Alergie krzyżowe. 8 niebezpiecznych zestawień, na które powinnaś uważać

Redakcja
Redakcja
28 czerwca 2017
Fot. iStock
Następny

Alergia krzyżowa może pojawić się po kontakcie z różnymi alergenami wziewnymi oraz pokarmowymi. Najczęściej dotyczy ona uczulenia na pyłki roślinne, które najczęściej pojawia się w okresie dojrzewania. Jeśli u kogoś stwierdzono uczulenie na pyłki albo sierść zwierzaków, istnieje ryzyko rozwinięcia się również alergii na produkty typu: warzywa owoce lub mięso.

Z alergią krzyżową stykamy się, gdy przeciwciała IgE wytworzone przez organizm pierwotnie w kierunku jednego alergenu, rozpoznają podobne białko pochodzące z innego alergenu. W jednym czasie pojawia się reakcja alergiczna na co najmniej dwa alergeny.

Polskie Towarzystwo Alergologiczne szacuje, że ok 30% pacjentów uczulonych na pyłki roślin reaguje krzyżowo z pokarmami. Problem nasila się latem i wiosną, kiedy pylą najbardziej alergizujące drzewa, trawy i zboża. Objawy alergii krzyżowej w większości przypadków wyglądają podobnie, jak przy zwykłej alergii. Alergicy także w tym przypadku mogą uskarżać się na katar, kaszel, łzawienie oczu, zapalenie spojówek, pokrzywkę, wysypkę, swędzenie ust, opuchnięcie języka, a także mrowienie w gardle. Niekiedy pojawia się obrzęk krtani oraz duszność i w najgorszym przypadku, wstrząs anafilaktyczny. Najczęściej reakcja na alergię krzyżową ma przebieg łagodniejszy, choć nadal uciążliwy dla pacjenta.


źródło: www.hellozdrowie.plwww.mojealergie.plwww.medme.pl

Jak i z czym najlepiej pić wodę, żeby nam naprawdę smakowała? Podajemy kilka przepisów

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 czerwca 2017
przepisy na wodę
Fot. iStock/GMVozd

Myślisz sobie: „o rety, znowu ta woda”. Niby wiemy, że powinniśmy pić około 2,5 litra wody dziennie, ale co, jak nam nie smakuje, jak nie lubimy? Każdy ma swoje sposoby – jedni piją w małych butelkach, inni tylko w szklankach, a jeszcze inni z dodatkiem cytryny.

Nasz organizm składa się w 60% z wody i nijak nie da rady funkcjonować bez niej. Czy można pić wodę jednak ciut inaczej? Z czym najlepiej ją łączyć? I co pić w trakcie upałów?

Podsuwamy wam kilka pomysłów na zdrową wodę autorstwa Anety Łańcuchowskiej-Jeziorowskiej. Zaskoczcie rodzinę i znajomych serwując na stół te wyjątkowo smaczne napoje!

Wody smakowe nawilżające

Woda+agrest+melon+ogórek+szałwia

Na dwie szklanki wody (500 ml) potrzebujemy garść agrestu umytego i pokrojonego na połówki, jeden cienki plasterek melona pokrojonego w kostkę, trzy gruntowe ogórki obrane i także krojone w kostkę i na koniec 10 listów szałwii. Wszystkie dodatki zalane wodą średniozmineralizowaną mieszamy, rozgniatamy melona, agrest i ogórki, odstawiamy na 10 minut i woda gotowa jest do picia.

Woda+ogórek+mięta

Klasyka smaku, ale jakże pyszna. Ogórek ma wiele właściwości zdrowotnych, zawiera chlorofil, działa moczopędnie, dzięki czemu ułatwia organizmowi pozbycie się toksyn z organizmu.

Na dwie szklanki wody potrzebujemy sześć ogórków gruntowych pokrojonych w plasterki i 10 listków świeżej mięty. Odstawiamy na 10 minut i… gotowe.

Woda+arbuz+melon+limonka+mięta

Kto nie kocha arbuza? A przecież to owoc, który w 90% składa się z wody, dzięki czemu ma duże właściwości nawilżające. Warto wykorzystać arbuza przy komponowaniu smakowej i zdrowej wody.

Ponownie na dwie szklanki wody (500 ml) należy dodać po jednym plastrze arbuza i melona pokrojonych w cienką kostkę. Do tego pół limonki w plastrach ze skórką i 10 świeżych listków mięty. Całość mieszamy rozgniatając owoce. Odstawiamy na 15 minut i… smacznego!

Napoje izotoniczne

Wcale nie trzeba sięgać po pełnej przeróżnych „dziwnych” składników napoje izotoniczne. Kiedy opuszcza nas energia, potrzebujemy wzmocnienia warto samemu przygotować izotonik, który może pić cała rodzina.

Woda+sok jabłkowy+sól

Ha! Zaskoczone? Nie ma nic prostszego – 500 ml soku jabłkowego 100% plus 500 ml wody, szczypta (1 gram) soli i gotowe!

Taką samą wersję możemy przygotować z sokiem pomarańczowym. Mieszać po 250 ml sok jabłkowy z pomarańczowym lub wiśniowy z jabłkowym. Spróbujcie!

A jeśli macie ochotę na więcej przepisów na zdrowe wody zajrzyjcie koniecznie do książki „Zdrowe wody, czyli pyszne wody smakowe oraz izotoniki” autorstwa Anety Łańcuchowskiej-Jeziorowskiej. Znajdziecie tam przepisy na wody smakowe rozgrzewające (idealne na zimę), uodparniające (na jesień), oczyszczające i orzeźwiające, a także wspomagające trawienie. Na pewno wiele z tych przepisów wykorzystacie w waszym domu!

 

_MG_9420_w


Przestań kręcić się w kółko, usiądź na tyłku i posłuchaj siebie zamiast coacha! Może znajdziesz szczęście szybciej, niż myślisz

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 czerwca 2017
Fot. iStock / Eva-Katalin
Fot. iStock / Eva-Katalin

Nie macie wrażenia, że jako społeczeństwo kręcimy się w kółko? Niczym chomik zamknięty w swojej klatce, na plastikowym kołowrotku, biegniemy na oślep przed siebie i jesteśmy nieustannie zdziwieni, że nigdy nie docieramy do końca, że mety nie ma. Mówi się o modzie, że wraca, że to, co „na czasie” trzydzieści lat temu znowu święci tryumfy, ale czy w innych sferach naszego życia nie jest tak samo?

Ze skrajności w skrajność

Kiedy zmieniał się w naszym kraju ustrój, gdy nastąpiła wielka transformacja, daliśmy sobie wmówić, że kariera i finanse są w życiu najważniejsze, że to one są miarą sukcesu. Tak bardzo czekaliśmy na możliwości kupowania, nabywania dóbr i gromadzenia wokół siebie różnych gadżetów, że uwierzyliśmy w mit, mówiący o tym, że jeśli będziemy zapieprzać jak dzikie osły, to staniemy się szczęśliwi. Że wysoka pozycja w firmowej hierarchii, wypasione mieszkanie i pokaźne konto są synonimami zadowolenia i życiowej satysfakcji. Po kilkudziesięciu latach już wiemy, że to gówno prawda i że prędzej dorobimy się garba, depresji lub wypalenia zawodowego, niż poczujemy radość i uznamy swoje życie za spełnione.

Więc znowu uciekamy w coś zupełnie przeciwnego. Korporacje, tak kiedyś wymarzone, stały się synonimem ucisku, wyzysku i harówy ponad siły, a ich porzucenie na rzecz wypasania owiec, hodowli ekologicznych pomidorów lub plecenia koszyków gdzieś w Bieszczadach nową formą wyzwolenia i koncepcją na szczęśliwe życie. Na topie znalazł się mindfulness, uważność, bycie, a nie posiadanie, życie rodzinne – no eureka, ktoś odkrył, że liczy się wnętrze a nie bogactwo i dobytek! Ale znowu okazuje się, że nie każdy to potrafi, że jest trudno, że nie zawsze się da i można. I nie zawsze się chce, ale cóż poradzić, trzeba się dostosować do panujących trendów, bo inaczej frustracja, nieszczęście i smutek. Więc hodujemy te cholerne pomidory, rzucamy pracę na etacie i szukamy chatynki gdzieś za miastem, by poczuć, że naprawdę żyjemy i pokazać wszystkim, jak bardzo gardzimy globalizmem, konsumpcjonizmem i wyścigiem szczurów.

Superfoods i superparents

Koło zatoczyła też sfera żywieniowa. Po latach zachwycania się daniami fix, fast foodami i przekąskami z dziwnie brzmiącym składem, odrzucamy wszystko, co dał nam postęp cywilizacyjny i technologiczny. Wracamy do diety biblijnej, diety rolnika, a nawet sposobu żywienia ludzi z okresu paleolitu. Wychwalamy Matkę Naturę, jesteśmy bio i eko, plujemy na genetyczne modyfikacje i żywność poprawianą w laboratoriach. Jeśli jemy, to tylko superfood w rytmie slow, healthy i fit. No i git, pod warunkiem, że tego właśnie chcemy i taka dieta nam służy.

Podobnie jest w strefie rodzicielstwa. Kiedyś naturalnym było to, że dzieci spędzały czas z rodzicami, wszystko robiło się wspólnie, relacje były bliskie. Dziś potrzebujemy na to przepisu, zaleceń, konkretnej teorii, która powie nam, że tak trzeba, tak jest dobrze, tak należy postępować. Czytamy poradniki, słuchamy autorytetów, wspólny czas i rozmowy traktujemy na równi z lekarskim zaleceniami i wnioskami naukowymi. No paranoja, to tak, jakby nagle odkryć, że trzeba oddychać, by dostarczać organizmowi tlen, że trzeba zadać pytanie, by usłyszeć odpowiedź! Raz jesteśmy po stronie dyscypliny, zasad i metod behawioralnych, innym razem stawiamy na bezstresowe wychowanie, rodzicielstwo bliskości i partnerskie relacje. A kiedy nie zdaje to egzaminu, rzucamy się na nowe trendy w nadziei, że oto przed nami gotowy przepis na sukces i wychowanie fajnego dziecka.

Szczególnie my – kobiety, wzięłyśmy sobie do serca to, że trzeba być idealną żoną, matką, gospodynią domową i pracownicą miesiąca w jednym. Całkiem sporo wymagań, jak na jednego człowieka, ale kto, jak nie my – damy radę. Więc staramy się, wychowujemy dzieci, pniemy po szczeblach kariery, dbamy o samorozwój, o ciepło domowego ogniska, własnoręcznie upieczony chleb, mieszkanie, które przeszłoby test białej rękawiczki i naszą młodość trwającą całą wieczność. Z mieszaniną podziwu i zazdrości patrzymy na te, które jakoś ogarniają ten chaos i dostosowują się do współczesności, zaciskamy zęby i robimy, co trzeba, co wydaje nam się konieczne.

Więcej wiary… w siebie!

Kiedy przestaliśmy ufać samym sobie? Od kiedy wiara we własne instynkty jest passé, jeśli nie idzie za tym konkretna filozofia? Rzucamy się na medytację, hygge czy mindfullness, nie ze względu na głębokie przekonanie o ich słuszności, ale z chęci wykorzystania ich do odniesienia sukcesu. Jakiego? Często sami nie wiemy. Słuchamy wróżek, coachów, duchowych przewodników, zamiast tak po prostu, posłuchać samych siebie i zacząć postępować w zgodzie z naszym wnętrzem. Bo mogłoby się okazać, że mamy już wszystko, co trzeba, że sukces – ten w ocenie innych – jest nam niepotrzebny i możemy się zatrzymać i przestać biec. Ale jak wtedy żyć?

Zapisz


Zobacz także

Fot. iStock / knape

7 zasad, dzięki którym ułatwisz sobie przygotowanie posiłków i utrzymasz dietę

Fot. iStock / stock_colors

7 oznak niedoboru witamin w twoim organizmie

Fot. iStock / PeopleImages

10 nawyków żywieniowych, które odmienią twoje życie