7 najczęściej powtarzanych przez ciebie kłamstw, które szkodzą zdrowiu

Redakcja
Redakcja
14 sierpnia 2017
Fot. iStock / svetikd
Fot. iStock / svetikd
 

Mimo stale wzrastającej świadomości na temat zdrowego trybu życia i profilaktyki chorób nadal trzymamy się wielu fałszywych przekonań. Chętnie zasłaniamy się różnymi wymówkami, aby mieć wytłumaczenie dla zdrowotnych grzeszków. Te małe kłamstewka tylko pozornie są zupełnie nieszkodliwe.

Polacy jako naród deklarują, że postrzegają siebie jako osoby o dobrym zdrowiu. W rzeczywistości jednak najczęściej nie przykładają wielkiej wagi do profilaktyki.

7 kłamstw, które mają negatywny wpływ na twoje zdrowie

1. Jesteś zdrowa, nie musisz się badać

Do lekarzy najczęściej trafiamy dopiero wtedy, gdy objawy chorób stają się nasilone. Dopóki nie ma fizycznych objawów, traktujemy się jako osoby zdrowe, które nie wymagają jakiejś szczególnej profilaktyki. A to, że nic ciebie nie boli nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Choć nie warto panikować, trzeba pamiętać o swoim zdrowiu, zanim się zachoruje.

2. Jeden kieliszek nie zaszkodzi

Wszystko jest dla ludzi, także alkohol. Niestety tłumaczenie, że jeden kieliszek każdego dnia nie zaszkodzi, może być bardzo mylne. Co prawda mówi się o dobrym wpływie niewielkiej ilości czerwonego wina w diecie, jednak zbyt częste spożywanie alkoholu i to wcale nie w dużych ilościach, może negatywnie odbić się na zdrowiu. Alkohol może nasilać objawy trądziku różowatego, podnosić nadmiernie ciśnienie krwi i wiązać się z ryzykiem otyłości. Ponadto odkładanie się w organizmie siarczanów z wina może objawiać się wysypkami skórnymi, a także bólem głowy. Poza tym wątroba musi ciężej pracować, aby sobie radzić z alkoholem.

3. Możesz zjeść więcej, bo dziś trenujesz

Myślenie, że w dniu treningu możesz zjeść bardziej treściwy też kaloryczny posiłek,  nie jest słuszne. Nawet jeżeli wydaje ci się, że wybiegasz to wszystko, faktem jest, że duża dawka węglowodanów powoduje wzrost insuliny. Jeśli do tego wrzucisz słodycze (ciastko czy lody), podniesiesz również poziom lipidów we krwi. Taka kombinacja w jednym czasie sprzyja przerastaniu tkanki tłuszczowej.

4. Palisz tylko okazyjnie

Albo palisz, albo nie palisz. Okazjonalne palenie i wdychanie dymu tytoniowego jest szkodliwe, podnosi ryzyko wystąpienia chorób serca i  udaru mózgu, uwalnia szkodliwe substancje do krwiobiegu. Jeśli nie palisz dużo i tak zwiększasz ryzyko zachorowania w stosunku do osób, które nie palą wcale. Musisz również uważać na alkohol, bo papierosy i procenty najczęściej idą ze sobą na imprezach w parze.

5. Sięgasz po czekoladę, żeby dostarczyć sobie magnez

Słyszałaś o tym, że czekolada jest dobrym źródłem magnezu i mimo że na co dzień nie przesadzasz ze słodyczami, na czekoladę nie masz żadnych ograniczeń. Zwróć uwagę, po jaką czekoladę sięgasz — gorzka czekolada zawiera najwięcej cennego kakao bogatego w magnez, chrom, żelazo, fosfor, cynk. To dzięki nim czekolada poprawia nastrój, pamięć, redukuje stres. Jednak jeżeli sięgasz po inny rodzaj czekolady dostarczasz sobie jedynie kalorii, a nie cennych składników. I pamiętaj, że przeciętnie zawartość cukru w czekoladzie sięga nawet 50%, a biała czekolada to już zupełnie sam tłuszcz, cukier i mleko. A żeby uzupełnić magnez dzięki czekoladzie, musiałabyś zjeść całą tabliczkę, czyli nawet 500 kalorii.

6. Nie zjesz obiadu, zjesz ciastko, będzie to samo

Takie uciszanie wyrzutów sumienia nie zaprowadzić daleko. Odpuszczając sobie obiad, czyli najczęściej coś odżywczego i zamiast tego zjesz słodycze, dostarczasz sobie tłuszcz i cukier, szkodząc figurze. Organizm odczuje różnice, bo mimo podobnej kaloryczności obu posiłków, słodycze nie zawierają witamin i składników mineralnych.

7. Dwa tygodnie głodówki da ci wymarzoną figurę

Jeśli myślisz, że w tygodniowa głodówka o listku sałaty i kilku litrach wody załatwi sprawę,  mylisz się. Tymczasowo będziesz szczuplejsza, ale pamiętaj, że każda głodówka powoduje, że twój organizm będzie odkładał każdą kalorię na gorszy czas głodu. Gdy zaczniesz jeść normalnie, dopadnie cię znienawidzony efekt jojo. Poza tym głodówkę osłabia organizm i układ odpornościowy, spowalnia metabolizm, szkodzi samopoczuciu i koncentracji, powoduje zawroty głowy. Zamiast liczyć na cud i głodzić się, po prostu na co dzień jest zdrowiej i uprawiaj sport. Długofalowe działanie przynosi lepsze efekty.


 

źródło: www.hellozdrowie.pl


7 technik samoobrony, które mogą ocalić ci życie. Gdy walczysz o siebie – wszystkie chwyty dozwolone

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/RapidEye
Fot. iStock/RapidEye
 

W dzisiejszych czasach trzeba wiedzieć, jak reagować w niebezpiecznych sytuacjach. Istnieje kilka skutecznych technik samoobrony, które pozwolą ci poradzić sobie z agresorem bez względu na to czy jesteś osobą silną i sprawną fizycznie, czy raczej stronisz od wysiłku fizycznego. 

Samoobrona to sztuka pokonania napastnika bez użycia broni. Nie jest oparta na sile, ale refleksie, na szybkości reagowania, no i wiedzy – gdzie uderzyć, co zrobić, by zyskać czas na ucieczkę przed agresorem. Zachęcamy was do zapoznania się z siedmioma podstawowymi i najbardziej skutecznymi technikami.

W przypadku napaści:

1. Z całej siły wygnij palec agresora na zewnątrz dłoni zadasz mu duży ból – i uciekaj.

2. Jeśli agresor próbuje złapać cię za szyję, użyj środkowego i wskazującego palca, by wbić mu je w oczy lub gardło.

3. Złap agresora za włosy, pociągnij go za nie ku ziemi, a potem mocno uderz kolanem w twarz lub przyciśnij kolanem jego głowę.

4. Ugryź w najbliższą, odsłoniętą część ciała agresora, możesz to zrobić nawet jeśli masz unieruchomione ręce.

 

5. Z całej siły nadepnij obcasem na stopę agresora, ból jest tak silny, że zyskasz czas na ucieczkę (szczególnie skuteczne, jeśli nosisz „szpilki”).

6. Jeżeli zostałaś zaatakowana od tyłu, możesz także uderzyć łokciem „na ślepo”, ze wszystkich sił.

7. Kopnij agresora w pachwinę lub genitalia – to jedna z najbardziej skutecznych i bolesnych technik samoobrony.

Nie musisz znać sztuki walki, by się skutecznie obronić.

Miej jednak świadomość, że najlepszą ochroną jest zapobieganie, dlatego :

♦ Jeśli zauważysz osobę, która wygląda/zachowuje się podejrzanie, po prostu pójdź w innym kierunku.

♦ Nigdy nie wchodź do domu, jeśli czujesz, że ktoś cię śledzi, udaj się w miejsce, w którym jest dużo ludzi.

♦ Nigdy nie wchodź do domu, jeśli zastaniesz otwarte drzwi. Natychmiast wezwij policję.

♦ Unikaj wypłacania pieniędzy z bankomatu w godzinach wieczornych i nocnych.

♦ W przypadku ewentualnej agresji krzycz „POŻAR” (wzbudzisz większe zainteresowanie niż krzycząc „pomocy”…).

♦ Zatrzymując się na ulicy na światłach, czy na chwilowy postój, upewnij się, że drzwi samochodu są zablokowane.

♦ Wracając do domu w nocy wybieraj zawsze dobrze oświetlone i monitorowane ulice, nawet jeśli te ciemne i puste są najkrótszą drogą.

♦ Nie panikuj, podczas ataku agresora musisz nad sobą panować, by podejmować świadome, skuteczne działania.


 

 

Na podstawie: brightside.me

 


„Całe miasto szuka piersi”. W tej restauracji im większy masz biust, tym mniej zapłacisz

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/Squarethepixels
Fot. iStock/Squarethepixels
 

Brzmi jak kiepski żart, ale niestety nim nie jest. W jednej z chińskich restauracji w zależności od tego, jaki masz rozmiar biustu, taką zniżkę dostaniesz. Właściciel jest dumny z siebie i swojego pomysłu, ludzie wysyłają skargi. Czują się zniesmaczeni seksistowskim i dyskryminującym kobiety tanim chwytem marketingowym – bo inaczej tego nie można nazwać.

Na ulicach Hangzhou o akcji informują plakaty przedstawiające kobiety z kreskówek w bieliźnie i ustawione w jednej linii. Opatrzone zostały hasłem „Całe miasto szuka piersi” i zawierają wiadomość o wysokości zniżek. Panie, które mają rozmiar A, mogą liczyć na 5 proc. rabatu, panie z miseczką D nawet na 65 proc.. Podobno po uruchomieniu promocji liczba klientek zwiększyła się o ok. 20 proc. – informował zadowolony właściciel. „Niektóre kobiety są bardzo dumne ze swoich piersi. Nie mają nic do ukrycia i chętnie korzystają z rabatu” – powiedział w wywiadzie dla BBC.

Pewnie zastanawiacie się, w jaki sposób trzeba udowodnić, że nosi się taki, a nie inny rozmiar? Właściciel i tym razem nas nie zaskoczył. Ocenę oddał pracującym w restauracji mężczyznom, którzy „na oko” mają stwierdzić wielkość piersi. Pewnie od wprowadzenia rabatów dla wielu panów praca stała się przyjemnością i chętnie do niej chodzą…

Nie dziwimy się, że reklama została odebrana za seksistowską i dyskryminującą. Dołączamy się w pełni do wszystkich głosów krytykujących ten pomysł. Ciekawe, kiedy wreszcie mężczyźni zrozumieją, że kobieta nie jest towarem, którym można handlować, a człowiekiem, któremu należy się szacunek. Chyba jeszcze minie sporo czasu, bo wielu panów ma jeszcze zapędy do bycia seksistowską świnią. I co najgorsze, są z tego dumni.

P.S. A gdyby tak zniżki były w zależności do długości penisa?


 

Źródło: bbc

 


Zobacz także

www.worldwidebreastcancer.org

Jak wygląda rak piersi? Jak go wyczuć i zauważyć. To zdjęcie może uratować życie wielu kobiet

Fot. Screen z Instagrama /thefashionfitnessfoodie

Te zdjęcia raz na zawsze zmienią twoje podejście do diety, odchudzania i kalorii

Fot. iStock / Mallivan

Jak utrzymać wagę przez święta? Znamy na to sposób