Bierze cię jesienne osłabienie? 5 rzeczy, których powinnaś się wystrzegać, by nie „przekichać” sobie zdrowia

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 września 2016
Fot. iStock / SrdjanPav
Fot. iStock / SrdjanPav
 

Zamy ten problem doskonale. Gdy tylko ciepłe, letnie miesiące stają się miłym wspomnieniem, nadciąga jesienna słota. Lato rozpieszczało nas wysokimi temperaturami i przyjemną pogodą, więc mało kto martwił się o swoją odporność.

Jesienna aura raczy nas jednego dnia pogodą charakterystyczną dla złotej polskiej jesieni, a innego opadami deszczu z nieprzyjemnym wiatrem. Często pojawia się kłopot, jak się ubrać na niepewną pogodę, która zdradliwe potrafi zmienić swoje oblicze. W efekcie czujemy się osłabieni, pozbawieni energii i częściej zaczynamy pociągać nosami. Nie ma co czekać na rozkręcenie choróbska i rachunek z apteki. Mądrzej jest działać, gdy tylko pojawią się pierwsze sygnały nadchodzącej zdrowotnej katastrofy.

Nie rób tego, a choroby będą trzymały się od ciebie z daleka

1. Nie biegnij od razu do apteki

Owszem, jak trzeba, to trzeba sięgać po farmaceutyki, w końcu nie sposób części z nich odmówić skutecznego działania. Jednak nie wszystko złoto, co się świeci i jednorazowe łyknięcie kilku różnych tabletek nie wzmocni twojego organizmu. Pamiętaj, że syntetyczne witaminy nie wchłaniają się tak sprawnie, jak te zawarte w jedzeniu. Powinny być one uzupełnieniem, a nie podstawą twojej diety, więc zamiast biec na zakupy do apteki, przyjrzyj się temu, co jesz. Zadbaj, by nie zabrakło w pożywieniu antyoksydantów, mikroelementów i witamin. Aż 80% odporności zawdzięczamy jelitom. Ich błona śluzowa jest główną barierą chroniącą organizm przed patogenami docierającymi z pożywieniem. Błona śluzowa wytwarza w dużej ilości limfocyty B i T, które wędrują dalej z krwią do wszystkich błon śluzowych w organizmie, pełniąc funkcje ochronne. Gdy nie będzie ich wystarczająco, czeka nas zwiększona podatność organizmu na różne infekcje.

2. Nie rezygnuj ze sportu

Zazwyczaj pierwsze chłody nie zachęcają do podejmowania aktywności fizycznej. Gdy tylko temperatura spada, część z miłośników letniego ruchu zamyka się w ciepłych domach. A przecież ruch jest ważny dla wzmocnienia organizmu przez cały rok. Co więcej, nawet przy lekkim katarze można nadal uprawiać sport, zamiast zalegać w domu na kanapie. Świeże powietrze i ruch usprawnia krążenie krwi, dotlenia i wzmacnia organizm. Chłodne powietrze obkurcza śluzówkę i górne drogi oddechowe, więc oddycha się lżej podczas kataru. Musisz pamiętać, że rodzaj ruchu powinien być dopasowany do możliwości, przy wykorzystaniu odpowiedniej, termoaktywnej odzieży.

3. Nie bój się bakterii i kwasów

Nie, nie namawiam do odrzucenia zasad higieny, ale zwrócenia uwagi na naturalne i zdrowe bakterie probiotyczne. Pamiętaj o fermentowanych produktach mlecznych zawierających żywe kultury bakterii probiotycznych (jogurty, kefiry). Duże znaczenie mają także kiszone warzywa (ogórki, kapusta, buraki). Pamiętaj również o działających przeciwzapalnie kwasów omega-3, znajdujących się w tłustych rybach morskich, tranie, a także tłoczonych na zimno olejach: lnianym, rzepakowym, oliwie z oliwek. Jedz warzywa i produkty z pełnego przemiału, które zawierają błonnik będący pożywką dla „dobrych” bakterii. Zapomnij natomiast o cukrach prostych, którymi żywią się chorobotwórcze drobnoustroje. Ogranicz słodycze, słodzone napoje, białe pieczywo, biały ryż oraz makarony produkowane z mąki oczyszczonej.

4. Nie poddawaj się używkom

Używki to zło, wiemy nie od dziś. Jednak coraz dłuższe i chłodniejsze wieczory, skłaniają do sięgania po niezdrowe przyzwyczajenia, czasem i z nudów. Papierosy, alkohol i nadmiar kawy niszczy potrzebne limfocytom witaminy i wypłukuje minerały. Co równie ważne, ale wcale nie łatwe — wystrzegaj się przewlekłego stresu. Niepokój i stałe napięcie psychiczne wpływa na większą produkcję kortyzolu, który osłabia funkcjonowanie układu odpornościowego.

5. Nie siedź pod kloszem

Nawet jeśli jesteś miłośniczką minimalizmu i nienagannej czystości, nie jest to dobre dla twojego organizmu. Sprzątając z myślą o sterylnej czystości, pozbywasz się z otoczenia drobnoustrojów, z którymi twój organizm nauczył sobie już radzić. Gdy brakuje styczności z mikrobami (np. zwierzętami, kurzem, bakteriami innych osób), częściej pojawiają się alergie. Układ odpornościowy nie ma się na czym ćwiczyć i spotkania z innymi patogenami poza domem mogą kończyć się różnymi infekcjami. Oczywiście, nie popadajmy w skrajność, braku higieny nikomu nie służy. Na co dzień, by chronić się przez chorobotwórczymi drobnoustrojami, wystarczy częste mycie rąk, unikanie dużych skupisk ludzkich. Gdy dręczy cię katar, używaj jednorazowych chusteczek i wyrzucaj je od razu do kosza, przy kaszlu zasłaniaj usta łokciem, nie dłonią. I pamiętaj, że każda przebyta infekcja, uczy twój układ odpornościowy lepszego reagowania na pojawiające się zagrożenie.


źródło: kobieta.wp.pl


Całe życie w cieniu mojej matki… Żeby zawalczyć o siebie, musiałam to przeciąć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 września 2016
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

Nie nazywam jej mamą. Nie przeszłoby mi przez głowę nawet słowo „matka”, które zawsze wydawało mi się takie smutne i pozbawione czułości. Nie potrafię powiedzieć, co w tej chwili do niej czuję. Myślę, że żadna inna osoba nie byłaby w stanie skrzywdzić mnie mocniej. Zabrała mi wszystko: godność, wiarę we własne siły i to, na czym mi zależało: mężczyznę, którego kochałam i i tak mizerną, miłość do siebie samej budowaną latami.

Bo Karolcia to taka jest…

Z dzieciństwem kojarzy mi się jedno: zapach jej perfum i kształt jej ust, kiedy wykrzywiała je niezadowolona, że znowu nie spełniłam jej oczekiwań. I może jeszcze to spojrzenie, bez emocji, bez zainteresowania. Dystans. Niezręczność sytuacji, kiedy zostawałyśmy same wieczorami.

Lubiłam chodzić do przedszkola. Wbiegałam tam z uśmiechem, z nadzieją w sercu, że za chwilę zobaczę panią Jolę, moją wychowawczynię. Ona brała mnie na ręce, przytulała mocno. Przy niej czułam się dobrze, bezpiecznie. Przy niej czułam się ważna. Ona wiedziała. Może jakąś mądrością, doświadczeniem wyczuwała, że miłość i ciepło są mi bardzo potrzebne. I że nie mam tego w domu.

Tata odszedł od nas, kiedy miałam trzy lata, nie pamiętam jak wyglądał. Mama wyrzuciła wszystkiego jego zdjęcia i nie pozwalała na nasze spotkania. Potem wyjechał i nie widziałam go kilkanaście lat. Byłam zatem pamiątką po nieudanym związku, czymś, co bardziej w życiu przeszkadza, niż jest źródłem szczęścia, radości i spełnienia. I dobrze to czułam.

Tak, była bardzo piękna. Pewnie wszystkie małe dziewczynki uważają swoje mamy za najpiękniejsze na świecie. Ale ona przyciągała spojrzenia i dobrze o tym wiedziała. Pewna siebie, kobieta sukcesu. Zdobywająca wszystko, o czym tylko zamarzyła. I wydarzyłam jej się ja. Przeszkoda. Odkąd pamiętam, czułam się przy niej brzydka, głupia, nieciekawa, niewystarczająca. Jej miłość sprowadzała się do poklepania po plecach, kiedy przeżywałam dziewczęce rozterki. Jej czułość do niecierpliwego: „No, nie płacz już”, kiedy spadając z trzepaka rozbiłam kolano.

Ależ nie, dbała o mnie! To znaczy, miałam piękne, drogie ubrania, wakacje nad morzem, albo za granicą i korepetycje z angielskiego i matematyki.

Gdyby tylko czas na to pozwalał, miałabym więcej korepetycji. Dla mojej mamy zawsze mogłabym umieć więcej, nigdy nie zaliczyłam klasówki na 100%. Zawsze mogłam coś zrobić lepiej. Nie miałam już pomysłów, co powinnam zrobić lepiej, żeby wygrać najważniejszą nagrodę: jej szczere zainteresowanie.

A najbardziej było mi wstyd, kiedy coś mi się w szkole nie udało, i nauczycielki prosiły o chwilę rozmowy z moją mamą. – „A, bo Karolcia to taka jest…” – mówiła przepraszającym tonem, jakby miała powiedzieć: Proszę mnie zrozumieć, tak mi ciężko, nie mam już siły do tego dziecka. Bardzo się za nią wstydzę”.

Potem zabierała mnie do domu. Szłyśmy milcząc całą drogę. W domu w tej głuchej ciszy milczeniu odgrzewała mi obiad. I mówiła: Idź zrób lekcje, potem sprawdzę. Do wieczora miała spokój, nie byłam absorbującym dzieckiem.

Jestem dla niego lepsza

W liceum wszystkie koleżanki uwielbiały moja mamę. Za jej modne ciuchy, luz, kiedy uroczym gestem dawała do zrozumienia mojemu wychowawcy, że nie ma za dużo czasu. Za burzę kasztanowych loków, piegi na zgrabnym nosie i zielone oczy.   – Nie rozumiem o co ci chodzi – mówiła moja przyjaciółka – Jest naprawdę świetna. Dla nich była świetna. Dla mnie była obca, perfekcyjna, doskonała, niedościgniona. To dla niej przychodziły do naszego domu, na „babskie wieczory”. To ona była gwiazdą.

Umiała to. Umiała udawać, że jesteśmy kochającą się rodziną, że jestem dla niej ważna. Kochała pozory. I kochała być „świetną matką” w oczach innych ludzi. Ale nie w moich.

Krzysztofa poznałam na studiach. Był trzy lata starszy, wysoki i bardzo przystojny. Inni niż wszyscy. Pokochał mnie, taką niezdarną, nieudaną, niekompletną. Nie – piękną. Byłam szczęśliwa. Kupiłam sobie szminkę, tusz do rzęs i nowe sukienki. Z niecierpliwością wydzierałam sobie każdy jego czuły gest, każde zdrobnienie jakim do mnie mówił, każde zapewnienie o jego uczuciu. Nawet moja mama zauważyła, że zaczynam się zmieniać.

Pewnego wieczora zaproponowała, żebym go zaprosiła do domu. Pomyślałam, że to może jakaś szansa, żebyśmy znalazły porozumienie? Nie wiem jak mogłam nie zauważyć błysku w jego oku kiedy na nią patrzył. I decyzji, która malowała się na jej twarzy, kiedy podawała mu rękę na przywitanie. I jeszcze tego, że to był ICH wieczór, nie nasz. Zupełnie jak na piżama party w liceum.

O tym, że są razem dowiedziałam się od niego. – Zakochałem się w twojej mamie – powiedział po prostu, pewnego dnia. Najpierw myślałam, że żartuje. Potem zrozumiałam, że nie.

Okazało się, że już wtedy spotykali się od miesiąca. Ja, mieszkając pod jednym dachem z moją mamą, nie zorientowałam się, że chodzi na randki z moim chłopakiem.

To był ten moment. Zabrałam jedną, małą walizkę i wyprowadziłam się do koleżanki. Mamie i Krzysztofowi wysłałam SMS- a. Coś o złamanym życiu, samobójstwie. Na to ostanie się nie zdecydowałam. Postanowiłam o siebie zawalczyć. Ale żeby do tego doszło, musiałam się najpierw od niej uwolnić.  „Jestem dla niego lepsza” – napisała mi mama. Pomyślałam, że nie, że to nie tak. Że to oni nie są wystarczająco dobrzy dla mnie.

Dziś dzieli nas prawie 300 kilometrów. To był mój wybór. Wyjechałam do Warszawy, zostawiając tamto życie w domu. Choć domem nazywam teraz moje wynajęte mieszkanie, a rodziną przyjaciół, których tu znalazłam. Powoli odbudowuję wszystko to, co waliło się od urodzenia.

Minęły cztery lata. O mamie wiem niewiele. Podobno nie jest już z Krzysztofem, podobno zmieniła pracę i przemeblowuje mieszkanie. W zeszłe święta dzwoniła do mnie z życzeniami.

Nie odebrałam. Nie jestem jeszcze na to gotowa.


Wysłuchała: Anna Frydrychewicz


Konkurs „Chcę być mamą i obiecuję sobie, że…”

Redakcja
Redakcja
28 września 2016
Fot. iStock /  Mixmike
Fot. iStock / Mixmike
 

Pamiętasz ten moment, kiedy po raz pierwszy poczułaś, że pragniesz dziecka? Te wszystkie obrazy, które przewinęły się w twojej głowie? Chwile, których jeszcze nie było – a jednak tak dobrze je widziałaś. To był niesamowity moment, wiem coś o tym. Spraw, by to się nigdy nie zmieniło, by nigdy nie zabrakło w twojej głowie i sercu miejsca właśnie na te wszystkie dobre chwile.

Gdy po raz pierwszy pomyślałaś o sobie w ciąży, może nawet stałaś wtedy przed lustrem „mierząc” do brzucha poduszkę, nie widziałaś siebie smutnej, zagubionej. Nie widziałaś też kobiety, która w tym wszystkim zgubiła siebie – swoją moc, uśmiech, wiarę, swoją spontaniczność i ciepło. Widziałaś rodzinę – prawda? Więc dziś, gdy wiesz, że pragniesz starać się o dziecko – obiecaj sobie coś bardzo ważnego. Obiecaj sobie, że nigdy nie będziesz:
– siebie krzywdzić,
– winić,
– narzucać sobie wartości, w które nigdy nie wierzyłaś „bo tak trzeba”,
– ani nie pozowlisz na to, żeby zgubić siebie w pędzie, stresie, presji otoczenia,
– ani, że sama dla siebie – dla was nie będziesz tej presji budować.

Obiecaj sobie dziś coś ważnego, dla siebie – od takiej obietnicy warto zacząć zupełnie nowy rozdział swojego życia.

  1. Aby wziąć udział w Konkursie, należy przesłać odpowiedź na pytanie konkursowe. W komentarzu do tego artykułu: „Napisz, co sobie obiecujesz. Czego nigdy w staraniach o dziecko nie zrobisz przeciwko sobie. Złóż sobie obietnicę, że nie zapomnisz o swoim szczęściu, nie zabraknie ci czasu na bycie dla siebie dobrą, czułą, wyrozumiałą”.
  2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na serwerze platformy do komentowania.
  3. Jedna osoba może przesłać tylko jedną  odpowiedź. W przypadku udzielenia większej liczby odpowiedzi Organizator weźmie pod uwagę pod czas rozstrzygania konkursu pierwszy zapisany komentarz.

Zadanie konkursowe:

„Napisz, co sobie obiecujesz. Czego nigdy w staraniach o dziecko nie zrobisz przeciwko sobie. Złóż sobie obietnicę, że nie zapomnisz o swoim szczęściu, nie zabraknie ci czasu na bycie dla siebie dobrą, czułą, wyrozumiałą”.

Nagrody:

5 x Zestaw „Chcę być mamą”, składający się z:
 Owulacyjny LH Test

LH Test jest szybkim testem paskowym służącym do wykrywania ludzkiego hormonu LH o stężeniu równym lub wyższym niż 30 mIU/ml. Wykorzystuje zjawisko nagłego wzrostu poziomu hormonu LH w moczu kobiety. W opakowaniu LH Testu znajduje się aż 7 testów pasków, przy pomocy których można wyznaczyć najbardziej płodne dni w cyklu miesięcznym.

 Pink Test Super Czuły

Pink Test Super Czuły to Nowość w ofercie Domowego Laboaratorium. Dzięki podwyższonej czułość 10 mlU/ml test wykrywa nawet niewielkie ilości hormonu ciążowego hCG w moczu. Test wykrywa wczesną ciążę i można go stosować nawet na kilka dni przed spodziewanym terminem  miesiączki.

 Pink Test Express

Strumieniowy test ciążowy jest najwygodniejszym i najprostszym testem w użyciu. Sama możesz wybrać sposób jego aplikacji – końcówkę testu można skierować bezpośrednio pod strumień moczu, albo też, jak w przypadku testu paskowego, zanurzyć ją na około 10 sekund w moczu zebranym uprzednio do suchego i czystego naczynia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Konkurs trwa od 28.09.2016 do 11.10.2016 roku. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na stronie internetowej Oh!me do dnia 18.10.2016 roku.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Zobacz także

Nie chce ci się iść na siłownię? To nie lenistwo, to ewolucja!

Na co komu aktywność fizyczna i czy w ogóle jest potrzebna? 10 powodów, żeby ruszyć tyłek z kanapy

Fot. iStock/weerapatkiatdumrong

Czego żałują ci, którzy umierają. To niezwykłe doświadczenie zmieni cię raz na zawsze

Fot. iStock / KristinaJovanovic

Stopa rzymska, grecka czy egipska? Sprawdź, co twoje stopy mówią o tobie