Sprawdź hormony i włącz szczęście

Kacper Nosal
Kacper Nosal
4 listopada 2015
Fot. Pixabay / Public Domain CC0
 

Bycie szczęśliwym często kojarzy się z takimi utartymi wyrazami jak kariera (czasami NAWET dodatkowo występująca wraz ze spełnieniem zawodowym), cudownym związkiem/małżeństwem, założeniem rodziny, zarabianiem niebotycznych pieniędzy itp.. Mało kto zdaje sobie sprawę, dlaczego robimy to, co robimy. Warto zatem przyjrzeć się wielkiej czwórce” hormonów, których zawodem jest dawanie nam szczęścia”. Przed tobą: endorfiny, dopamina, serotonina i oksytocyna.

Endorfiny­ – lekarze polowi

Organizm człowieka w sprytny sposób zachęca nas do trzymania formy – wprawiając endorfiny w ruch łagodzi ból mięśni. W trakcie, a także po totalnym zniszczeniu kondycyjnym powodują, że czujemy się nieprzyzwoicie dobrze :). Ma to dla naszego zdrowia dość zbawienny wpływ, nieprawdaż? Endorfiny również przeciwdziałają stresowi, czyli – walczą” z niebezpiecznym czynnikiem osłabiającym naszą odporność na różne choroby (np. nowotwory czy depresja).

Jak można je wyzwolić?

♦ Uśmiechając się! (co odważniejsi mogą spróbować tej czynności w stosunku do przypadkowych ludzi, np. w metrze). Według Robina Dunbara, sama praca mięśni (biorących udział w śmianiu się) powoduje produkcję endorfin. Co ciekawe, wygląda na to, że nawet sztuczne uśmiechanie się powoduje poprawę nastroju. Warto więc może spróbować świadomie polepszyć sobie humor? 🙂
♦ Uprawiając sport
♦ Uprawiając seks
♦ Jedząc czekoladę (najlepiej z umiarem)

Dopamina­​ – ​motywator personalny

No właśnie. Pomaga nam osiągnąć cele, które sobie zakładamy i motywuje nas do realizacji kolejnych. Po osiągnięciu celu czujemy przecież przypływ dobrego samopoczucia prawda? Według Mercè Correa, dopamina również pełni rolę związaną z unikaniem rzeczy strasznych.

UWAGA:​ istnieje niebezpieczeństwo uzależnienia się od dopaminy. Dlaczego? M.in. ze względu na możliwość natychmiastowej gratyfikacji. Np. uzależnienie od portali społecznościowych, mówi Ci to coś?

Jak można​ ​ją wyzwolić?

♦ Skreślając z listy zrealizowane zadania
Jedząc słonia łyżeczką” ­ rozbijając duże cele na mniejsze, dzięki czemu zastrzyki dopaminy będą częstsze i w rozsądnych ilościach
♦ Celebrując momenty sukcesu (a no choćby zdanie prawa jazdy)
♦ Słuchając muzyki

(A tak a propos celebracji patrz niżej)

Serotonina­ – Celebrytka

Duma, status społeczny. Otrzymujemy publicznie awans w firmie – ­ rośniemy, wykonaliśmy właśnie ważne dla szefa zadanie i dostajemy od niego pochwałę -­ rośniemy. Jesteśmy na uroczystości rozdania świadectw ukończenia szkoły średniej przez nasze dziecko -­ również rośniemy! A to, co czujemy w tych sytuacjach to m.in. właśnie przypływ serotoniny.

Jak można ją wyzwolić?

♦ Badanie Perreau­-Lincka i in. wykazało, że świadoma zmiana swojego nastroju może powodować produkcję serotoniny
♦ Można się opalać 🙂
♦ Poprzez przypominanie sobie chwil, w których osiągnęliśmy sukces, bądź czuliśmy się ważni
♦ Po raz kolejny ­ ćwiczenia fizyczne!

Oksytocyna­ – Bezpieczna Altruistka”

Odpowiedzialna m.in. za nasze zaufanie do innych ludzi i tworzenie bliskich związków. Jaki jest najważniejszy zasób, który mamy? Nie, to nie są $$$, tudzież PLN. To czas. Czas, który nam się nie wróci, ale się zwróci”. Poświęcając go komuś, budujemy z tą osobą więzi.

A teraz uwaga, to wam się spodoba. Badanie ​René Hurlemanna pokazuje, że mężczyźni będący w związku, którym zaaplikowano oksytocynę, trzymali większy dystans do nieznanych kobiet, które uważali za atrakcyjne (sic!). Nic tylko pompować facetom oksytocynę :).

Jak można ją wyzwolić?

♦  Dane tylko kobietom – karmienie piersią niemowlaków powoduje wytwarzanie się oksytocyny. Czemu by nie wzmocnić jeszcze bardziej więzi z potomstwem? 🙂
♦ Przytulając się
♦ Poświęcając chwilę na pomoc komuś kto tego potrzebuje
♦ Przeżywając orgazm

Reasumując, hormony: endorfiny, dopamina, serotonina i oksytocyna NIE SĄ pigułkami szczęścia, NATOMIAST ich zdrowa ilość może przyczynić się do bardziej pogodnego i satysfakcjonującego życia. W końcu o to chodzi, prawda? 🙂


Artykuł inspirowany mową Simona Sineka Why Leaders Eat Last”, którą serdecznie polecam (znajdziecie na YouTube)


Najbardziej oczekiwana premiera tej jesieni – „Galeria bajek. Wiersze czytane obrazem”

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2015
 

„Galeria bajek jest jak zaczarowana kraina. Jestem pewien, że w chwili kiedy poznacie zasady w niej panujące, zmieni się całe Wasze życie (…)”

autor książki, Michał Zawadka

Czy można napisać wiersze, które zachwycą dzieci, a rodzicom pomogą w edukacji najważniejszych  postaw społecznych u swoich pociech? Można. A nawet trzeba.

Kolejna książka Michała Zawadki, autora bestsellerowej „Mądrości z natury”, znakomitego mówcy, trenera wystąpień publicznych, autora programów warsztatowych dla dzieci, młodzieży i dorosłych udowodniła, że tak! Twórca dodatkowo przygotował nam niebywałą, wizualną ucztę, ponieważ do współpracy zaprosił Rafała Olbińskiego, światowej sławy mistrza obrazu i sztuki plakatu, którego niesamowita twórczość interpretuje wiersze.

„Galeria bajek” to synergia sztuki i słowa. Historie małych bohaterów, zamknięte w wierszach, zapraszają do dialogu z autorem i malarzem. Zawierają ważne życiowe lekcje. Rozwijają umiejętności z zakresu kompetencji miękkich i relacji międzyludzkich. 11 bajek Michała Zawadki swoim przesłaniem uczy m.in. wiary w siebie, doceniania innych, asertywności, sztuki dobierania mentorów, określania marzeń, zarządzania czasem czy współdziałania w grupie. Publikacja wskazuje drogę, której celem jest nabycie przez dzieci dobrych nawyków oraz zbudowanie postaw, które ułatwią podjęcie słusznych decyzji i zachowań w dorosłym życiu.

Jednocześnie połączenie poezji z „kulturą wysoką” jest doskonałą formą uwrażliwiania od najmłodszych lat na piękno sztuki i dostrzegania wielu poziomów przekazu i zabawy formą.

1920x559_GB_tlo

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Przedmowę do „Galerii Bajek”, wskazując na jej wielką wartość, napisał profesor Tony Buzan, autor ponad 140 książek na temat rozumowania, geniuszu i mózgu, przetłumaczonych na ponad 30 języków, nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

Dopełnieniem tego wyjątkowego wydawnictwa jest Przewodnik dla rodziców. To część książki, która opisuje postawy przedstawiane w wierszach. Pomaga zarówno rodzicom, jak i nauczycielom wyobrazić dzieciom umiejętności życiowe i społeczne. Przeprowadza ich przez przesłania bajek, podpowiadając opowieści, anegdoty i różne scenariusze zabaw dopasowane do każdej z nich. Przewodnik jest gotowym narzędziem do budowania świadomego rozwoju społecznego dzieci.  Na końcu książki znajduje się „Mała galeria” do kolorowania, w której dzieci mogą współtworzyć obrazy.

Książka jest dwujęzyczna, polsko-angielska. Subtelny przekład Zdzisława Zabierzewskiego czyni publikację jeszcze bardziej uniwersalną i międzynarodową.

Galeria bajek powstała na podstawie obserwacji dzieci podczas autorskich warsztatów z ponad piętnastoma tysiącami uczestników.

Wydana w albumowym formacie 241x336mm, 112 stron.
Wydawnictwo Mind&Dream www.mindanddream.pl

 Premiera książki 4 listopada 2015 r., w przedsprzedaży od 20 października.

 GB_Okladka_przod_net„Galeria bajek. Wiersze czytane obrazem” / „The Gallery of fairy tales – to be read through images”
autor: Michał Zawadka
ilustracje: Rafał Olbiński
przedmowa: Tony Buzan
przekład angielski: Zdzisław Zabierzewski
Wydawnictwo Mind&Dream listopad 2015

Wydanie dwujęzyczne: polski/angielski

cena: 49,90 (w tym 5% VAT)

www.mindanddream.pl

https://www.facebook.com/mindanddream


Tylko się nam wydaje, że stać nas na zdrowy egoizm. Prawda jest taka, że nadal nie potrafimy o siebie zadbać. Uczmy się tego!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2015
Fot. iStock / misfire_asia

Bo wszystko inne jest ważniejsze. Praca. Rodzina. Dom. Nawet teściowa. W robieniu (za przeproszeniem) innymi dobrze posuwamy się do granicy absurdu. Mówimy: „Jestem szczęśliwa, kiedy szczęśliwa jest moja rodzina”. No fucking way.

Wściekamy się na stereotypy narzucające role kobiecie i mężczyźnie. Udowadniamy, że my kobiety też potrafimy wymienić koło w aucie. Że wymalujemy pokój i jeszcze ugotujemy pyszny obiad dla całej rodziny. Że pobawimy się z dziećmi, powiesimy pranie, posprzątamy łazienkę, a wieczorem z uśmiechem zasiądziemy do zaległości z pracy po ostatnim zwolnieniu lekarskim, kiedy młodszy syn chorował. I uwaga, jeszcze nogi z dziką rozkoszą rozłożymy w nocy. Tak, to my kobiety, które wszystkich chcą zadowolić nie dbając zupełnie o siebie.

I te odwieczne wyrzuty sumienia, poczucie winy. „Tak, wyjdę do kina” i za chwilę: „Ale przecież dzieci tak czekają, żebym przeczytała im ostatni rozdział książki”. I już wiadomo, że z kina nici. „Może następnym razem, muszę się bardziej zorganizować”. Rezygnujemy z wyjazdu z przyjaciółkami, bo przecież mąż wróci zmęczony do domu po tygodniu w delegacji. Nie można mu zostawić dzieci na głowie. Aaaa, jak mnie to wkurza. I nie, nie żebym się różniła. Wiem, o czym piszę. Przyjaciółka mówi: „Zostań na noc, co będziesz po nocy wracać”, a mi w głowie już rozbrzmiewają: „Dzieci będą tęsknić, czy mają zakupy zrobione, czy mąż pamięta, na którą godzinę idą do szkoły i jakie mają zajęcia! Nie dam im buziaka z rana”. Zaraz za nimi idą racjonalne przesłanki, że przecież jestem z dziećmi non stop, mąż ma ręce, głowę i nogi, plan lekcji na lodówce, i że ucieszy ich męski wieczór i poranek. Wiem też, że przegadanie z przyjaciółką pół nocy dobrze mi zrobi. Złapię dystans, zatęsknię. W końcu też musze się wygadać, wyluzować. Zostaję, ale z samego rana, tuż po kawie jadę do domu.

Plus jest taki, że wiem, iż z każdym kolejnym razem łatwiej będzie mi zostać, powiedzieć: „Chłopaki muszę wyjechać, umówiłam się na babski weekend, wiem, że sobie poradzicie”. Oczywiście nie tak świetnie, jak gdybym ja była i upiekła w sobotę ciasto (wrrrr już wkurzam samą siebie takim myśleniem). Pani Niezastąpiona. Basta. Koniec. Jestem dla tych, których kocham, ale jestem też dla siebie. Bo siebie też kocham. Nie jestem jedynie od zapamiętywania planu lekcji, dodatkowych zajęć, wymyślania atrakcji, gotowania i sprzątania, i zabawy. Muszę nauczyć się dbać też o siebie.

Myślałam, jak się do tego zabrać najlepiej. Spróbuj.

Lista rzeczy, które zrobiłaś dzisiaj dla innych

Usiądź wieczorem z kartką . Podziel na rodzinę, na kolegów z pracy, na swoich rodziców, teściów i wypisz, co dla nich dziś zrobiłaś. Po kolei. Od zrobienia kanapek na śniadanie dzieciom, kawy mężowi, zakupów swojej mamie. A teraz zaznacz wszystkie te rzeczy, których robić nie musiałaś, bo inni poradziliby sobie sami. I te, w przypadku których mogłaś poprosić o pomoc – choćby przy wieszaniu prania w domu. I jak? A teraz kolejny krok.

Lista rzeczy, które zrobiłaś dla siebie

Ale tylko dla siebie. Nie liczy się, że ustawiłaś pralkę, by pranie rozpoczęło się na godzinę przed twoim powrotem do domu. Czy kupiłaś ciasto do kawy, z którym podzieliłaś się koleżankami z pracy. Nie. Tylko dla siebie. Drzemka po południu? Słuchawki na uszach i pół godziny relaksu z muzyką? Wyjście na ćwiczenia? Bieganie? Z poczuciem, że robisz to dla siebie, a nie po to, żeby schudnąć i bardziej podobać się mężowi. Chodzi o rzeczy, gdzie zaspokajasz tylko i wyłącznie swoje potrzeby. Poleżenie na podłodze w pokoju u dzieci i przyglądanie się z im? Powiedzenie: „Nie mam siły/ochoty” na zrobienie czegoś, o co proszą cię inni. Bo dzisiaj zwyczajnie ci się nie chce. Co przecież nie znaczy, że jutro tego nie zrobisz. I jak? Masz te dwie listy? Porównaj je. I zrób kolejną.

Lista rzeczy, które cię wkurzyły

Wszystko, co cię zdenerwowało. Niezakręcona pasta do zębów, przestawione kubki w kuchni, każda pierdoła. I obok zaznacz, w którym sytuacjach dałaś upust swojej złości. Powiedziałaś, że coś cię denerwuje, wyprowadza z równowagi, że ci się nie podoba. A ile razy zacisnęłaś usta i umyłaś filiżankę po kawie, podniosłaś skarpetki z podłogi i powiesiłaś ręcznik w łazience. Złościsz się? Mówisz o tym? Dopóki nie powiesz, co cię wkurza, nie oczekuj, że ktoś się tego domyśli. Tak wiem, czasami nie chce się po milion razy powtarzać tego samego, więc może nie powtarzaj. Powiedz, że nie będziesz robić niczego za innych. Mąż wychodzi z kolegami, a ty chciałaś wyjść pojeździć rowerem? On wiedział o tym. Daj sobie prawo do złości.

Lista rzeczy, które chciałabyś zrobić

Ale tylko dla siebie. Wyjście do kosmetyczki, odkładanego od dwóch tygodni fryzjera. Na basen, masaż, saunę, aerobik czy jogę. Do przyjaciółki na kawę lub na film do kina. A może pospać pół godziny po przyjściu do domu? Wypisz wszystko, co ci przyjdzie do głowy, nawet kąpiel w wannie przy świecach, kiedy nikt nie wejdzie do łazienki. Masz? To teraz weź kalendarz i wpisz, kiedy co zrobisz dla siebie. Zaplanuj to. Powieś na lodówce, żeby wszyscy domownicy zobaczyli i wzięli pod uwagę twoje plany. Ty ich plany przecież uwzględniasz. Dodatkowe zajęcia dzieci, koszykówkę męża. Wplatasz to, co dla ciebie w ich rozkład dnia. Jeśli coś z czymś koliduje, ustalcie kompromis.

Spójrz w lustro

Masz te listy? Przyjrzyj się im. Może to jedyna rzecz, którą dziś dla siebie zrobiłaś? Stań przed lustrem. Uśmiechnij się do siebie i powiedz patrząc sobie w oczy, że nie zasługujesz na to, co znajduje się na ostatniej liście. Że nie możesz sobie tego dać. Bo wszyscy inni są ważniejsi do ciebie. Co czujesz?

Właśnie…

Daj sobie szansę na egoizm. Zadbaj o siebie. Kochaj. I bądź szczęśliwa również sama ze sobą, a może przede wszystkim.


Zobacz także

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Dzień dobry, nazywam się depresja. Przycupnę sobie tu na fotelu. Dziękuję, nie chcę kawy ani herbaty

Jak zachować spokój w czasie kryzysu? Przewodnik minimalistki

Zrób test i przekonaj się, czego naprawdę pragniesz, czego naprawdę potrzebujesz