Syndrom bitych kobiet. Jak go rozpoznać i dlaczego jest tak niebezpieczny?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 listopada 2017
Fot. iStock/baona
Fot. iStock/baona
 

Zespół bitych kobiet (Battered Woman Syndrome) jest zaburzeniem psychicznym, które rozwija się u ofiar przemocy domowej w wyniku długotrwałego znęcania się nad nimi. BWS jest niebezpieczne przede wszystkim dlatego, że może doprowadzić do wyuczonej bezradności, pewnego rodzaju paraliżu psychicznego, z którym mamy do czynienia, kiedy ofiara staje się tak przygnębiona swoją sytuacją, że nie podejmuje żadnych działań by ją zmienić. Jest bierna, bo nie wierzy, że może być inaczej.

Choć lęk taki może wydawać się nam irracjonalny, dla kobiet z syndromem BWS jest czymś realnym i prawdziwym. Lękliwe i słabe, trwają przy przemocowym partnerze kurczowo trzymając się nadziei, że napastnik przestanie ją ranić, kontynuując cykl przemocy domowej i wzmacniając swoje zaburzenie.

Jak rozwija się BWS?

Zespół maltretowanej kobiety to zamknięty krąg o trzech etapach. Najpierw sprawca przemocy podejmuje zachowania, które powodują napięcie w związku. Następnie, napięcie eksploduje i twój partner dopuszcza się jakiejś formy przemocy: fizycznej, psychicznej, emocjonalnej, seksualnej lub innej. Na końcu, sprawca próbuje wszystko „naprawić” i przeprasza. Trzeci etap jest często określany jako etap „miesiąc miodowy”  – wszystko zostaje wybaczone, a cykl zaczyna się od nowa.

W miarę trwania tego cyklu ofiara zaczyna czuć, że wszystko co się przydarzyło, jest jedynie jej winą. Bierze odpowiedzialność za to, co się z nią dzieje, rozwija w sobie „wyuczoną bezradność”. Czuje się bezradna, ponieważ przekonała samą siebie, że znęcanie się nad nią jest jej własną winą, ale nie może zrozumieć, dlaczego to nadal trwa, jeśli to rzeczywiście tak jest. Przekonuje się o swojej bezsilności.

Rozpoznawanie BWS

Jest kilka wspólnych cech łączących ofiary przemocy dotknięte BWS. Są nimi:

– branie na siebie pełnej odpowiedzialności za zachowanie partnera,

– przekonanie o jego dobrych intencjach,

– lęk o swoje bezpieczeństwo

– irracjonalne postrzeganie oprawcy jako osoby „wszechpotężnej”

–  wiara w to, ze partner skrzywdzi nas, jeśli będziemy szukały pomocy.

Kobiety z BWS często chorują na depresję lub mają stany depresyjne. Mogą mieć coraz mniej entuzjastycznie nastawienie do zajęć, które wcześniej lubiły, zdarza się również, że nadużywają alkoholu.


Na podstawie: family.findlaw.com

 


Włosy w kolorze słonego karmelu? Zakochacie się w tym kolorze!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
10 listopada 2017
Fot. Instagram/realericvaughn
Fot. Instagram/realericvaughn
 

Już dawno przeszła mi ochota na szaleństwa z farbowaniem włosów przeróżnymi kolorami. Miałam wściekle rude, w czerwonych szłam do ślubu, raz skusiłam się na blond. Teraz szaleję gdzie indziej, za to dobrze mi w blisko naturalnym kolorze włosów – czyli brązowym. Co prawda szukając farby, zawsze zerkam na ciepły brąz, jasny brąz, coś w odcieniu mlecznej czekolady.

A jak zobaczyłam na Instagramie nowy trend w farbowaniu włosów – zachwyciłam się. Kolor słonego  karmelu to ten, jaki sama chciałabym mieć na włosach! Pomysłodawcą najnowszego trendu jest fryzjer Eric Vaughn, którego klientka poprosiła o ocieplenie swoich czekoladowo-brązowych włosów jaśniejszymi pasemkami, które nie byłby trudne w utrzymaniu.

Eric Vaughn nie długo myśląc zajął się włosami swojej klientki i stosując różne techniki otrzymał włosy w kolorze właśnie słonego karmelu. Włosy wyglądają na rozświetlone, co więcej rozświetlają również twarz każdej kobiety, która na taki kolor by się zdecydowała. Niby nic szalonego, a jaka różnica, prawda?

 

Upgrading my boo @nicki.kopach 💁🏻💁🏻💁🏻

Post udostępniony przez Jess Connolly (@jessdoeshair)

źródło: Instagram, allure.com


Kiedy warto iść na terapię dla par? Tych problemów nie możecie bagatelizować

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
10 listopada 2017
Fot. iStock/laflor
Fot. iStock/laflor
 

Dobra, czas przestać się czarować – jest między wami źle. Być może nagle wydarzyło się coś, co spowodowało, że nie potraficie spojrzeć na siebie tak, jak kiedyś. Być może niechęć i frustracja narastały miesiącami w wyniku rożnych kłótni, nieporozumień czy niezaspokojonych potrzeb. Być może macie już za sobą wiele poważnych rozmów i kilka prób ratowania związku na własną rękę. Jednak nic się nie zmieniło. Ba! Jest tylko gorzej! Czas rozważyć terapię dla par. Rozwiązanie niektórych problemów po prostu wymaga wsparcia.

Nagła zmiana

Na naszej drodze wciąż pojawiają się zakręty. Łatwiej pokonywać je we dwójkę. Jeśli jednak zamiast wspierać się wzajemnie, oddalacie się od siebie, czas pójść po pomoc. Nieplanowana ciąża, nagła utrata pracy czy poważne problemy finansowe mogą pojawić się nieoczekiwanie i zmienić dynamikę związku.

Wizja małżeństwa

Każdy ma prawo się wahać i nie ma w tym nic złego. Kiedy związek zaczyna się robić poważny i powoli planujecie ślub, mogą pojawić się wątpliwości, strach i poczucie zagubienia. To dobry moment, by zacząć terapię dla par, dzięki czemu łatwiej będzie wam podjąć odpowiednią decyzję.

Rzadszy seks

Chociaż seks nie jest najważniejszy, bywa barometrem waszych relacji w związku. Jeżeli wszystko między wami jest ok, będziecie chętnie i często uprawiać seks. Jeśli jednak dzieje się coś niedobrego, zaczniecie unikać bliskości. A to spowoduje wyłącznie narastanie złości.

Sekrety

W związku powinno się otwarcie mówić o wszystkim. O finansach, o marzeniach, o kontaktach z innymi, o potrzebach, o zranieniach i o fantazjach seksualnych. Gdy jedno z was ma w którymś z tych tematów swoje sekrety i sekreciki, nie świadczy to dobrze o waszej relacji. Tajemnice mogą wynikać ze strachu, wstydu lub poczucia, że nie zostaniemy wysłuchani. Chcesz żyć w ten sposób?

Walka o drobiazgi

Walki o głupie rzeczy, które w mgnieniu oka zamieniają się w poważne awantury z trzaskaniem drzwiami i wychodzeniem z domu, mogą służyć maskowaniu prawdziwych wyrzutów. Jeżeli czujemy się głęboko zranieni i do tej pory nie przepracowaliśmy tego problemu, w każdej sytuacji będziemy ulewać odrobinę skumulowanego jadu. Czas wyjaśnić sobie stare sprawy.

Brak wniosków

Wasze kłótnie są coraz intensywniejsze i brakuje w nich argumentów. To już nie jest próba dojścia do porozumienia, a usiłowanie zranienia drugiej strony jak najbardziej dotkliwy sposób. Co więcej, awantury te nie prowadzą do żadnych wniosków. No może jedynie takich, że ta druga osoba jest skończonym debilem i całe życie się dla niej zmarnowało.

Zły wzorzec

Skoro raz w złości powiedziałaś, że jeśli on się nie zmieni, ty zabierzesz dzieci i pójdziesz do matki i taki argument przemówił mu do rozumu, potem wykorzystujesz go nieustannie. Zgoda, czasem w kłótniach mówimy różne złe rzeczy. Czasem wcale tak nie myślimy. Nie wolno jednak powtarzać tego samego tylko dlatego, że działa. Bo działa z różnych powodów, ale najczęściej dlatego, że powoduje strach i uzależnia drugą osobę od ciebie.

Negatywne nastawienie

W sumie to już nie ma żadnego znaczenia czy on kupi ci kwiaty bez okazji, zabierze do kina czy wysprząta cały dom. I tak jest beznadziejnym mężem, ojcem, pracownikiem. Negatywne nastawienie do partnera i wszystkich jego zachowań zniszczy wasz związek szybciej niż ci się wydaje. Nadejdzie dzień, w którym on po prostu przestanie ci nadskakiwać.

Brak przebaczenia

Ok, wszyscy popełniamy jakieś błędy. Jedne są małe i potrafimy szybko przejść do porządku dziennego. Inne natomiast wywracają całe nasze życie do góry nogami. Tak, masz prawo być zła. Tak, masz prawo czuć się zraniona, a twoje zaufanie może wisieć na włosku. Jeśli jednak chcecie dalej być razem, musisz przebaczyć. Nie potrafisz tego zrobić? Idźcie na terapię.

Poważne różnice

Każdy z nas jest inny. Nie musicie lubić tej samej muzyki czy kuchni, ale powinniście zgadzać się w kluczowych kwestiach, takich jak rodzicielstwo czy finanse. Terapeuta może wam pomóc ustalić kompromis, jeśli faktycznie się kochacie i chcecie być razem. Sam sobie raczej nie poradzicie.

Nałóg

Alkohol, narkotyki, hazard, pornografia… Jeżeli któreś z was jest od czegoś uzależnione, wasz związek jest poważnie zagrożony. Z nałogiem bardzo trudno poradzić sobie bez wsparcia wykwalifikowanej osoby. Idźcie na terapię, zanim dojdzie do jakiegoś dramatu.

Propozycja terapii

Jeśli jedna ze stron sygnalizuje, że chce pójść na terapię dla par, druga bezapelacyjnie powinna się zgodzić. Najgorsze, co można w takiej sytuacji zrobić, to powiedzieć: „Sam sobie idź na terapię. Ze mną jest wszystko w porządku, to ty masz coś z głową”. Terapia naprawdę może uratować związek. Nie odtrącaj jego wyciągniętej dłoni.

Milczenie

Zauważyłaś, że twój partner coraz rzadziej opowiada ci o swoich planach i marzeniach. Już nie dyskutujecie tak jak kiedyś, a on sprawia wrażenie, jakby kompletnie nie interesowało go to, co mówisz. A może to ty wolisz milczeć, kiedy on znów ma o coś pretensje. Milczenie szybko przeradza się obojętność. Co będzie dalej, to już chyba mówić nie trzeba.

Brak zaufania

Wcale nie musi dojść do zdrady, żeby przestać ufać. Czasem niepewność rodzi się z niczego. Czasem natomiast wynika z innych sytuacji – gdy np. w kłótniach on straszy cię odejściem. Brak zaufania niszczy obie strony. Ty zmagasz się z natrętnymi myślami, które powodują frustrację, on musi nieustannie odpierać twoje ataki i udowadniać niewinność. Tak się nie da żyć.

Kumulacja problemów

Jeżeli przez lata zaniedbywaliście wasz związek i nie rozwiązywaliście problemów na bieżąco, tylko zamiataliście je pod dywan, nic dziwnego, że nie możecie na siebie patrzeć. Jesteście zmęczeni, ale nie chcecie iść na terapię, ponieważ boi się dowiedzieć prawdy o waszym związku i o sobie samych. To ostatni dzwonek, by wszystko naprawić.

Terapia dla par nie zawsze kończy się słowami „i żyli długo i szczęśliwie”. Ma pomóc wam zrozumieć potrzeby własne i partnera, wychwycić złe mechanizmy, znaleźć rozwiązania. Czasem jednak ułatwia rozstanie w zgodzie. Miej tego świadomość.


 

Źródło: Woman’s Day


Zobacz także

Fot. iStock/yulkapopkova

10 sennych symboli, których nie można ingnorować

Fot. Pexels / stock.tookapic.com  / CC0 Public Domain

10 rzeczy, których nie powinieneś oczekiwać od innych, jeśli chcesz być naprawdę szczęśliwy

Fot.Screen/Youtube

„Tato, jak będę mieć 16 lat, chłopcy będą wsadzać mi ręce w majtki…” Kampania społeczna, obok której nie można przejść obojętnie