10 nie zawsze oczywistych objawów zaburzeń hormonalnych

Redakcja
Redakcja
8 sierpnia 2017
Fot. iStock / ljubaphoto
Fot. iStock / ljubaphoto
 

Zaburzenia hormonalne u kobiet najczęściej kojarzone są ze zmianami w wyglądzie, takimi jak problemy z przetłuszczającą się cerą czy wypadającymi włosami. To oczywiście niejedyne możliwe objawy zaburzenia gospodarki hormonalnej w organizmie.

Hormony są produkowane w gruczołach dokrewnych, z których przenikają do krwi. One pobudzają organizm do intensywnej pracy i jeśli nic nie zakłóca wydzielania hormonów, organizm działa tak jak trzeba. A jeśli pojawia się nadmiar lub niedobór, zaczynają się problemy ze zdrowiem.

Zachwianie równowagi w organizmie może objawić się pojedynczymi sygnałami lub kilkoma na raz. W takim przypadku najlepszą radą będzie wizyta u lekarza endokrynologa, który zajmuje się chorobami gruczołów dokrewnych (wydzielających hormony) oraz zaburzeniami hormonalnymi.

10 sygnałów świadczących o tym, że masz problem z gospodarką hormonalną

1. Złe samopoczucie, lęki

Obniżenie nastroju czy nawet stany depresyjne nie zawsze łączone są z zaburzeniami hormonalnymi. Bardzo często kobiety diagnozowane pod kątem choroby Hashimoto, która wynika z zaburzeń tarczycy, skarżą się na obniżenie nastroju i są narażone na zwiększoną podatność zachorowania na depresję. To, w jaki sposób kobiecy organizm powiązany jest z hormonami, można zauważyć szczególnie w trakcie napięcia przedmiesiączkowego, które wielu kobietom daje się we znaki co miesiąc.

2. Brak sił i zmęczenie

Jeśli mimo długiego snu nie czujesz się rano wyspana i nie masz sił rozpocząć nowy dzień, w dodatku nie dopisuje ci humor, możesz cierpieć z powodu zaburzeń gospodarki hormonalnej. Najczęstszą przyczyną problemów w tym przypadku, jest zbyt wysoki poziom prolaktyny, która w nadmiarze poza czasem miesiączki, powoduje gorsze samopoczucie i spadek sił witalnych. Jeśli pojawiają się przy tym bóle głowy, fatalne samopoczucie i problem z nieregularnymi miesiączkami, możesz podejrzewać ten problem.

3. Wzmożone pragnienie

Wzmożone pragnienie jest bardzo niepokojącym sygnałem, który pojawia się przy problemach z poziomem insuliny. Może być to objaw początku cukrzycy. Zbyt duża ilość cukru we krwi sprawia, że nie jest on magazynowany w komórkach, za to pozostaje we krwi i powoduje różne zaburzenia metaboliczne, w tym wzmożone pragnienie i co za tym idzie częstsze parcie na pęcherz, gorsze samopoczucie, potliwość i senność.

4. Nadmierne owłosienie

Jeśli zauważyłaś u siebie włoski pojawiające się tam gdzie ich być nie powinno, na przykład nad górną wargą lub też silniejsze i ciemniejsze owłosienie na nogach, niż miało to miejsce do tej pory, powinnaś zbadać poziom hormonów. Bardzo często nadmierne owłosienie pojawia się przy problemach z funkcjonowaniem jajników (m.in. w zespole policystycznych jajników, guzach i torbielach jajników). Często towarzyszy jemu również z tłusta skórą twarzy i głowy oraz problemami z trądzikiem. Nadmierne owłosienie może pojawić się również przy niedoczynności tarczycy,  nadczynności i guzach nadnerczy oraz przysadki mózgowej (i związanym z tym nadmiernym wytwarzaniu kolejnego hormonu – prolaktyny), przy oporności komórek na insulinę – u chorych na cukrzycę i otyłych.

5. Problemy z cerą

Zaburzenie gospodarki hormonalnej negatywnie odbija się na wyglądzie skóry twarzy. Mogą pojawiać się nie tylko wypryski, zaskórniki i przetłuszczona cera, ale także wysuszona, zaczerwieniona skóra z tendencją do łuszczenia się, co na pierwszy rzut oka wygląda jak alergia. Problemy może powodować m.in. nadczynność tarczycy.

6. Zaparcia lub biegunki

Jeśli dotyczy cię jeden z tych problemów, możesz mieć problem z tarczycą. Hormony produkowane przez nią- tyroksyna i trójjodotyronina, to hormony, które wpływają na aktywność układu trawiennego i wydalniczego. Przy ich zaburzeniu będziesz cierpieć na zaparcia lub biegunki.

7. Podwyższone ciśnienie i objawy ze strony serca

Zaburzenia równowagi hormonalnej wpływają na funkcjonowanie najważniejszych organów, takich jak serce. Wtedy pojawiają się: szybsze bicie serca, częstoskurcz, uderzenia gorąca i zbyt wysokie ciśnienie krwi. Może być to związane z przekwitaniem u kobiet lub problemami z tarczycą lub zaburzeniami czynności nadnerczy.

8. Wypadanie włosów

To objaw, który często niepokoi kobiety i od razu zwraca uwagę. Przyczyn wypadania włosów może być wiele, zarówno naturalne wypadanie po porodzie, jak i na skutek stresu, chorób skóry głowy czy też genetyki. Zaburzenia gospodarki hormonalnej również wpływają na problem na silenie problemu wypadania włosów. Ponadto niedobory hormonów mogą wpływać na opóźnienie prawidłowego odrostów włosów. Jeśli włosy wypadają dłużej, niż 3 miesiące, warto udać się do dermatologa.

9. Problemy z wagą

Jeśli przybywa ci kilogramów, których nie jesteś w stanie się pozbyć, warto przyjrzeć się tarczycy. Niedoczynność tego organu powoduje tycie, a nadczynność przyspieszenie metabolizmu i spadek wagi. Problem tycia może wynikać z Hashimoto, szczególnie jeśli idzie w parze zaburzeniami cyklu miesięcznego oraz nadmiernym owłosieniem i problemem z trądzikiem.

10. Nawracająca grzybica pochwy

Hormony mogą wpływać na stan bakterii bytujących w pochwie i zwiększać jej kwasowość. Bardzo często osoby z cukrzycą cierpią na nawracające grzybice, a także zapalenie pęcherza. Wynika to z nadmiaru cukru we krwi i jego obecności w wydzielinie z pochwy i w moczu. Ponadto środowisko ciemne, wilgotne i kwasowe, sprzyja pojawianiu się problemów intymnych i ich uporczywemu nawracaniu.

źródło: www.hellozdrowie.plpolki.pl


7 kg w 7 dni. To możliwe dzięki tej diecie

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
8 sierpnia 2017
Fot. iStock / Kazzakova
Fot. iStock / Kazzakova
 

Była już dieta 5:2, ciesząca się dużą popularnością Dukana oraz Śpiącej Królewny. Teraz nadszedł czas na dietę General Motors, dzięki której w siedem dni możesz stracić 7 kg. Miliony osób na całym świecie dzielą się korzyściami wynikającymi z jej stosowania. Brzmi zbyt dobrze, żeby było prawdziwe?

UWAGA! Jak to bywa w przypadku rygorystycznych diet, eksperci biją na alarm. To prawda, że zrzucisz trochę na wadze, ale nie unikniesz szkodliwych efektów, jakie zajdą w twoim organizmie. Pamiętaj o tym, że przeprowadzasz ją na własne ryzyko.

Fot. iStock/GlobalStock

Fot. iStock/GlobalStock

Na czym polega?

Dieta polega na tym, że każdego dnia spożywasz różne grupy żywnościowe. Ważne przy tym jest, żeby wypijać odpowiednią ilość wody – minimum to 8 szklanek dziennie.

Jak wygląda siedmiodniowy plan?

1 dzień

To najłatwiejszy do przejścia dzień, bo praktycznie wcale nie odczuwasz głodu. Twoje posiłki to owoce zawierające jak najwięcej wody np. melon. Unikaj bananów aż do 4. dnia!

2 dzień

Dzień warzywny. Możesz jeść wszystkie bez ograniczeń. Mogą być surowe, gotowane, przyrządzone na parze. Na I lub II śniadanie możesz zjeść ziemniaki.

3 dzień

W tym dniu łączysz owoce z warzywami. Nie ma żadnych limitów – możesz jeść je bez ograniczeń. Nadal unikaj bananów.

4 dzień

To dzień, w którym królują banany i mleko. Powinnaś zjeść 8-10 owoców oraz wypić 3-4 szklanki mleka. Możesz przygotować pyszny koktajl – wystarczy, że zblendujesz składniki ze sobą.

5 dzień

Na obiad zjedz szklankę ryżu i 5 dużych pomidorów. Mogą być surowe, ugotowane bądź zblendowane. W tym dniu ważne jest, abyś wypiła min. 15 szklanek wody.

6 dzień

Kolejny dzień, w którym możesz jeść warzywa bez limitu. Dodatkowo zjedz na obiad szklankę ryżu.

7 dzień

Możesz jeść dowolną ilość warzyw oraz pić soki warzywne. Do tego powinnaś zjeść szklankę ryżu. To także dzień, w którym możesz ocenić efekt diety poprzez sprawdzenie swojej wagi.

Aktywność

Biorąc pod uwagę minimalną zawartość kalorii w diecie, nie zaleca się uprawiania sportów. Jedynie można chodzić na spokojne spacery lub na jogę.

Wady

Dietetycy nie są zachwyceni tą dietą. Co prawda, wiele osób pozbyło się kilku kilogramów (najczęściej 4-7 kg), czym chętnie się chwalą. Ale nie pozbyli się tłuszczyku, bo podczas tych siedmiu dni traci się jedynie wodę i mięśnie.

Inni uważają, że ciężko jest na niej wytrzymać i nie złamać jej zasad. A to prowadzi do poczucia winy i wstydu, przez co podejmujesz decyzję o rozpoczęciu kolejnej szkodliwej diety. I w ten sposób wpadasz w błędne koło.

Dlatego specjaliści radzą, aby nie stosować żadnych cudownych diet, tylko by wprowadzić zdrowe zmiany w sposobie żywienia.

Źródło: independent


Powakacyjne przygnębienie? Nie daj mu się! Niech nie zabija twoich dobrych urlopowych wspomnień

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 sierpnia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Znajoma wróciła z urlopu: „I jak?” – pytam. „A daj spokój, pierwsze dwa dni resetowałam głowę od pracy, a ostatnie cztery już mnie ściskało w żołądku na samą myśl o powrocie”. Niefajnie. Przecież tyle czekamy na to wolne, na detoks od pracy, od ludzi z pracy, obowiązków i codzienności. Tymczasem sama końcówka urlopu staje się dla nas stresem. Przez naukowców zostało to nawet nazwane powakacyjnym przygnębieniem.

Wiecie, co jest najlepsze w wakacjach? Ich planowanie. Nic nie sprawia nam tyle radości i frajdy, jak ustalanie, gdzie pojedziemy, co zobaczymy. Jak wybieranie hotelu, pola namiotowego, ustalanie trasy, atrakcji. Tak naprawdę to właśnie na etapie planowanie towarzyszy nam największa euforia. Sama realizacja wakacyjnych planów nie dostarcza nam już tak dużo radości, jakby się mogło wydawać. Dlaczego? Bo jesteśmy spięci, bo nie potrafimy odciąć głowy od pracy, od problemów, z którymi na co dzień się borykamy.

Ja sama nauczyłam się, że na wakacjach wyłączam telefon, odcinam się od internetu, bo wiem, że inaczej nie ma szans na odpoczynek. Dziewczyny z redakcji wiedzą, że jak by się waliło i paliło, to mają wysłać SMS-a, kocham je za to, że nigdy takiego SMS-a nie dostałam, co pozwala mi kompletnie odciąć się od tego, co zostawiam wyjeżdżając na urlop i pozwala chłonąć nowe doświadczenia z pustą i głodną na takie doznania głową.

Ale planowanie wakacji i wyjazd na nie to jedno, pozostaje jeszcze niełatwy powrót. Znacie to? Zaciśnięty żołądek, niepokój, stres? Brrrr, to wszystko sprawia, że bardzo szybko zapominamy o dobrych urlopowych chwilach. Jak tego uniknąć, albo jak zminimalizować powakacyjne koszty?

Jest na to kilka sposobów naprawdę wartych wykorzystania.

Pielęgnuj wspomnienia

Ostatnio przyjaciółka spytała mnie: „A ty jeszcze pamiętasz, że byłaś na wakacjach?”. I o dziwo pamiętam, bo pielęgnuję w sobie wszystkie emocje, które towarzyszyły mi podczas wyjazdu. Poskładałam je i odłożyłam w kąciku tak, by nie zniknęły, bym jeszcze długo mogła czerpać z nich energię i wzruszać się na samo wspomnienie tych cudownych chwil.

Oglądaj zdjęcia

Nim wrócisz do pracy, zrób porządek w wakacyjnych zdjęciach. Usiądźcie wszyscy razem i wspominajcie, śmiejcie się, zastanawiajcie w jakim momencie zdjęcie zostało zrobione. To takie trochę przedłużenie wakacji, dobrego nastroju, namacalny dowód na to, że byłaś na wakacjach i że spędziłaś z najbliższymi ci osobami fantastycznych czas. A później w pracy – też zaglądaj do tych zdjęć.

Daj sobie czas

Warto przygotować się do powrotu do pracy. Nie wpadać w wir obowiązków z nierozpakowaną jeszcze w domu walizką. Ja zawsze planuję wakacje tak, żeby wrócić do domu, złapać oddech, uporządkować wszystko po naszym powrocie, złapać oddech i wrócić do pracy spokojniejszą.

Fot.  iStock

Fot. iStock

Nie zrobisz wszystkiego na raz

Jasne, że po powrocie do pracy czekają na nas setki nieprzeczytanych maili, dziesiątki spraw do załatwienia. Ale pamiętaj – nie zrobisz wszystkiego na raz i lepiej zdać sobie z tego sprawę niż wpadać w popłoch. Ustal plan działania, nawet jak na ten plan poświęcisz pół godziny, to jednak przemyślane działania odejmą ci stresu, a przecież o to chodzi.

Zaakceptuj pogorszenie się nastroju

Tak radzą naukowcy i z pewnością mają rację. No trudno się cieszyć na myśl, że z wakacji wracamy znowu do pracy, zwłaszcza, gdy jest to praca, której nie lubimy, która nie daje nam satysfakcji. Wakacje tego nie zmienią. Problemy w pracy same się nie rozwiążą. Gdy zaakceptujemy, że po wakacjach zamiast tryskać energią, dopada nas smutek i nostalgia, łatwiej będzie nam przejść przez powakacyjne przygnębienie.

Pomyśl o wolnym weekendzie

Co może nas wyrwać z przygnębienia? Oczywiście planowanie kolejnego wolnego czasu, może weekendu, przerwy świątecznej, ferii, a może kolejnych wakacji? Jedna z moich przyjaciółek mówi, że jedyne co ją trzyma w pracy przy życiu, to planowanie kolejnych wakacji. Zaczyna krótko po powrocie do pracy, rozpisuje kalendarz z wolnymi weekendami, przerwami świątecznymi. „Jak mam w perspektywie jakiś czas wolny, to jakoś lżej mi na duszy się robi” – śmieje się, a ja ją rozumiem.

Do tej listy dodałabym jeszcze jedno – często powakacyjne przygnębienie związane jest z samą pracą. Wsłuchaj się w siebie, pomyśl, dlaczego tak bardzo stresuje cię powrót po wakacjach? Czy twoja praca naprawdę warta jest tych nerwów. A może to impuls, by przez ten rok spróbować ją zmienić? Tak, by za rok wracać do miejsca, które jest dla ciebie przyjazne, gdzie wiadomo, że stres zawsze jakiś towarzyszy, ale nie psuje nam ostatnich dni wakacji?


Zobacz także

Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz

„Niech się pani zajmie swoim dzieckiem!” – nakrzyczała, gdy chciałam pomóc

Witamina D3 zwiększa wchłanianie wapnia i fosforu, wzmacnia kości i mięśnie.

Niektóre witaminy są bardziej kobiece. Czyli, o co tak naprawdę chodzi z witaminą D3 i K2

Fot. iStock/Mixmike

7 rzeczy, które dzieją się z twoim ciałem, gdy kładziesz się spać pijany