Jak często należy się myć? Niektórzy będą zachwyceni

Pani Mądrala
Pani Mądrala
29 grudnia 2017
Fot. iStock/oneinchpunch
 

Nie znam rodziny, w której nie obowiązuje od czasu do czasu zasada „Dnia Dziecka”. U mnie było tak wczoraj, gdy po raz piętnasty tego wieczoru usłyszałam z ust mojej pociechy: „Maaamooo, czy mogę się dzisiaj nie myć?”. Jak Boga kocham, nie wiem, o co chodzi, że dzieci i faceci zawsze kombinują, co tu zrobić, żeby się nie myć. Coraz częściej jednak zdarza mi się ustępować i chyba dobrze robię. Wiesz, jak często tak naprawdę należy się myć i co jest lepsze – wanna czy prysznic?

Zawsze wydawało mi się, że należy się myć raz dziennie. Latem, gdy jest wyjątkowo gorąco, biorę prysznic rano i wieczorem, bo jakoś sobie nie wyobrażam, że mogłabym taka spocona położyć się do łóżka. Są jednak ludzie, którzy kąpią się raz na dwa, trzy dni (łatwo ich czasem wskazać w komunikacji miejskiej) i choć nie mieści mi się to w głowie, czas przyznać im rację.

David Leffell, ordynator dermatologii w Yale School of Medicine (USA) tłumaczy, że częstsze mycie jest zupełnie niepotrzebne. Co więcej, może nam nawet zaszkodzić, ponieważ w ten sposób usuwamy ze skóry istotną warstwę tłuszczu i oleju, pełniącą funkcję ochronną. Częste mycie może więc doprowadzić do podrażnienia skóry, a nawet zmian atopowych.

Amerykańskie Towarzystwo Dermatologiczne zaleca jedną, góra dwie kąpiele tygodniowo dla dzieci między 6. a 11. rokiem życia. Brzmi strasznie, prawda? Oczywiście sytuacja zmienia się, jeśli dziecko przyszło do domu wyjątkowo brudne lub spocone. Wtedy kąpiel jest wskazana.

Na samą myśl o tak rzadkim myciu ciała dostaję dreszczy. Na szczęście eksperci zostawiają nam pewną furtkę. Podkreślają, że częstotliwość mycia powinna tak naprawdę wynikać z własnych potrzeb i osobistych wymogów higienicznych. Zalecają jednak, żeby unikać długich kąpieli w gorącej wodzie i mocnego szorowania ciała. 3-minutowy prysznic w pełni wystarczy. I tego zamierzam się trzymać.


 

Źródło: Business Insider


Chcesz, żeby niemowlę przesypiało całą noc? Sprytna mama dzieli się swoim pomysłem

Pani Mądrala
Pani Mądrala
12 stycznia 2018
Fot. iStock/gpointstudio
 

Doskonale pamiętam czasy, gdy mój syn był jeszcze malutki i miał problemy ze snem. Na pewno wiecie o czym mowa – najpierw musisz się nagimnastykować, żeby w ogóle jakoś uśpić dziecko (kołysanie na rękach, bujanie w wózku, noszenie, nucenie, głaskanie, włącznie odkurzacza lub suszarki i inne czary-mary), potem JAKOŚ próbujesz je przełożyć do łóżeczka. Śpi. Wiesz jednak, że to tylko kwestia czasu, gdy się obudzi, bo smoczek wypadnie z ust. Jeśli podasz go stosunkowo szybko, dziecko zaśnie ponownie. Jeśli zrobisz to o sekundkę za późno, będzie płacz i pobudka. Znacie to? Okazuje się, że istnieje prosty trik, by temu zapobiec. 

Tak, ja też kombinowałam na wiele sposobów i przeczytałam mnóstwo poradników, by nauczyć moje dziecko spokojnego przesypiania nocy. I jak to zwykle w życiu bywa, okazuje się, że najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Swoim sposobem podzieliła się niedawno Laura Gerson z Wielkiej Brytanii. I potwornie żałuję, że sama na to nie wpadłam!

Młoda mama odkryła, że jej córka budzi się wyłącznie wtedy, gdy nie może znaleźć swojego smoczka. Zamiast więc co godzinę wstawać, szukać go w łóżeczku i wkładać z powrotem do ust dziewczynki, postanowiła kupić kilkanaście smoczków i wszystkie umieścić w łóżeczku. Od tamtej pory, gdy mała Amelia się przebudzi, sama sięga po pierwszy lepszy smoczek i zasypia. Proste, a genialne, prawda?

Źródło: Daily Mail


Używasz mikrofalówki tylko do podgrzewania? Błąd! Sprawdź, co potrafi to cudeńko

Pani Mądrala
Pani Mądrala
27 grudnia 2017
Fot. iStock/monkeybusinessimages

Mikrofalówka! Cudowne urządzenie, które wiele razy ratowało mi życie, gdy musiałam coś szybko podgrzać, a nie chciało mi się brudzić garnków i patelni. Tak, wiem – ma swoje wady. Ponoć te całe fale są niezdrowe (a co dzisiaj jest zdrowe?). Bardziej przerażają mnie te poparzone dłonie, gdy wyciągam z mikrofalówki miskę z zupą, podgrzaną do tego stopnia, że nawet strach chwycić przez rękawice kuchenne. Można na to wszystko przymknąć oko, ponieważ ten cudowny sprzęt potrafi robić także inne rzeczy i ma naprawdę szerokie zastosowanie. Sprawdź, do czego może się przydać.

No dobra, wszyscy wiemy, że to całe żarcie z mikrofalówki nie jest najzdrowsze. Nie powinno więc dziwić, że to cudeńko sprawdzi się idealnie do… odświeżania chipsów. Stały całą noc w misce lub zapomniałaś zamknąć szczelnie opakowanie? Nic straconego. Wstaw je na kilkanaście sekund do mikrofalówki. W ten sposób możesz też odświeżyć czerstwy chleb – tylko owiń go wcześniej w wilgotny, papierowy ręcznik.

Mam ochotę na prażone orzeszki? Wsyp je do miseczki, dodaj trochę oleju i włącz mikro falę na kilka minut. Co jakiś czas otwieraj i mieszaj orzeszki. To od ciebie zależy, jak bardzo będą uprażone.

A może jajecznica bez brudzenia patelni? Wymieszaj surowe jajka, żółty ser, dodaj trochę pieprzu, soli i wylej całość na talerzyk. Wstaw do mikrofalówki na kilka minut. Gotowe!

Nie chcesz płakać podczas krojenia cebuli? Włóż ją wcześniej na 30 sekund do mikrofali. Spróbuj też włożyć tam pomidory i brzoskwinie – dzięki temu łatwiej obierzesz je ze skórki.

Do czego jeszcze przyda się kuchenka mikrofalowa? Z jej pomocą możesz pozbyć się zarazków z gąbki do zmywania naczyń. Wystarczy niecała minuta, by usunąć większość drobnoustrojów. To samo możesz zrobić z deską do krojenia. Warto jednak wcześniej przetrzeć ją sokiem z cytryny dla lepszego efektu.


 

Źródło: genialne.to/deccoria