Zaburzenia osobowości typu borderline. Możesz nie wiedzieć, że ktoś bliski ma problem

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
6 kwietnia 2018
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
Następny

Zazwyczaj ludzie mówili, że „ciągle ma PMS” albo żartowali, że „żyje na krawędzi”. I choć znamy się od lat i dostrzegałam pewne zachowania Aśki, zawsze zwalałam to na karb charakteru. Wiedziałam, że jest emocjonalna, wybuchowa, ale bardzo empatyczna i wrażliwa. Taki „chodzący wulkan”. Czasem niepewna siebie, czasem stająca w pierwszym rzędzie na barykadach. Zawsze się dogadywałyśmy, uzupełniałyśmy. Do tej pory nie widziałam powodu do zmartwień.

Do czasu aż ja sama wpakowałam się w związek, z którego nie mogłam się wygrzebać. Pomogła mi wówczas rozmowa z zaprzyjaźnioną psychoterapeutką. Otworzyła mi oczy nie tylko na samą siebie i swoje wnętrze, ale też na otoczenie. Wtedy spojrzałam na Aśkę inaczej. Nie bawiłam się w psychoterapeutę czy coacha, ale starałam się więcej z nią rozmawiać o emocjach. O tym, jak reaguje czy jak zachowuje się w pewnych sytuacjach i dlaczego do jasnej cholery znów wpakowała się w związek bez szans. Z facetem, przy którym ona chciała czuć się bardziej kobieco i bezpiecznie. A który miał dość jej „stabilnej niestabilności” i odszedł. Jak wszyscy przed nim.

Trafiłam w tym samym czasie na jakiś magazyn, w którym przedstawiono dane dotyczące osób z – nazwijmy go – syndromem „borderline”. Osobowość chwiejna emocjonalnie, bo tak dokładnie nazywa się ta choroba, dotyka prawie 2 proc. Amerykanów. Podejrzewam, że na polskim podwórku statystyki wcale nie są bardziej optymistyczne. Być może nie ma aktualnych badań? To jednak informacja dotyczyła osób zdiagnozowanych. Wg danych przedstawionych przez Narodowy Instytut Zdrowia (USA) borderline dotyczy prawie 10 proc. amerykańskiego społeczeństwa.

Zazwyczaj pod wpływem takich tekstów człowiek zastanawia się, tudzież zaczyna u siebie obserwować opisane zaburzenia. Ja jednak czytając artykuł miałam przed oczami Aśkę. I zapaliła mi się czerwona lampka. Dlaczego?

Brak pewności siebie tak charakterystyczny dla mojej przyjaciółki. Momentami. Wtedy, kiedy nie jest na fali ekscytacji jakimś pomysłem przestaje myśleć i funkcjonować samodzielnie. Staje się jednostką totalnie nieautonomiczną i może dlatego pakuje się w związki z dziwnymi typami. Szukając schronienia i kompletnie podporządkowując się swoim aktualnym facetom. Zmiana trampek na szpilki, potem znów na martensy. Tatuaż, koncerty jazzowe – w zależności od tego, czym akurat aktualny partner się interesuje. A potem zmiana. Plan? Jaki plan. Co najwyżej ten na długi weekend. Praca, mieszkanie, kredyt, zobowiązania – to wszystko jej nie dotyczy. Chyba, że aktualny partner jest stabilnym bankierem. Ale to oczywiście chwilowe.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Czy można kochać kogoś, ale stracić zainteresowanie nim? Można

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
7 kwietnia 2018
Fot. iStock/SIphotography
Następny

Gdyby ktoś teraz zapytał cię, czy go kochasz, miałabyś problem z odpowiedzią. Niby tak, niby kochasz, ale… Coraz częściej cię denerwuje, coraz częściej patrzysz na niego ze zdziwieniem, a w twojej głowie pojawia się jedna myśl: „Boże, co ja w nim widziałam?”. Kiedyś nie mogliście się od siebie odkleić, a teraz… no po prostu tworzycie parę. Dawna euforia gdzieś uleciała. Czy to oznacza, że miłość się skończyła? Niekoniecznie. Długoletnie związki mają to do siebie, że ewoluują. Na początku jest szaleństwo, motyle w brzuchu, różowe okulary, pasja. Wszystko chcecie robić razem, jesteście pełni nadziei, macie plany na przyszłość. Potem, z biegiem lat wszystko się zmienia. Pojawia się szara codzienność, rutyna, problemy. Wy się zmieniacie – dojrzewacie, nabieracie doświadczenia. Zmieniają się wasze poglądy, plany, cele, wyobrażenia o związku o oczekiwania wobec siebie.

Utrata zainteresowania partnerem pojawia się sama z siebie. Nawet, jeśli bardzo się kochacie. Można o taki związek walczyć, spróbować wyłamać się ze schematu, przerwać błędne koło i na nowo rozpalić ogień. Ale można też się rozstać (i często później żałować), poszukać kogoś, kto bardziej by do nas pasował na tym etapie życia. Tu wszystko zależy od was.

Trzeba jednak mieć świadomość, że utrata zainteresowania pojawia się nawet wtedy, gdy bardzo kogoś kochamy. Znudzenie przewija się we wszystkich aspektach wspólnego życia. Oto niektóre znaki, na które powinnaś zwrócić uwagę:

Nie ekscytujesz się jego obecnością

To uczucie poddenerwowania, motyle w brzuchu, ucisk w żołądku są charakterystyczne dla pierwszych etapów związku. Na myśl o spotkaniu czy seksie czujesz wówczas podniecenie. Potem to wszystko gdzieś znika. Nadal może być fajnie, ale to już nie jest ta sama ekscytacja. Co możesz zrobić? Zastanów się, co się stało. Czy zmiana twojego nastawienia pojawiła się nagle, czy też słabła powoli. Pomyśl, co pomogłoby na nowo was do siebie zbliżyć.

Traktujesz go jak przyjaciela

Wiesz, że jest kompanem do tańca i do różańca i bardzo go za to cenisz. Zauważyłaś jednak, że przestało być między wami gorąco. Mówiąc jednym słowem – nie ma chemii. Nie flirtujecie, nie dotykacie się, nie całujecie. Może i zdarza się, ale to raczej powinność, niż efekt silnego podniecenia. Istnieją pary, które nie potrzebują namiętności. Jeśli jednak zauważyłaś, że twój popęd wcale nie osłabł, ale jest ukierunkowany w inną stronę, czas się zastanowić dokąd zmierza wasz związek.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Pan pozna panią. Nieśmiały Arnold pozna starszą od siebie, doświadczoną w kontaktach [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
6 kwietnia 2018
Fotomontaż / iStock

Witajcie, jeżeli szukacie partnera na życie,  uczciwego faceta, który wreszcie doceni to, jak wspaniałymi kobietami jesteście – dobrze trafiłyście! Specjalnie dla was, przygotowałyśmy serię publikacji starannie wyselekcjonowanych i sprawdzonych przez nas osobiście ogłoszeń: Pan pozna panią. Szukajcie ogłoszeń z serii Oh!love – bo prawdziwej miłości trzeba w życiu trochę pomóc i przede wszystkim dać szansę!

Arnold

Cześć,

mam na imię Arnold i szukam doświadczonej partnerki. Lubię Panie, które wiedzą, jak ze mną postępować. Potrzebuje wiele uwagi i troski, ale każda zainwestowana we mnie minuta, zwraca się trzykrotnie. Z przyjemnością pozwolę się oswoić – jeśli wiesz, co mam myśli.

Proszę o poważne oferty, cenię sobie kobiety, które wiedzą jak dobrze rozpocząć znajomość – sam jestem dość nieśmiały podczas pierwszych spotkań, ale za to później… Obiecuję niebo – a ja, obietnic zawsze dotrzymuję! Będę w Ciebie zapatrzony jak najwierniejszy pies, zawsze. Bardzo lubię relaks nad wodą.

Jeśli masz ochotę poznać introwertyka takiego, jak ja, zapraszam. Czekam na Ciebie.

Zobacz moje zdjęcia niżej.

Jeszcze niżej.

Fotomontaż / iStock

Fotomontaż / iStock

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Zakochałaś się od pierwszego wejrzenia? Spotkajmy się w realu! Czekam na Ciebie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie (wejdź na moją stronę: http://www.celestynow.toz.pl/adopcja/116.html).

Nie jesteś gotowa na stały związek, możesz mnie odwiedzić lub wesprzeć przekazując swój 1% podatkuKRS 0000154454 W informacji dodatkowej koniecznie wpisz cel szczegółowy: Schronisko w Celestynowie.

16492114_1527823817258019_1629643432_o

Z miłością
Arnold

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Opis Zwierzęcia

wielkość:duża
gatunek:pies
płeć:samiec
maść:czarna podpalana
wiek:5 lat 8 mies. 15 dn.

CHARAKTERYSTYKA ZWIERZĘCIA

Arni – pies rasy kundel, przeszłość nieznana, wiek nieznany. W schronisku jest od lipca 2016 roku. Trafił tu z ciasno zaciśniętą na szyi obrożą z kawałkiem metalowej części (jakby od łańcucha).

Poza tym ewidentnie przytachał ze sobą bagaż niemiłych wspomnień związanych z człowiekiem. Jakich to nie znamy, ale do tej pory (socjalizujemy go od ponad roku) jest bardzo wycofany, zalękniony i nieufny.

Nie lubi dotyku, trzęsie się i podrywa do ucieczki, toleruje głaskanie jedynie po głowie. Przez rok od kiedy trafił do schroniska nie było szans, żeby wyciągnąć go na spacer, więc odwiedzaliśmy go w boksie, próbowaliśmy nawiązać jakiś kontakt, ale bez żadnych znacznych rezultatów. Przyszedł moment, że udało się przypiąć mu smycz do obroży, ale wcale nie miał ochoty opuścić tych kilku znanych mu metrów kwadratowych. Strach był większy, a do przejścia było całe schronisko i setki ujadających psów.

Jakimś sposobem przeczołgał się przez ten newralgiczny odcinek i udało się wyjść do lasu. Tam ochłonął, zrelaksował się, spacerował idealnie, szedł spokojnie przy nodze, miał uśmiechniętą mordkę, której nikt z nas wcześniej nie widział, gdy przesiadywał w boksie. Teraz po paru tygodniach już bez problemu wychodzi z boksu i przechodzi obok szczekających psów, spaceruje tak samo grzecznie, co więcej cały czas spogląda na człowieka i nieśmiało muska noskiem dłoń.

Uwielbia wodę. Na spacerach nie reaguje zupełnie na inne psy, ale w boksie mieszka sam. Socjalizacja Arniego w schronisku to ciężka sprawa, widać, że pies jest inteligentny, mądry, ma potencjał, ale potrzebuje stałego kontaktu z człowiekiem i spokojnego otoczenia. W związku z tym zaczynamy powoli szukać mu domu, ale uwaga – wymaga doświadczonego opiekuna. O taki dom najtrudniej, ale może ktoś odpowiedni się znajdzie, podejmie wyzwanie i zyska wspaniałego psa jedynego w swoim rodzaju, wiernego, wpatrzonego w swojego człowieka jak w obrazek, bo taki z pewnością może się stać, ma zadatki.

kontakt:
adopcje@celestynow.toz.pl
tel. 22 789 70 61
www.celestynow.toz.pl

Nie twój typ? Nic straconego – przeczytaj inne ogłoszenia tutaj. 


Artykuł powstał we współpracy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Polsce.


Zobacz także

Jesteś rodzicem ucznia? Nie wymagaj od szkoły, że wychowa dziecko za ciebie! Apel nauczycielki

Gdy coś się kończy, coś innego się zaczyna. Jak się rozstać z klasą?

Mindfulness w 8 krokach. Trening uważności – by lepiej i pełniej cieszyć się życiem