8 przekąsek na „dobranoc”, które pomogą ci zasnąć

Redakcja
Redakcja
29 maja 2018
Fot. iStock/YakobchukOlena
 

Chcesz przespać całą noc, mieć zdrowy sen i obudzić się wypoczęta i spokojna? Pomogą ci w tym… przekąski spożywane przed położeniem się do łóżka. To, czego dostarczysz organizmowi bezpośrednio przed pójściem spać. Poniżej znajdziesz najlepsze przekąski na dobranoc, które pomogą spokojnie zasnąć i zapewniają optymalne korzyści zdrowotne.

8 przekąsek na „dobranoc”, które pomogą ci zasnąć

1. Migdały

Według Journal of Research in Medical Sciences, migdały są doskonałym źródłem magnezu i odgrywają istotną rolę w regulacji snu.

2. Herbata rumiankowa

Ta mocna herbata ziołowa również pomoże ci zasnąć w nocy. Herbata rumiankowa wpływa pozytywnie na receptory w mózgu i zapobiega wybudzaniu się w środku nocy.

3 Kiwi

Kiwi nie tylko łagodzi stres, ale również zawiera wysoki poziom witaminy C i serotoniny, co pomaga regulować cykl snu.

4. Sok wiśniowy

Szklanka soku z wiśni zawiera 37% dziennego zapotrzebowania na witaminę A, 9% na witaminę C i 9% na mangan . Oprócz właściwości zdrowotnych, może również wspomagać spokojny sen i redukuje zmęczenie.

5. Ryba

Nie chodzi o to, by jadać przed snem tłuste ryby. Pamiętaj jednak, że łosoś  zawiera wyjątkowo wysoki poziom witaminy D i kwasów tłuszczowych omega-3, które mogą pomóc w produkcji serotoniny. Skutkuje to lepszą wydajnością snu.

6. Orzechy włoskie

Orzechy zawierają około 19 witamin i minerałów. Są bogate w magnez, miedź, mangan i fosfor. Wspomagają wytwarzanie  ​​melatoniny, która jest powszechnie znana jako hormon regulujący sen.

7. Herbata z passiflory

Lęk może być istotnym czynnikiem utrudniającym sen. Passiflora zawiera apigeninę (przeciwutleniaczem), który zmniejsza uczucie niepokoju.

8. Biały ryż

Wspomaga długi, spokojny sen. Pamiętaj tylko, że produkty o wysokim indeksie glikemicznym, taki jak biały ryż, powinien zostać spożyty na godzinę przed snem.


Na podstawie: www.providr.com

 


Dlaczego kobiety zdradzają? Co najmniej z kilku powodów

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 maja 2018
Fot. iStock/Anchiy
 

„Dlaczego kobiety zdradzają?” – napisał do mnie ostatnio znajomy. Trochę zbił mnie z tropu, bo nie wiedziałam czy pyta ogólnie czy u niego coś się w związku posypało. Zaczęliśmy rozmawiać. Faktycznie – żona po 18 latach małżeństwa zdradziła go z kolegą z pracy. Klasyka. Jasne, możemy wieszać psy na facecie – że wiedział, że ona mężatka, że ma dzieci, że nie powinien pozwolić, by do czegoś doszło. Można też na kobiecie – że dziwka, pierwszemu lepszemu do łóżka wskoczyła, a przecież mąż dobry, dzieci w domu. Cóż, do zdrady trzeba dwojga. Nikt mi nie powie, że tylko jedna ze stron jest winna i paskudnie postanowiła uwieść tę drugą. Co to, to nie.

Mam przyjaciółki, koleżanki, znajome. Myślę, że wielu facetów bardzo by się zdziwiło, gdyby dowiedziało się, ile z nich zdradziło, przynajmniej raz. Ich mężowie, partnerzy najczęściej nic nie wiedzą. Przytrafiło się w pracy, na wyjeździe służbowym, podczas weekendu z przyjaciółkami.

Dla mnie zdrada nie ma płci. Nie podejmę się rozstrzygnięcia sporu, kto częściej zdradza – mężczyźni czy kobiety. Kobiety robią to w bardziej zawoalowany sposób, nie wprost, są bardziej świadome tego, co mogą stracić, przez co ostrożniejsze.

Już widzę to oburzenie: „Stracić, głupia, niech nie zdradza, to nie straci”. A jednak. Mają rodziny, mężów, dzieci. To o nich mówi się: „Głupia ku*wa”, o facetach się milczy, w końcu „Oni tak mają”. Kto kogo uwiódł, kto zrobił pierwszy krok… Jakie to w rzeczywistości ma znaczenie? Jest jeszcze jedna strona – co kto nazwie zdradą. Dla jednej kobiety zdrada emocjonalna będzie cięższego kalibru, niż przypadkowy seks w hotelowym pokoju bez zobowiązań. Dla innej dopiero przekroczenie granicy seksualnej intymności zostanie zdradą nazwane.

Jedno jest pewne – kobiety zdradzają i to z różnych powodów i na różne sposoby.

Monika, 33 lata, dwójka dzieci, 8 lat małżeństwa

„Poznaliśmy się jeszcze na studiach. To taki czas, kiedy ludzie wiążąc się w pary raczej planują wspólną przyszłość. Tak było i w naszym przypadku. Studia, praca, pierwsze dziecko, kiedy miałam 26 lat, kolejne niecałe dwa lata później. Wpadłam w wir kieratu – dzieci, dom, praca, organizacja dnia. Nawet nie zauważyłam, że czegoś mi w związku brak. Dopiero, kiedy D. poświęcił mi trochę uwagi, zaczął ze mną rozmawiać, słuchać, co mam do powiedzenia, zobaczyłam wielką pustkę w miejscu mojego małżeństwa. On nie musiał się nawet wysilać. Podobno młode mamy dwójki dzieci, to najłatwiejszy kąsek do uwiedzenia. Romans trwał prawie rok i nigdy nic nie dało mi więcej niż ten czas. Znowu spojrzałam na siebie, jak na kobietę, a nie matkę, sprzątaczkę, kucharkę. Seks nabrał nowego wymiaru, okazało się, że może być cudownie, nawet jeśli ciało umęczone dwoma ciążami i porodami. Dzięki D. zrozumiałam, że jestem dla siebie ważna, że nie chcę tkwić w małżeństwie, które mija się między łazienką a sypialnią. Zawalczyłam o swoje małżeństwo. Mężowi nigdy nie przyznałam się do zdrady. Mój romans pomógł mi paradoksalnie wrócić do siebie”.

Edyta, 38 lat, dwójka dzieci, rozwiedziona

„Mój mąż był ode mnie starszy o 14 lat. Od początku średnio nam się układało w seksie, ale myślałam, że to złe dobrego początki i że z czasem wszystko się zmieni. Dotrzemy się, poznamy. Szybko zaszłam w ciążę, decyzja o ślubie i bach – związaliśmy się węzłem małżeńskim nim zdążyłam się obejrzeć, a co dopiero mieć z nim dobry seks. Ten zszedł jednak na drugi plan – wiadomo – dziecko, studia, on praca, ja egzaminy, obrona. Nawet nie wiem, kiedy zaszłam w drugą ciążę. Byłam sfrustrowana. Po studiach zostałam w domu z dwójką dzieci, on robił karierę, a ja dusiłam się w czterech ścianach. Dobiegałam 30-tki i marzyłam tylko o tym, żeby się wyrwać z domu. Koleżanki ze studiów namówiły mnie na wspólny wyjazd. To znaczy, nie musiały namawiać. Po prostu oznajmiłam, że jadę, że jak czegoś dla siebie nie zrobię, to zwariuję. Tam poznałam Tomka. Już w pierwszą noc wylądowaliśmy w łóżku, byłam załamana uświadamiając sobie, jak seks może być przyjemny, a jak beznadziejny czeka na mnie w domu, a raczej mnie unika. Z Tomkiem to była weekendowa przygoda, romans miałam z kolegą ze studiów. Kilka lat. Mąż być może się domyślał, nigdy jednak nic nie powiedział. Nie chciałam go krzywdzić, ale wiedziałam, że zostając z nim nie będę szczęśliwa. Rozstaliśmy się w zgodzie. On ułożył sobie życie, ja… cóż. Cały czas szukam swojego szczęścia”.

Hanka, 43 lata, jedno dziecko, rozwiedziona

„Mój syn ma 18 lat. Przez długi czas był moim oczkiem w głowie. Dzisiaj wiem, że to na niego przelałam cała swoją miłość, czułość, której nie chciał ode mnie mój mąż. Zimny, zapracowany, zawsze służbowy. Brakowało mu luzu od zawsze, ale kiedy się poznaliśmy wydawało mi się to niezwykle pociągające, a on taki dorosły i poważny w porównaniu z moim roztrzepaniem i skłonnością do zabawy. Przez wiele lat udawałam kogoś, kim w ogóle nie byłam – żoną biznesmena, która zakłada na siebie te wszystkie garsonki i dopasowane sukienki, chodzi na szpilkach i robi karierę w korpo. Aż w końcu pierdzielnęło. On był młodszy – zabawny, zawsze uśmiechnięty. Początkowo jego komplementy w pracy traktowałam z przymrużeniem oka, ale jasne, że mi schlebiały. Wyjazd integracyjny. Wspólna kąpiel nago w nocy w jeziorze, kiedy poczułam, że wracam do siebie, że nieustannie tęskniłam za samą sobą – za spontanicznością, autentycznością, zabawą i śmiechem do łez podczas seksu. To był bardzo płomienny romans. Syn, wówczas 15-latek, zajęty był swoim życiem nastolatka, męża od dawna nie interesowało, co robię po pracy i w weekendy. Przerwałam romans po kilku miesiącach, dziękując, że pomógł mi narodzić się na nowo. Złożyłam pozew o rozwód. Na spokojnie podzieliliśmy majątek, ustaliliśmy opiekę nad synem. Rzuciłam pracę w korporacji, za odłożone pieniądze wyjechałam do Malezji, przeżyłam przygodę życia. Dzisiaj rozwijam swój biznes związany z turystyką. Jestem szczęśliwa. A mężczyźni? Jasne, że się pojawiają w moim życiu, jedni na dłużej, inni na chwilę”.

Jeśli jakiś mężczyzna spyta się mnie jeszcze raz: dlaczego kobiety zdradzają, to odpowiem mu:

– zdradzają, bo namiętność ich małżeństwa zabiła rutyna

– zdradzają, bo czują się niekochane

– zdradzają, bo mąż nie okazuje im czułości i zainteresowania

– zdradzają, bo choć mąż obecny fizycznie już od dawna emocjonalnie jest daleko do niej

– zdradzają, bo nudzą się w związku

– zdradzają, bo chcą odejść, choć rzadko sobie zdają z tego sprawę

– zdradzają, bo nie chcą kiedyś sobie wyrzucać, że nie skorzystały z szansy

– zdradzają, bo się zakochują, ulegają urokowi, temu drugiemu

– zdradzają, bo chcą mieć dobry seks, daleko inny od tego na co dzień w domu

– zdradzają, bo potrzebują nieustannej adrenaliny w życiu

– zdradzają, bo szukają swojej własnej drogi, czują, że życie ucieka im przez palce

– zdradzają, bo chcą poczuć się jeszcze kobieco, a kochanek nie widzi w nich matki i żony, tylko kobietę

Pewnie każda kobieta ma swój własny powód. Indywidualny. Czy lepszy czy gorszy? Nie mnie oceniać. Warto się jednak nad nim pochylić i spróbować poszukać odpowiedzi na pytania:

„Co mi to robi, że zdradzam? Co jest we mnie takiego, co skłania mnie do zdrady”. I może wtedy szczerze porozmawiać z samą sobą o tym, dlaczego zdradzam. Uwaga – prawda może okazać się bardzo bolesna.


Chcesz mieć szczęśliwy związek? 6 typów facetów, których powinnaś unikać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 maja 2018
Fot. iStock

Masz dość niewłaściwych facetów? Próbujesz zbudować swoje szczęście na nowo, a non stop trafiasz na takich, co to tworzą iluzję wspaniałego związku, by za chwilę pokazać swoją prawdziwą twarz? Szkoda, że nie posiadamy naturalnej umiejętności rozróżniania złych facetów od dobrych, co więcej do tych złych nas najczęściej ciągnie. Chcąc jednak stworzyć fajny, partnerski związek warto nauczyć się dostrzegać sygnały, które nam mówią: „Kobieto, daj sobie spokój z tym gościem”.

Czepliwy

Po pierwszej randce pisze do ciebie: „Dlaczego się nie odzywasz?”. Zaczepia wiadomościami, próbuje dotrzeć do ciebie każdymi kanałami. Marszczy się, gdy mówisz, że umówiłaś się z przyjaciółkami, wydzwania po 12 razy dziennie z potrzebą kontrolowania tego, co robisz, z kim i gdzie. Co to znaczy? Że gość ma problem z poczuciem bezpieczeństwa i już na wstępie wykazuje brak zaufania w relacji. Jeśli choć raz pomyślałaś: „Nie będę rozmawiać z tym facetem, bo ON będzie zazdrosny” – odpuść sobie. Nie jesteś dzieckiem, by ktoś ograniczał cię w ten sposób. Twoje zapewniani o miłości niczego w tym związku nie zmienią, a już na pewno nie jego.

Mało wylewny

To znaczy – kiedy jesteście sami nieustannie mówi o tym, jak cię kocha i okazuje swoją miłość. Tymczasem w towarzystwie zachowuje się tak, jakbyście w ogóle parą nie byli. Cóż, nie wydaje się być aż tak szczęśliwy i pewny tego związku, żeby innymi pokazać, jak kocha. Myślisz: „Och on taki mało wylewny”. Wywinie się szybciej niż ci się wydaje i jeszcze do tego nikomu nie będzie musiał się tłumaczyć, że cię zostawił. W końcu nie byliście razem.

Negatywny

Unikaj jak ognia tych, którzy wiecznie narzekają, którym wszystko się nie podoba, a jedyne, co wypływa z ich ust to krytyka innych. Jeśli wdasz się w związek z pesymistą, on odbierze ci energię. Jasne, możesz próbować go zmienić, ale czy nie szkoda na to czasu? Czy nie lepiej znaleźć kogoś, kto więcej się uśmiecha? I – uwaga – to mit, że przeciwieństwa się przyciągają, jak tutaj – optymistka z pesymistą.

Gracz

Gracz jest fajnym, przystojnym facetem, który może być naprawdę słodki, zabawny i czarujący. Na pierwszy rzut oka wszystko z nim w porządku, on chce się po prostu dobrze bawić. Taka jest jego intencja. Problemy zaczynają się jednak pojawiać, kiedy się z nim dłużej spotykasz i uważasz, że możesz go zmienić. Nie możesz. Zasada jest jedna: gracz jest graczem, wszystko w życiu do niego zależy. On się nie zmieni dla ciebie ani dla nikogo innego. Oczywiście sprawi, że poczujesz się wyjątkowo, ale uwierz – każda inna kobieta będzie przy nim czuła się tak samo.

Znikający

W jednej chwili cię kocha, a potem znika na kilka dni. Po fajnym wspólnym weekendzie przepada, nie wiesz, gdzie jest i z kim. Co więcej nie bardzo on daje ci prawo do tego, żebyś mogła spytać. Serio chcesz być tak traktowana? Jak wypełniacz czasu? Miłość wbrew temu na co często przystajemy, nie polega na przyciąganiu i odpychaniu. Tylko na stabilizacji i poczuciu bezpieczeństwa.

Wycofany

Ten typ jest naprawdę świetnym facetem. Dobrze cię traktuje, sprawia, że czujesz się kochana, a po pewnym czasie myślisz, że mogłabyś z nim stworzyć długotrwały związek. Problem polega jednak na tym, że nie jesteś pewien, czy on czuje to samo. Wszystko jest w porządku do czasu, dopóki nie zaczniesz mówić o wspólnej przyszłości. Wtedy on się wycofuje i zmienia temat.

Doskonale wiesz, że on nikogo innego nie ma, ale z jakiegoś powody nie jest w stanie do niczego się zobowiązać. Na początku może i próbuje się bardziej zaangażować, ale uważaj – jeśli będziesz naciskać – przestraszy się i wycofa. Chcesz luźnego, wolnego związku – masz idealnego kandydata. Jeśli twoje oczekiwania są inne – odpuść sobie.

Celowo nie piszę o tych, co oszukują, kłamią, są leniwi. Także o tych, którym zbyt szybko puszczają nerwy w różnych sytuacjach. Te sygnały – mam nadzieję, są łatwo zauważalne i od razu dają znak do odwrotu.


Zobacz także

Sposób odżywiania i powstawanie nowotworów są ze sobą powiązane. Możesz zmniejszyć ryzyko, dzięki zmianom w diecie

Zadbaj o mocne kości, to twój kapitał na przyszłość

soki warzywne

Jak soki warzywne wpłyną na nasze zdrowie?