Dlaczego i kiedy nie można się najadać na na noc

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 sierpnia 2018
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros
 

Chyba każdy z nas słyszał, że po godzinie 18-tej nie powinniśmy jeść, bo to, co zjemy, odłoży nam się natychmiast jako dodatkowe kilogramy. Problem w tym,  że większość ludzi kończy swój dzień roboczy o 18 i wraca do domu jeszcze później. Czy to oznacza, że ​​powinni nie jeść już późnego obiadu, ani kolacji, aby zachować o szczupłą sylwetkę i zdrowy żołądek?

Dlaczego przybieramy na wadze, kiedy jemy późnym wieczorem? Tyjemy głównie wtedy, gdy jemy dużo, ale mało się poruszamy – spożywamy więcej energii niż jesteśmy w stanie spożytkować. Kiedy wracamy z pracy, jesteśmy zmęczeni i głodni. Gotujemy i jemy szybko, dodatkowo oglądając na przykład ulubiony serial. Jeśli jeszcze okaże się, że nie masz w domu wszystkich potrzebnych produktów, prawdopodobnie zamówisz po prostu pizzę, zamiast iść do sklepu po warzywa…

Naukowcy potwierdzają też, że ci, którzy kładą się spać późno, śpią około godzinę mniej niż „ranne ptaszki” i mają więcej okazji do przejadania się. Oznacza to, że mają więcej czasu na jedzenie i odczuwają konieczność podtrzymania energii z powodu braku snu.

Czy zatem, jeśli zasypiasz późno, możesz jeść po 18tej? Tak, jeśli zastosujesz się do kilku prostych zasad.

Jeśli cierpisz na nadwagę, analizuj twoje całkowite zużycie kalorii w ciągu dnia. Jeśli zauważyłeś, że dużo jesz przed samym pójściem spać, zastanów się, dlaczego się przejadasz, co jest bezpośrednią przyczyną, może się to wiązać się z problemami emocjonalnymi. Kompulsywne objadanie się pomaga „zablokować” uczucie niepokoju lub poczucia winy.

Wieczorne objadanie się może być nawykiem, który pojawia się z powodu nudy lub braku aktywności. Wszystko, co musisz zrobić, to wykorzystać swoją siłę woli i przestać spożywać przekąski bez zastanowienia. Wtedy będziesz mieć większą kontrolę nad harmonogramem posiłków.

Zawsze staraj się zjeść obiad lub przekąskę na 2,5 do 3 godzin przed pójściem spać. Jeśli zaczniesz odczuwać głód po tym, jak już znalazłeś się w łóżku, nie ignoruj ​​tego sygnału, ale spróbuj zjeść owoce i jogurt naturalny zamiast kanapki.

Specjaliści zalecają, byśmy wieczorem spożywali produkty stymulujące produkcję melatoniny i serotoniny. Można je znaleźć w produktach mlecznych, rybach, mięsie indyka, w bananach, w kiwi, w czereśniach, migdałach i miodzie.


Na podstawie: brightside.me


Związek jak fala. Kiedy miłość to dramatyczne rozstania i romantyczne powroty

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 sierpnia 2018
Fot. iStock/Brasil2
 

Ona i on, razem od siedmiu lat. Rozstawali się już tyle razy, że kiedy Ania dzwoni do przyjaciółki mówiąc “to koniec”, ta tylko uśmiecha się pod nosem. “Koniec” twa u nich kilka dni, najdłużej tydzień. Po spektakularnym zerwaniu, pakowaniu walizek, dramatycznych słowach i deklaracjach, że „już nigdy więcej”, Ania i Piotr padają sobie w ramiona obiecując, że już zawsze będą razem. Ich związek jest jak fala – ta miłość to ciągłe rozstania i powroty. I choć niektórym może się wydawać, że ta dynamika jest szalenie niszcząca, oni są ze sobą szczęśliwi. Bardzo. Jest tak romantycznie. A przynajmniej tak mówią.

Bo może z daleka tego nie widać, ale z bliska już wiadomo – to on ją odpycha i ciągnie, a ona tylko oddaje się bezwolnie tej relacji. Jak to możliwe? Czy tak wielka jest siła jej miłości? Nie. Ania wpadła w sidła toksycznej relacji – fali. Ten związek sprawia, że raz jest tak szczęśliwa, że unosi się wysoko nad ziemią, a innym razem, że prawie spada na dno. Kiedy jest na dnie, obiecuje sobie, że już nie da się tak traktować, że nie da się więcej szarpnąć, powiedzieć tych wszystkich raniących słów. Ale on zawsze znajdzie sposób, by ją przekonać, że jest miłością jej życia. Że tylko przy nim odczuje te wszystkie emocje. I trochę ma rację.

Jak działają toksyczne związki „fale”?

Na początku takiego związku zwykle to on, mężczyzna wykazuje bardzo silne zaangażowanie i chęć stabilizacji u boku tej konkretnej partnerki. Jest niezmordowany w dążeniu do tego, co chce osiągnąć. Prawie desperacko usiłuje ją zdobyć. Udaje mu się to z łatwością, bo w dobie „braku zaangażowania” i niestałych relacji, jego zachowanie wyróżnia go na tle innych mężczyzn. Dalej jest jak w bajce. Do czasu.

Po zaledwie kilku pierwszych miesiącach (a czasem nawet tygodniach) bajecznej miłości, on zaczyna się powoli odsuwać, pozostawiając swojej partnerce domysły. Ona zastanawia się nad tym, gdzie podziała się cała jego miłość, obietnice i uczucie.

Czując się nieswojo i wyraźnie zaniepokojona nagłą zmianą zaczyna obwiniać samą siebie. A czasem stara się zrobić wszystko, by być dla niego bardziej atrakcyjna. To powoduje, że on staje się podejrzliwy i obawia się, że ją straci. Zaczyna się ponowne przyciąganie, relacja jest na fali wznoszącej, a pozytywne emocje znów na najwyższych obrotach.

Ale w miarę kontynuacji związku, przyciąganie i odpychanie stają się stałym, codziennym elementem w tej już i tak intensywnej relacji. Jedno zawsze biegnie, a drugie zawsze goni. Idą tam i z powrotem, jednocześnie wąsko zbliżając się do siebie twarzą w twarz. Miłość, którą odczuwają w tych ulotnych chwilach, utrzymuje związek przy życiu. Zarówno ten, kto przyciąga i odpycha, jak i ten, kto się tym silom poddaje, uważają, że tak powinna wyglądać miłość.

Jednak z czasem, jedno z nich zaczyna tracić siły.

Wyobraź sobie, że partner odsuwa się od ciebie w najmniej spodziewanym momencie, wtedy, kiedy związek wydaje się przebiegać wyjątkowo dobrze. Nie potrafisz tego zrozumieć, prawda? Szukasz jakiego logicznego wytłumaczenia, podejrzewasz zdradę. Ale wyjaśnienie jest inne. Intymność, miłość, szczęście były dla twojego partnera już zbyt intensywne. Dusił się. Jest teraz niedostępny.

Relacja Ani i Piotra to swego rodzaju fenomen. Typowy okres trwałości dla takich związków wynosi około dwóch lat, jest z góry skazany na katastrofę. Ania jednak jest tak mocno emocjonalnie związana ze swoim partnerem, że nie potrafi spojrzeć na swoją sytuację z dystansu. Tak często była „porzucana”, że instynktownie wie, że za chwilę do Piotra wróci. Ale nie wie jeszcze, albo nie chce przyjąć do świadomości, że jest w pułapce, że jej emocje są w bardzo złym stanie. Jest od tych wahań uzależniona, a jednocześnie cały czas pozostaje w stanie gotowości. Bo kiedy jest dobrze, to znaczy, że za chwilę, to się skończy. Co musi się stać, by to ona odeszła? Osobisty przełom, przebłysk świadomości, który pociągnie chęć zmian. Oby zdarzył się jak najszybciej.

 


Jest w związku kilka rzeczy gorszych niż zdrada

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 sierpnia 2018
Fot. iStock/stsmhn

Często się nam wydaje, że jedynym, co może zniszczyć nasz związek jest zdrada. Tymczasem zdrada, to często efekt tego, co się między nami niedobrego wydarzyło. Punkt ostateczny, gdy inne ostrzeżenia zawiodły, a my nie podjęliśmy walki, by ratować resztki tego, co zostało.

Nie czekaj na zdradę, nie szukaj okazji, najpierw sprawdź czy w twoim związku nie pojawiają się problemy znacznie gorsze.

Brak miłości

Na początku patrzymy na siebie przez różowe okulary. Ale z biegiem czasu przyzwyczajamy się do naszego partnera, nierzadko zaczynamy także dostrzegać jego wady, co przysłania nam dotychczasową miłość. Jeśli czujesz, że między wami brak pozytywnych uczuć, warto ze sobą porozmawiać.

Gromadzenie negatywnych emocji

Nie zdając sobie z tego sprawy, przez długi czas jesteśmy w stanie pielęgnować i podsycać niechęć do naszego partnera. Wkurza nam tym, co robi, jak się zachowuje. Jeśli nie zaczniemy o tym mówić głośno, w końcu wszystkie negatywne emocje wybuchną ze zdwojoną siłą, a to nie przyniesie wam nic dobrego.

Robienie z igły widły

Naprawdę cię wkurza, że on nie opuszcza deski w toalecie? Że zostawia skarpetki pod fotelem? Nie odstawia kubka do zlewu? Kłótnie o takie pierdoły ukrywają między wami większy problem. Ciągłe krytykowanie może oznaczać, że nie akceptujesz partnera takim, jakim jest.

Zazdrość

Warto zapamiętać, że zazdrość to negatywne uczucie, które każe nam obwiniać partnera o różne rzeczy tylko i wyłącznie z powodu naszych własnych wewnętrznych lęków. To poważny problem, z którym boryka się wiele par. Jesteś zazdrosna? Czas najwyższy przyjrzeć się sobie i nauczyć się zarządzać swoimi emocjami.

Brak komunikacji

Kontrolowanie naszych emocji jest ważne, ale ich wyrażanie jest jeszcze ważniejsze. Jeśli nie potrafimy podzielić się naszymi najbardziej intymnymi myślami z partnerem, związek nie zmierza w dobrym kierunku.

Manipulacja

Używana najczęściej po to, by kontrolować partnera, by mieć nad nim władzę. Jeśli twój partner wykazuje takie zachowanie, to najwyższy czas postawić mu granice i powiedzieć, że ten rodzaj traktowania jest dla ciebie nie do zaakceptowania.

Strach przed samotnością

Bywa, że to jeden z naszych najskrzętniej ukrywanych lęków, a tym samym dobry pretekst, by tkwić w związku, w którym nie ma miłości, w którym nie czujemy się dobrze. I tak z jednej strony utrzymujemy relację, która prowadzi nas tylko ślepą uliczką, a z drugiej tracimy czas, by uczynić nasze życie szczęśliwym i podjąć właściwe decyzje.

Kłamstwo

Chociaż białe kłamstwa uważane są za niewinne, a czasami nawet zdrowe dla związku, to trzeba jasno stwierdzić, że kłamstwo po prostu jest złe. Udane związki to te, które opierają się na zaufaniu i szczerości. Jeśli macie z tym problem, powinniście o tym porozmawiać – szczerze i uczciwie.

Mam nadzieję, że w waszym związku nie występują te problemy, jeśli jednak się pojawiają, nie przymykaj na nie oczu, zbierz się w sobie i wspólnie próbuje im przeciwdziałać.


Zobacz także

Ile twoja kawa ma kalorii?

Ile twoja kawa ma kalorii? Sprawdź

10 najbardziej śmiertelnych rodzajów nowotworu. One zbierają największe żniwo

Naukowcy wyliczyli, ile czasu trzeba leżeć w wannie, żeby schudnąć. Tak, to możliwe!