8 hobby najlepszych dla twojego zdrowia – zobacz, jakie niosą ze sobą korzyści

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
6 kwietnia 2017
Fot. iStock/ Voyagerix
Fot. iStock/ Voyagerix
 

Hobby to coś znacznie więcej niż jakieś zainteresowanie – to sposób na oderwanie się od rzeczywistości, metoda ukojenia i relaksu, czas wyrwany jedynie dla nas. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy pędzimy gdzieś i zmagamy się z nadmiarem obowiązków, posiadanie pasji jest tym, co może zbawiennie wpłynąć na nasze dobre samopoczucie i pozytywny nastrój. Można oczywiście położyć się po pracy na kanapie i oglądać bezmyślnie telewizję, lepiej jednak poświęcić czas na coś, co przyniesie nam o wiele więcej pożytku. Zobaczcie, jakie rodzaje hobby są nie tylko przyjemne, ale też dobre dla naszego zdrowia i stanu duchowego.

Ogrodnictwo

To już nawet udowodnione naukowo – praca w ziemi może pomóc w zmniejszeniu ciśnienia krwi, pobudzić aktywność mózgu, zmniejszyć stres i dręczące nas lęki oraz zwiększyć poziom odczuwanego szczęścia. To dłubanie w ziemi jest na tyle pożyteczne, że nazwano je nawet terapią ogrodniczą! Nie od dziś wiadomo, że przebywanie na łonie natury, wśród roślinnej zieleni, pozwala nam się zrelaksować i odprężyć. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w ogródku, z grabiami i łopatą w ręce, trudno o odebranie maila czy korzystanie z telefonu komórkowego – może to właśnie idealny sposób na częstsze bycie offline i skupienie się na tym, co tu i teraz?

Gotowanie

Gotowanie jest nie tylko dobrym hobby, ale także modnym – zobacz na ramówki telewizyjne, trendy w świecie, własnych znajomych i przyjaciół. Gotują wszyscy i wszyscy zwracają coraz większą uwagę na to, co ląduje na ich talerzach. I bardzo dobrze! Pasja kulinarna to nie tylko jedzenie i smakowanie, ale też poznanie wpływu różnych produktów na nasz organizm, zwracanie uwagi na ich jakość, miejsce produkcji i pochodzenia, zwiększenie świadomości konsumenckiej. Ponadto terapia kuchenna często stosowana jest w leczeniu np. depresji, lęków, nadpobudliwości, uzależnienia i zaburzeń odżywiania.

Podróżowanie

Dobrze wiemy, że podróże kształcą, ale właściwie w jaki sposób? Pomagają nam nauczyć się radzenia sobie ze stresem, zwiększają naszą otwartość, doskonalą umiejętności komunikacyjne i interpersonalne, są okazją do oderwania się od codzienności i zrelaksowania. Jeśli czujesz się zestresowana, sfrustrowana, przemęczona i bez sił, nawet krótki wyjazd i zmiana otoczenia pomoże ci spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, nabrać dystansu i zmniejszyć odczuwany stres.

Fot. iStock/ filadendron

Fot. iStock/ filadendron

Czytanie

Czytanie to nie tylko forma rozrywki, ot ciekawe historie zapisane na kartkach książek, ale też sposób na zmniejszenie stresu, odprężenie, usprawnienie pracy mózgu, rozwijanie inteligencji, wyobraźni i kreatywności, zwiększenie koncentracji i ćwiczenie pamięci – badania pokazują, że czytelnicy mają ją dużo lepszą niż np. miłośnicy telewizyjnych seriali.  Ponadto osoby czytające żyją średnio 23 miesiące dłużej niż ci, którzy w ogóle po lekturę nie sięgają – wystarczy pół godziny dziennie, by ryzyko zgonu w ciągu najbliższych dwunastu lat zmalało o kilkanaście procent!

Pisanie dziennika

Choć wydawać by się mogło, że prowadzenie dziennika lub pamiętnika to zajęcie dla nastolatek, to może mieć ono bardzo pozytywny wpływ na nasze samopoczucie – i potwierdzają to nawet naukowcy! Wylanie na papier swoich myśli i emocji wzmacnia komórki odpornościowe, co z kolei wpływa na złagodzenie depresji i lęków, obniżenie się ciśnienia krwi oraz poprawę snu. „Wypisanie się” może także pomóc nam uporać się z trudnymi emocjami, zwiększyć nasze zaangażowanie społeczne i poprawić jakości naszych bliskich związków. To jak, pióra w dłoń i piszemy?

Gra na instrumencie

Dobra wiadomość jest taka, że możesz wybrać dowolny instrument muzyczny – od fortepianu, poprzez skrzypce, aż do kontrabasu – by odczuć liczne korzyści z muzyki! Gra na instrumencie wspomaga układ odpornościowy i pomagają redukować stres, spowalnia puls i tętno, obniża ciśnienie tętnicze krwi i relaksuje umysł i ciało – w szczególności kojący na nas wpływ ma spokojna muzyka klasyczna. Nie bez znaczenia jest także gra na instrumentach u dzieci – niektóre badania pokazują, że trening muzyczny bardziej od komputerowego, wpływa na doskonalenie m.in. zdolności matematycznych. Zamiast laptopa czy tabletu, złapcie za gitarę!

Nauka języka

Nauka języka obcego to kolejna pasja, która cudownie na nas działa. Ci, którzy znają więcej niż jeden język, mają lepszą koncentrację i uwagę, są lepsi w planowaniu, podejmowaniu decyzji i ustalaniu priorytetów, bardziej empatyczni, kreatywni i wielozadaniowi. Nauka języków może zwiększyć inteligencję i spowolnić proces starzenia się, co może znacznie wspomóc funkcjonowanie mózgu i ochronić nas np. przed chorobą Alzheimera.

Układanie puzzli

Aby ułożyć puzzle obie półkule naszego mózgu muszą ze sobą współpracować, co jest dla nich bardzo dobrym ćwiczeniem i daje nam wiele korzyści.  Dzięki puzzlom może zwiększyć się nasza pamięć, poprawić percepcja wzrokowa i kreatywność, koordynacja, zręczność oraz myślenie logiczne i przestrzenne. To także dobra lekcja cierpliwości i nauka skupiania się na tym, co mamy przed sobą, co dzieje się teraz, w tym właśnie momencie. To jak, składamy coś dzisiaj?

Na podstawie: www.bustle.com

Zapisz


W dzieciństwie powtarzano nam kłamstwa, w które wierzymy do dziś. Wyrzuć te cztery przekonania ze swojego życia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 kwietnia 2017
Fot. iStock/pixelfit
Fot. iStock/pixelfit
 

Ile razy słyszałeś, że to już koniec, kiedy tak naprawdę wszystko się dopiero zaczynało? Ile razy powiedziano o tobie coś, co nie było prawdą, a mimo to, uwierzyłeś i przez wiele lat żyłeś, z przyklejoną do siebie „etykietką”? Iloma kłamstwami nakarmiono cię w dzieciństwie, tak, że trudno ci dziś zmienić swój sposób myślenia o sobie i ludziach wokół ciebie?

To nieprawda, że:

Zaczynanie wszystkiego od początku to zła decyzja, którą powinieneś podejmować jedynie w ostateczności

Kiedy wybierasz kierunek studiów, czy zawodową drogę, jesteś jeszcze tak młody, że często nie masz świadomości tego, co naprawdę chcesz robić w życiu. Czasem taka świadomość przychodzi późno, dojrzewa w tobie bardzo długo. Dopiero z czasem uczysz się, że jeśli chcesz, możesz zmienić życiową ścieżkę i przestajesz się tego bać. Ale strach, zachowawczość, lęk przed tym co nowe i nieznane, zaszczepiono w tobie w dzieciństwie.

Prawda jest taka, że żeby odnieść sukces, nigdy nie poruszasz się cały czas do przodu, czasem musisz się cofnąć, przystanąć, zmienić taktykę. I to dotyczy każdej dziedziny życia. Nie bój się zawrócić, jeśli czujesz, że musisz. Nieudane małżeństwo, praca, która sprawia, że jesteś coraz bardziej nieszczęśliwy, ludzie wokół ciebie, którzy sprawiają, że twoja samoocena jest krzywdząca… Możesz i powinieneś uwolnić się, znaleźć rozwiązanie, które pozwoli ci zacząć od początku. I nie zapomnij jaką siłą napędową jest energia płynąca z decyzji o przebaczeniu i odpuszczeniu – winy, złości, miłości, straty. To oczyszczające, choć bardzo trudne.

Dyskomfort jest niepożądanym uczuciem

Dyskomfort jest formą bólu, ale to nie jest głęboki ból, jedynie „niewygodny”. Jako rodzice wysyłamy naszym dzieciom sygnał, że jeśli na talerzu znajdą coś, co im nie odpowiada, nie muszą tego nawet próbować. Chronimy je na wielu innych polach (ale nie tych najważniejszych – jak asertywność względem osób, które przekraczają ich osobiste granice), oby tylko nie poczuły się niekomfortowo. Tymczasem kluczową sprawą jest uświadomienie sobie, już w dzieciństwie, że te „niewygodne” uczucia pomagają nam rozwijać się, być silniejszymi i mądrzejszymi. Wszyscy czasem denerwujemy się, jesteśmy smutni, cierpimy, upadamy. To część naszego życia, dzięki której nabywamy niezbędne doświadczenie. To wszystko, co nas kształtuje.Tylko dlatego, że „dzisiaj” jest nieprzyjemne i stresujące, „jutro” wcale nie musi być takie samo. Pamiętaj o tym.

Smutek jest ciężarem, który nas stopniowo niszczy

Być może słyszeliście, że nie jest zdrowo smucić się zbyt długo. Często powtarza się to dzieciom: „No, nie płacz już, nie bądź smutasem, bo nikt nie będzie chciał się z tobą bawić”. Albo: „To nie jest powód to płaczu”. To bardzo krzywdzące, bo łzy są konieczne w procesie „wyzdrowienia” ze smutku. Nie powinniśmy ich tłumić. Smutek, strata, cierpienie z powodu przykrych wydarzeń to również część naszej rzeczywistości. Koniecznej rzeczywistości. Żal i ból mogą być ciężarem, które niszczą nas „tu i teraz”, ale mogą być również zdrowym, koniecznym sposobem na „poukładanie” sobie wszystkiego od nowa – od tych spraw najbardziej „błahych”, po poważne życiowe dramaty. Pozwólmy się sobie i innym smucić.

Złe nawyki trudno „złamać”

To nieprawda, choćby dlatego, że słowo „trudno” dla każdego z nas oznacza coś innego. Jednak, dla większości z nas, zmiana nawyków jest jedynie procesem. Ludzie, którzy twierdzą inaczej, szukają tylko wymówek. Zawsze łatwiej jest narzekać, niż wziąć się do pracy nad sobą i swoimi słabościami. Utwierdzanie dzieci w przekonaniu, że jeden zły nawyk zostanie im już na całe życie, daje im sygnał, że nie są zdolne, ani skłonne do zmian i pracy nad sobą. A skoro nie są, to nie muszą się nawet starać, bo i tak nic z tego nie wyjdzie.

Warto pamiętać, że aby wyeliminować szkodliwe nawyki ze swojego życia, trzeba najpierw zrozumieć co je spowodowało. Szybko okaże się, że większość z nich pojawiła się jak sposób radzenia sobie ze stresem i nudą, jako przejaw opierania się rzeczywistości, zamiast pracy nad nią.

Fałszywe przekonania niepotrzebnie komplikują nam życie. Nie ma powodu by działać przeciwko samemu sobie. Warto żyć w prawdzie, nawet najtrudniejszej.


Na podstawie: marcandangel.com

 


Ile jesteś w stanie unieść, czyli o pięciu punktach „kontrolnych”, sprawdzających nasze życiowe granice

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 kwietnia 2017
Fot. iStock/filadendron
Fot. iStock/filadendron
 

Pewnie każdy z was miał w swoim życiu taki moment, kiedy wydawało mu się, że nie jest w stanie już więcej unieść, że doszedł do przysłowiowej „ściany”, że tu stoi granica, za którą znajduje się bliżej nieokreślona „nicość”. Czy to w sprawach zawodowych, czy bardzo osobistych, zatrzymaliście się w punkcie, który wydawał się absolutnym końcem wszystkiego. Po jakimś czasie okazywało się jednak, że po nocy nadchodzi dzień. Że życie toczy się dalej. Wasze również. Że nawet jeśli z jakiejś sytuacji nie ma już wyjścia, jeśli czegoś nie można cofnąć, to da się to przetrwać. I wracało wówczas pytanie: Ile jestem w stanie znieść? Gdzie leżą moje granice? 

Oczywiście, te nasze granice, to sprawa bardzo osobista i indywidualna. Każdy z nas ma inną wrażliwość, każdy inaczej i w innym tempie czerpie z życiowych doświadczeń.

Psychologia mówi o pięciu punktach granicznych, sprawdzających wytrzymałość każdego z nas i to, jak potrafimy sobie radzić w sytuacjach ekstremalnie trudnych, z emocjonalnego punktu widzenia. Najwięcej dowiemy się o swojej sile w pięciu sytuacjach: kiedy umiera ktoś, kogo kochamy, kiedy odchodzimy z bardzo bliskiej relacji, kiedy tracimy pracę, kiedy poważnie chorujemy lub mierzymy się z poważną chorobą partnera lub dziecka oraz kiedy doświadczamy fizycznego i emocjonalnego nadużycia ze strony współmałżonka/partnera.

Śmierć

Kiedy umiera bliska nam osoba, w naturalny sposób popadamy w żałobę, która, dla naszego dobra i zdrowia psychicznego powinna składać się z kilku etapów (jednym z nich jest zaprzeczanie temu, co się wydarzyło). Cierpienie związane z odejściem kogoś, z kim dzieliliśmy nasze życie jest tym większe, że wraz z jego zniknięciem zmienia się nasza codzienność i najbliższa nam rzeczywistość (pomyślcie o parach, które spędziły ze sobą kilkadziesiąt lat). Odnaleźć motywację, pokonać granice cierpienia, znów chcieć żyć – ale jak, kiedy jego/jej już nie ma? Odpowiedz brzmi: dla siebie samego, bo nasza przyszłość jest wciąż wielką niewiadomą. Ale nie każdy chce to wyzwanie podjąć.

Psycholodzy twierdzą zgodnie, że śmiercią, z której najtrudniej się nam podnieść, jest śmierć dziecka. Fakt, że jest ona niezgodna z rytmem natury, według którego najpierw odchodzą rodzice, a potem dzieci, potęguje poczucie olbrzymiej krzywdy i niesprawiedliwości, odbiera chęć życia w świecie, w którym los łamie tak podstawowe zasady. Dzieci nie powinny cierpieć, nie powinny umierać – mówimy często. I wierzymy w to, a kiedy dzieje się coś, co nam tę wiarę zabiera, jesteśmy

Rozstanie

Ból związany z rozstaniem wydaje nam się czymś błahym i nieznaczącym w kontekście wszystkich życiowych doświadczeń. To jest dla nas coś „do przejścia”. Uważamy nawet, że każdy z nas powinien choć raz bezgranicznie cierpieć z powodu miłości, żeby ją naprawdę poznać.

O ile twoja miłość nie jest obsesyjna, chora, uzależniająca, cierpienie po rozstaniu z ukochanym, jest najmniej „groźnym” typem bólu emocjonalnego. I z reguły najkrócej trwającym. Rzadko kiedy cierpimy z powodu rozstania tak mocno i tak długo, by nie podejmować już nigdy więcej prób „ułożenia sobie życia”. Pokonanie tej granicy, to taki „chrzest bojowy” dla naszego związkowego doświadczenia. Następne rozstania bywają łatwiejsze, dlatego, że już wiemy, że koniec relacji, to nie koniec miłości w naszym życiu.

Utrata pracy

Może się to wam wydać dziwne, ale są ludzie, którzy tak mocno angażują się w swoje życie zawodowe (najczęściej kosztem życia osobistego), że utrata pracy, czy stanowiska, do którego dochodzili latami, kończy się załamaniem psychicznym i emocjonalnym. Przysłowiowa „ściana” to między innymi moment niedowierzania, że ich zaangażowanie, gotowość do poświęceń, wysiłek i energia nie zostały docenione. Porażka jest odbierana bardzo osobiście, a wrażenie krzywdy i niesprawiedliwości potęguje fakt, że w gruncie rzeczy straciliśmy o wiele więcej. Tak intensywne życie zawodowe oznacza przecież bardzo często katastrofę w życiu rodzinnym, uczuciowym. Szansą na odbicie się od tej „ściany” jest przewartościowanie życiowych priorytetów.

Choroba

Nie ma znaczenia, czy jest to choroba fizyczna, czy na przykład rodzaj ciężkiego uzależnienia, lub zaburzenia emocjonalnego.  Kiedy niemoc fizyczna lub psychiczna komplikuje nam życie do tego stopnia, że wszystko, co najważniejsze zaczyna się „sypać”, albo wytrzymujemy i trwamy, mając nadzieję na wyzdrowienie, na przełom w chorobie, albo poddajemy się i przestajemy o siebie walczyć.

Zła, poniżająca relacja

Zła miłość w wyjątkowo okrutny sposób wystawia na próbę naszą wytrzymałość. Osoby poniżane i bite przez swoich partnerów przez lata, żyją w pułapce, która zdaje się nie mieć jednego, dobrego rozwiązania. Z jednej strony ograniczają ich uczucie do „kata”, poczucie przywiązania, lojalność, lęk, z drugiej obrzydzenie do samego siebie i wstyd, że się na to pozwala. Ile jest w stanie znieść ofiara toksycznego związku,w którym występują różne rodzaje przemocy? Zdaje się, że granice tu nie istnieją, lub, że można je w nieskończoność przesuwać. Jest to wyjatkowo niebezpieczna, bo autodestrukcyjna postawa.

O tym, gdzie leżą nasze granice, uczymy się przez całe życie, bo też stale kształtują nas różne doświadczenia. Warto być świadomym swojej wytrzymałości, swojej wenwętrznej siły, ale i słabości.

 

 

 

 

 


Zobacz także

Fot. iStock/mikkelwilliam

Kłótnie wzmacniają więzi między partnerami – mówią naukowcy. Kłóćcie się więc na zdrowie!

Fot. Facebook/Anna Lewandowska

Mogą mieć wszystko, lecz dla nich najważniejsze jest, że mają siebie. Zajrzeliśmy do Lewandowskich

Fot. iStock / Massonstock

Dzieci, którym ojcowie poświęcają czas, są mądrzejsze i lepiej się rozwijają