Chcesz dobrze spać? Włącz do diety 7 produktów na dobry sen

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 grudnia 2016
Fot. iStock / Wavebreak
Następny

Dobry sen to podstawa regeneracji organizmu i źródło energii na nadchodzący dzień. Ci, którzy śpią zbyt krótko i nie wypoczywają w nocy, mają zdecydowanie bardziej pod górkę — są mniej wydajni w pracy, bardziej rozdrażnieni, potrzebują więcej kofeiny, by wejść na wysokie obroty.

Żeby temu zapobiec, inwestujemy w wygodne łóżko i materac, pamiętamy o wietrzeniu sypialni, unikaniu alkoholu i kofeiny. Jednak i takie wysiłki bywają niewystarczające i dopada nas problem z zasypianiem i wysypianiem się. Zamiast sięgać od razu po farmaceutyki, należy przyjrzeć się swojej diecie, a szczególnie temu, co zjadamy na kolację. Zbyt ciężkostrawne oraz bogate w cukier posiłki nie ułatwią zadania. Są natomiast naturalne produkty, które przyspieszają nadejście zdrowego snu, gdy spożywa się je wieczorem.

źródło: zdrowie.gazeta.plwww.poradnikzdrowie.pl

„W pracy już nikogo nie poznam, na imprezy nie mam z kim wyjść, bo wszyscy mają rodziny, to co mi zostało…”. Kulisy szybkich randek. Speed dating

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 grudnia 2016
Fot. iStock/dardespot
Fot. iStock/dardespot

– Zobacz, za*ebiste są te speed daty, ja płacę 30 złotych i mam 24 laski w jednym miejscu. A tak? Musiałbym cię zabrać do kina, zapłacić za twój bilet, chociaż dobra – jest równouprawnienie to może ty za swój byś zapłaciła, ale i tak wydałbym trzy dychy, spędził czas tylko z tobą i jakby nic z tego nie wyszło to jestem stratny. Tu mam większe szanse na powodzenie.

Nastała moda na speed dating – czyli tak zwane szybkie randki. Kojarzycie? Na pewno z filmów amerykańskich – oni piękni, przystojni, w garniturach – oczywiście kilku niemotów, ale ona siedząca przy stoliczku i czekająca na kolejnego kandydata zakochuje się w końcu bez pamięci. Pięć minut randki nie wystarcza im na rozmowę. Są sobie przeznaczeni.

Zgrzyt. Takie rzeczy tylko w filmach. Pamiętajcie.

Karolina zdecydowała się na speed dating, bo miała dość wirtualnych znajomości. – Jestem przed 40-tką, mam dwoje dzieci, całkiem fajne życie, ale po rozwodzie jestem sama. Przyjaciółka namówiła mnie na konto na Tinderze, ale tam jednak oprócz kilku naprawdę wyjątków debil debila pogania. Jak nie seks, to kłamstwo… Łatwiej o odwagę i ściemnianie, kiedy jest się anonimowym. Tylko później spotykasz kogoś, kto na zdjęciu przypomina Ryana Goslinga, a w rzeczywistości bliżej mu do Louisa de Funesa. Zresztą, mam koleżankę, która poznała faceta w internecie, spotykała się z nim przez osiem miesięcy, po czym, gdy zbliżały się Święta, okazało się, że on ma rodzinę, żonę… Inna miała podobny przypadek, zresztą wywrotów tam jest sporo.

Znajoma powiedziała Karolinie o „szybkich randkach” i postanowiły spróbować, pójść we dwie. – Nic nie miałyśmy do stracenia. Poza tym tu spotykasz prawdziwego człowieka, widzisz, kim jest, jaki jest, jak reaguje na twoje słowa, jak się zachowuje. Pomyślałam, że taka randka to fajne doświadczenie, a kto wie, może kogoś spotkam.

Wszystko odbywa się bardzo łatwo. Znajdujesz w internecie organizatora szybkich randek w twoim mieście, logujesz się, zapisujesz, płacisz wpisowe i już. Wyznaczona data i godzina. Potwierdzasz obecność SMS-em i w dniu randki dostajesz adres, którego wcześniej nie znasz… Trochę dziwnie, trochę straszno…

– Jakoś miejsca tych randek są w mało oczywistych miejscach. Za pierwszym razem była to knajpa w piwnicy, czerwone światło, bar w którym podają tylko herbatę i piwo. Trochę jak tani burdel. Pomyślałam, czy na pewno tutaj powinnam być… Poustawiane stoliki,  przy których siedzą kobiety, a mężczyźni co pięć minut przesiadają się do kolejnej kandydatki do randki. Na pierwszy rzut oka przeważała liczba kobiet i to fajnych kobiet. Było trochę czuć dysonans między nami a mężczyznami. Wśród kandydatów przeważała branża IT i cała gama budowlańców.

Ale dobra, nie ma się co zrażać. Zaczynamy:

Kandydat nr 1

„Co lubisz robić?”.

„Eeee lubię chodzić na speed daty”.

„A dlaczego”.

„No bo w pracy już nikogo nie poznam, na imprezy nie mam z kim wyjść, bo wszyscy mają rodziny, albo mieszkają w innym mieście, to co mi zostało…”.

Hmmm

Kandydat nr 2

„Szukam faceta, który lubi czytać książki”.

„O ja czytałem świetną”.

Następuje 4,5 minuty opowiadania o książce, całkiem ciekawej.

„Super, a jaką byś jeszcze polecił?”.

„To była jedyna jaką przeczytałem”.

Kandydat nr 3

„Dlaczego tu jesteś?”

„Bo mam dość szukania fajnej kobiety przez internet, zwłaszcza, że większość umieszcza zdjęcia sprzed 10 lat, koryguje się, nie jest prawdziwa, udaje kogoś innego. A nawet jak fajnie się pisze, to podczas spotkania okazuje się, że nie iskrzy. Stracone co najmniej 4 tygodnie na znajomość bez przyszłości. Tu przynajmniej mogę spojrzeć tobie w oczy”.

„A co robisz w wolnym czasie?”.

„No szukam kogoś”.

Kandydat nr 4

„Masz jakieś pasje?”.

„Tak uwielbiam podróżować, ale nie mam z kim”.

„A sam?”.

„Niee, no jak sam, bez sensu”.

„To gdzie byłeś w tym roku?”.

„Nigdzie”.

Kurtyna

Kandydat nr 5

„Pomogłabyś mi być bogatym?”.

Hę?

Kandydat nr 6

„O jeny to ty jakaś strasznie ambitna jesteś, skoro pracujesz w takiej firmie, mi to by się na pewno nie chciało”.

Tjaa.

Kandydat nr 7

„Ja to lubię jak jest więcej babek niż mężczyzn, to dobre czasy dla facetów. Zobacz dzisiaj to nawet faceci mieli wstęp za darmo, bo się nie uzbierała wystarczająca liczba, więc tak naprawdę wy sponsorujecie tę całą imprezę”.

Zonk.

– Po dwóch godzinach pięciominutowych randek wyszłyśmy załamane, ale w trzy, bo poznałyśmy świetną dziewczyną. Ona nas pocieszyła mówiąc, że była rok temu raz na takich randkach i było bardzo fajnie, więc może to kwestia wyboru firmy, która je organizuje. Wyzwanie to wyzwanie. Trzy tygodnie później znowu dotarłyśmy do dziwnie ukrytego miejsca, z czerwonymi lampami, z panią za barem niczym z filmu „Miś”.

Co się dowiedziałam? Że kobiet znowu jest więcej niż mężczyzn, i choć to miał być „speed dating VIP”, to przekrój facetów w porównaniu z poprzednim spotkaniem był bardzo porównywalny. Może było więcej pracowników IT, był nawet jakiś buddysta, który mówił, że on szuka pytań, dlatego chodzi na te „speed daty”, jakiś pracownik administracji publicznej, który mówił, że nawet w miarę zarabia, ale pracuje od 8:00 do 16:00 i w zasadzie, co ona ma robić później. Te pięć minut randki wydaje się bardzo krotkie, ale uwierz, że jeśli rozmowa się nie klei, to pięć minut trwa bardzo, bardzo długo.

No dobra, nie wierzę, że się można zakochać w sekundę, ale być może jakaś chemia może się pojawić, być może z kimś przez te pięć minut będzie ci się tak dobrze rozmawiać, że chciałabyś, żeby ten czas się nie kończył…

Podczas szybkiej randki przydzielasz numer kandydatowi i go sobie opisujesz, na koniec spotkania podajesz organizatorom listę tych, którzy ci się spodobali, jeśli których z ich zaznaczył też ciebie – dostajecie swoje numery telefonów. Karolina na żadnej z randek nikogo nie zaznaczyła, ale jej koleżanka umówiła się z jednym z kandydatów. Nic z tego nie wyszło, gdyż pan miał tak wielką potrzebę autoreklamy, że rozmowa skupiła się tylko i wyłącznie na nim, a gdy ona grzecznościowo kilka tygodni później zadzwoniła spytać, co słychać, usłyszała: „A mam dosyć tych speed datingów. Sześć kobiet mnie wybrało, umówiłem się z każdą, ale żadna nie chciała kontynuować tej znajomości”. Cóż, ciekawe dlaczego?

Czy szybkie randki zawsze tak wyglądają? Wioleta – współwłaścicielka upolujsingla.pl organizatora speed datów w Warszawie przyznaje, że nie zawsze trafi się na tego jedynego. – Ja sama chyba bardziej podchodziłabym do tych spotkań, jako do czegoś, co nas otwiera na innych. Kto wie, może normalnie pewien typ faceta by nas nie zainteresował, a tu przez te pięć minut coś może zaiskrzyć i samą ciebie zaskoczyć. Upolujsingla.pl organizuje randki od siedmiu lat. Największym zainteresowaniem cieszą się te dla singli w wieku 28 – 35 lat, choć już teraz organizowane są randki dla 38 plus. – Mamy randki dla katolików, dla np. niepalących singli, dla wysokich singli. Naprawdę można znaleźć coś dla siebie. Co przemawia na plus takich szybkich randek? Właśnie czas – tu łatwo podejmujesz decyzję, albo ci się z kimś dobrze rozmawia, albo nie, albo chcesz się umówić na dłuższą randkę, albo odpuszczasz. To przewaga nad internetowymi spotkaniami, gdzie czasami wymiana zdań trwa kilka tygodni, a po spotkaniu okazuje się, że nic z tego nie będzie, bo każdy grał kogoś innego niż jest w rzeczywistości.

Czy ich organizowane przez nich randki mają szczęśliwe zakończenia? – Wiemy, że jedna z par, która się u nas poznała niedługo bierze ślub, czasami pary przysyłają nam swoje zdjęcia z wakacji, z jakiś wyjazdów. To jest bardzo miłe. Oczywiście, że część z nich nie musi tego robić i nas informować, że się udało, my jesteśmy tylko pośrednikiem. Ale dzięki tym historiom z happy endem, wiemy, że to co robimy, ma sens. Myślę, że speed daty będą cieszyć się coraz większą popularnością i staną się alternatywą dla tych, którzy chcą poznać kogoś w realu, a nie na portalu randkowym.

Macie ochotę spróbować? Karolina spotkała mężczyznę, który był na 21 szybkich randkach… To się nazywa determinacja, albo… chęć rozrywki.


Jak koncertowo schrzanić sobie życie i jeszcze na tym skorzystać (pod koniec życia)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 grudnia 2016
Fot. iStock/kaisersosa67
Fot. iStock/kaisersosa67

Dobrze wiesz, że to wcale nie jest takie trudne. Nawet nie musisz się tak bardzo starać. Wystarczy, że czegoś nie zauważysz, że kogoś nie docenisz, nie zrozumiesz w porę co jest w życiu najważniejsze. Jeśli już ci się to zdarzyło, nie martw się, twój błąd był co prawda kosztowny, ale przyniósł ze sobą wiedzę o sobie, którą z pewnością wykorzystasz w przyszłości. W zasadzie można powiedzieć, że w zależności od szaleństwa, które popełniłeś, otwierają się przed tobą całkiem nowe możliwości. O ile dany ci będzie na nie jeszcze czas. 

Jak koncertowo schrzanić swoje życie

1. Czekaj ciągle na „właściwy” moment, żeby spełnić swoje marzenia

Czyli, dosadniej mówiąc, nie rób nic. Biernie oczekuj gwiazdki z nieba, kogoś, kto pojawi się w twoim życiu i ułoży w nim wszystko tak, byś był szczęśliwy. Odwlekaj decyzje, które przybliżyłyby cię do upragnionego celu, nie wykorzystuj okazji, które pojawiają się w nieoczekiwanych momentach.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Pewność, że nie masz kontroli nad swoim życiem, dopóki nie weźmiesz spraw w swoje ręce, dopóki pozwalasz, by los decydował za ciebie.

2. Zawsze uważaj się za ofiarę i nie przestawaj narzekać

To zdecydowanie pomoże ci utrzymać niską samoocenę i nie mieć żadnych oczekiwań. Oczekiwania wobec życia, plany i marzenia nie są dla ciebie. Ty wiesz, że nie ma się po co starać, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Tobie nigdy nic nie wychodzi, wszelkie przedsięwzięcia niweczą ci podli ludzie, albo fatalne zrządzenie losu, twój brak szczęścia, pech, który prześladuje cię od dzieciństwa.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że na własne życzenie stałeś się taki, jakim chciałeś się widzieć – smutny, przekonany, że świat jest ci wrogi, a ludzie nieżyczliwi.

3. Żałuj cały czas i czuj się ze sobą źle

Rozpamiętywanie na zawsze zatrzyma cię w miejscu. A właściwie z bolesnej, nieciekawej przeszłości. Jeśli nie uwolnisz się od niej, nie „odpuścisz”, nie wybaczysz, nie pogodzisz się z pewnymi faktami, nie nauczysz się z nimi radzić – nie osiągniesz wewnętrznej harmonii ani nie będziesz szczęśliwy.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że człowiek jest w stanie sam kreować swoją rzeczywistość i, że wybaczenie jest najbardziej zbawienne dla tego, który wybacza – to jemu przynosi najwięcej korzyści. Oby nie przyszła zbyt późno.

4. Miej jedną, znienawidzoną pracę przez całe życie

To szalenie demotywujące i dołujące uczucie wykonywać dzień w dzień znienawidzone obowiązki, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę. Spędzać osiem, a może więcej godzin wśród ludzi, z którymi się nie rozumiesz i nie lubisz, mając świadomość, że nie wkładasz w wykonywane zadania serca.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Przekonanie, że każdy z nas ma tylko jedno życie, jedną szansę, że warto robić w tym życiu to, co się naprawdę lubi, bo to szalenie zmienia naszą perspektywę i sytuację, to nas motywuje do rozwoju.

5. Zwiąż się z kimś, kogo nawet nie lubisz

Będziesz miał życie uczuciowe, które doprowadzi cię do depresji, albo przekonania, że miłość jest iluzją, więc nie warto tracić na nią czasu

Co możesz zyskać pod koniec życia: Docenisz wartość życia w szczęśliwym związku, z kimś, dla kogo warto być lepszym człowiekiem.

6. Uważaj, że wszystko ci się należy

Bądź tak roszczeniowy, jak to tylko możliwe. Zniechęcaj innych swoją egoistyczną postawą. Nie zwracaj uwagi na emocje innych, dąż „ po trupach do celu”.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że największą wartością jest możliwość podarowania komuś czegoś od siebie. Niekoniecznie rzeczy materialnej, ale także, a może przede wszystkim – czasu, ciepła, cierpliwego ucha, bezwarunkowej miłości…

7. Utrzymuj znajomość z kimś, kto cię nie szanuje

Poczujesz, jak mało znaczysz, jak niewiele jesteś wart. Poczujesz samotność i niesprawiedliwość. Będziesz miał wrażenie, że większość ludzi jest ineteresowna, że nie ma prawdziwej, szczerej przyjaźni.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, jak ważne jest to, by mieć wokół siebie, dobrych, życzliwych ludzi, takich, którzy unoszą cię do góry, a nie ciągną w dół.

Masz w życiu wybór, każdego dnia. Jeśli żyjesz zgodnie z którąś z powyższych zasad, oby żadna z tych siedmu lekcji, nie została przez ciebie odrobiona zbyt późno.

 

 


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

SPA (Sanus Per Aquam) – zdrowy przez wodę. Poznaj cenne dla zdrowia właściwości wody siarczkowej okrzykniętej „wodą życia”

Fot. iStock / Alija

Masz łaskotki? To dobrze dla twojego zdrowia. Poznaj niezwykłe fakty dotyczące stóp

Fot. iStock /  PeopleImages

5 powodów, dla których lepiej nie zakładać pidżamy do spania