„Szkoda, że macie dzieci”. Najgorsze rzeczy, jakie usłyszałam od ludzi, gdy wzięłam rozwód

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 grudnia 2017
Fot. iStock/skynesher
Fot. iStock/skynesher
 

Kiedy informujesz, że właśnie się rozwodzisz lub rozwiodłaś, ludzie zachowują się w dwojaki sposób. Jedni natychmiast się od ciebie odcinają, bo nie chcą przebywać w towarzystwie osoby, która na pewno jest załamana i rozgoryczona i mają dość słuchania o twoich przeżyciach. Drudzy natomiast postanawiają udzielić ci kilku rad. A już na pewno nie odmówią sobie komentarza w tej sprawie. Być może ich intencje wcale nie są złe. Czasem chcą podnieść cię na duchu, innym razem po prostu dobrze ci życzą, tylko ubierają to w niewłaściwe słowa. Wiem o czym mówię, bo sama rozwiodłam się dwa lata temu i to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to zachowanie niektórych osób. Po pierwsze, powiedzmy to sobie głośno – rozwód zawsze jest traumatycznym przeżyciem, niezależnie od tego dlaczego do niego doszło i w jakich warunkach się odbywał. Druga sprawa – nie wszystkie kobiety latami nie mogą stanąć na nogi i opłakują swoje nieudane małżeństwo. I trzecia, absolutnie najważniejsza kwestia – obecność faceta nie definiuje kobiety. To nie jest tak, że bez niego czegoś jej brakuje.

Doskonale pamiętam moje pierwsze urodziny po rozwodzie. Siostra życzyła mi wtedy, żebym sobie życie jakoś poukładała kiedyś, jak już się otrząsnę. Mam stabilną pracę, oszczędności na koncie, wynajmuję mieszkanie, ogarniam samodzielnie dwoje dzieci, którym właściwie niczego nie brakuje. No ale przecież moje życie jest totalnie niepoukładane, bo nie ma przy moim boku faceta. Jest za to nieudane małżeństwo w życiorysie. Co za nonsens! Że niby ten facet się pojawi i wtedy moje życie będzie kompletne? Ułożone? Toż to dopiero wtedy wszystko się wywróci do góry nogami! Z tej serii dobre są jeszcze komentarze typu: „Przecież nie możesz być wiecznie sama”, „Jeszcze komuś zaufasz”, „Otwórz się na nowe znajomości”. Nie wypada być samej. To twoja życiowa porażka, kobieto!

Grubo, prawda? Ale to jeszcze nic. Po rozwodzie usłyszałam mnóstwo różnych, złotych myśli, a jedna lepsza od drugiej. Ludzie, szczególnie ci żyjący w stałych związkach, lubią udzielać dobrych rad. A choć nie mają zielonego pojęcia, co przeszłam i z czym aktualnie muszę się mierzyć, najczęściej wygłaszają stwierdzenia, które są (przepraszam za wyrażenie, ale lepszego znaleźć nie mogę) po prostu z dupy.

No bo jak można powiedzieć rozwódce: „Szkoda, że macie dzieci”? Z pewnością bez nich byłoby łatwiej się rozejść. Ale dzieci są. I są najwspanialszym, co dał mi mój były mąż. Szkoda? Szkoda to jest wtedy, gdy krowa wpadnie do studni. Różnych rzeczy żałuję w życiu, ale na pewno nie tego, że urodziłam dwoje dzieci.

Innym, uroczym tekstem, który usłyszałam, było: „Ja bym do tego nigdy nie dopuściła”. Oczywiście mówi to typowa Matka Polka, z trójką uwieszonych na sobie dzieciach i z mężem, którego więcej w domu nie ma niż jest. Taka, która poświęci wszystko, bo „rodzina jest najważniejsza”, bo „rodzina jest sensem jej istnienia”, bo „dzieci muszą mieć pełny dom”. Ja przecież miałam fanaberię, za mało się starałam, nie mogłam zacisnąć zębów. Ona by do rozwodu nie dopuściła.

Można też trafić na takich, co prosto w twarz ci powiedzą: „Ja wiedziałem/am, że tak będzie”. Bo wy do siebie nigdy nie pasowaliście, bo widać było, że on cię nie kocha blablabla… Nawet jeśli wszyscy wiedzieli, tylko nie ja, to może lepiej ugryźć się w język? Słabo jest słyszeć, że ten związek w ogóle nie był rokujący. Ciekawe, że wszyscy są tacy mądrzy dopiero później.

Mam też taką znajomą, która zawsze jęczy, gdy jej mąż jedzie w delegację. Jeszcze bym to jakoś zrozumiała, gdyby ten wyjazd służbowy trwał pół roku, ale chłopa nie ma raptem 3 dni, a ona już sobie nie radzi z dziećmi, pracą i domowymi obowiązkami. Trzeba być skończoną kretynką, żeby zadzwonić do rozwódki, samotnej matki od dwóch lat i płakać do telefonu, jak to jest ciężko. Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego jej jeszcze nie pogoniłam. Fakt, zawsze na koniec mówi: „Ja to nie wiem, jak ty sobie radzisz tak ciągle sama”. Jak? Srak. Muszę, więc robię i nie ma co się rozczulać nad sobą.

I tu dochodzimy do mojego ulubionego zdania! „Ja to cię podziwiam, jesteś taka dzielna”. Serio? Bo nie leżę i nie płaczę, tylko jakoś idę do przodu? Tu nie ma czego podziwiać, to ciężka robota, brak snu, brak czasu, brak pieniędzy, brak miłości. To sztuka dla sztuki, a nie życie. Tu nie ma nic do podziwiania. To pozornie taktowny komentarz. Tak naprawdę wyraża… politowanie.

Ostatnio jedna koleżanka z pracy zapytała mnie, czy nie boję się, że z kolejnym facetem też mi nie wyjdzie. Miałam ochotę zapytać ją, czy nie boi się, że jej małżeństwo też się rozpadnie. Wydaje mi się, że najbardziej zgubna w tych wszystkich relacjach damsko-męskich jest pewność. Wiara, że to ten, że to już na zawsze, że nie zdradzi, nie skrzywdzi, że razem do grobowej deski.  Odrobina niepewności pomaga zachować czujność.

Na pewno znajdują się wokół ciebie jakieś rozwiedzione kobiety lub samotne matki. Zastanów się dobrze, zanim kolejny raz wypalisz z jakimś fantastycznym tekstem. A przede wszystkim zrozum jedno – jeśli nie byłaś w takiej sytuacji, to nie masz żadnego pojęcia, z czym to się je.


6 rzeczy, które zdecydowanie lepiej zrobić wieczorem niż rano

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 grudnia 2017
Fot. iStock /  Vizerskaya
Fot. iStock / Vizerskaya
 

Są rzeczy, które zdecydowanie lepiej zrobić wieczorem, niż rano. Wiecie, które to z nich?

Kąpiel

Wieczorem możesz nie mieć ochoty na kąpiel po długim, wyczerpującym dniu, ale najlepiej zmyć brud dnia, nim twoja głowa położy się na poduszce. Wieczorny prysznic nie tylko  oszczędza rano czas, ale też spłukuje wszelkie alergeny, takie jak pyłki i kurz, które mogą przylegać do twoich włosów lub skóry. Rano będziesz czuć się świeżo i będziesz gotowa do działania.

Czesanie włosów

Zamiast budzić się jak na związanym mopie, lepiej przeczesać włosy wieczorem. Rezultat – mniej rozdwojonych końcówek i więcej czasu rano.

Używanie antyperspirantu

Zaskoczona? Najczęściej antyperspirantów używamy rano, przed wyjściem z domu, tymczasem okazuje się, że najlepiej stosować je na noc. Dodatkowy czas na skórze pozwala aktywnym składnikom redukującym nieprzyjemny zapach dostać się do skóry i gruczołów potowych, co zdecydowanie zwiększa efektywność ich działania.

Golenie nóg

Zdecydowanie wieczorem! Ponieważ po tym zabiegu możesz swoją skórę nawilżyć, dać jej odpocząć, nim podrażnisz ją ubraniem.

Związywanie włosów

Na noc zwiąż lekko włosy na przykład w warkocz. Ten nocny rytuał zapobiegnie łamaniu się włosów, które plączesz podczas snu. Poza tym – dzięki warkoczowi możesz rano cieszyć się pięknymi falami swoich włosów. 😉

Nawilżanie powietrza

Jeśli masz nawilżacz – warto użyć go wieczorem, można też położyć mokry ręcznik na kaloryferze. Zwiększenie wilgotności powietrza zmniejsza ryzyko przeziębienia i różnych infekcji, w tym gardła i zatok. Poza tym dobrze wpływa na naszą skórę, utrzymując jej miękkość, zmniejsza skłonność do zmarszczek.
To jak? Spróbujecie?


20 prostych sposobów, by schudnąć bez morderczych treningów na siłowni

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
28 grudnia 2017
Fot. iStock/sakkmesterke
Fot. iStock/sakkmesterke

Dieta i odchudzanie, czyli katorga i męczarnia. Bardzo chciałabyś schudnąć, ale już wiesz, z czym to się wiąże. Przecież przerabiałaś to tyle razy – walka z samą sobą, wyrzeczenia, godziny spędzone na siłowni… a wszystko po to, by wieczorem znów napchać się chipsami, popić winem i w sobotę rano rozpłakać się, stojąc na wadze. A może by tak tym razem zacząć nieco inaczej? Bez spektakularnej rewolucji, a po prostu małymi kroczkami? Oto 20 prostych sposobów, gdy schudnąć bez drastycznych zmian. 

Żuj, żuj, żuj

Zanim do mózgu trafi sygnał, że jesteś najedzona, mija około 20 minut. Dlatego przestań pochłaniać jedzenie w ekspresowym tempie, jakby to były wyścigi. Jedz powoli (nawet tego cholernego hamburgera!), delektuj się i dokładnie przeżuwaj każdy kęs. Dzięki temu znacznie przyspieszysz też przemianę materii, ponieważ proces trawienia rozpoczyna się już w jamie ustnej przy pomocy śliny. Dobrze rozdrobnione jedzenie = lepsze trawienie.

Przymierzaj obcisłe dżinsy

Tak, te, w których musisz się położyć na plecach, żeby je zapiąć. Dzięki temu będziesz sobie przypominać, bo co to wszystko robisz i jak cudownie się poczujesz, gdy w końcu je zapniesz bez wysiłku.

Zmień zastawę

Wiem, wiem, słyszałaś o tym już tyle razy… To dlaczego wciąż nakładasz posiłki na duże, obiadowe talerze? Zacznij używać mniejszych, choćby deserowych i wypełniaj je po brzegi.  Taki widok naprawdę cieszy oko i co więcej, zjesz zdecydowanie mniej.

Pij wodę

Ona nie tylko wypełnia żołądek, ale także nawadnia organizm i ułatwia trawienie. Jeśli będziesz piła dużo wody i do tego włączysz do diety produkty bogate w błonnik, będziesz zaskoczona, jak bardzo przyspieszy twój metabolizm.

Podziwiaj swoje odbicie w lustrze

Coś w tym jest – gdy regularnie w ciągu dnia przeglądamy się w lustrze, znacznie łatwiej jest nam trzymać się zasad zdrowego żywienia. Przeglądaj się, komplementuj samą siebie i patrz, jak z dnia na dzień poprawia się twoja cera, jak smukleje całe ciało.

Wyłącz telewizor

Z badań, opublikowanych na łamach „American Journal of Clinical Nutrition” wynika, że oglądanie telewizji w trakcie posiłku sprzyja przejadaniu. Do naszych żołądków trafia średnio 10 procent więcej jedzenia. Wyłącz telewizor i zacznij rozmawiać ze swoimi bliskimi. Nie tylko spędzisz milej czas, ale też zjesz mniej.

Zamień ręce

Brzmi zabawnie? A jednak działa! Jeśli jesteś praworęczna, zacznij trzymać widelec lub łyżkę w lewej ręce. Zobaczysz, że będziesz spożywać posiłek zdecydowanie wolniej. Poza tym może być całkiem zabawnie.

Wprowadź na jakiś czas monotonię

Dawn Jackson Blatner, dietetyk z Chicago, udowodnił w swoich badaniach, że różnorodność może sprzyjać przejadaniu. Gdy próbujesz nowych smaków, możesz przestać panować nad swoim apetytem. Jeśli należysz do tej grupy, spróbuj na jakiś czas wprowadzić pewną monotonię. Ważne jednak, żeby posiłki były pełnowartościowe!

Obniż temperaturę

Dosłownie o kilka stopni. Im chłodniej jest wokół ciebie, tym więcej kalorii potrzebuje twój orgazm by się ogrzać. Nie chodzi o to, żebyś szczękała zębami, ale może zamiast 24 stopni, warto obniżyć temperaturę w domu do 20 stopni? Koniecznie zrób to w sypialni. Nie dość, że będziesz chudnąć, to jeszcze lepiej się wyśpisz.

Mów do siebie

Wszystkim nam zdarza się mimowolnie podchodzić do lodówki, wpatrywać się w jej wnętrze tępym wzrok i rozmyślać, co by tu zjeść. Jesteś głodna? Masz na coś ochotę? Zapytaj siebie, po co właściwie przylazłaś do tej kuchni? Tak, możesz mówić na głos.

Krój na małe porcje

Upiekłaś wyśmienite ciasto? Super! Zjedz kawałek, ale mały. Nie chodzi o to, żeby wszystkiego sobie odmawiać, bo wtedy wyłącznie ześwirujesz. Pozwalaj sobie od czasu do czasu na przyjemności (nawet raz dziennie), ale zachowaj zdrowy rozsądek.

Otaczaj się odpowiednimi ludźmi

Odśwież stare znajomości, umawiaj się na spotkania, jedzcie i rozmawiajcie. Może ktoś z twoich znajomych uprawia aktywnie jakiś sport i mógłby zabrać cię na jakiś trening? A może znasz jakąś pasjonatkę zdrowego odżywiania? To idealny sposób, by zmienić swoje dotychczasowe nawyki w sposób lekki, łatwy i przyjemny.

Zmień oświetlenie

Ilość światła w jadalni może mieć wpływ na to, ile jesz. W badaniu przeprowadzonym na Uniwersytecie Cornell, naukowcy odkryli, że ludzie, którzy jedli posiłek w miękkim, ciepłym oświetleniu, spożywali o 175 kalorii mniej niż ci, którzy gotowali się w jasno oświetlonym otoczeniu. Opuść ostre, fluorescencyjne światła fast foodów i wybierz romantyczną restaurację.

Patrz na zdrowe jedzenie

Naukowcy z Uniwersytetu w Leeds udowodnili, że regularne patrzenie na zdrowe jedzenie sprzyja odchudzaniu i podejmowaniu właściwych wyborów żywieniowych. Zacznij obserwować na Instagramie i Facebooku profile, na których prezentowane są warzywa i owoce, zdrowe dania, a także promowany jest ruch.

Ukryj łakocie

Jeśli niezdrowe przekąski nie będą stały na widoku, nie będziesz po nie odruchowo sięgać. Czy to pokrojone ciasto naprawdę musi stać cały dzień na stole? A tak paczka żelków leżeć na blacie w kuchni?

Gotuj w domu

Najlepszy sposób, by kontrolować to, co jesz? Gotuj samodzielnie w domu. Tylko w ten sposób będziesz dokładnie wiedziała, co tak naprawdę trafia do twojego żołądka i łatwiej będzie ci ograniczyć tłuste mięso i niezdrowe produkty.

Przestań się wciąż ważyć

Tak się starasz, a waga wciąż stoi w miejscu? A kiedy ostatni raz się ważyłaś? Wczoraj wieczorem? Dziś rano? Staraj się nie robić tego częściej niż raz w tygodniu.

Jedz śniadania

To podstawowa zasada! Duże, pełnowartościowe śniadanie pobudzi metabolizm i zapewni ci energię na kilka godzin. Dzięki temu naprawdę unikniesz podjadania w ciągu dnia. Proste, a działa.

Jedz od 6:00 do 18:00

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Cell Metabolism, pokazało, że jedzenie w ciągu 12 godzin (tj. od 6:00 rano do 18:00 wieczorem) przynosi korzyść w postaci utraty wagi, obniżenia poziomu cholesterolu we krwi i kontroli poziomu cukru we krwi. „Innym interesującym faktem było to, że te korzyści zdrowotne odnotowano pomimo rodzaju diety (wysoka zawartość tłuszczu lub wysoki cukier)” – mówi McDaniel, jeden z autorów badań. „Ograniczenie spożycia do 12 godzin może być związane z rytmem okołodobowym i lepszą wydajnością metabolizmu.”

Prowadź dzienniczek

Zapisywanie tego, co zjadłaś, może ci znacznie ułatwić kontrolowanie swojej codziennej diety. Jedyne o czym musisz pamiętać, to szczerość i dokładność. Oszukiwanie samej siebie jest w tym wypadku totalnie bez sensu. Traktuj siebie poważnie.


 

Źródło: Woman’s Day


Zobacz także

Fot.Picjumbo/Viktor Hanacek / CCO

Jak radzić sobie w relacjach z toksycznymi ludźmi?

Fot. iStock/vadimguzhva

Reagujesz, czy odpowiadasz, czyli kilka prostych przykładów jak (nie) rozmawiać z dziećmi

Fot. iStock/Eva-Katalin

Jak poczuć się lepiej kiedy jest ci źle. Wcale nie musisz uśmiechać się przez łzy