytać.

Kochana Moja M!

Nawet nie wiesz, jak trudno mi to napisać. Kiedy mówiłem ci pierwszy raz, że cię kocham, byłem tych słów tak bardzo pewien. I za każdym, następnym razem, też byłem ich pewien. Mijały dni, miesiące i lata, a ja cały czas byłem pewien. Aż nagle nie wiem skąd i jak przyszedł moment, w którym całą moją pewność straciłem. I muszę odejść z twojego życia, żeby dać ci przestrzeń, w której na nowo zbudujesz je z kimś innym. Naprawdę bardzo w to wierzę, że będziesz jeszcze szczęśliwa z kimś innym.

Nie odchodzę dlatego, że tak będzie lepiej dla mnie. Odchodzę, bo chcę, żebyś była szczęśliwa. Ja ci szczęścia nie dam, ja cię już nie kocham. Inaczej. Kocham cię, jesteś mi bardzo bliska, ale nie mogę z tobą być. To nie jest już taka miłość jak na początku, między mężczyzną a kobietą. To się we mnie skończyło. I raczej już nie wróci. Chcę czegoś innego.

Męczę się, boję się tego, co będzie dalej. Nie chcę przeżyć tak życia w ten sposób, wiedząc, że mógłbym kiedyś jeszcze spotkać kogoś. Mieć prawdziwy związek. Spełniać z kimś wspólne marzenia. Zbudować dom. Ty nigdy nie chciałaś domu.

Przepraszam, jeśli cię zawiodłem. Na pewno zadałem ci ból, ale wierzę, że ten ból szybko minie. Poradzisz sobie, masz wokół siebie bliskie osoby.

Kiedyś zrozumiesz, że musiałem odejść, że tak będzie po prostu lepiej. Kiedyś poczujesz, że miałem rację. Może nawet mi za to podziękujesz?

Proszę tylko, nie proś mnie, nie błagaj, nie płacz, bo nie dam sobie z tym rady. Podjąłem decyzję. Postaram się to jakoś wytłumaczyć rodzicom. Poproszę ich też, żeby cię nie męczyli, nie zadręczli pytaniami. Wszystko wezmę na siebie. W sumie nie ma w tym przecież twojej winy. 

I nie mów o mnie zle naszym przyjaciołom. To dość żałosne przenosić problemy ze związku do relacji z naszymi znajomymi. 

Dziękuję ci za wspólne 4 lata. Byłaś wspaniała. 

Usiadłam na łóżku, złożyłam twoją kartkę papieru na połowę, potem znów na połowę. I jeszcze raz. I jeszcze. Nie pamiętam, ile razy, ale w końcu stała się maleńkim, grubym i krzywym prostokątem. Tak jakbym chciała złożyć w ten sposób całe nasze wspólne życie, pozbyć się go z mojej pamięci. A ono, zamiast zniknąć, kłuło nieprzyjemnie moją zamkniętą dłoń. I uwierało.

To nasz związek nie był prawdziwy? Co to znaczy „to się we mnie skończyło”? Przecież wczoraj jeszcze było, czułam to. Przecież jeszcze dziś rano dotykałeś mojego ramienia jak zwykle. Jak zwykle całowałeś. Jak zwykle patrzyłeś mi w oczy. I teraz nagle nie czujesz nic? Teraz już nie jestem dla ciebie kobietą?

Oczywiście, że pomyślałam „jest ktoś inny”. Tak to się zazwyczaj dzieje, prawda? To jest ta zwykła przyczyna, ta siła sprawcza, która sprawia, że ktoś, kto był dla nas całym światem, nagle staje się przeszkodą. Ale nie ty… Ty byś mnie nie zdradził. Ty byś nie złamał przysięgi wierności. Tego gorączkowo si trzymałam.

Chciałam zadzwonić, ale trwałam tylko tak do rana, z kartką złożoną w mały prostokąt. Wiedziałam, że niebawem cię zobaczę. Wiedziałam, że muszę znać prawdę. Nie pamiętam, czy coś zjadłam, nie pamiętam czy wzięłam prysznic. Czekałam.

Następnego dnia wpadłeś po kilka rzeczy, tuż koło południa.  Nie patrzyłeś mi w oczy, ja nie miałam siły rozmawiać. Wzięłam cię za rękę, zdołałam jedynie wyszeptać „ale dlaczego?”. Pocałowałeś mnie w głowę, jakoś dziwnie, jak przyjaciel, nie ukochany. „Bo tak trzeba” – wyjaśniłeś, nie wyjaśniając nic. Histeryczny szloch opanował całe moje ciało. Katem oka złapalem twoje spojrzenie. Inne niż do tej pory – zimne, zniecierpliwione. Wiedziałam już w tamtej chwili, że to naprawdę koniec.

Minęło pół roku, odkąd nasze łóżko jest tylko moje.  Napisałeś w tamtym liście „kiedyś zrozumiesz”. Czekam, bo na razie jeszcze wciąż nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można kochać tak bardzo, okazywać to każdego dnia milionem gestów i nagle przestać kochać. Jak można żyć obok kogoś tak blisko, zasypiać na tej samej poduszce i słowem nie zdradzić, że ta miłość się wypala. Jak można stworzyć z kimś dom, bezpieczne miejsce i nagle okraść go z tego poczucia bezpieczeństwa.

Twoje słowa nie wyjaśniły mi niczego. Twój list był jedynie piękną formą, ale nie treścią. W głowie mam tysiące domysłów, w skrzynce pocztowej maleńki świstek. Przyszedł polecony z sądu, dwa miesiące temu złożyłeś pozew. Ja wiem kochany, że nikogo do miłości nie zmuszę. Chciałabym tylko wiedzieć, co zrobiłam źle…


Jak przestać być grzeczną dziewczynką i stać się silną kobietą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 maja 2018
Fot. iStock/Jacob Ammentorp Lund

Większość z nas wychowano w poczuciu, że powinnyśmy być… posłuszne. Grzeczne. I nie wychylać się za bardzo. Narzucono nam pewien styl zachowania, który najbardziej szkodzi nam samym. Pora to zmienić. Być może teraz nadchodzi moment, w którym powinnaś pokazać swojej córce jak być niezależną osobą i stać na straży swoich potrzeb i wartości. Jak nie pozwolić się stłamsić.

Czas przestać być dobrą dziewczynką i zacząć być silną kobietą. Oto kilka wskazówek.

Oczekuj tego, czego chcesz i na co zasługujesz

Badanie przeprowadzone przez Harvard Business Review wykazało, że tylko 7 procent absolwentek wyższych studiów próbowało negocjować wynagrodzenie z nowym pracodawcą. W przypadku mężczyzn, ta liczba wynosi aż  57 procent. To jest dowód na to, że nie dostaniesz tego, czego chcesz i na co zasługujesz, jeśli to nie poprosisz lub sobie tego nie wyszarpiesz. Chcesz wziąć nowy projekt w pracy? Powiedz o tym. Chcesz awansu lub podwyżki? Uzasadnij to swojemu szefowi. Chcesz lepszego traktowania od swojego nieuczciwego przyjaciela czy partnera? Powiedz mu to.

 Mów „nie”

Ludzie zawsze będą cię prosić o pomoc. Ty prawdopodobnie też będziesz czasem jej potrzebować. Nie ma w tym nic złego i nic złego nie ma również w pomaganiu. Chyba że jesteś wyczerpana. Bez energii, bez sił. I wypalona. Nie możesz powiedzieć „tak” wszystkim i nie możesz pomóc wszystkim. Musisz przede wszystkim postawić na siebie, na swoje zdrowie i dobre samopoczucie.

Nie siedź „cicho”

Jeśli ktoś cię nie szanuje, nie ignoruj ​​go. Jeśli ktoś jest wobec ciebie niegrzeczny, powiedz mu to. Jeśli ktoś próbuje cię zmienić, powiedz mu, że jesteś zadowolona z tego, kim jesteś. Jeśli się nie odezwiesz, nikt cię nie usłyszy. Jeśli nie wprowadzisz granic, ludzie będą nadal na ciebie naciskać. Bądź odważna.

Stań w obronie własnych wartości

Nie ma nic złego w życiu według własnych wartości. Nie ma nic złego w podejmowaniu właściwych wyborów życiowych. Nie ma w tobie nic złego. Uwierz w to.  Ludzie często próbują wpłynąć na trajektorię naszego życia lub bezpardonowo wyrażają opinie na temat tego, co według nich powinnaś zrobić. Nie pozwól im sobą manipulować. Podziękuj im za ich troskę i powiedz im, że podjęłaś decyzję na podstawie tego, co myślisz i czujesz, że to jest właściwe.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Lubisz prosecco? Oto dlaczego powinnaś z niego zrezygnować

5 mitów o menopauzie, które najwyższy czas obalić

Naturalny detoks jelit. Wypróbuj 5 prostych i skutecznych przepisów na oczyszczenie