Trzymanie za rękę twojego partnera może pomóc ci uśmierzyć ból

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2019
Fot. iStock/Vertigo3d
 

Kochający i troskliwy dotyk nie tylko pokazuje, jak ważna jest dla ciebie dana osoba, ale także pomaga pocieszyć w trudnych chwilach, chorobie lub cierpieniu. Okazuje się, że istnieje naukowe wyjaśnienie tego fenomenu. Ludzki dotyk może być prawie tak potężny jak medycyna.

Choć brzmi to niewiarygodnie, trzymanie partnera za rękę, powoduje, że cierpisz mniej i odczuwasz mniejszy dyskomfort. Można to nazwać „medycyną miłości”. Goldstein, psycholog, który badał siłę ludzkiego dotyku postanowił przeprowadzić eksperyment razem ze swoją żoną podczas narodzin córki.

Okazuje się, że samo przebywanie blisko siebie, nawet bez dotyku, spowodowało u pary synchronizację fal mózgowych, która nasilała się, gdy zakochani trzymali się za ręce, gdy rodząca kobieta odczuwała ból. Elektroencefalografia pomogła właściwie zmierzyć aktywność fal mózgowych.

Nie obawiajmy się więc delikatnie dotykać partnera, gdy odczuwa on jakikolwiek ból. Twój dotyk może pomóc ulżyć w cierpieniu, a nawet zapobiec jakiemukolwiek zaburzeniu synchronizacji między wami. Poza tym, niesamowicie zbliża i sprawia, że czujemy się kochani, ważni. To uczucie motywuje nas do walki z chorobą.

Jeśli więc, któreś z was czuje sięźle, po prostu weź rękę swojego partnera i przytrzymaj ją przez chwilę. Może zauważysz, że wasze tętno i oddech stają się zsynchronizowane.


Na podstawie: brightside.me

 

 


Seksizm po polsku: w świecie, gdzie naleśniki i wiertarki reklamuje się wypiętym tyłkiem, oburzamy się 9-latką bez stanika. Serio? Niczego się nie uczymy?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 lutego 2019
Screeny z Facebooka
 

Usłyszałam ostatnio, że nauczyciel WF-u kazał 9-letnim dziewczynkom nosić staniki na zajęciach, bo jednej z nich podwinęła się bluzka podczas ćwiczeń. Zamarłam. Pół biedy jeszcze ten kreatywny wuefista, ale jak to w sieci bywa od razu pojawił się tryliard rad, bitka o nieistniejące jeszcze piersi i milion Grażyn, które doskonale wiedziały, że mają rację. Na miłość boską, naprawdę w XXI wieku nadal nie stać nas o odrobinę rozumu? Jesteśmy społeczeństwem zionącym na kilometr seksizmem i mizoginią, a nadal wpadamy w histerię na widok kawałka cycka? Obojętnie czy to cycek wyimaginowany czy cycek karmiący. Nie gorszy nas tylko jawny cyc uprzedmiotowiony i uwłaczający godności każdej kobiety. A jednak NAM nie wstyd.

O aferze stanikowej doniosło Daily Mail, ale jestem pewna, że i w naszym pięknym kraju mogłaby się wydarzyć (a może wydarza, tylko jeszcze o niej nie wiemy?).  Komentarze do opisanej przez polski portal sprawy były już całkiem polskie. Nie brakowało gorzkich żali, że nauczycielom pluje się w twarz. Zdecydowana większość komentujących przyznała też rację nauczycielowi… ale nie w tym problem.

Dlaczego (głównie panie) zgadzały się z obowiązkiem stanikowym? Kilka cytatów (pisownia oryginalna):

„Są fajne sportowe , dziewczyny będą zadowolone , że mogą nosić„*

„Ma racje wystarczyl by zwykly top a nie jakis usztywniany. Moze nauczyciel sie zle okreslil (…)”*

„A czy po plaży 9latki biegają tylko w majteczkach? Dobrze że zwrócił uwagę, lepiej nie prowokować np.chłopców„*

„Popieram tego nauczyciela. Dziewczynki powinny, przynajmniej na lekcjach wf, nosić np. top sportowy w tym wieku„*

„Teraz te wszystkie matki ciągle jakieś oburzone wieczne pretensje o wszystko..a z dzieci robią się mazgaje...co złego w sportowym staniku…”

i jeszcze trochę innych. Niby nic, a jednak uwiera, biorąc pod uwagę fakt, że to słowa kobiet – uwiera podwójnie. Przynajmniej mnie… Dlaczego?

W tej historii tylko jedno jest dla mnie pewne. Ani wuefista, ani komentujący nie mogą mieć racji. Jak zareagowałybyście, gdyby wasz szef albo wykładowca na uczelni nakazał wam noszenie stanika? Nie bez powodu nazywa się go bielizną osobistą. Czy w ogóle można jakiejkolwiek kobiecie kazać nosić stanik?!

Kwestia 9-cio latek jest dla mnie zwykłą seksualizacją dziecka. Bo umówmy się, że 99% dziewczynek w tym wieku nie ma jeszcze piersi. Większość ma wspólne szatnie do 3 klasy – i większość się nie doszukuje tu powodów do oburzenia. Jasne, dzieciak się krępuję, chce nosić topik – super, ale niech to u diabła będzie decyzja intymna. Nakaz? Mundurek? A co jeśli kobieta w ogóle nie nosi staników, bo nie lubi, bo nie potrzebuje, bo tak?

Płakać mi się chce z bezradności, kiedy czytam, że stanik ma zapobiegać „prowokowaniu” chłopców, albo że dziewczynki „będą zadowolone”. A czy same nie mogą zadecydować, czy zadowolone są czy nie? Czy możemy wreszcie wyrosnąć z tłumaczenia mężczyzn (i chłopców) „prowokowaniem”? Nawet w takiej dyskusji – o dzieciach, szkole – zawsze pojawi się wątek prowokowania… Dlaczego niczego się nie uczymy?

Jest milion sposobów na rozwiązanie nawet najtrudniejszych dylematów. A w moim mniemaniu nasz bohater – wuefista, powinien zorganizować spotkanie z rodzicami i zwrócić uwagę na problem – jeśli takowy naprawdę istnieje. Zamiast władczo nakazywać dziewczynkom (niedługo kobietom) noszenie staników.

Oglądałam wczoraj narzędzia, chcę wyszlifować stary stół – choć może nie powinnam, bo to męskie zajęcie, a szlifierka mimośrodowa też jakaś taka męska, pewnie gdyby tak nie było, nazywano by ją pilniczkiem do robótek… Ewidentnie moja wina. Dziś rano włączyłam Facebooka na swoim telefonie… i czekała na mnie taka reklama:

Screen z mojego telefonu

Napisałam do Allegro, krótką wiadomość, której pewnie nie odczytają. Ale zwyczajnie jest mi za nich wstyd. I nie kupuję wytłumaczeń, że biedacy nie mają pojęcia, bo  użytkownicy sami dodają zdjęcia do swoich ofert. W tym wypadku pełna odpowiedzialność za seksizm spoczywa na ich barkach. Bo to nie Ziutek czy Gutek pod swoim imieniem, loginem czy czymkolwiek innym promuję swoją przecinarkę z „cizią” – a robi to pod swoim brandem największy serwis aukcyjny w Polsce. Za pieniądze… Wstyd.

Nie podoba mi się świat, w którym żyję. Nie podoba mi się, że wręcz masowo, jako Polacy, wpadamy w histerię na widok kawałka cycka – tego cycka karmiącego dziecko, tego cycka, który jeszcze cyckiem nie jest. A jednocześnie uśmiechamy się pod nosem na widok wypiętego tyłka sprzedającego nam pilarkę do drewna i seksistowskich żarcików… no bo przecież co w tym złego?

Kilka razy w  tygodniu trafiam na takie perełki, jak: „nowe buty kupuję z myślą o mężu”. I jedyne co mnie cieszy, to fakt, że coraz częściej, zaczynamy reagować wyrażając swój sprzeciw.

Aktualizacja: Dostałam od Allegro odpowiedź: „Zdjęcie z oferty nie narusza naszych zasad, dlatego nie mam podstaw do podjęcia działań względem oferty”. Może pora zmienić standardy?

*Komentarze zamieszczane pod postem na Facebooku OnetKobieta


Czy powinniśmy jeść śniadanie, jeśli chcemy schudnąć? Odpowiedź nie jest taka oczywista. Oto co warto wiedzieć

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2019
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain

Należę do osób, które nie są w stanie nic rano przełknąć, dopiero po dwóch, a nawet trzech godzinach aktywności pojawia się głód i myśl: „coś bym zjadła”. Jak przybieram na wadze, to zrzucam to właśnie na brak śniadań, do których przez kilka dni się zmuszam, oczywiście bezskutecznie.

Tymczasem pojawiły się nowe badania dotyczące jedzenia śniadania i utraty wagi. W przeszłości niektóre badania sugerowały, że jedzenie śniadania może pomóc w zmniejszeniu masy ciała, a pomijanie porannego posiłku prowadzić do większej ilości zbędnych kilogramów. Jednak według najnowszych badań nie ma mocnych argumentów na poparcie tej tezy.

Okazało się, że ci, którzy jedli śniadanie, spożywali więcej kalorii dziennie niż ci, którzy z niego rezygnują. Ta różnica średnio wynosiła około 260 kcal, czyli syte śniadanie nie uchroniło ich od zmniejszenia ilości kalorii w ciągu dnia. Co więcej, autorzy badań stwierdzili również, że jedzący śniadania ważyli nieco więcej niż osoby, które je pomijają ( ok 0,5 kg).

Ale czy to oznacza, że ​​śniadanie możemy sobie zupełnie odpuścić? Niekoniecznie. Regularne spożywanie śniadania poprawia choćby naszą koncentrację, ale trudno już zrzucać przybieranie na wadze faktem, że ich nie jemy, choć eksperci ostrzegają, że nie ma jeszcze na to jasnych dowodów, że potrzeba przeprowadzić więcej szczegółowych badań.

Jest jednak kilka rzeczy, które zaobserwowali. Ci, którzy spożywają wysoko węglowodanowe śniadania, w których skład wchodzą przetworzone produkty, przybierają na wadze.

Dopiero śniadania bogate w błonnik, białko i zdrowe tłuszcze pomagają nam poczuć się pełnymi, przez dłuższy czas utrzymują uczucie sytości. Jeśli natomiast pomijamy śniadanie, powinniśmy pamiętać o zdrowych przekąskach, które dostarczą nam niezbędnych witamin i minerałów.

Zatem jeść śniadania, czy ich nie jeść? Naukowcy uważają, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim powinniśmy słuchać naszego ciała, obserwować je, zauważać, co mu służy bardziej, a co mniej i na tej podstawie wyciągać wnioski.


źródło: Healthline


Zobacz także

Życie to teatr – czyli piękna i atrakcyjna kobieta dojrzała

Młodzież chce o seksie, rodzice o wartościach. Wychowanie do życia w rodzinie poprowadzi katechetka

„Nie kocham swojego męża, wybieram nowe życie”. Dlaczego nikt nie rozumie, gdy to kobieta odchodzi?