„Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nie znika”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 sierpnia 2017
Fot.. iStock / Borut Trdina
 

„– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika”.*

Przyszła trochę niespodziewanie, jak gość, którego się nie oczekuje, a którego wizyta wprawia najpierw w zakłopotanie. Bo nie wiesz, jak się zachować, jak poradzić sobie z tym, co między wami się dzieje. Ciekawi cię, gdy rozsiada się niepewnie na kanapie, próbując zakryć swój niepokój i obawy, czy aby na pewno tak może. A kiedy zaczynasz z nią obcować, ta niepostrzeżenie wkrada się w twoje życie, wypełnia niezwykłym spokojem, bo wiesz, że cię akceptuje, że idzie obok ciebie. Nie zatrzymuje, nie pcha do przodu, uczestniczy w twoim życiu równolegle, może trochę jak twój cień, który wiesz, że jest i nigdy nie zniknie, bo jesteście połączeni wyjątkową i właściwie niewidoczną linią światła.

Nie wierzyłam w nią przez wiele lat, bo ludzie znikali, gdy tylko pozwalałam się jej zbliżyć, gdy postanawiałam zaufać. A może to ja uciekałam obawiając się tej całkowitej i pełnej bliskości. Tej szczerości w relacji, bezkompromisowości i braku kalkulacji, bez chęci przywłaszczenia sobie drugiego człowieka, posiadania go na własność, dania sobie prawa życia w jego życiu. Myślałam, że to związek do bólu symbiotyczny, wręcz organiczna potrzeba obecności jej w moim i mojego w jej życiu.

Tymczasem ona okazała się być największym darem, na który my sobie pozwalamy i którym obdarza nas ktoś, po kim czasami zupełnie byśmy się tego nie spodziewali. To doświadczenie jest najwyższą forma relacji z drugim człowiekiem. Jej nie da się wpisać w codzienną kawę, w kilka rozmów telefonicznych, wspólne wyjścia na imprezę. To zdecydowanie coś więcej. Kiedy o niej myślę,  doświadczam uczucia szczęścia i pewności, że ktoś poczeka, bo kocha i nigdy dla niego nie zniknę, nigdy nie zostanę oceniona, zaszufladkowana, nie obarczona winą czy pretensją.

Pozwoliłam się jej rozgościć na mojej kanapie, pozwoliłam sobie zauważyć, że istnieje, że wcale nie chce mnie skrzywdzić, wykorzystać, że nie zjawia się po coś i z jakiegoś powodu. Po prostu jest, jak ten cień, który, choć go nie widzisz, nigdy cię nie opuszcza.

Wytłumaczyła mi, że nie oczekuje poklasku, że nie przyszła po to, bym czuła zobowiązanie, presję organizowania jej czasu i przestrzeni. Ona tylko zapukała, ja ją wpuściłam i teraz z tej naszej relacji możemy czerpać wszystko, to co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe.

I choć tak bardzo się bałam, że jak zawsze odejdzie, ona jednak została i dzisiaj wiem i rozumiem, że ona – ta przyjaźń – nie potrzebuje:

– uwagi

nie zależy jej na tym, by wiecznie wystawiać ją na piedestał, by była centrum uwagi. Bo ta prawdziwa przyjaźń potrzebuje uważności, nie uwagi. Uważności na siebie, na nastroje, na tembr głosu, na słowa niedopowiedziane, na usłyszenie drugiego dna pod banałami codzienności

– czasu

bo nie obawia się, że brak czasu będzie początkiem jej zapomnienia. Nie wzbudza niepokoju, nie zadaje pytań: czy może czas się odezwać, czy zadzwonić, bo wypada. Przyjaźń ma dużo czasu, całe mnóstwo i rozumie, że przecież jak ktoś kocha, to nie zniknie, tylko dlatego, że brak mu chwilowo czasu.

– rad

przyjaźń to wolność własnego wyboru, podejmowania decyzji, przyjaźń to wspólne podążanie ramię w ramię, a nie wychodzenie naprzeciw, skręcanie, odciąganie. Przyjaźń jest wtedy, gdy mówisz tak i gdy odmawiasz, w każdej z decyzji cię wspiera, akceptuje wybory, choć bywa to dla niej czasami trudne.

Przyjaźń to więź, to ta niewidzialna cienka nić, która oplata dwoje ludzi i zaciska się, ale nie wbrew nim, czeka aż oni będą na nią gotowi. Dzisiaj wiem, że nie uda się stworzyć przyjaźni bez tej więzi, tego silnego poczucia zrozumienia, nawet gdy milczysz, tego zaskakiwania, gdy ktoś myśli podobnie do ciebie, bez empatii, gdy masz wrażenie, że ktoś zamieszkał w twojej głowie i emocjach i w końcu bez tego czekania z powodami do niepokojów,. Bo wiesz, że gdzieś na końcu ona zawsze czeka, przycupnie sobie na schodach wcale nie czując zaniedbania. Wręcz przeciwnie z ogromną radością przywita cię, gdy wrócisz nie mogąc się doczekać, co masz jej do opowiedzenia!

Takie przyjaźnie trwają lata, są w stanie przetrwać każdą burzę, odchodzić od siebie i wracać na nowo, a właściwie wracając poczuć się jak w domu. Są też przyjaźnie nowe, którym trudno dać szansę, kiedy tylu ludzi zawiodło. Ale nie ma bardziej szczerego i bezinteresownego związku z drugim człowiekiem, dlatego zawsze warto o nią zawalczyć, docenić i poczuć wdzięczność, że zapukała i ponownie rozgościła się w moim życiu. Dziękuję moim przyjaźniom, że czekają i że nie znikają.


*Alan Alexander Milne, Kubuś Puchatek

 


Czego chcesz tu i teraz? Stwórz swoją mapę marzeń, niech wyznaczy twoją drogę do szczęścia

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 sierpnia 2017
Fot. iStock/agsandrew
 

Czujesz dopadającą cię frustrację? Cholera, tyle chcę w swoim życiu zmienić, a nie mogę ruszyć z miejsca, kręcę się jak pies za własnym ogonem w kółko i nic kompletnie mi nie wychodzi.

Mało jest rzeczy, które irytują nas tak bardzo, jak własna niemoc, zwłaszcza, gdy bardzo zależy nam, by w końcu ruszyć z miejsca. A pytałaś siebie, dlaczego tak trudno ci wyjść z tego koła, w którym dzisiaj stoisz? Co takiego się dzieje, że nie możesz zrobić wielkiego kroku i wyjść poza to, co znane i obwąchane?

Bardzo często przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak odpowiedzi na podstawowe pytanie: Czego chcę tu i teraz, przy czym właśnie to TU i TERAZ ma kluczowe znaczenie. Najczęściej mamy jakieś lakoniczne pojęcie tego, czego byśmy chcieli, ale zapytani nie potrafimy odpowiedzieć jednoznacznie czekając aż ktoś pomoże nam znaleźć właściwą drogę.

A jak żyć w zgodzie ze sobą, gdy nie wiemy, czego chcemy naprawdę, gdy nie potrafimy nazwać naszych marzeń i pragnień realnie. Przecież wiele rzeczy może się nam wydawać. Możemy myśleć, że marzymy o domu w górach i żyjemy nieszczęśliwie wiedząc, jak trudne do zrealizowania jest to marzenie. Tymczasem okazać się może, że tak naprawdę wcale tego nie chcemy, że Tu i TERAZ ten dom w górach nie jest tym, do czego chcielibyśmy dążyć.

Nie zaczynajmy zmian w naszym życiu od końca. Nikomu się nie spieszy, skoro już podjęłaś decyzję, że coś zmienić chcesz, nie rób tego na wariata. Hura optymizm zawsze się przyda, ale czasami warto go ciut wyhamować, zwłaszcza na początku i najpierw usiąść i rozpisać, co tak naprawdę sprawi, że moje życie stanie się lepsze, a ja szczęśliwsza?

Pamiętam takie mapy marzeń w domach niektórych kobiet, koleżanek mojej mamy, gdy ja byłam nastolatką. To były marzenia, które miały zrealizować, gdy zarobią kupę kasy na sprzedaży najczęściej kosmetyków, czy jakiś innych głupot. I chociaż wtedy śmieszyły mnie te zdjęcia z Malediwów, pięknych aut i domów, to dzisiaj myślę, że wizualizowanie lepszego życia, to może był dobry sposób na zmianę. Tyle, że często nie chodziło o te wakacje, auto, czy drogi płaszcz, pragnienia były ukryte gdzieś głębiej, tylko nikt się w nie nie wsłuchiwał.

Mapa marzeń nie opiera się na rzeczach materialnych, opiera się na głębokim w nas przekonaniu, że właśnie to uczyni nas szczęśliwszymi, że pozwoli poprowadzić nasze życie w kierunku, którego chcemy.

Myślisz o tym, by wyrwać się z marazmu, w którym dzisiaj tkwisz? To może zacznij od swojej mapy marzeń, która powstanie w zgodzie z tym, czego pragniesz.

Na mapę marzeń składa się kilka obszarów naszego życia, rozpisz sobie to wszystko w najwygodniejszy dla siebie sposób i zobacz, co tak naprawdę jest twoim marzeniem. Sama forma mapy marzeń jest dowolna, każdy tworzy ją w sposób dla siebie najbardziej przejrzysty.

OBSZAR: Ja

Odpowiedz sobie na pytanie, kim jestem, w jaki sposób chcę zadbać o siebie, co jest moją mocną, a co słabą stroną?

OBSZAR: Czego chcę

Spytaj siebie: czego chcę tu i teraz, nie za pięć lat, za dziesięć, na czym zależy mi dzisiaj, w najbliższym czasie? Jak chcę to osiągnąć, co zrobię, by zrealizować swoje plany?

OBSZAR: W co wierzę

Zadaj sobie jedno z najważniejszych, ale też najtrudniejszych pytań: co jest dla mnie dzisiaj najważniejsze? Odpowiedz szczerze, w zgodzie ze sobą, bo tylko ze sobą możesz być szczera. Żadna z odpowiedzi nie powinna sprawiać, że poczujesz niepokój, wątpliwości, powinna przynieść ulgę i pozwolić głęboko odetchnąć. Posłuchaj swojego ciała, co ci podpowiada, ono jest najlepszym lustrem naszym emocji i przekonań.

OBSZAR: Związek

Czy jestem szczęśliwa w związku, w którym jestem? Czego mi brakuje, czy mam szansę pracować nad deficytami w związku? Co sprawia, że jestem szczęśliwa? Czego oprócz samej miłości mi potrzeba?

OBSZAR: Rodzina i przyjaciele

Przyjrzyj się swojemu otoczeniu, spytaj siebie: czy mam wokół siebie prawdziwie szczerych ludzi? Czy dobrze się czuję w relacjach ze swoimi przyjaciółmi? Czy są osoby, które odbierają mi energię? W jaki sposób odciąć się od toksycznych relacji? Na kogo mogę liczyć, od kogo otrzymuję wsparcie? Jak chciałabym, żeby wyglądały moje relacje z innymi ludźmi?

OBSZAR: Praca

Co chciałabym robić? Dlaczego właśnie to? Czy mam do tego predyspozycje? Co potrafię najlepiej, w czym czuję się ekspertem?

Stworzenie mapy marzeń porządkuje wszystko to, co w sobie nosimy, pozwala nazwać wiele rzeczy, z których nie zdawałyśmy sobie sprawy. Z taką mapą marzeń możemy ruszyć do przodu, bo to ona będzie nam wyznaczać cel naszej życiowej podróży. Nie zapominajmy o jednym – by co jakiś czas ją aktualizować, bo nasze potrzeby i pragnienia też się nie zmieniają.


„Pół-nocna” przygoda. Nowy trend wśród Millenialsów, którzy nie mają ochoty na kłopotliwe poranki

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
1 sierpnia 2017
Fot. iStock/nemke

– Jeśli nie zależy ci na niczym więcej niż na seksie, jaki jest sens spędzania całej nocy z obcą osobą? Łatwiej jest wrócić do domu, żeby się wyspać w swoim wygodnym łóżku, obudzić się rano i spokojnie zacząć dzień – mówi Celeste Hirschman, seksuolog, w wywiadzie dla The Huffington Post. Właśnie nadchodzi rewolucja. Przygody na jedną noc przechodzą do przeszłości, a na ich miejsce wkracza nowy trend, który nosi nazwę „pół-nocne” przygody.

Będziesz tęsknić za kłopotliwymi porankami po seksie z przypadkowym partnerem?

Coraz więcej Millenialsów wybiera skróconą wersję przygody na jedną noc. Zamiast mało komfortowych poranków w obcym mieszkaniu, wybierają wygodę jaką jest spędzenie nocy we własnym łóżku. Po zaspokojeniu potrzeb fizycznych, zamawiają taksówkę bądź modnego teraz Ubera i wracają do siebie.

Według seksuolog Tammy Nelson świadczy to o tym, że kobiety są coraz bardziej świadome swojej seksualności i nie boją się o tym otwarcie mówić. Mają wybór – mogą wrócić do siebie lub zostać w mieszkaniu partnera. Same wybierają lepszą dla siebie opcję i są świadome konsekwencji podjętej decyzji.

Czy wiecie, że... 22 wskazówki dotyczące seksu, które warto znać

Fot. iStock / FlairImages

Przygody na jedną noc są potrzebne w życiu kobiety, zwłaszcza singielki. Stosunek z nowo poznanym mężczyzną przynosi wiele korzyści np. daje satysfakcję, zwiększa poczucie atrakcyjności, pomaga pozbyć się zahamowań oraz jest szansą na spełnienie swoich fantazji i zachcianek.

Z drugiej jednak strony ma też wiele wad. Często do stosunku dochodzi po alkoholu. Dlatego nie zawsze poranki są przyjemne. Mogą pojawić się kłopotliwe sytuacje np. kiedy partnerzy nie pamiętają swoich imion, pojawia się kac – nie tylko ten spowodowany ilością wypitego alkoholu, lecz także moralny.

Poza tym poranna rozmowa może rozwiać złudzenia oraz może doprowadzić do przykrych sytuacji np. gdy partner  okaże swoje rozczarowanie wyglądem kobiety.

Warto jednak przed seksem ustalić zasady i przedstawić swoje zamiary. Dla ciebie może to być nic nie znacząca przygoda, ale twój partner może zaangażować się emocjonalnie. Dlatego warto postawić na szczerość i od początku ustalić, czego od siebie oczekujecie.


Źródło: fpiec, huffingtonpost


Zobacz także

Nawet dzieci wiedzą, czym jest równość. Koniecznie zobaczcie tę fantastyczną, norweską kampanię

Nauka pokory – ale przede wszystkim miłości. Dobrej, spełnionej, nie nadrabianej w ostatniej chwili. Warto doświadczać takich chwil

„Bo ona....". A Wy?! Najczęstsze błędy mężczyzn na początku znajomości

„Bo ona….”. A Wy?! Najczęstsze błędy mężczyzn na początku znajomości