5 kilo ‚w dół’ robi wielką różnicę. Sprawdź, co stanie się z twoim ciałem, gdy pozbędziesz się niepotrzebnych kilogramów

Redakcja
Redakcja
7 sierpnia 2017
Fot.iStock  / vadimguzhva
Fot.iStock / vadimguzhva
 

Temat chudnięcia jest cały czas na topie. Mówimy najczęściej o odchudzaniu w kontekście zgrabniejszej figury, ale musimy pamiętać przede wszystkim o lepszym zdrowiu. Byliśmy świadkami spektakularnych metamorfoz, których bohaterki gubiły nawet kilkadziesiąt kilogramów. W takim kontraście wydaje się, że utrata np. 5 kg nie będzie miała większego znaczenia dla organizmu.

Co prawda 5 kilo mniej na wadze zazwyczaj nie robi wielkiej różnicy dla wyglądu, natomiast dla zdrowia może być bardzo istotna. Oczywiście te rzeczone 5 kg to jedynie przykład, a i nie każda z nas powinna gubić kilogramy, jeśli masa ciała jest prawidłowa.

5 zalet utraty kilku kilogramów 

1. Mniejsze ryzyko udaru i zawału

Jeśli w organizmie odkłada się tkanka tłuszczowa, wraz z nią podnosi się poziom trójglicerydów, których zbyt wysokie stężenie podnosi ryzyko wystąpienia zawału serca lub udaru mózgu. Przy utracie masy ciała obniża się również poziom trójglicerydów, najlepiej do maksymalnej wartości 130 mg/dl. Ponadto osoby szczuplejsze mają niższy poziom złego cholesterolu LDL, za to więcej HDL, czyli dobrego cholesterolu, który zapobiega chorobom układu krążenia.

 2. Obniżysz ryzyko wystąpienia cukrzycy typu II

Utrata wagi pozwala na łatwiejszą kontrolę poziomu cukru we krwi i zmniejsza ryzyko zachorowania. Ponadto u osób otyłych, tłuszcz gromadzący się w okolicy brzucha wpływa na pojawienie się insulinoodporności — trzustka pracuje ciężej, aby uzyskać więcej insuliny, a mimo to poziom cukru może być nadal zbyt wysoki.

3. Odciążysz stawy

Im większa masa ciała do utrzymania, tym cięższe zadanie czeka stawy i cały układ kostny. Większe przeciążenie wpływa na wzrost ryzyka przedwczesnego zużycia chrząstki stawowej i pojawienia się stanów zapalnych i bólu. Pozbycie się nadprogramowych kilogramów pozwoli odciążyć stawy i kręgosłup.

4. Obniżysz ciśnienie krwi

Osoby z nadmierną masą ciała mają problemy ze zbyt wysokim ciśnieniem krwi, ponieważ krew krąży po dodatkowej masie, a tym samym wywiera mocniejszy nacisk na ściany tętnic, uszkadzając je.  To sprawia, że serce wykonuje cięższą pracę. Nadciśnienie tętnicze jest nazywane „cichym zabójcą”, rozwija się powoli i dopiero po wielu latach uszkadza serce, naczynia krwionośne, nerki, mózg oraz inne narządy.

5. Zmniejszysz ryzyko pojawienia się nowotworu

Osoby szczuplejsze mają mniej problemów ze zbyt wysokim poziomem hormonów, takich jak: estrogeny, insulina, czy androgeny. Hormony te w nadmiarze mogą powodować rozwój nowotworu piersi czy jajników i szyjki macicy.

6. Będziesz miała lepszy seks

To już ostatni argument zachęcający do zrzucenia kilku nadprogramowych kilogramów. Osoby z nadwagą rzadziej uprawiają seks, ponieważ często czują się nieatrakcyjne dla partnera lub ich ciało nie jest tak sprawne, jak u szczuplejszych kobiet.


 

źródło: fitness.wp.pl


Jedyny w Polsce maraton jogi na stoku coraz bliżej!

Redakcja
Redakcja
7 sierpnia 2017
Fot. iStock /f9photos
Fot. iStock /f9photos
 

Joga Festiwal. V Górski Maraton Jogi odbędzie się niebawem, bo już pod koniec tego miesiąca, 25 – 27 sierpnia 2017 r. To największe w Polsce wydarzenie tego rodzaju, przeznaczone przede wszystkim dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z jogą.

Na uczestników czekają trzy dni nieodpłatnych warsztatów jogi prowadzone przez Wiktora Morgulca, Radka Rychlika, Katarzynę Enerlich i Agnieszkę Lasotę. W programie Festiwalu znajdują się: darmowe zajęcia jogi, joga dla dzieci, piąta edycja maratonu jogi „108 powitań słońca”, jak i liczne warsztaty poświęcone takim tematom, jak: anti-age’ing twarzy, zielarstwo, kulinaria czy uważność. Organizatorzy przewidzieli także koncert na gongi i misy tybetańskie oraz konkurs z nagrodami. Wydarzenie uświetni Katarzyna Enerlich, pisarka, nauczyciel hatha jogi. Poprowadzi warsztaty jogi oraz zaprosi na własny wieczór autorski.

– Joga Festiwal w Wierchomli to otwarty, rodzinny piknik, gdzie można poznać korzyści jogi i osobiście ich doświadczyć. V Górski Maraton Jogi to wspólny wdech i wydech na szczycie wyciągu Wierchomla I, na który serdecznie zapraszam – mówi Wiktor Morgulec, nauczyciel jogi z JOGA-JOGA.PL, współorganizator imprezy.

logo na białym tle

Joga Festiwal. V Górski Maraton w Wierchomli to największa otwarta impreza związana z jogą odbywająca się w takiej skali. Od lat przyciąga zarówno osoby nigdy nie ćwiczące, początkujących, jak i doświadczonych joginów. Dzięki Maratonowi Jogi pejzaż Beskidu Sądeckiego, gdzie leży Wierchomla Mała, wzbogaci się o bardzo wielu tych, którzy dbają tak o ciało, jak i umysł.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Rejestrować można się pod adresem: http://maratonjogi.pl/zgloszenie/ Przed wydarzeniem organizatorzy zalecają skorzystanie z nieodpłatnych ćwiczeń, które lepiej przygotują do Maratonu, a które pobrać można z tego samego źródła: http://maratonjogi.pl/darmowy-kurs-jogi/. Pełny program wydarzenia znajduje się pod linkiem: http://maratonjogi.pl/program/

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Organizatorami Festiwalu są kompleks narciarsko-turystyczny Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla – czyli Stacja Narciarska Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla i ***Hotel Wierchomla SKI&SPA Resort – oraz portal Joga-Joga.pl – pierwszy ogólnopolski serwis internetowy o tematyce poświęconej jodze, zdrowemu, pożytecznemu stylowi życia. Stanowi największe w Polsce kompendium wiedzy o jodze i tematach pokrewnych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Życie z egoistą. Ona wie, że powinna odejść, bo nigdy nie poczuje, że jest dla niego ważna

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
6 sierpnia 2017
Fot. iStock/SrdjanPav
Fot. iStock/SrdjanPav
 

Życie z egoistą. Tyle się o tym słyszy, czyta, jest takie trudne. To wyzwanie wręcz.  Ale Milena doskonale wie, co robić, jak z nim postępować, jak reagować. Teoretycznie. O tak, wykuta na blachę. Na szóstkę. Z praktyki jednak by nie zdała. 

Zawsze miała syndrom egoistki, bo przecież była jedynaczką. Robiła więc wszystko, by nikt tak o niej nie myślał nawet. Przychodziło jej to łatwo, po prostu umiała się dzielić. A że była dość zakompleksiona, to nie uważała, że świat kręci się wokół niej. Rodzice też nie rozpieszczali. Nie chwalili, częsta raczej była krytyka. Nie taka miażdżąca, ale zwykła. Że nie ta sukienka, że nie te koleżanki, że inaczej ma się czesać. Normalna krytyka nierównoważona pochwałą czasem jednak była przykra. Milena była więc skromna, na zewnątrz otwarta, ale wewnątrz skulona w sobie i bardzo niepewna.

A przecież nie musiała. Świetne stopnie, uroda w okresie dojrzewania może niebijąca po oczach, ale gdy zęby jej wyprostowano, a włosy, gdy była w liceum same zaczęły się kręcić, stała się naprawdę ładna. Dbała o figurę. Sport, zdrowe odżywianie. Nie paliła. Alkoholu mało. Niektórzy uważali, że jest sztywna i zarozumiała. A ona myślała, że jest tak nudna i beznadziejna, że żaden chłopak jej na randkę nie zaprosi.

Gdy poznała Miłosza myślała, że złapała Pana Boga za nogi. Był przystojny, zdawał niedługo maturę i plany na przyszłość. Dziewczyny wcześniej nie miał, wolał piłkę nożną. Teraz się zakochał. Ona też. Pierwszy raz na poważnie.

Dużo czasu spędzali razem. Dla niego czas na mecz był jednak zawsze. Nie przeszkadzało jej to, przecież trzeba mieć pasję. Ona lubiła basen, pływała często. Nie wiedziała, jak bardzo będzie o tę piłkę zazdrosna.

Wspólne studia i sielanka się skończyła. Byli zgodni. Owszem. Było poprawnie, ale bez szału już. Ona coś czuła, uciskało ją, ale nie umiała powiedzieć co. Czasu nie spędzali tyle, bo przecież razem mieszkali. Wyjść mało, spacerów, roweru, basenu, kawiarni jemu się już odechciało. Było nudno, choć mieli po 20 lat. On dla kolegów czas miał, na piłkę też. Z nią mieszkał, więc była obok. Nic nie trzeba robić. Chłodna kalkulacja. Ale przecież miał rację. Czego ona się czepia.

Ślub wzięli po 7 latach. Chyba z obowiązku, bo już wypada, bo rodzina pyta. Po co się angażować w nowy związek, tyle się znają, idealnie nie jest nigdzie. Byli zgranym teamem. Kupili mieszkanie, wzięli kredyt, który on ogarnął. Znał się na tym, czuła się bezpiecznie. Mieszkanie w większości urządził też on, bo przecież ona się nie zna.

Najpierw się stawiała. Potem, będąc w ciąży, odpuszczała. Ciąża trudna, nie chciała się denerwować. To przecież tylko płytki, podłoga, fotele. A że czasu nie spędzali wiele, że nie interesował się jej pracą, krytykował drugi kierunek studiów, jakoś przełykała. I to, że w tej ciąży była sama. Raz był z nią u lekarza. Raz. Na usg połówkowym. Na innych nie, choć ciąża zagrożona.

Popołudnia i wieczory spędzała sama, bo piłka przecież. A było lato, więc treningi na powietrzu do zachodu słońca. Gdy zachorowała poważnie nie interesował się zbytnio. Przełykała, choć już nie tak łatwo. Chciała odejść, ale jak? Kredyt wzięty, dziecko w drodze. Bolało coraz bardziej – gdy zamiast być z nią i dzieckiem wybierał piłkę. Gdy chciała wychodzić do ludzi, bo będąc ciągle, potrzebowała z nimi kontaktu. Gdy jej rodzicom nie pozwalał zbliżać się do dziecka, bo je źle trzymają, za głośno mówią. Gdy swoim obcesowym zachowaniem spowodował, że nie czuli się komfortowo, że woleli by ona ich odwiedzała.

Była bierna? Nie. Rozmawiała z teściową, która problemu nie widziała. Uwagi przyjęła za atak. I atakowała równie wściekle.

Rozwodu się bała. W przedszkolu zarabiała grosze, nowe osiedle, nikogo nie znała Była sama. Tkwiła więc mając nadzieję, że się opamięta. Miłosz. Albo ona. Miesiące mijają. Nic się nie zmienia. On robi, co chce. Gdy ona też chce, okazuje się, że tak dobre matki nie robią.

Jest obrażony, gdy ona idzie na kurs i Miłosz raz w tygodniu ma z zostać z dzieckiem.
Gdy Milena chce iść na rodzinny spacer. On nie. Przecież jest zmęczony. Ona idzie sama.
Gdy Milena chce iść na podyplomówkę. On niechętnie się zgadza. Jak to, co drugi weekend ma jej nie być w domu? Całe dnie sam i on ma ogarnąć życie? Przecież dzieckiem się zajmuje. Na nic innego czasu nie ma.

Miłosz zarabia więcej. To on decyduje o poważnych wydatkach. Przychodzi do domu z telewizorem. Z tabletem. Nie rozumie Mileny, gdy ta ma żal, że nie skonsultował. Że może by inaczej wydać te pieniądze. No przecież on chce dobrze. To dla nich przecież. Czego się czepia ta Milena?

A ona czuje, jakby była w wodzie. I ta woda sięga jej już do ust. Że ma już dość. Albo się utopi, albo resztkami sił odbije od dna i wypłynie. Sama.

Wakacje wybiera on. Bo za nie płaci. Gdy jednego roku ona bierze pożyczkę, bo jest tak dumna, że też chce zapłacić, decyzję o kierunku podejmują wspólnie.
Żłobek, przedszkole, szkołę dla dziecka ogarnia Milena. Ani razu nie słyszy, że to fajnie. W pracy robi projekty. Tu też nie słyszy wsparcia, tylko że niepotrzebnie się zaharowuje. Naokoło wszyscy uważają, że fajna z niej dziewczyna. On nie. Zapytany mówi, że to oczywiste, że jest fajna. A Milena potrzebuje tak bardzo jego ciepłego słowa. I seksu nie zawsze szybkiego, gdzie dochodzi on, a ona jest daleko w lesie. Głupio jej. Chyba z nią coś nie tak.  Dlatego się nie czepia.

I tak mijają dni. Co robić z egoistą, który widzi swoje potrzeby tylko? Milena teoretycznie wie. Kopnąć w zad, jeśli nie zwraca uwagi na to, co ona mu mówi. A komunikuje to jasno. Nie jest typem kobiety „sam się domyśl”.

Bierze rozbieg. Od kilku lat. Jeśli się odważy, to kop będzie bolesny i mocny. A ona w odpowiedzi i tak usłyszy: „czego się czepiasz”. Wtedy będzie mieć siłę, by powiedzieć: „ nie czepiam się”.

„Odczepiam !!!”.


autorka: Poli-Ann

 


Zobacz także

Fot. iStock/stock_colors

To nie tylko stres lub gorączka. Pot wiele mówi o twoim zdrowiu

5 wskazówek dla tych, których partnerzy cierpią na depresję

5 wskazówek dla tych, których partnerzy cierpią na depresję

Ft. iStock / gilaxia

Doganiamy mężczyzn, nie zawsze z dobrym skutkiem. Kobiety piją coraz więcej