Tylko „smuteczek”, czy aż depresja. Jak rozróżnić te dwa stany

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 sierpnia 2018
Co sprawia, że źle o sobie myślimy?
Fot. iStock / Vizerskaya
 

Cały problem polega na tym, że niewłaściwie używamy zamiennie tych dwóch terminów, chociaż często nawet intuicyjnie wiemy, jak odróżnić oba stany. Smutek jest tylko jednym z objawów depresji. Smutek i depresja mają wiele wspólnego, ale są także dwoma zupełnie różnymi stanami.

Najważniejsze różnice między smutkiem a depresją

1. Depresja jest zaburzeniem psychicznym

Główną różnicą między smutkiem a depresją jest to, że ta ostatnia jest zaburzeniem psychicznym, podczas gdy smutek jest po prostu emocją spowodowaną sytuacją, która sprawia, że ​​odczuwamy ból czy cierpienie. Jest oczywiste, że smutek to jeden z wielu objawów depresji, takich jak apatia, lęk, niepokój czy uczucie rozpaczy. Smutek jest etapem związanym z określonymi okolicznościami i prędzej czy później – mija.

Depresja trwa jednak dłużej, ponieważ prowadzi do chronicznej sytuacji, która „zamyka” nas  w pewnym określonym stanie psychicznym. Eksperci w dziedzinie psychologii twierdzą, że u osoby, u której zdiagnozowano depresję, objawy musiały występować przez co najmniej 6 miesięcy.

2. Smutek jest przejściowym stanem psychicznym

Jak napisano powyżej, smutek jest stanem przejściowym, chociaż oczywiste jest, że czasami może on trwać długo. W przeciwieństwie do depresji, jest to jednak naturalna reakcja psychologiczna, która nie wskazuje na żadne zaburzenie psychiczne. Po prostu zdarza się, że, w obliczu trudnych okoliczności lub w obcowania z kimś, kto nas skrzywdził, pojawia się taka właśnie emocja. Mimo wszystko smutek nie może nas zbytnio niepokoić. To normalne uczucie, które przychodzi, gdy tracimy ukochaną osobę, gdy związek się rozpada, kiedy musimy opuścić dom itp. Smutek sygnalizuje, że coś, co jest dla nas ważne, zniknęło lub się zmieniło.

3. Apatia i depresja

Apatia to brak energii i chęci do życia i działania. Dotyczy osób z depresją, które nie są w stanie wykonywać codziennych zadań.  Na przykład osoba z depresją może nie chodzić do pracy tylko dlatego, że czuje się niezdolna do wstania z łóżka rano. To się nie dzieje, gdy jesteśmy „tylko” smutni. Smutek nie wpływa na naszą pracę i nasze zobowiązania.

4. Jeśli smutek trwa zbyt długo

Jest oczywiste, że jeśli pozostaniemy smutni przez długi czas, ten stan może przerodzić się w depresję. Jeśli stale płaczesz i masz wrażenie, że jesteś bezużyteczny, że ​​świat stał się szary i że nie ma już nadziei, sprawy idą w zdecydowanie złym kierunku. To normalne być smutnym jeden dzień, dwa dni, a nawet tydzień. Ale pozostawanie smutnym przez dwa miesiące jest już zdecydowanie niepokojącym objawem.

Musimy wiedzieć, że o ile smutek nie wymaga leczenia lub terapii, depresję należy jak najszybciej zdiagnozować i wdrożyć odpowiednie leczenie. Tu nie wystarczy zmiana otoczenia i wsparcie bliskich.


Na podstawie: amelioretasante.com


Oryginalne bikini. Tego jeszcze nie było! Zdecydowałybyście się?

Redakcja
Redakcja
2 sierpnia 2018
Fot. Screen z Instagrama /Balcktapeproject
 

Czasami miewamy wrażenie, że nasze plaże przeszły już wszystko od mody na parawany, przed dmuchane pizze i lody, aż po chwilami naprawdę oryginalne stroje kąpielowe. Ale świat byłby nudny, gdyby nas nie zaskakiwał.

I tak jest tym razem. Joel Alvarez, który zaproponował zupełnie nowatorską modę na bikini. Jak się okazuje, nie potrzeba wiele, wystarczy trochę błyszczącej taśmy – kolor zależy tylko od nas i… gotowe. Kiedy artysta w lutym 2017 roku wrzucił do sieci film z modelką, która pozuje „ubrana” w taśmę, nie spodziewał się, że jego pomysł wywoła tak ogromne zainteresowanie. Dzisiaj tworzy nie tylko bikini, ale także bieliznę (której nota bene wcale nie trzeba ściągać umawiając się na randkę w sypialni z mężem) i piękne suknie.

Co wy na to? Pomysł z pewnością oryginalny, codziennie można wyjść w nowym stroju kąpielowym na plażę. Pytanie tylko – jak bardzo boli jego ściąganie…

I’m sure you guys have seen this video all over the web. I took this video Feb of 2017 and posted it up with no idea it would go viral. After 10million views on my Facebook and countless shares on Instagram this project introduced the gold tape edition of the blacktapeproject with former Miss Puerto Rico. This was shot in the beaches of Haiti for the JBFoundation charity event which inspired me to start my own charity for the children of mango hall in Jamaica. This 17sec video basically jump started my career and opened so many doors for me. Countless features, articles and interviews from news outlets around the world. . . Now over a year later I have perfected the gold tape and will be showing 10 one of kind peices at this year’s @miamiswimweek at the @artheartsfashion at the @faenaforum July 15th at 10pm. This is a very unique show as I will be a headlining designer show designs that will be completed just minute prior to the show. No pre planning or already made peices. This is art and couture at its highest level. . . DM ME if you would like to attend or walk my shows , set up an appointment for a fitting and shoot or just come and show some love. Very excited to be a part of this year’s swim week as a designer. This will be my biggest and most impressive show to date. . . Big thank you to @artheartsfashion @erikrosete for inviting me and giving me another great opportunity. . . #miamiswimweek @miamibeach #miami #sountbeach #miamifashion #swimlife #treats #treatsmagazine #vogue #teenvogue #couture #nyfw #miamiswimweek2018 #faenaforum #livmiami #storymiami #rockwellmiami #blacktapeproject #blacktape #tapeart #missuniverse #misspuertorico #jbfoundation #mangohallcharity

Post udostępniony przez Art & Tape Fashion (@blacktapeproject)

 

Oryginalna bielizna

Źródło: Instagram


Nalałam jej wino i powiedziałam, że wszystko się ułoży, choć wcale w to nie wierzę. W końcu od czego są przyjaciółki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 sierpnia 2018
Fot. iStock/inakiantonana

Przyszła do mnie i powiedziała, że to absolutny koniec, że to ostatni raz dała się tak podejść, oszukać, omamić. Że ostatni raz była cholerną, ślepą idiotką, naiwnie wierzącą w jego czułe słówka i zapewnienia niewinności. Spakowała mu walizki i kurczę blade niech je sobie odbiera od sąsiadki, tej zresztą, do której się zawsze tak nieprzytomnie uśmiecha. Ile można dawać drugą, trzecią i czwartą szansę facetowi, który absolutnie nie potrafi wyciągać wniosków ze swoich błędów? Facetowi, którzy wyrzucony z domu wraca namolnie z bukietem smętnie dyndających kwiatów i uśmiechając się rozbrajająco mówi to, co zwykle, bo nic innego wymyślić nie potrafi? Żeby jeszcze za tymi słowami stały jakieś działania. Gdyby on coś w sobie chciał i umiał zmienić. Ale gdzie tam. To podręcznikowy „typ beznadziejny”.

Szlochając i wycierając czerwony, zapuchnięty nos w moją nową bluzkę w białe kwiatki moja przyjaciółka wymamrotała w końcu to, co zawsze. „Ale ja go tak kocham” – padło, jak przewidziałam. Nalałam jej wino i powiedziałam, że wszystko się ułoży, choć wcale w to nie wierzę. Od czego są przyjaciółki? Od tego właśnie. Żeby umieć wyczuć odpowiedni moment. Pewnych rzeczy nie mówi się od razu wprost, na niektóre trzeba pozwolić. Na przykład trzeba pozwolić się wypłakać i uspokoić. Na brutalną prawdę o tym, że ten skurczybyk, cham i prostak w jednym nie zasługuje na ani jedną więcej łzę, przyjdzie czas później. Teraz jest moment na emocje. Na logikę i planowanie zemsty lub „odpuść sobie jesteś dla niego zbyt mądra, zbyt piękna, zasługujesz na o wiele więcej” nadejdzie odpowiednia chwila.

Dobrze to wiem, znam moją przyjaciółkę od piętnastu lat. Już w podstawówce wystarczyło mi na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że znów się nieprzytomnie zakochała. Albo że aktualnie cierpi z powodu niespełnionej miłości. Ona z kolei, zawsze wiedziała, kiedy u mnie w domu było „słabo”, kiedy tata wpadał w ciągi alkoholowe, a mama wpadała w depresję. Kiedy trzeba było po prostu potrzymać mnie za rękę i powiedzieć „jestem obok, a ty nie zapominaj o swoich marzeniach, jesteś silna, dasz radę”. Nie potrzebowałam nic więcej. Miałam poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że bliska mi osoba akceptuje moje emocje i szczerze przejmuje się moją sytuacją. Nie byłam sama, nie cierpiałam nie odczułam tak bardzo tej rodzinnej traumy.

Nie zastanawiałam się nigdy wcześniej nad tym fenomenem. Nad tą przedziwną intuicją przyjaciółek, która sprawia, że wiedzą, kiedy do ciebie zadzwonić, nawet jeśli jest czwarta nad ranem, a ty wracasz właśnie do hotelu, w zupełnie innym mieście, w zupełnie innym kraju. Kto jej powiedział, że tak bardzo potrzebujesz teraz tej rozmowy, bo właśnie zdałaś sobie sprawę, że twoje życie jest w rozsypce i powinnaś natychmiast coś w nim zmienić, tylko nie wiesz co? Ona już to wie, na szczęście. Pokiwa głową, wysłucha cię, doprowadzi do pionu i znów poczujesz się silna.

Albo te dziwne zbiegi okoliczności, kiedy ona wręcza ci bilety na film, który tak bardzo chcesz zobaczyć, a na urodziny dostajesz album ze zdjęciami, z których każde jedno reprezentuje  jakiś szczególny dla ciebie moment.

Nie mówię już o sprawach tak prozaicznych jak synchronizowane miesiączki, czy kupiony na wyprzedaży, ten sam model sukienki (w której, szczerze mówiąc, obie wyglądacie beznadziejnie). Zdarzył mi się chyba każdy z tych przypadków, więc wiem o czym mówię.

Nagroda Nobla dla tego, kto wymyślił przyjaciółki! I wiem, że istnieją tacy, którzy nie potrzebują ciepła i wsparcia życzliwej osoby, którzy kochają po swojemu ogarniać swoje życie nie zwierzając się z tego nikomu. Są tacy, którzy nie potrzebują się po prostu wygadać, ani popłakać sobie przy lampce wina lub tabliczce czekolady rozmiaru XXL. I ja za nich dzisiaj, razem z moimi przyjaciółkami, tą lampką wina i tym o wiele za dużym kawałkiem czekolady wznoszę toast. Bo mi ich bardzo szkoda.


Zobacz także

3 zasady przyciągania w związku i dlaczego one nie zawsze działają

9 reguł dobrego tygodnia. Proste, ale działa cuda

Kilka szalenie trudnych pytań, które musisz sobie zadać, zanim powiesz „kocham”