Zapadasz się jeszcze głębiej i powoli zaczynasz się cofać… Depresja przychodzi po cichu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 grudnia 2015
Depresja przychodzi po cichu
Fot. Screen z YouTube / CallMeKat
 

Spotkałam wczoraj kobietę, leczy się na depresję: „Szłam ulicą i płakałam…” opowiadała. I przypomniałam sobie ten film, który krąży po sieci od kilku dni.

Depresja zjawia się po cichu, na początku walczysz z drobnostkami. Ignorujesz je, traktujesz, jak kolejny ból głowy. Ot, kolejny zły dzień… Tylko tyle. I aż tyle. Tak dużo od siebie wymagamy. Tak wysoko stawiamy poprzeczkę. Bez nagród za drobne sukcesy.

Zakładasz maskę, by być takim, jakim inni chcą cię widzieć.

Depresja to codzienna walka, by nikt nie zauważył twojego przygnębienia. Bo ono jest słabością, a kto ma dzisiaj prawo do bycia słabym? Czai się, zabiera ci przestrzeń, jest cierpliwa, odbiera siły i energię, i wiarę w siebie.

Aż się zapadasz, odsuwasz od przyjaciół, rodziny. I wiesz, że już dłużej nie dasz rady… Wyjścia są dwa.

Obejrzyjcie. Przyjrzyjcie się sobie. Przyjrzyjcie się swoim bliskim. Depresja jest chorobą, masz prawo prosić o pomoc.

 


Gdzie dzisiaj jesteś kobieto? Kochasz? Wierzysz, że jeszcze wiele może się zmienić?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 grudnia 2015
Wiele może się zmienić?
Fot. iStock / ByeByeTokyo
 

W jakim miejscu jesteś? Myślisz: „W d**pie z nim, dam sobie radę, bez łaski”, a może: „No taki jest, już się nie zmieni”. Przymykasz oczy? Udajesz, że nie zauważasz? Nie masz siły z nim dłużej walczyć?

Patrzysz, jak siedzi na kanapie, ogląda mecz, może wiadomości – głośno (sam do siebie) komentuje informacje? Albo zapatrzony w monitor komputera? Biegają dzieci, jedno się przewróciło i płacze, on niewzruszony, nie widzi, nie słyszy. Warczysz: „Pomógłbyś”, on: „O co ci znowu chodzi?”.

No tak, bo o co ci może chodzić?

– o to, że on niczego z siebie nie daje

– o to, że nie pomaga zająć się dziećmi

– o to, że chce mieć spokój po całym dniu pracy

– o to, że nie widzi problemu w rzuconym ręczniku, zostawionych skarpetkach, brudnych naczyniach w zlewie

– o to, że zawsze powtarza: „Przestań się w końcu czepiać”

– o to, że jego najlepszą wymówką jest: „No przecież taki jestem, wiedziałaś o tym”.

Wiedziałaś? Czy chciałaś w nim widzieć tego księcia, o którym bajki opowiadała ci mama? Myślałaś: „Wszystkiego go nauczę. Pokażę, że można inaczej”. Kochałaś tak mocno, ta miłość to była twoja siła. W końcu kto robi aferę o zostawione w zlewie kubki? To stereotyp – te skarpetki, kapcie i piwo po pracy.

My będziemy inni…

Jesteśmy nowocześni, współcześni. Siłą naszego związku będzie partnerstwo, oparte na pełnym zrozumieniu potrzeb drugiego. Jak bardzo w to wierzyłaś. Jak uparcie powtarzałaś: „Kocham go takiego, jakim jest. Każdy ma swoje wady, ja też. On nie sprząta, a ja…” No właśnie, a ty? Czego nie robisz? On nie lubi odkurzać, więc ty polubiłaś. On nie cierpi zapachu środków do czyszczenia łazienki, więc ty szorujesz kibel. „Na pewno będzie cudownym ojcem. W końcu tyle w nim z dziecka”, obiecujesz sobie.

Tylko, że on nie wstaje w nocy, bo przecież musi iść wyspany do pracy. „Co ty, nie przeszkadza mi, że on śpi, w ciągu dnia mogę odespać, a on przecież w pracy” – tłumaczysz przyjaciółce. Tylko, jakoś czasu na odpoczynek brak, bo pranie, obiad, sprzątanie, spacer z dzieckiem. „Wykąpałbyś go”, nie wytrzymujesz w końcu. „Przecież ty to umiesz lepiej, ja się boję”, słyszysz w odpowiedzi. I kąpiesz, i wstajesz w nocy, i chodzisz sama na spacery, nawet w weekend, bo on musi odpocząć po tygodniu. Czasami bywa chory, jakaś grypa, czy zwykły kaszel, który jawi mu się jak śmiertelna choroba. Zyskujesz dodatkowe dziecko do opieki, a tak, zapomniałam: w końcu tyle w nim dziecka.

Rozmawiasz, tłumaczysz, mówisz, że tak nie można, że go potrzebujesz, że jest dla ciebie ważny, ale nie dasz tak rady dłużej. Z zachwytem patrzysz, kiedy po kolejne rozmowie myje podłogę, poprawiasz, gdy nie widzi. Czasami, kiedy z bezsilności płaczesz: „Ja tak nie mogę, robię wszystko, a ty? Ja też pracuję, nie chcę ci wyrzucać, ale rozejrzyj się, zajmij się chociaż dziećmi wieczorem”, on następnego dnia przyniesie ci kwiaty. Krzyknie na dzieci, żeby wieczornie się ogarnęły, ale bajkę i tak ty opowiadasz, bo przecież wiesz – on mózg ścisły, nie ma do tego głowy.

Zakupy, przedszkole, praca, on akurat stracił swoją. Skończyły się projekty. Nie spieszy mu się ze znalezieniem nowej. Patrzysz na niego z rosnącą niechęcią, czujesz, jak czasami śmierdzi, bo nawet umyć mu się nie chce. Wlewa w siebie kawę, piwo, zagryza chipsami, które mu kupiłaś. Kiedy dzwoni kolega z ofertą pracy, oddychasz z ulgą. Już ci się nie chce. Gadać, powtarzać. Rzygasz tym. Zbierasz skarpetki, podnosisz ręczniki myjesz naczynia, zasypiasz z dziećmi.

Czasami wpadasz w szał, kiedy kran cieknie kolejny dzień, a on nie reaguje na twoje: „Może coś byś z tym zrobił”. Robisz aferę o zapchany zlew, o okno, które się nie domyka, o zapowietrzony kaloryfer.

Zdarza się, że trzaskasz drzwiami, wychodzisz…

Ale wracasz zawsze, bo przecież dzieci. Trzeba im zrobić kolację. On nie reaguje na te powroty. Wie, że wrócisz, w końcu tyle razy wychodziłaś. Przestajesz liczyć. Nie mówisz już sobie: „To już ostatni raz, tym razem wytrwam, niech suk**syn zobaczy, jak to jest robić wszystko samemu”.

Każde jego: „Uspokój się”, „Nie masz większych problemów?”, „Przesadzasz” coraz bardziej wykrzywia lustro waszego życia. Przeglądasz się w nim czasami? Pretensje, żale, zmęczenie, smutek i jeszcze ta cholerna samotność. I jego cyniczne uwagi: „Tak, ty jesteś idealna, pieprzona perfekcjonistka, która wszystko zrobi najlepiej”. Zaciskasz zęby. Już nie płaczesz. Idziesz w kolejny dzień, automatycznie.

Gdzie dzisiaj jesteś kobieto? Kochasz?  Nie, nie wymagasz zbyt wiele. Tylko, żeby cię zauważał, pochylił się, zrobił wieczorem herbatę, wymasował stopy. Wierzysz, że jeszcze wiele może się zmienić, albo choć odrobinę. Naprawdę wierzysz?

A gdzie będziesz za pięć lat…?

Gdzie chcesz być?


Są rzeczy, które emanują kobiecością. Biżuteria w 5 odsłonach, której jeszcze nie znacie, ale pokochacie!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 grudnia 2015
Fot. Materiały prasowe

Kobiety kochają buty, torebki i… i oczywiście biżuterię. Ale – powiecie – nie wszystkie. Zgadza się – jedne marzą zgodnie ze słynnym stwierdzeniem „diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety”, inne – wolą coś znacznie bardziej delikatnego (aż chciałoby się powiedzieć bardziej kobiecego). jedno jest pewne, są takie rzeczy, które po prostu mają magię i urzekają – czasem prostotą,delikatnością, a czasem gustem i klasyką. Poznajcie taką biżuterię – Minty Dot… tu wszystko jest możliwe.

Rozmarzyłyście się? A to dopiero początek, przed wami biżuteria w 5 odsłonach, której jeszcze nie znacie, ale pokochacie!

naszyjnik skrzydla

Fot. Materiały prasowe

7 symboli 

To siedem naszych pragnień, zamkniętych w delikatnej, szlachetnej biżuterii…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Piękne i proste. Bardzo delikatne, dzięki czemu nie odwracają uwagi od tego co najważniejsze – pomysłu, projektu, szalenie precyzyjnego wykonania, ale przede wszystkim – kobiety. Znajdziecie tu naszyjniki, bransoletki, kolczyki i pierścionki – złote lub srebrne, bo każda z nas dobrze czuje się ogrzana w trochę innym blasku.

I co tu kryć – ta biżuteria jest po prostu urzekająca!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Buckler czerwona niteczka

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

naszyjnik kołeczko nitkaOchrona przed negatywną energią, nieżyczliwym spojrzeniem. Pomaga zatrzymać i chronić naszą dobrą energię.

A do tego jest wyjątkowo piękna. Nie myślcie, że znajdziecie tu oklepaną niteczkę z jakimś dodatkiem – zdecydowanie nie. Minty Dot –  naprawdę zachwyca i zaskakuje. Do wyboru również spora paleta wzorów i możliwości – złoto srebro i… zobaczcie ten piękny pierścionek z różowego złota… mmm 🙂

Zresztą zobaczcie same i noście na szczęście!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Natural Jesteś moją perełką!

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Subtelna i delikatna kolekcja srebrnej i złotej biżuterii z naturalną perłą dopełniona uroczym wyznaniem – Jesteś moją perełką!

I właśnie tutaj moje oczy robią się wielkie jak talary. Kocham perły! Są bardzo kobiece, delikatne, eleganckie – ale równie świetnie pasują do dżinsów. Do tego cudownie wręcz rozświetlają twarz, gdy założymy dyskretne kolczyki-perełki.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Perły to nie wszystko. W tej kolekcji znajdziecie piękne dary natury – czyli boskie kamienie. Wystarczy, że wybierzesz o czym marzysz – naszyjnik czy kolczyki? A potem, wskażesz swój wymarzony kamień.

wybierz kamien

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wyjątkowa „perełka” w tej kolekcji – to bardzo cenny i przykuwający uwagę CHRYZOPRAZ – w przepięknej złotej odsłonie. Soczyście miętowa i pogodna kropka ;).

Wszystkie kamienie używane do wykonania biżuterii są naturalne. To cudo ma średnice około 1 cm – kamień 7ct.

Koronki

Nowa kolekcja srebrnej i złotej biżuterii. Subtelna, polskie rękodzieło jubilerskie. Kunszt i pasja jubilera widoczne są w każdej ręcznie wyrzeźbionej koronce a czułość i dbałość o najdrobniejszy szczegół nadają biżuterii szlachetnego blasku.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Bardzo kobieca i nieco retro. Ażurowe wzory pozwalają na zastosowanie nieco większych form – nie tracąc przy tym na lekkości. Doskonałe. Ot, co.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

My Wish

Wyjątkowa banieczka pełna marzeń:) Pomyśl życzenie, zapisz, zrób rulonik, wybierz kolor sznureczka i zawiąż supełek. Wrzuć swoje życzenie do bańki My Wish, a my je zamkniemy.. noś .. i pamiętaj wszystko zależy od Ciebie:) nie przestawaj marzyć!

Jeśli ktoś chce znaleźć idealną definicję słowa „spersonalizowany” – powinien zacząć właśnie tutaj 🙂 Bo czy może być coś bardziej osobistego niż marzenia własnoręcznie spisane na kartce? Piękne i delikatne, na szczęście ta magia nie jest ulotna.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Święta tuz tuż, może najlepsza pora, żeby sprawić sobie „małą-wielką” przyjemność?


Artykuł powstał we współpracy z Minty dot

 


Zobacz także

13 sygnałów, że jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika. (I że to wciąż na ciebie mocno wpływa)

Podróż tysiąca mil, zaczyna się od pierwszego kroku. Życie po traumie – jak odbudować je na nowo, pozytywnie

„Nie wiem, zaraz oszaleję!”. Jak stawić czoło decyzjom i zrozumieć niezdecydowanego