9 rzeczy, których twoje zęby nie wybaczą. Ty też popełniasz te błędy?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 listopada 2017
Fot. iStock/Drazen Lovric
Fot. iStock/Drazen Lovric
 

Zęby! Każdy ma swoje – jedni dłużej, inni krócej. Często niestety krócej na własne życzenie. Codzienna pielęgnacja jamy ustnej ma ogromne znaczenie. Jeśli chcesz zachwycać uśmiechem, powinnaś jak najszybciej zmienić swoje codzienne nawyki. Wiem, trochę wstyd, ale czas spojrzeć prawdzie w oczy.

Bagatelizujesz niepokojące sygnały

Ząb zaczyna delikatnie cię pobolewać, ale ty udajesz, że nic się nie dzieje. Przez kilka dni po prostu gryzie drugą stroną, potem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mija, by znów za jakiś czas powrócić. Niekiedy mija całkiem sporo czasu, zanim pójdziesz po rozum do głowy. Umawiasz się do stomatologa wtedy, gdy już zwijasz się z bólu. Wtedy najczęściej zwykła plomba już może nie wystarczyć. Teraz niezbędne okazuje się leczenie kanałowe. Nie tylko znacznie dłuższe, ale także bardziej kosztowne. – W żadnym przypadku nie należy bagatelizować bólu zęba. Zazwyczaj, gdy się on pojawia, problem jest już poważny. Zwlekanie nie dość, że ma negatywny wpływ na zdrowie to jeszcze utrudnia leczenie i zwiększa jego koszty. Zatem gdy zaczyna nas pobolewać ząb, najlepiej tego samego dnia pojawić się w gabinecie – ostrzega Karolina Janowska-Kroner, lekarz dentysta i autorka bloga „Matka dentystka”.

Unikasz regularnych przeglądów

Do dentysty chodzisz tylko wtedy, gdy naprawdę musisz, zamiast regularnie, chociaż raz w roku zaliczać przegląd. No bo po co na bieżąco leczyć drobne ubytki czy stosować zabiegi oczyszczające szkliwo zębów? Lepiej przecież iść wtedy, gdy już nie jeden, a kilka czy kilkanaście zębów wymaga pilnej pomocy dentysty. – Nie bez przyczyny mówi się o tym, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Dentysta w gabinecie ma cały wachlarz narzędzi, które wspomagają zapobieganie próchnicy. Co więcej, nawet jeżeli ząb zaatakowała już próchnica nie zawsze wiąże się to z użyciem wiertła. Dlatego tak ważne są częste przeglądy oraz zabiegi higienizacyjne. To one pomagają zapobiegać problemom z zębami lub pozbyć się problemu na bardzo wczesnym etapie – radzi ekspert.

Kupujesz pierwszą lepszą szczoteczkę

Pewnie tę, która akurat jest w promocji? Nie ma się co dziwić, że stan twoich zębów pozostawia wiele do życzenia. – Kwestia wyboru szczoteczki do zębów to nie tylko problem finansowy. Na rynku poza tradycyjnymi, manualnymi szczoteczkami mamy do wyboru bogatą gamę szczoteczek elektrycznych, sonicznych czy ultradźwiękowych. Mało kto wie, że inaczej czyścimy zęby szczoteczką ręczną a inaczej elektryczną. Nieumiejętne użytkowanie szczoteczki może skończyć się problemami z dziąsłami lub pojawieniem się nowych ubytków. Dlatego wybór szczoteczki najlepiej skonsultować ze swoim dentystom. On doradzi jak twarde ma być włosie, jaką techniką czyścić i jak długo, żeby efekty były jak najlepsze – wyjaśnia dentysta.

Rezygnujesz z nitki dentystycznej

Dokładne czyszczenie przestrzeni między zębami ma ogromne znaczenie. Właśnie tak najczęściej zalegają resztki pokarmu. Większość szczoteczek nie może tam dotrzeć. Właśnie dlatego ktoś wymyślił nić dentystyczną. Z jej pomocą można dokładnie i bezboleśnie usunąć zalegające resztki, będące pożywką dla bakterii. – Przestrzenie międzyzębowe to bardzo newralgiczne miejsca jeżeli chodzi o higienę jamy ustnej. Aby je doczyścić, trzeba wspomóc się nitką dentystyczną lub irygatorem. Na następnej wizycie w gabinecie, koniecznie poproś dentystę, aby pokazał Ci jak to robić w prawidłowy sposób, a potem wprowadź ten rytuał w swoje życie. Praktyka czyni mistrza! – pociesza Janowska-Kroner.

Zapominasz o języku

Brodawkowata powierzchnia języka jest idealnym podłożem dla bakterii. Co z tego, że dokładnie szorujesz zęby, skoro zapominasz o języku? Jego higiena również ma znaczenie, jeśli chcemy dbać o stan jamy ustnej. Język należy czyścić za każdym razem, gdy myjemy zęby. – Osad na języku może być jedną z przyczyn brzydkiego zapachu z ust. Dlatego warto o nim pamiętać podczas szczotkowania. Mało kto wie o tym, że w sklepach z artykułami do higieny jamy ustnej dostępne są specjalne szczoteczki służące do oczyszczania języka.

Gryziesz długopisy i landrynki

Zapewne zdarza ci się w zamyśleniu podgryzać długopis, skuwkę lub ołówek. Twoje zęby tego nie wybaczą. Tak samo jak rozgryzania kostek lodu czy landrynek. Chociaż zdrowe zęby są bardzo silne, ich szkliwo może ulec mikrouszkodzeniom podczas gryzienia bardzo twardych przedmiotów/pokarmów. Efekcie zęby są nadwrażliwe, mogą się kruszyć, a na ich powierzchni szybciej pojawiają się ubytki. – Wspomniane parafunkcje, nie tylko źle wpływają na zęb, ale i na staw łączący obie szczęki. Jeżeli ciągle boli cię głowa, czujesz zmęczenie od razu po przebudzeniu, a przy otwieraniu ust coś dziwie trzeszczy „w zawiasach” to istnieje duże prawdopodobieństwo, że masz przeciążony staw skroniowo-żuchwowy. Koniecznie poinformuj o tych dolegliwościach swojego dentystę! Razem znajdziecie przyczynę i ją wyeliminujcie – zapewnia specjalista i radzi, by o swoich nawykach rozmawiać szczerze.

Źle się odżywiasz

Zjadasz te wszystkie słodkie i kleiste słodycze, które wchodzą między zęby i zalegają na ich powierzchni przez długie godziny. Potem zapewne popijasz słodkimi, gazowanymi napojami? Brawo!  – Częste podjadanie słodyczy oraz popijanie kwaśnych napoi bogatych w cukry sprzyja powstawania próchnicy. Pomiędzy posiłkami powinna być zachowana ok. 3 h przerwa, która pozwoli naszej ślinie przywrócić prawidłowe pH w jamie ustnej. Jeżeli nie będzie ona zachowana zęby będą stale osłabione a przez to podatniejsze na działanie bakterii – mówi stomatolog. -Ciągłe traktowanie zębów kwaśnymi produktami (takimi jak soki, napoje gazowane, wino) może doprowadzić także do ich erozji, czyli inaczej mówiąc powierzchniowego rozpuszczenia tkanek zęba. Problem nie tylko dotyczy estetyki zębów, ale powoduje ich osłabienie i może wywołać nadwrażliwość.

Nie potrafisz właściwie myć zębów

Po pierwsze, zęby należy myć przez minimum 2 minuty. To naprawdę ważne. Poza tym należy też pamiętać o odpowiedniej technice. Jeżeli zawsze zaczynasz w tym samym miejscu (a zakładam, że od górnych jedynek), czas zmienić swoje przyzwyczajenia. A może stosujesz metodę, która polega na myciu tylko tych zębów, które widać wtedy, gdy się uśmiechasz? Nie jesteś jedyna. – U niektórych pacjentów łatwo można wychwycić, gdzie zaczynają myć zęby i gdzie kończą. Aby dobrze poznać technikę mycia warto poprosić w gabinecie o instruktaż higieny. Lekarz lub higienistka z przyjemnością zdradzą Wam kilka trików na dokładne mycie jamy ustnej. Podpowiedzą jak dobrze wykorzystać te 5 minut w łazience.

Wybielasz zęby domowymi sposobami

Och, każda z nas chciałaby mieć śnieżnobiałe ząbki. Niestety, nie istnieją czarodziejskie sposoby, by uzyskać taki efekt w mgnieniu oka. Zamiast wcierać w zęby sodę, truskawki czy wodę utlenioną, zasięgnij porady specjalisty. Wybielanie zębów domowymi sposobami, które wyszukało się w internecie, może przynieść więcej szkody niż pożytku.  – Wybielanie zębów to nie regulacja brwi. Jest to zabieg obarczony ryzykiem wystąpienia różnych powikłań, dlatego powinien go przeprowadzać lekarz, który najpierw zakwalifikuje cię do zabiegu, a następnie prawidłowo go przeprowadzi. Nadużywanie past wybielających może doprowadzić do powstania ostrej nadwrażliwości – ostrzega Karolina Janowska-Kroner, lekarz dentysta i autorka bloga „Matka dentystka”.


Kochałem iluzję, nienawidzę prawdziwej osoby. A przecież nie wiedziałem o tobie prawie nic

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 listopada 2017
Fot. istock/vernonwiley
Fot. istock/vernonwiley
 

Na początku pomyślałem, że jesteś piękna. Nie widziałaś mnie jeszcze, dopiero za chwilę miałaś podnieść głowę i spojrzeć mi w oczy. Sposób, w jaki przekrzywiałaś głowę pochylając się nad jakimiś papierami, palce zaplecione na twoim ulubionym kubkiem z zimną już kawą. Zawsze piłaś zimną kawę. Nie miałaś dość czasu, by wypić ją od razu. Szybko cię pokochałem, dziś cię nienawidzę. Nie ma już między nami miłości.

Nie potrafię powiedzieć, kiedy to się skończyło, tak jak nie potrafiłem powiedzieć ci dokładnie, kiedy się w tobie zakochałem. To nie był konkretny moment, to były sytuacje, które coraz bardziej nas od siebie oddalały – twoje kłamstwa i sekrety, mój strach, że cię stracę, nasz wspólny brak zaufania do siebie nawzajem.

Oczywiście, na początku było inaczej. Byłaś najlepsza, jedyna. Obroniłbym cię przed każdym, każdego siłą skłoniłbym do odszczekania jakichkolwiek negatywnych słów na twój temat. Wierzyłem ci ślepo, ślepo ufałem we wszystkie twoje słowa.

Że miałaś „dziwne przypadki”, zdarza się. Że wiele osób cię skrzywdziło, potraktowało niesprawiedliwie – jak mogło być inaczej, w moich oczach byłaś samą dobrocią, kimś słodkim, naiwnym, kogo łatwo oszukać, wykorzystać. Chciałem cię chronić, chciałem prowadzić cię za rękę, pomóc ci w każdej z twoich „sytuacji bez wyjścia”. Patrzyłaś na mnie z ufnością, a ja tłumaczyłem ci, że ludzie są źli, świat jest niebezpieczny, że teraz już nie popełnisz kolejny raz tego samego błędu.

Co o tobie wiedziałem? Niewiele. Właściwie tylko to, co sama zechciałaś mi o sobie powiedzieć. Jeden bardzo nieudany związek, jakieś długi (oczywiście przez niego), niezbyt udane dzieciństwo – mama piła, tata nie do końca radził sobie z wychowaniem ciebie i twojej siostry.

Ale dzielna byłaś, radziłaś sobie, świetnie realizowałaś się w pracy. Zawodowo – profesjonalistka, w życiu osobistym – zagubiona dziewczynka, tak cię widziałem. Chciałem się tobą zająć, szczególnie wtedy, kiedy patrzyłaś na mnie wyznając kolejne „grzechy”.

Płakałaś. Mówiłaś „to już ostatnie kłamstwo”. Nie, słowo „kłamstwo” nie przechodziło ci przez usta. Wolałaś mówić, że się pogubiłaś, że odrobinę minęłaś z prawdą. Zaklinałaś rzeczywistość.

Ale to były kłamstwa. Nie wiedziałem wtedy, że masz je we krwi. Że kłamiesz notorycznie, że to twój sposób na życie. Że wierzysz w te kłamstwa od momentu, kiedy tylko je wypowiadasz.

Bliscy mówili mi, to niemożliwe, nie ma takich zbiegów okoliczności, to się nie mogło wydarzyć. A ja zaprzeczałem, wściekły, że tobie właśnie się to przytrafiło i powtarzałem wszystko, co mi opowiadałaś, każdą wymówkę, każde usprawiedliwienie.

Kiedy dowiadywałem się o twoich kolejnych długach, każdy miał byś ostatni, każdy tłumaczyłaś inną historią. Miałaś ich w głowie tysiące, każdą przedstawiałaś ze szczegółami, mówiąc o osobach, które miałyby ją potwierdzić. Spłacałem. Dziękowałaś mi ze łzami w oczach, zapewniając: „już żadnych niespodzianek, nie ma już nic do ukrycia”.

Potem odkryłem jego. Rozmawiałaś z nim na czacie, skarżyłaś się, jak ci ze mną źle. Że jestem porywczy, że się mnie boisz. Że wydzielam ci pieniądze.  Że myślisz o rozstaniu, ale obawiasz się zemsty. Wiesz, dopiero widząc te słowa, czytając te wszystkie kłamstwa, czarno na białym zrozumiałem kim jesteś. Czytając każde, pojedyncze słowo, zacząłem sobie w końcu składać cały, prawdziwy obraz ciebie. Zadzwoniłem do niego. Nie uwierzył. Ufa tobie.

Kochałem iluzję. Nienawidzę prawdziwej osoby.


Jak wyleczyć rany z przeszłości. Czas nie sprawi, że „to minie”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 listopada 2017
Fot. istock/oatawa
Fot. istock/oatawa
 

Kiedy podnosisz się z upadku, wyruszasz w nową podróż. Także tę, w wymiarze duchowym – starasz się skupić na tym wszystkim, co dobre wokół ciebie. Czujesz wdzięczność za to, co doceniasz, ale nie zapominaj o ranach, których nie możesz dłużej ukrywać przed samym sobą i przed całym światem. „Uzdrowienie” z przeszłości nie polega na ukrywaniu tego, co się wydarzyło, ale na uświadomieniu sobie w jaki sposób te nasz rany wpływają na nasze ciało, nasze myśli, na naszą teraźniejszość.

Jak pozbyć się bólu

Są takie momenty, kiedy opanowuje cię lęk i frustracja, kiedy czujesz się zdezorientowany. Zatrzymaj się, weź głęboki oddech. Niech ta przerwa trwa wystarczająco długo, byś mógł zadać sobie pytanie: „Co to konkretne wydarzenie miało mi pokazać, czego nauczyć?”. Naucz się rozpoznawać swoje reakcje, mechanizm w jaki próbujesz poradzić sobie z emocjami.

Przeżyj to i puść wolno

Pomyśl o tych chwilach, które wyzwalają coś w rodzaju „zakłóceń” – niespokojne serce, napięcie, smutek. Stres jest częścią naszego życia, ale kiedy zaczyna nas dosłownie zabijać i okradać ze spokoju ducha, sięgamy po leki uspokajające, alkohol, uzależniamy się od niebezpiecznych, krótkotrwałych przyjemności. Problem w tym, że żadna pigułka nie wyleczy naszego serca.

Zmień podejście do czasu

Nasze postrzeganie czasu zmienia się zależnie od tego na jakim etapie świadomości się znajdujemy. Oznacza to, że to właśnie nasza świadomość może być potężnym czynnikiem uzdrawiającym przeszłość. Słyszeliście powiedzenie „czas leczy rany”? To nie jest dokładnie tak. Czas może spowodować, że pwene zdarzenia „zatrą się” nieco w naszej pamięci, ale nie wyleczy wszystkich ran. Jeśli tak myślicie, prawdopodobnie biernie czekacie, aż to wszystko „minie”. Żeby uporać się z przeszłością, musimy działać. Potrzebujemy świadomych reakcji. Inaczej negatywne doświadczenia, niezależnie od tego, czy wydarzyły się wczoraj czy lata temu, pozostają w naszej pamięci jako rany.

Emocjonalny dług

Ilekroć przeżywamy przeszłość lub przewidujemy, że przeszłość będzie równie bolesna, pozwalamy starym ranom wpływać na nasze nowe życie. Niektórzy psychologowie nazywają ten proces emocjonalnym długiem z przeszłości.

Jak to działa? Na każde nowe negatywne doświadczenie reagujemy po prostu schylając głowę i pozostając biernym. Gniew, poczucie zranienie, stres i żal zabierają nam energię, podczas gdy świadoma obserwacja samego siebie, opanowanie technik relaksacyjnych i wola walki o siebie nam jej dodają.

Rzeczy, na które mamy wpływ, które znajdują się w sferze naszego wyboru: nasze postawy, przekonania, styl życia i troska o samych siebie to, coś co pozwoli nam wyleczyć się z przeszłości. Jak?

Uzdrawiające podejście do czasu zaczyna się od uważnego obserwowania twojej reakcji w danym momencie, na daną sytuację. Kiedy znajdujesz się w stresującej sytuacji lub przypominasz sobie bolesne doświadczenia z przeszłości, weź kilka głębokich, długich oddechów i zapytaj samego siebie, jak się z tym wszystkim czujesz. Zwróć uwagę na swoje emocje. Bądź świadomy wszelkich instynktownych reakcji, nawet chęci odwetu na kimś lub ucieczki. Zrozum, że te reakcje są związane z twoją przeszłością, ale nie ograniczają cię.  Teraz jesteś w innym punkcie, w innym czasie. Spróbuj otworzyć się na to, co się wydarza i zareagować tak, jakby przeszłość nie istniała, z czystą kartą.

Nie chodzi o to, żeby zapomnieć, zepchnąć coś do podświadomości. Chodzi o to, by zrozumieć, co jest etapem zamknietym. Przeszłość jest etapem zamkniętym, dokonanym, pamiętajmy o tym. Znaczenie ma tylko każda, następna chwila. Tu i teraz.

 


Zobacz także

Fot. iStock/Magone

Olej kokosowy jest bardziej szkodliwy dla organizmu niż masło i smalec. Specjaliści biją na alarm i obalają mity

Fot. iStock/Martin Dimitrov

Czy toksyczne matki zasługują na miłość? Nie, nie musisz kochać tego, kto cię skrzywdził

Fot. iStock /diego_cervo

Witaminy dla każdego? Lepiej wiedzieć, kiedy szkodzą zamiast pomagać