3-latek bez rąk i nóg opiekuje się młodszym bratem. Wideo, które uczy pokory

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 września 2017
Fot. Screen z Instagrama / Katie Whiddon
Fot. Screen z Instagrama / Katie Whiddon
 

Niepełnosprawność z reguły jest problemem głównie dla nas, dorosłych. To my widzimy w niej trudności, przeszkody, cierpienie i niesprawiedliwość. Dzieci biorą życie takim, jakie je zastały. Przykładem dla nas wszystkich powinien być 3-letni Camden, który świetnie sobie radzi z przeciwnościami losu. Wideo z jego udziałem wzrusza internautów do łez.

Katie Whiddon jest matką trójki dzieci i aktywną użytkowniczką social media. Prowadzi też blog, na którym pokazuje, jak wygląda życie osoby niepełnosprawnej. Jej 3-letni syn cierpi na rzadką chorobę, w wyniku której jego kończy w pełni się nie wykształciły. Jak zapewnia matka, chłopiec doskonale radzi sobie w codziennym życiu – potrafi sam jeść, umyć zęby, wspinać się po schodach, a nawet… wycierać nos. Co więcej, uwielbia opiekować się swoim młodszym rodzeństwem.

Matka chłopca opublikowała właśnie w sieci film, na którym chłopiec uspokaja młodszego braciszka i wkłada mu do ust smoczek. Widać, że Camden doskonale radzi sobie w roli starszego brata. Miłość między rodzeństwem jest piękna i bezgraniczna. Matka chłopca na pewno jest dumna.

Zarówno blog, jak i kanał na YouTube cieszą się ogromną popularnością wśród internautów z całego światom. Rodzinom, które zmagają się z niepełnosprawnością, materiały i wpisy Katie dodają otuchy. Pozostałych natomiast uczą pokory i pozytywnego nastawienia do życia. Czym są powiem nasze codzienne troski, wobec wyzwań, jakie każdego dnia podejmuje ten mały chłopiec?

 


Podważanie autorytetu i porównywanie talentów. Na co nie wolno pozwolić dziadkom?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
12 września 2017
Fot. iStock/supersizer
Fot. iStock/supersizer
 

Dziakowie, zaraz po rodzicach, są najważniejszymi osobami w życiu dziecka. Choć mówi się, że do ich zadań należy głównie rozpieszczanie, pewne zachowania i słowa mogą negatywnie wpłynąć nie tylko na rozwój dziecka, ale także na jego relacje z opiekunami, zdrowie czy poczucie własnej wartości. Bywają sytuacje, w których dziadkowie nie potrafią lub nie chcą się odnaleźć. Istnieje bardzo cienka granica, między troską i opieką, a podważaniem autorytetu rodzica czy manipulacją.

Pamiętam weekendy u mojej babci, która dogadzała mi jak tylko mogła – robiła pierogi i faworki. Zawsze znalazła w szafce jakieś słodycze i nigdy nie odmówiła, gdy poprosiłam o przeczytanie bajki. Pamiętam też dziadka, który opowiadał bardzo interesujące historie i brał mnie na barana, żebym zobaczyła gniazdo ptaków na świerku. Wystarczy zamknąć oczy, by powróciły obrazy, które utkwiły w głowie małej dziewczynki.

Dziś, jako dorosła kobieta, a w dodatku matka, nieco inaczej patrzę na instytucję dziadków. To nie tylko inna perspektywa, ale i inne czasy. To, co pamiętam, porównuję z portretem dzisiejszych dziadków i babć. Zainspirowana artykułem, jaki ostatnio przeczytałam na łamach portalu Pop Sugar, postanowiłam wraz z zaprzyjaźnionymi mamami stworzyć listę rzeczy, których dziadkowie nigdy nie powinni robić.

„Janina to najpiękniejsze imię”

Pierwszy wnuk, podobnie jak i dla rodziców pierwsze dziecko, jest oczkiem w głowie. Dziadkowie na ogół chcą uczestniczyć we wszystkich wydarzenia. Pierwszym momentem, gdy w rodzinie następuje zgrzyt, jest debata nad imieniem na dziecka. Wybór rodziców najczęściej jest krytykowany („takie nowoczesne?”, „a jak to się będzie odmieniać?”), natychmiast jednak pojawia się podpowiedź („Janina po prababci. Ona by się tak ucieszyła. Szkoda, że tego nie dożyła”). Wybór imienia dla dziecka jest bardzo osobistą sprawą i dziadkowie nigdy nie powinni podważać decyzji rodziców. Nawet wtedy, gdy ich wybór kompletnie im się nie podoba. – Moi rodzice wciąż opowiadają Jagodzie, że miała być Barbarą, ale mamusia się nie zgodziła i teraz musi nosić takie brzydkie imię – opowiada Ela, mama 11-latki.

„No chyba po moich kluseczkach nic jej się nie stanie”

Być może kiedyś niewiele mówiło się o alergiach pokarmowych. Nie usprawiedliwia to jednak niektórych poczynań dziadków. – Moja teściowa nie rozumiała, że Ala nie toleruje glutenu. Nawet nie próbowała zrozumieć, na czym polega ta choroba. Dla niej gluten oznaczał jakiś chemiczny dodatek, którego pełno w produktach ze sklepu. I zawsze przemycała za moimi plecami domowe drożdżówki, kopytka i pierożki” – opowiada Monika, mama 7-letniej Ali. Praktyki babci nie spowodowały u dziewczynki poważnych problemów ze zdrowiem. Zapewne dlatego, że Monika pozwalała jej się z nimi spotykać jedynie od święta. Co również nie było się bez echa w rodzinie. Dziadkowie muszą wiedzieć, że nie wolno ignorować ustalonych zasad diety. I nie chodzi tylko o zalecenia lekarskie.

„Naprawdę ci nie pozwala? U mnie możesz”

Pod żadnych pozorem nie wolno dziadkom podważać autorytetu rodziców. I nie ma znaczenia czy chodzi o metody wychowawcze, wieczorne mycie zębów, oglądanie telewizji do późna czy malowanie paznokci. Jeżeli podczas nocowania u dziadków obowiązują nieco mniej rygorystyczne zasady, a pobyt ten nie kończy się później rozregulowaniem całego rytmu, nie ma w tym raczej nic złego. – Kiedyś usłyszałam przy Krzysiu, że nie powinnam odmawiać mu tego trzeciego ciastka. Że ona troje dzieci wychowała i wie co mówi. Że dziecko potrafi ocenić, ile może zjeść i jak mu się zrobi niedobrze, to samo przestanie – wspomina Ewa. Jasne, subtelnego naginania zasad się nie uniknie. Ale czym innym jest „och, no dobrze, masz jeszcze jedno, ale mama nie będzie zadowolona”, a czym innym podważanie autorytetu matki przy dziecku.

„Zobacz, co ci kupiliśmy”

Wszystkie większe prezenty powinny być konsultowane z rodzicami. Oczywiście, że dziecko ucieszy się z nowego roweru, komputera czy wykupionego karnetu na basen, jednak takie atrakcje powinny być uzgadniane z rodzicami. Szczególnie, gdy są ofiarowywane bez okazji. Być może rodzice nie akceptują drogich prezentów, wręczanych bez powodu? A może sami odkładają na coś pieniądze i chcą zrobić niespodziankę. – Szczytem wszystkiego był pies. Tak, moi teściowie kupili Antkowi na święta psa. Nie zapytali nas o zdanie, nawet nie wspomnieli nic o takim pomyśle – wspomina Kaśka. Można sobie tylko wyobrazić tę scenkę. Oczywiście pies został, bo nie potrafiła odebrać go z rąk uradowanego dziecka. Świąteczna aura jednak szybko się rozmyła. – Zrobiłam teściowej piekielną awanturę w kuchni. Potem przez wiele miesięcy się do nich nie odzywałam.

„Twój siostra ma takie świetne oceny, a ty byś tylko grał w piłkę”

To nie tylko domena dziadków. Rodzice też bardzo często porównują rodzeństwo. Szczególnie, gdy różnice są wyjątkowo widoczne. I nie chodzi tu tylko o talenty i zainteresowania. – Moi rodzice wciąż mówią Jaśkowi, że jest krnąbrny i nieposłuszny, że mógłby brać przykład z siostry, która zawsze jest grzeczna i nie odzywa się niepytana. Doprowadza mnie to do szału – mówi Beata. To, że w żyłach jej dzieci płynie ta sama krew, nie oznacza wcale, że muszą być takie same. To dwie odrębne istoty, z innymi charakterami, temperamentami i talentami. Porównywanie jest krzywdzące dla obu stron – jedno dziecko czuje się gorsze, podczas gdy drugie – lepsze.

„To nie są normalni ludzie. Wiem, co mówię”

-Mój teść nie znosi gejów. Ale nie tylko. On chyba w ogóle nie znosi współczesnego świata. Krytykuje programy, które lecą w telewizji, wyśmiewa tańczących czy śpiewających mężczyzn i nie przebiera w słowach, gdy widzi osobę wytatuowaną od stóp do głów, szczególnie kobietę. Moje dzieci często były świadkami takich napadów złości, gdy z dziadka uchodził cały jad – wylicza Iza. Dziecko jest ciekawe świata, nie powinniśmy pozwolić, by ktoś wpajał mu własne uprzedzenia czy popularne stereotypy. To samo dotyczy religii czy polityki. Informujmy o świecie, ale nie indoktrynujmy.

„A tatuś z kimś mieszka?”

Jeśli dziadkowie nie podejrzewają, że domu dzieje się coś niepokojącego, nie powinni wypytywać dziecka o panujące relacje. To niestety bardzo często zdarza się w przypadku rozbitych rodzin, gdy pojawia się ciekawość, jak ułożyła sobie życie matka lub ojciec. Ale nie zawsze. Czasem wypytywanie wiąże się z manipulacją, negatywnym nastawianiem dziecka w stosunku do drugiego rodzica („tata mamy nigdy nie kochał, zawsze jej to mówiliśmy z babcią”) lub drugich dziadków („a wolisz spędzać czas z nami czy z tamtymi dziadkami?”). Szczególnie, gdy w obrębie rodziny toczy się konflikt. Dziecko w takiej sytuacji może czuć się bardzo zakłopotane. Może też zamknąć się w sobie.

A ty, co dopiszesz do tej listy?


Każdy ma w zanadrzu coś, co go w szkole zaskoczy. Akcja „Rodzic wraca do szkoły”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 września 2017
Fot. iStock / fotostorm
Fot. iStock / fotostorm

Spędziłyśmy z przyjaciółką wieczór opowiadając sobie o tym, czy jest jeszcze coś, co w powrocie naszych dziecko do szkoły może nas zaskoczyć? Wydaje się nam, że już wszystko mamy, że tym razem na pewno o niczym nie zapomnieliśmy. Po czym czytamy w e-dzienniku, oczywiście o nieprzyzwoicie późnej porze, że nasza pociecha ma się zjawić jutro w szkole z papierem odblaskowym?!? WTF? Papier odblaskowy, tego wcześniej nie grali, ba my nawet nie słyszeliśmy o taki cudzie, co to teraz okazuje się być niezbędny. Gdzie go znaleźć, kupić? Zwłaszcza, gdy lekcje już od rana? Jakby nie mogli użyć bibuły, której zapas w domu grzecznie czeka na swoją kolej.

Szkoła właściwie nabiera rozpędu, a do mnie już dość późną porą zdążył zadzwonić znajomy pytając: „Nie masz może takiego słoika z gumką, jak kiedyś były?”. No kurczę nie mam, poza tym wyjechałam i nijak nie pomogę. Oczywiście słoik jego córka potrzebowała na zajęcia do szkoły na kolejny dzień. Jemu się udało, dostał taki słoik do tego pełny ogórków kiszonych od sąsiada.

Ja nie raz późnym wieczorem szukałam chociażby fletu na muzykę czy dziwnych rzeczy na zajęcia plastyczne. Mam swoje sklepy, w których w życiu bym nie pomyślała, jakie skarby dla rodziców takich, jak ja się kryją. Rodziców, którzy nagle ni stąd ni zowąd słyszą: „Mamo, zapomniałem, potrzebuję na jutro…”.

Z perspektywy czasu oczywiście mnie to śmieszy i pełna podziwu jestem dla kreatywności rodzicielskiej. Ale, żeby nie zaskoczyły was w tym roku tego typu niespodzianki radzę:

  • kupić kilka zeszytów więcej, kiedy nagle przy odrabianiu lekcji okaże się, że to już ostatnia kartka i nie ma gdzie dokończyć zadania (kogo ta sytuacja nie zaskoczyła?)
  • zrobić solidną listę rzeczy potrzebnych do prac techniczno-plastycznych i z nią udać się do sklepu (pamiętajcie o plastelinie, farbach, wycinankach, kleju, jakimś małym pudełku brokatu, guzikach i kawałku materiału – może się okazać niezbędny)
  • zaopatrzyć się w długopisy, które schowacie gdzieś na dnie szuflady, długopisy ktoś w szkole zjada, na bank i często ich brakuje)
  • biała koszulka i granatowe spodenki – to coś, co nie w każdej szkole jest wymagane na lekcjach wuefu, ale… często jednak jest. Więc nim padnie hasło: biała koszulka – lepiej już mieć ją w domu przed tym, nim rodzice rzucą się na wszystkie sklepy wykupując cały zapas białych koszulek
  • buty – mi przytrafiło się nie raz: „Mami, ale te buty są mi już ciasne”. Oczywiście, kiedy to słyszę? Gdy jutro wuef albo buty na zmianę trzeba przynieść. Dlaczego dzieci zawsze na ostatnią chwilę odkrywają, że coś jest na nie małe?
  • bielizna i ubrania – kto nie robi przeglądu ubrań po lecie ten… frajer. Odkładamy to zawsze, bo jeszcze ciepło, bo jeszcze chwilę, a potem ze zgrozą odkrywamy za krótkie spodnie, ciasne koszulki i przetarte skarpetki (tu od razu polecamy, bo okazują się być niezawodne skarpetki dla dzieci firmy WOLA – kilka par w domu, a w głowie święty spokój). Warto zajrzeć szybciej do szaf swoich dzieci i sprawdzić na zapas, czego może im w tym roku szkolnym brakować.

A wy? Czym was zaskakiwały dzieci i ich szkolne, najczęściej wieczorne, potrzeby?

Akcja „Rodzic wraca do szkoły”

Zadanie konkursowe

Dwa razy w tygodniu będziemy publikować wpis dotyczący naszej akcji, w którym chcemy was zachęcić do przyjrzenia się sobie, dziecku, samej też szkole z początkiem roku szkolnego, tak, aby może ten rok przejść mniej boleśnie, z minimalnym stresem? Kolejne zadanie to: napisz w komentarzu pod tym wpisem, teraz z perspektywy czasu pewnie na wesoło, co najbardziej dziwnego wasze dziecko miało przynieść do szkoły na zajęcia i jak z tego wybrnęłaś?

Wśród najbardziej aktywnych uczestników naszej akcji, wybierzemy laureatów, na których czekają nagrody.

Dodatkowo na każdego uczestnika naszej akcji czeka niespodzianka!

Dzięki uprzejmości Foot Medica, każdy kto weźmie udział w naszej zabawie i pobierze kod promocyjny, będzie mógł skorzystać z rabatu na badanie stóp dziecka/dzieci w 1 z warszawskich placówek FootMedica (ul. Ogrodowa 58 albo Wiertnicza 124). Ponadto dla mam, które skorzystają z badania stóp swoich pociech, czeka bezpłatna konsultacja podologiczna.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

KUPON RABATOWY MOŻECIE POBRAĆ TUTAJ (KLIK). Promocja obowiązuje do 7 października br..

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nagrody:

3 x voucher na zakupy w sklepie vox.pl o wartości 450 zł (każdy!)

Banner-Voucher-VOX-ohme

3 x zestaw składający się z  LAMPY WISZĄCEJ BULB i LAMPY KOMODOWEJ CORALL W KOLORZE BIAŁYM

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


logo wola

3 x voucher na zakupy w sklepie wola.pl o wartości 100 zł (każdy)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Be active colour od Woli

Aktywnie, sportowo i … modnie – oto najlepszy przepis na udany rodzinny wyjazd czy krótki wypad za miasto. Gdy już zdecydujemy o miejscu podróży warto skompletować wygodny strój. Pamiętajmy, by zwrócić uwagę także na kolory naszego ubrania. To, że barwy potrafią zmienić nasz nastrój widać zwłaszcza wiosną, gdy świat rozkwita żywymi kolorami, a my czujemy przypływ sił witalnych. Właśnie dlatego firma Wola, znana z produkcji skarpet dla całej rodzinny, przygotowała serię „Be Active” i „Be Active Colour” w najmodniejszych odcieniach sezonu. Gładkie czy wzorzyste, ale zawsze kolorowe skarpetki to ważny element garderoby miłośnika aktywnego odpoczynku. Wybierane przez kolejne pokolenia kobiet – dla siebie i dla całej rodziny, są gwarancją najlepszej jakości i niezbędnego podczas podróży komfortu.


Familiowo_Logo_new

2 x zestaw PLANER DLA UCZNIA – MAGNETIC (ZESTAW)

2 x zestaw – PLANER TYGODNIOWY I MIESIĘCZNY – PLANER DUO MAGNETIC

2 x zestaw – PLANER DWUTYGODNIOWY – PLANER DWA TYGODNIE MAGNETIC

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja trwa od 31.08.2017 do 30.09.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 15.10.2017 roku

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Zobacz także

Fot. iStock / svetikd

Życie po karierze sportowej

O czym zapomnieć nie można wychodząc biegać

Niezbędnik biegacza, czyli o czym zapomnieć nie można wychodząc biegać

Fot. iStock / izusek

Laser skuteczny na chrapanie? Są dowody