Kiedy żona odchodzi, zostawiajac mu dzieci, pisze do niej list, bo wiele zrozumiał…

Redakcja
Redakcja
18 lipca 2018
Fot. istock/DGLimages
 

Kiedy żona tego mężczyzny poczuła się niedoceniana przez swojego męża, uznała, że ​​ma dosyć kłótni. Po prostu zostawiła go samego z dziećmi nie mówiąc, czy w ogóle wróci. Zaledwie dwa dni później jej mąż napisał do niej list, w którym opisał to, co czuł. „Moje Kochanie”, zaczął….

„Dwie noce temu mieliśmy porządną kłótnię. Byłem wyczerpany, kiedy wróciłem z pracy do domu. Była godzina osiemnasta i wszystko o czym marzyłem to tylko położyć się i obejrzeć mecz. Nie mogłem już powstrzymać tego wszystkiego, co nastąpiło potem. Byłaś w złym humorze, wyczerpana długim dniem. Próbowałaś uśpić naszego najmłodszego syna, jego starsi bracia się bili się w swoim pokoju. A ja tylko podkręciłem dźwięk telewizora.

„Zabiłoby cię, gdybyś odgrywał bardziej aktywną rolę w wychowaniu swoich dzieci?” – spytałaś mnie, obniżając głośność telewizora. „Mógłbyś też pomóc w domu” – dodałaś. „Hej” – odpowiedziałam ci, broniąc się.  – „Cały dzień ciężko pracuję, żebyś mogła być tu z dziećmi w domu.” Wywiązała się z tego jakaś beznadziejna dyskusja.

Powiedziałem ci straszne rzeczy, których nigdy nie cofnę, a ty krzyczałaś, że masz wszystkiego dosyć. W końcu płacząc wybiegłaś z domu, zostawiając mnie samego z dziećmi.

Byłem zmuszony nakarmić je i i położyć je do łóżka sam. Kiedy nie wróciłaś następnego dnia, musiałem poprosić szefa o wolny dzień, żebym mógł zająć się dziećmi. Potem wszystko potoczyło się szybko. Przeżyłem ich płacze i napady złości. Biegałem za nimi cały dzień, nawet nie miałem kiedy wziąć prysznica. Podgrzewałem mleko, ubierałem dzieciaki i co chwila sprzątałem kuchnię. Wiem, co to znaczy, być zamkniętym z dziećmi przez cały dzień, bez możliwości porozmawiania z kimś dorosłym.

Nie mogłem na chwilę usiąść do stołu, żeby zjeść w spokoju posiłek. Czułem się tak wyczerpany fizycznie i emocjonalnie, że po prostu chciałem się położyć i spać co najmniej 20 godzin, ale kiedy tylko zasnąłem w nocy, musiałem natychmiast wstać, bo mały zapłakał.

Żyłem dwa dni i dwie noce tak, jak ty żyjesz codziennie. I myślę, że teraz to rozumiem. Rozumiem całe twoje wyczerpanie i zmęczenie. Uważam, że bycie matką to poświęcenie. Uważam, że jest to bardziej męczące niż korporacja i  podejmowanie finansowych decyzji.

Rozumiem, jak bardzo jesteś sfrustrowana, bo poświęciłaś swoją pracę i wolność finansową, aby móc być przy dzieciach. Rozumiem, jak niepewne jest to, że twoje bezpieczeństwo ekonomiczne zależy teraz od twojego partnera, a nie tylko od ciebie. Rozumiem, jak trudno jest nie móc spędzać czasu ze swoimi przyjaciółmi, pójść na trening lub po prostu dobrze przespać noc.

Rozumiem, że denerwujesz się, gdy moja matka krytykuje sposób, w jaki chcesz wychowywać nasze dzieci, ponieważ nikt na świecie nie wie lepiej niż ty, co jest dla nich dobre. Uważam, że bycie matką oznacza dźwiganie największych obciążeń społeczeństwa. Bycie osobą, której nikt nie docenia, nie wynagradza, ani nie pamięta.

Piszę do ciebie ten list nie tylko po to, by ci powiedzieć, że żałuję, że cię nie ma, ale także dlatego, żeby nie obudzić się jutro ze świadomością, że nie powiedziałem ci, że jesteś silna i że cię podziwiam.


 

Na podstawie: boredomtherapy.com


Kilka najbardziej charakterystycznych sygnałów, które świadczą, że twój partner cię kontroluje

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 lipca 2018
fot. iStock/ SvetaZi
 

Bardzo często przegapiamy moment, kiedy partner zaczyna nas osaczać i ograniczać. Jasne, że każdy lubi, gdy druga osoba wykazuje zainteresowanie naszym życiem, jest opiekuńcza, gdy jesteśmy zakochani jest to nawet niezwykle urocze. Powinniśmy jednak dostrzec różnicę między troską o nas a kontrolowaniem, które sygnalizuje niską samoocenę i brak poczucia bezpieczeństwa, staje się przyczyną zazdrości, przemocy i braku zaufania wobec ciebie.

Kilka najbardziej charakterystycznych sygnałów, które świadczą, że twój partner cię kontroluje

Nie uwzględnia twojej opinii

Twój partner zaprasza cię na kolację i chociaż robi ci tym samym niespodziankę, to jednak nigdy nie konsultuje z tobą wyboru miejsca czy nawet dań, które zamawia wcześniej. Podobnie jest z wyjściem do kina, teatru – zawsze on decyduje.

Czasami taka postawa może być wynikiem wychowania – on uważa, że mężczyzna musi opiekować się kobietą, także za nią decydując. Jeśli sprawia ci to dyskomfort, porozmawiaj o tym. Czasami rozmowa wystarczy, gorzej, gdy partner pozostaje przy szowinistycznych poglądach.

Kwestionuje, kiedy, z kim i gdzie się spotykasz

Wychodzisz z przyjaciółkami, a on dzwoni do ciebie co godzinę, wysyła SMS-y, o której po ciebie przyjechać. Czasami podjeżdża, żeby z ulicy sprawdzić, czy faktycznie jesteś tam, gdzie powiedziałaś.

I choć może wydawać ci się to nieszkodliwe, to jednak nie jest zdrowe zachowanie. Twój partner to pewna część twojego życia, a nie całość. Jasne, że mówisz mu, z kim spędzasz czas, ale to nie znaczy, że musisz wyjaśniać mu więcej niż chcesz.

Krytykuje cię

Nie jest to jednak krytyka, dzięki której możesz stać się lepszym człowiekiem. Mowa o tej destrukcyjnej, która jest charakterystyczna dla „kontrolfrików”. W ten sposób oni poprawiają swoje samopoczucie – krzywdząc ludzi ciebie. Na czym polega taka krytyka? Jeśli zauważysz komentarze, przez które źle się czujesz, które pomniejszają twój sukces, krytykują twój wygląd nieustannie – nie pozwól sobie na to. Postaw się, bo nawet nie zauważysz, kiedy zaczniesz wątpić w swoją wartość. Nikt na coś takiego nie zasłużył.

Nie ceni twojej prywatności

Kolejny sygnał, który powinien cię zaniepokoić, to nieustanna potrzeba sprawdzania twojego telefonu, komputera i czy prywatnych rzeczy, by sprawdzić czy nie kłamiesz

Znam przypadki, kiedy taki facet nie pozwalał swojej żonie zamknąć się w łazience! Mówił, że to z miłości, a w rzeczywistości sprawdzał, czy nie rozmawia z kimś za drzwiami przez telefon, nie wysyła wiadomości. Jedyne, co możesz zrobić, to postawić granice i odzyskać kontrolę nad swoim życiem.

Nie lubi twoich przyjaciół i rodziny

Jeśli twój partner jest typem kontrolującym, prędzej czy później (a raczej wcześniej) będzie chciał, żebyś poświęcała mu 100% swojej uwagi. Pamiętaj, że ludzie z silną tendencją do kontrolowania mają problem z samooceną, dlatego chcą, byś skupiał się na nich, by w kimś innym nie dostrzegał kogoś lepszego. Dlatego najpierw odcinają cię od twojego naturalnego otoczenia. Zaczyna się od drobnych negatywnych komentarzy na temat twoich przyjaciół i rodziny. Wykazują swoją niechęć i arogancję podczas spotkań, aż chcąc uniknąć konfliktów ograniczasz ten kontakt. Tymczasem rodzina i przyjaciele są niezbędni dla zdrowego, zrównoważonego życia. Wszyscy potrzebujemy tych relacji, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi.

Pewnie, możesz nie lubić niektórych osób z kręgu twojego partnera, a twój partner nie musi dogadać się ze wszystkimi twoimi przyjaciółmi, nie powinno to jednak doprowadzić do zerwanie z nimi kontaktu.

Zwróć uwagę na to, czy twój partner cię kontroluje. To może wiele o nim powiedzieć. A może jesteś w związku, w którym on już dawno przekroczył twoje granice. Zapamiętaj – to nie jest naturalne, masz prawo się temu przeciwstawić i odzyskać kontrolę nad własnym życiem.


7 problemów osób, które wychowywali rodzice chorzy na depresję

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 lipca 2018
Fot. iStock / OcusFocus

O depresji rodziców mówi się coraz więcej. Szacuje się, że ponad 20 procent matek cierpi na tę chorobę w pewnym okresie życia, często wtedy, gdy ich dzieci są jeszcze bardzo małe. Ojcowie również są narażeni na „wielki smutek”, szczególnie, gdy nie radzą sobie z jakiegoś powodu z nową rolą. Rodzice, którzy walczą z nieleczoną depresją, są mniej uważni, mniej skłonni  pomagać swoim dzieciom w odrabianiu zadań domowych, zapominają o wizytach u lekarza, nie czytają bajek na dobranoc. Krótko mówiąc, cierpi na tym jakość opieki nad dzieckiem,  a to ma negatywny wpływ na jego rozwój.

7 problemów osób, które wychowywali rodzice chorzy na depresję

1. Problemy z dyscypliną i samodyscypliną

Większość dzieci, które sprawiają poważne problemy wychowawcze, często doświadcza jakiejś dysfunkcji w domu. Jeśli sytuacja domowa nie zostanie opanowana lub dziecko nie przejdzie pod opiekę innego dorosłego, szansa, że problemy behawioralne i dyscyplinarne przeniosą się na dorosłość, wzrasta. Trudno nam się skupić, trudno zmobilozować, często reagujemy złością.

2. Trudności w kontaktach społecznych

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), dzieci wychowywane przez depresyjnych rodziców częściej doświadczają problemów społecznych, w tym zachowań destrukcyjnych i agresji, które trwają w dorosłym życiu.

3. Wycofanie i izolacja

Dziecko widząc, że rodzic cierpi, zaczyna odrywać się od środowiska zewnętrznego. Małe dzieci wymagają zewnętrznej stymulacji dla zdrowego rozwoju mózgu. Czasami ten względny brak zainteresowania światem zewnętrznym pogłębia się, gdy osiągają dojrzałość.

4. Lęk i depresja

Badania pokazują, że dzieci osób depresją są trzykrotnie bardziej narażone na depresję i lęk w dorosłym życiu niż dzieci rodziców zdrowych.

5. Słaba inteligencja emocjonalna

Słaba inteligencja emocjonalna dorosłych z depresyjnymi rodzicami prawdopodobnie wynika z jednej z dwóch rzeczy:

– nieczęstych interakcji z opiekunem,

– wycofania się z grupy rówieśniczej.

6. Perfekcjonizm

Jeśli w dzieciństwie widziałeś cierpienie swoich rodziców, dziś chcesz zrobić wszystko, by mieć jak najwięcej rzeczy pod kontrolą. W taki sposób właśnie wpadasz w pułapkę perfekcjonizmu.

7. Problemy zdrowotne

Według badania przeglądu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), istnieje wiele dowodów świadczących o związku między jakością opieki psychospołecznej – mierzonej uczuciem opiekuna, otwartością i ciepłem – a stanem odżywienia i rozwoju danej osoby.

Depresja często prowadzi do niedostatecznej opieki, która ostatecznie może negatywnie wpłynąć na zdrowie fizyczne danej osoby.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Zobacz także

50 sposobów, by uspokoić zdenerwowane dziecko – sprawdzone!

20 rzeczy, na które każdy zasługuje w swoim związku

5 cech prawdziwie intymnego związku. Każdy powinien je znaleźć u siebie

Ta podstępna miłość platoniczna. Kiedy „nic wielkiego” zaczyna być problemem