Syndrom oszusta

Midoblog
Midoblog
2 listopada 2015
Fot. iStock
 

Nie tak dawno temu trafił w moje ręce tekst o syndromie oszusta. Niestety, również ja znalazłam w tym opisie pewne cechy mojej osoby. I wiesz co myślę, że wokół nas jest sporo osób, których ten syndrom dotyczy. Jednak charakterystyczną cechą osób nim dotkniętych, jest zaprzeczanie.

Ale po kolei. Już ci go przybliżam.

Jesteś bardzo pracowity, dokładny, sumienny. Doskonale sobie zdajesz z tego sprawę, prawda? Jednak, w jakiś sposób, co chwile pojawiają się momenty, w których czujesz niepewność, wręcz strach. Masz wrażenie, że to nie twoja zasługa. Myślisz, że ci się po prostu „udało”. Ale to jeszcze nic – zaczynasz myśleć, że nic nie umiesz, że się nie nadajesz. Co więcej, jesteś przekonany, że wszyscy o tym wiedzą i widzą, jak słaby jesteś w tym co robisz.

Zaczynasz odnajdywać już siebie? Jeżeli tak, to niestety mam dla ciebie złą wiadomość – prawdopodobnie cierpisz na syndrom oszusta.
image
Możesz bardzo łatwo odnaleźć go, analizując swoje myślenie. Jeżeli, mimo swoich osiągnięć, masz wrażenie, że to tylko oszustwo, udawanie kogoś kim nie jesteś i na pewno wszyscy to widzą – to bądź pewny, że cierpisz przynajmniej na pewne cechy syndromu oszusta. Zjawisko to niestety jest związane bezpośrednio ze skrzywionym obrazem samego siebie. Bierze się to z poczucia niższości. Co prawda, zupełnie nieprawdziwej. Więc skąd te zaburzenie widzenia samego siebie? Jak zwykle, przede wszystkim, z dzieciństwa. Jeżeli, jako dziecko, bardzo rzadko, a wręcz prawie wcale, nie słyszałeś pochwał twoich dokonań, to pewnie w dorosłym życiu możesz mieć problem z ich docenianiem.

Z jednej strony widzisz, co osiągasz, a jednocześnie nie wierzysz, że na to zasługujesz. Wciąż masz wrażenie, że nie jesteś dostatecznie dobry i podważasz swoje osiągnięcia. Ale tak jak pisze, to tylko „wrażenie”, „odczucie”.  Ale z pochwałami tez musimy uważać. Dziecko, które wciąż słyszy jakie jest świetne, genialne i wspaniałe, wierzy w to bezgranicznie. Jednak w dorosłym życiu, kiedy zaczyna napotykać na przeszkody, trudności, zaczyna zauważać, że nie każdy sukces tak łatwo osiągnąć. Wtedy zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno się nadaje. Pojawiają się wątpliwości dotyczące własnych umiejętności, a przede wszystkim we własna inteligencję. Jako dorośli zaczynamy myśleć, że nasz „geniusz”, tak często podkreślany przez rodziców, to zwykle oszustwo.

Gdyby tak rozejrzeć się dookoła, to niejedna z nas na to cierpi. Co więcej – dotyczy to w głównej mierze kobiet, niż mężczyzn. Wśród mężczyzn pojawia się tendencja do przypisywania swoich sukcesów sobie, a niepowodzeń – innym czynnikom. Kobiety, niestety, mają odwrotnie.

Będę z tobą szczera, niepotrzebnie tracisz czas i energię na niewiarę we własne siły i możliwości. Znam to z własnego doświadczenia. Pora zrobić z tym porządek. Takie myślenie, hamuje nas w rozwoju. Przez strach, że inni nas przejrzą i dostrzegą nasze braki kompetencji, zaczynamy unikać sytuacji, w których możemy się wykazać. A przecież porażka jest niejako wpisana w każde wyzwanie, trzeba się z nią liczyć. Nie możesz pozwolić, żeby syndrom oszusta tobą kierował.

Stań obok i z tej perspektywy popatrz na siebie. Oceń siebie tak, jakbyś oceniał znajomego. Zobacz ile pozytywnych cech potrafisz wymienić. Nie pozwól sobie wierzyć, że ludzie cię doceniają tylko dzięki urokowi osobistemu, zbiegowi wydarzeń lub kontaktom. A jeżeli sam sobie nie wierzysz, poproś o rozmowę kogoś zaufanego.


Kolorowanki – idealne na długie wieczory i nie tylko

Midoblog
Midoblog
3 listopada 2015
 

Koleżanka z pracy jakiś czas temu przyniosła do pracy kolorowanki. Co więcej, dla dorosłych. Od tamtego czasu robią one u nas w szkole furorę wśród uczniów…. gimnazjum. Dokładnie tak. Dziś sama skserowałam sobie obrazki do domu i oto mam –  wieczór, który już się kończy, a ja nic pożytecznego nie zrobiłam. No może poza jednym – czuję się odprężona i zrelaksowana.  Jak się okazuje, te kolorowanki dobre są również na jesienna chandrę.

FullSizeRender(6)

Jaki jest początek tych kolorowanek? Jak zwykle, to moda, która przyszła do nas z zachodu. Na Wyspach Brytyjskich po raz pierwszy w 2011 roku wydano „Tajemny ogród” (podobne kolorowanki powstawały już od kilku lat ale nie zawojowały światem).  Niepozorna książeczka z czarnymi konturami rysunków stała się hitem. Historia jest o tyle zaskakująca, że jej autorka Johanna Basford wydała książkę w powodu kryzysu finansowego. Jej studio, które miało projektować tapety ścienne, straciło racje bytu ze względu na krach finansowy. „Tajemniczy ogród” był próba wydania czegoś nowego, czegoś w co sama nie wierzyła. Cały nakład rozszedł się, jak świeże bułeczki.

Idea kolorowanek brzmi „uwolnij wewnętrznego artystę i odstresuj się, kolorując i personalizującej te piękne, egzotyczne wzory”.

Można by wymieniać przypadłości, które „leczą” te kreatywne książeczki, ich lista jest dość długa:

  • na uspokojenie
  • na odprężenie
  • na pobudzenie pasji
  • na dobry sen
  • na wyciszenie myśli
  • na ćwiczenia uważności i dokładności

Psychologowie zgodnie podkreślają, że kolorowanie ma bardzo dobry wpływ na psychikę, jak i nastrój człowieka. Sama dziś miałam okazję się przekonać, jak bardzo szczegółowe i precyzyjne są te obrazki. Ich pokolorowanie wymaga nie lada cierpliwości i skupienia. Niektórzy porównują to do granicy transu. Kolorowanie pobudza w mózgu fale alfa, które ułatwiają odprężenie. Poza tym, porządkuje myśli i pomaga pozbyć się ich natłoku. Dla mnie bomba. I myślę, że dla tych, którzy pracują umysłowo, tym bardziej się sprawdzi. Okazuje się, ze również osoby, które lubią mieć zajęte ręce w trakcie zebrań, wykładów, wykazują większą koncentrację w trakcie kolorowania.

Książek w chwili obecnej jest do wyboru, do koloru. Począwszy od małych obrazków – dla początkujących, skończywszy na dużych „dziełach”. Najczęściej są to motywy kwiatowe, mandale (okrągłe wypełnione geometrycznymi wzorami), szlaczki, zwierzęta, ornamenty. W odniesieniu do nowej formy obrazków powstały nowe terminy. Możemy znaleźć tu takie określenia, jak:

„zentangle” (znane też jako „zendoodle”) – czyli znane obiekty, przykładowo zwierzęta, które są wypełnione geometrycznymi wzoramiwp_20140219_004

„zendala” często wygląda jak okrągłe witraże, w których znajdują się jakieś obiekty – mogą to być rośliny

thz-4-Zendala-4-mandala-ink-watercolor-chriscarterartist-color-schemes-042414-600webt4

W poszukiwaniu różnych form i ciekawych wzorów do kolorowania, natrafiłam na pozycję „Kreatywność i mindfulness”. Jak widać, dzięki kolorowaniu można zyskać MINDFULNESS, czyli uważną obecność tu i teraz. Mogłoby się zatem wydawać, że to zwykłe, dziecinne kolorowanie… a okazuje się, że może mieć na nas zbawienny wpływ. Nie pozostaje mi nic innego, jak zainwestować w porządne kredki. Może też spróbujesz?

P.S. Dla wtajemniczonych wśród tytułów można znaleźć także „Fraktalną geometrię piękna”. Dla matematyków coś wspaniałego.


Przeszłość

Midoblog
Midoblog
1 listopada 2015

Zbyt często wraca do przeszłości. Tak jakby nie potrafiła zrozumieć, że życie jest tu i teraz. Wraca, bo nie potrafi zrozumieć. Najsmutniejsze, że nie potrafi zrozumieć samej siebie i wybaczyć sobie. Przeszłość nie zamknęła za sobą drzwi, a ona tego zrobić nie potrafi. Za bardzo zraniła innych. Sama siebie zresztą też. Są tacy, którzy twierdza, że samą siebie najbardziej.

Wypiera to ze swojej świadomości. I jest w tym całkiem skuteczna. Wyparła niektóre zdarzenia, miejsca, sytuacje do tego stopnia, że odnosi wrażenie iż niektóre wspomnienia nie dotyczą jej własnej osoby.

Tak, ona doskonale wie jak żyć. Doradza to zresztą niejednemu. Wspiera, pociesza. Wypowiada mądre aforyzmy. Lubi się uczyć cytatów na pamięć, której później wykorzystuje w swojej pracy. Powtarza wiele z nich jak mantrę. Mimo to, jakoś na nią nie działają…wciąż. Czasem udaje, że jest inaczej. Czasem nawet w to wierzy, ale gdy przychodzi wieczór i zostaje sama… Wszystko pęka, jak bańka mydlana. Pomaga tak wielu, sobie pomoc nie potrafi. Taki paradoks. Może dokonała błędnych założeń. W przeszłości na pewno. Złe założenia pokomplikowały zrozumienie twierdzenia, które było na wyciągnięcie ręki.

Mogłaby porównać własne odczucia do paradoksu olbersa. „Dlaczego w nocy niebo jest czarne, skoro patrząc w każdym kierunku widzę jakaś gwiazdę?” Wtedy widziała mnóstwo gwiazd. Czasem uśmiechały się do niej. Ale było zbyt ciemno, by umiała odnaleźć drogę. Paradoks ten dziś jest interpretowany zupełnie inaczej. Więcej wiemy o świecie. Znamy początek wszechświata. Ona również widzi to inaczej. Rozumie, ze ujrzałaby drogę, gdyby chciała zobaczyć, ujrzeć początek. Gdyby miłość nazwała miłością… Wtedy to byłby początek wszystkiego.Udawała wtedy, że jej nie ma. Dziś udaje wiele rzeczy, ale na pewno nie to.

Ktoś bardzo jej bliski czasem mawiał „to, że się uśmiecham nie znaczy, że jestem wesoła”. Jak nigdy przedtem, teraz dokładnie rozumie sens tych słów. Żyje tu wciąż w zawieszeniu. Wytycza innym drogowskazy. Takie, jakimi sama powinna się kierować. Jednak nie potrafi.

Dopóki sobie nie wybaczy, nie zrobi kroku do przodu. Czasem myśli, że tylko spojrzenie przeszłości prosto w twarz mogłoby jej pomoc. Jednak, tylko resztki nadziei wierzą, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Ona już dawna jest poza jego światem. Nie wie, czy jej wybaczył. Nie wie nic. Tak jakby zniknął z tej planety, rozpłynął się. A może ona zrobiła się dla niego transparentna. Pytania bez odpowiedzi.
Mimo to, nadal boi się, że On przestanie być częścią jej życia. Czy wtedy zdradziłaby Go? Przecież to absurdalne.

 

Żyje sama. Boi się kogokolwiek znów skrzywdzić. Co rano zakłada uśmiech i wychodzi do pracy pomagać innym.
Może kiedyś w jej życiu pojawi się ktoś, kto wyciągnie ją z przeszłości… Znajdzie klucz żeby zamknąć te drzwi raz na zawsze.