6 bardzo dziwnych nawyków, które wspierają twoje zdrowie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 września 2016
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

Aby zachować zdrowie i sprawność, decydujemy się na prowadzenie aktywnego stylu życia. Zwracamy uwagę na dietę, eliminujemy ze swoich nawyków te, które źle wpływają na samopoczucie i działanie organizmu. Przestajemy palić, stronimy od alkoholu, zwracamy uwagę na potrzebę regeneracji ciała i umysłu.

Jednak nawet do najlepiej przemyślanego sposobu życia, może się wkraść coś, co ze zdrowiem na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego. Wiele osób ma przecież specyficzne upodobania, które ciężko jest wyplenić z codzienności. Być może odbiegają one od normy, ale nawet w najdziwniejszych nawykach, może tkwić głęboko ukryty sens, o którym nikt nie miał bladego pojęcia.

Dziwne nawyki, które chronią zdrowie

1. Kawa na tłusto

Nie, nie jest to żart. W powszechnie obowiązującej tendencji do odchudzania i odtłuszczania każdego napoju czy pokarmu, opcja „kawy na bogato”, czyli okraszonej tłuszczem, pewnie niewielu pociąga. A jednak znajdują się i tacy, którzy zamiast niskoprocentowej śmietanki, dorzucają tłuszcz do porannej kawy. Co do smaku, to kwestia upodobań, ale pomysł takiego łączenia napoju z tłuszczem ma ukryty sens. Ulubiona kawa z dodatkiem tłuszczu o znośnym smaku (masła, śmietany, oleju kokosowego) dostarczy potężny zastrzyk energii. Znakomicie wesprze pracę mózgu, a zawartość kwasów tłuszczowych opóźni powstanie uczucia głodu i chętki na małe co nieco tuż po śniadaniu.

2. Cukier po myciu zębów

Wspomnijcie o tym dzieciom, a będą zachwycone. Nie musicie już dodawać, że nie chodzi o zaspokojenie łakomstwa na słodycze bogate w rafinowany cukier, ale spożywanie ksylitolu przed snem. Wiadomo, że ksylitol jest zdrowym i bardziej łaskawym dla sylwetki sposobem na słodzenie potraw i napojów, w dodatku jest bezpieczny dla cukrzyków i ma niski indeks glikemiczny. Wykazuje także właściwości zapobiegające próchnicy, a nawet remineralizujące szkliwo. Zjadanie ksylitolu sprawia, że pH w ustach wraca do normy, a to z kolei zapobiega erozji szkliwa i sprzyja remineralizacji zębów dotkniętych próchnicą. Tak więc drobny wieczorny grzeszek  podjadania, w tym przypadku zostaje odpuszczony.

3. Kawa przed szybką drzemką

Popołudniowy reset w postaci choćby półgodzinnej drzemki bywa wybawieniem dla wielu osób, które w tym czasie cierpią na totalny spadek energii i wydajności pracy. Jeśli jest taka możliwość, zamiast trzymać oczy na zapałkach, warto uciąć sobie choćby 20-minutową drzemkę (tylko bez przesady!). Przed tym nie zapomnijcie wypić małej czarnej. To bardzo ważne i sensowne działanie, Jeśli zależy wam na ekspresowym wskoczeniu na wysokie obroty. Wbrew logice, kawa przed drzemką ma pożyteczną rolę do spełnienia. Zmęczenie i konieczność regeneracji wynika z obecności adenozyny oddziałującej na pewne receptory w mózgu. Krótka drzemka oczyszcza organizm z tego związku. Kawa działa na te same receptory co adenozyna, więc jeśli wypijemy ją przed drzemką, zacznie ona działać po ok. 20 minutach. W tym czasie z organizmu zniknie adenozyna, a kofeina nakręci organizm do pełni działania.

4. Przeciwbólowy krzyk

Jak się okazuje, w sytuacji wymagającej intensywnego wysiłku, czy dręczącego nas bólu, nie ma co zaciskać zębów. Lepiej wziąć przykład z mistrzów kortów tenisowych i pokrzyczeć sobie. Krzyki, a nawet przekleństwa posyłane głośno i dobitnie w eter, mają znaczenie większe niż jedynie określenie poziomu naszej kultury osobistej. Sens głośnego wyrzutu emocji wynika z przeciwbólowego działania krzyku i przekleństw, co udowodniły badania przeprowadzone na Keele University w Anglii. Jeden z eksperymentów przeprowadzonych podczas nich, polegał na kilkakrotnym wkładaniu ręki przez uczestników do lodowatej wody – badani odczuwali mniejszy ból i wytrzymywali średnio 40 sekund dłużej, gdy mogli przeklinać.

5. Nie kłam, a będziesz zdrowa

Tak krótko można podsumować kolejny zdrowotny fakt. Osoby, które mają w nawyku kłamstwa, częściej cierpią z powodu różnych bólów. Wynika to z faktu, że kłamstwo popycha mózg do produkcji hormonu stresu, kortyzolu. Ma on negatywny wpływ nie tylko na samopoczucie ale i zdrowie. Szczególnie większe kłamstwa powodują potężne wyrzuty adrenaliny która rzutuje na zdrowie. W tedy może pojawiać się długo utrzymujący się niepokój, ból głowy, problemy ze snem oraz zaburzenia w układzie immunologicznym. Efekt jest łatwy do przewidzenia – wzrasta podatność na infekcje.

6. Zgól sobie wąsy na urlop

No dobrze, może to hasło nie powinno być adresowane do nas, kobiet, ale przekażcie to swoim partnerom. Zarost, mimo że modny i seksowny, nie każdemu mężczyźnie będzie służył, szczególnie podczas ciepłych miesięcy. Zgolenie wąsów odczują na plus alergicy, ponieważ na włosach osadzają się pyłki, które wzmacniają niepożądane reakcje alergiczne. Jeśli mężczyzna jest przyzwyczajony do zarostu, wystarczy by dwa razy dziennie mył go mydłem, co osłabi reakcje alergiczne.


źródło: www.hellozdrowie.pl


Pozytywnego myślenia można się nauczyć. Przekonaj się, w jaki sposób ono działa

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 września 2016
Fot. iStock / gpointstudio
 

Chyba każda z nas chciałaby umieć myśleć tylko pozytywnie. Szczególnie że życie nie składa się jedynie z biegu z górki, ale i mozolnego wspinania się na nią. Raz słońce, a raz deszcz — do tego każdy przywyka. Tyle że czasem po prostu nie chce się ruszyć ani ręką, ani nogą, gdy coś sprzysięga się przeciw nam. Przytrafia się także passa mało fajnych dni czy zdarzeń, które zamiast wiarą w przyszłość, napawają lękiem i niechęcią do działania. I skąd wziąć w takiej sytuacji pozytywne nastawienie to tego, co nas dotyka?

Pozytywne myślenie opiera się przede wszystkim na przekonaniu, że mimo złego, jesteśmy w stanie podjąć potrzebne działania i przejść przez trudną sytuację. Bo jak pamięcią sięgnąć, cały czas jesteśmy stawiani przed takimi próbami. Począwszy od sprawdzianów z nielubianych przedmiotów, stresu maturalnego czy sytuacji mniej zależnych od nas, np. choroby w rodzinie. Za każdym razem, zamiast brać nogi za pas, stajemy w szranki z wyzwaniem i radzimy sobie. Nawet jeśli nie za pierwszym razem, to przy kolejnej próbie odnosimy sukces. Po prostu wierzymy w niego i pragniemy go osiągnąć.

Damy radę!

To hasło, które nawet nie tyle trzeba sobie powtarzać, ile po prostu w nie uwierzyć. Tak, dasz sobie radę. Ale żeby było ci z tym łatwiej, pozbądź się ze swojej głowy nawet cienia negatywnego podejścia. Zapomnij, że jest coś takiego jak wątpliwość, co będzie, gdy się nie uda. Jeśli masz obawy, np. przed rozmową kwalifikacyjną, wyobraź sobie jej możliwy przebieg. Nieznane wygląda straszniej, więc warto oswajać różne sytuacje. Nawet gdy coś idzie nie po myśli, zmień to z porażki w szansę. Bo jeśli rozmowa kwalifikacyjna nie wypali, to będziesz wiedziała, co poszło nie tak i na drugi raz nie popełnisz tego samego błędu. Być może trafi ci się lepsza oferta, która da ci większą satysfakcję, lepsze zarobki. Co więcej, jeśli okaże się, że masz jakieś braki np. w zakresie obsługi komputera, zapiszesz się na kurs, zdobywając nowe kompetencje, co otworzy ci więcej drzwi do sukcesu. Gdy w ten sposób rozpatrzysz to, co się wydarzyło, łatwiej i z większą szansą na sukces postawisz kolejny krok naprzód.

Pozytywne myślenie, to także reakcja na to, co jest tu i teraz

Nie chodzi jedynie o to, by nastawić się psychicznie na dobry tor, względem jakiejś przewidywanej sytuacji. To również reakcja w jednej krótkiej chwili, która może wiele zmienić. Np. potknięcie na chodniku może wyprowadzić cię z równowagi i popsuć humor na długi czas. Albo może przypomnieć, że warto spojrzeć pod nogi, potknięcia i upadki się przecież zdarzają. A poza tym, to było tylko potknięcie (uffff!) lub tylko upadek z ewentualnie pękniętym paznokciem, a mogłaś upaść tak, żeby połamać nogę. Teraz możesz odetchnąć i iść dalej. Przecież nic się tak naprawdę nie stało. Panuj nad sobą, myśl o sobie i o możliwościach jakie otrzymujesz.

Fot. iStock / ASIFE

Fot. iStock / ASIFE

Pozytywne myślenie możesz wyćwiczyć

Szczególnym poligonem doświadczalnym mogą być właśnie sytuacje mało dla ciebie pomyślne. To idealny moment, by zmierzyć się z nadchodzącym wyzwaniem. Te wskazówki pomogą ci myśleć pozytywnie:

Śmiej się ze swoich błędów – zamiast zacinać się w sobie, gdy podejmiesz złą decyzję, popełnisz błąd, podejdź do tego z dystansem. Nie przeżywaj wpadek do upadłego, nie krytykuj się za bardzo, wyciągnij wnioski i wykorzystaj je dla siebie. Dzięki temu nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki i oszczędzisz sobie ponownych rozczarowań. Nawet gdy dzieje się coś niefajnego, co znasz z autopsji, nie zaciskaj zębów, tylko sama przed sobą przyznaj, że wiesz co się święci. Ta świadomość pozwoli ci spokojniej i bardziej konstruktywnie podejść do tematu.

Nie oglądaj się wstecz nie rozpamiętuj błędów i niepowodzeń z przeszłości, zapomnij o tłumaczeniach „nie potrafię, już raz mi nie wyszło, są lepsi ode mnie”. Nie czekaj na przypadek, działaj od razu.

Myśl o sobie dobrze –  jeśli wraca do ciebie jak bumerang, że nic ci nie wychodzi, wypisz na kartce wszystkie pozytywne cechy, które uważasz, że posiadasz. Nie zapomnij także o dokonanych osiągnięciach. Taki „pozytywnik” miej pod ręką albo zawieś na lodówce i zerkaj na nie. Wkrótce dobre myśli staną się naturalne.

Zmień słownictwo i towarzystwo – zapomnij o haśle „nie mogę/umiem/dam rady”. Wyrzuć to ze swojego słownika, a przy okazji otaczaj się i rozmawiaj z ludźmi pozytywnymi, bo takie podejście się udziela i łatwiej jest zmienić swą mentalność, czerpiąc ze wzorca.

Pozytywne myślenie nie opiera się jedynie na wizualizacjach, które mają przyciągnąć sukces, czy wchodzenie w garnitur osoby pewnej siebie. To może pomóc, ale nie chodzi o stwarzanie pozorów i działanie na siłę. Myśląc pozytywnie nie musisz być non stop uśmiechnięta i zarażająca energią. Możesz spokojnie i w skupieniu realizować kolejne zadania. Możesz przewidywać, że wydarzy się coś niepomyślnego, ale wtedy pomyśl pozytywnie o tym, jak dasz sobie wtedy radę.


źródło: www.hellozdrowie.plwww.taskbeat.pl


„Mieszkałem dwa dni i dwie noce w „twojej skórze” i mogę ci powiedzieć, że rozumiem. Rozumiem twoje zmęczenie”. Emocjonalny list męża do żony

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 września 2016
Fot. iStock / Halfpoint

Pewien mąż wrócił po pracy do domu. Dzień jak co dzień. Kiedy pojawił się w drzwiach, dzieci krzyczały i kłóciły się, potem atmosfera stała się jeszcze bardziej napięta i doszło do kłótni między małżonkami. Jego żona, nie mogąc udźwignąć emocjonalnie całej sytuacji, wyszła i zostawiła dwóch małych synów z tatą.

Kiedy wróciła, znalazła taki list od męża:

„Moja Kochana,

Dwa dni temu pokłóciliśmy się. Wróciłem do domu zmęczony. Była godzina dwudziesta, i wszystko, o czym marzyłem, to tylko usiąść w fotelu, odpocząć, obejrzeć mecz.

Kiedy cię zobaczyłem, byłaś wyczerpana i w złym nastroju. Dzieci walczyły ze sobą, a potem młodsze długo płakało, gdy starałaś się je uśpić.  Chciałem to zagłuszyć, podkręcając dźwięk telewizora.

„Nie zabiłoby cię to, gdybyś bardziej zaangażował się w wychowanie swoich dzieci” – powiedziałaś do mnie zdenerwowana i ściszyłaś telewizor. Odpowiedziałem ze złością: „Spędziłem cały dzień w pracy, żebyś ty mogła zostać tutaj i bawić się domkiem dla lalek.” Potem było już tylko gorzej. Płakałaś, bo byłaś zła i zmęczona. Powiedziałem ci dużo okrutnych rzeczy. Wtedy krzyknęłaś, że więcej tego nie zniesiesz, wybiegłaś z domu z płaczem zostawiając mnie samego z dziećmi.

Musiałam dać im kolację i położyć je spać.  Następnego dnia nadal nie wracałaś, a ja byłem zmuszony prosić mojego szefa o dzień wolny, żeby zostać w domu i opiekować się naszymi synami.

Doświadczyłem ich napadów złości i nieuzasadnionego płaczu.

Doświadczyłem tego, co to znaczy biegać za nimi cały dzień, nie mając chwili wolnego nawet po to, żeby się wykąpać.

Doświadczyłem konieczności podgrzewania mleka, ubierania dziecka i posprzątania w kuchni w tym samym czasie.

Doświadczyłem tego uczucia, które się w tobie rodzi, kiedy jesteś tu z nimi zamknięta całymi dniami, a upłynęło ci tak już dobre kilka lat.

Doświadczyłem tego, jak to jest nie móc usiąść wygodnie przy stole, aby cieszyć się spokojnym posiłkiem, nie biegając gdzieś co chwila za dzieckiem.

Doświadczyłem tego uczucia fizycznego i psychicznego wyczerpania, które powoduje, że ​marzysz o głębokim śnie. I wiem co to znaczy być zmuszonym wstać do płaczącego dziecka w takim stanie po zaledwie trzech godzinach snu.

Byłem dwa dni i dwie noce w „twojej skórze” i mogę ci powiedzieć, że rozumiem.

Rozumiem twoje zmęczenie.

Rozumiem, że bycie mamą to ciągłe poświęcenie.

Rozumiem, że to  jest bardziej męczące niż praca w firmie i podejmowanie decyzji finansowych.

Rozumiem twoją frustrację wynikającą z tego, że zrezygnowałaś ze swojej kariery i niezależności finansowej po to, żeby być z dziećmi i dla nich.

Rozumiem twoją niepewność, bo bezpieczeństwo materialne nie zależy już od ciebie, ale od  twojego partnera.

Rozumiem, że tęsknisz za spotkaniami z przyjaciółmi, za chwilą dla siebie, za przespaną nocą. Wiem, jak trudne to może być, gdy jesteś sama i brak ci kontaktu z tym co, na zewnątrz, co „poza dziećmi”.

Rozumiem, kiedy denerwujesz się, gdy moja matka krytykuje sposób, w jaki wychowujesz nasze dzieci. Nikt poza tobą nie wie, co jest dla nich najlepsze.

Wiem, że twoja praca jest niedoceniania i bezcenna.

Piszę ten list nie tylko po to, żeby ci powiedzieć, że tęsknię za tobą, ale także dlatego, że nie chcę, by kolejny dzień minął, dzień, a ty nie dowiesz się najważniejszej rzeczy, którą chcę ci powiedzieć: Jesteś bardzo dzielna, radzisz sobie wspaniale, a ja cię podziwiam”.

Ten emocjonalny list został udostępniony na Facebooku ponad 110.000 razy. Ciekawe, czy realnie zmienił cokolwiek w sytuacji adresatki…


Źródło: www.hefty.co


Zobacz także

Objawy zatrucia smogiem

Objawy zatrucia smogiem. Sprawdź, po czym poznać, czy się zatrułeś

Depresja wpływa nie tylko na psychikę, ale także na ciało. Powikłania mogą być poważne

„Przepraszam, że moje dziecko zarazi twoje. Nie miałam wyjścia, to nie moja wina”