Ruminacje – emocjonalne bumerangi. Jak uwolnić się od złych wspomnień?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 grudnia 2016
Ruminacje - emocjonalne bumerangi
Fot. iStock / Grape_vein

Znasz to uczucie uścisku w żołądku, kiedy znów przypominasz sobie „ten moment”? Ta myśl wraca do ciebie jak bumerang, w najmniej odpowiednim momencie. I właśnie tego boisz się najbardziej. Wiesz, że gdy to się stanie, jedyne co będziesz czuła mocniej – to bezradność.

Bywa też inaczej, odtwarzasz nieustannie w głowie te samą sytuacją, analizując co mogłaś zrobić inaczej. A może powiedzieć? Co by było gdyby…?

Ruminacje, nasza ciemna strona

Ruminacje, to nic innego jak złe, powracające myśli i wspomnienia. Każdy z nas czasem ich doświadcza, szczególnie gdy znajdzie się na życiowym zakręcie albo wdepnie w przysłowiową „kupę”. Chyba nie da się lepiej zobrazować mechanizmu mechanizmu tego zjawiska, ponieważ, opiera się własnie na wleczącym się za nami „smrodzie” negatywnych przeżyć. Gdy jedni szybko potrafią się z taką przykrą niespodzianką od losu uporać, inni często całe życie niosą złe wspomnienia na plecach.

Według naukowców, częste powracanie do takich negatywnych wspomnień sprzyja pojawieniu się depresji. Im częściej rozmyślamy nad „życiowymi błędami”, tym łatwiej wpaść spiralę zaburzeń depresyjnych czy lękowych, a nawet w PTSD.

Ciągle skupienie uwagi na doświadczonych porażkach, utrudnia zachowanie emocjonalnej równowagi, ciąży bardzo dosłownie – i nie pozwala, ani zapomnieć, ani zdobywać nowego doświadczenia.

A co robić, gdy już wdepniemy na całego i naprawdę nie potrafimy się od dokuczliwych wspomnień i błędów uwolnić? Jest na to kilka skutecznych sposobów.

Zidentyfikuj przeciwnika

Zastanów się czego najbardziej się boisz? Opinii innych, swoich zachowań czy reakcji? Co u ciebie napędza tę spiralę – myśli czy strach?

Sprawdź, kiedy  nadlatuje bumerang

Kiedy najczęściej złe myśli do ciebie powracają? Być może szybko odkryjesz, że ruminacje powtarzają się w konkretnej sytuacji, wyzwala je jakiś powtarzalny bodziec, np.: kłótnia z matką, partnerem, napięcie w pracy. Może związane są z jakimś powtarzalnym okresem czasu?

Gdy już zauważysz ich powtarzalność, będziesz mogła eliminować i minimalizować ich przyczynę.

Uwolnij złe duchy

Puść to, nad czym i tak nie będziesz miała kontroli. To bardzo trudne pozwolić czasem by życie działo się niezgodnie z wcześniej ułożonym planem, ale znacznie łatwiejsze niż życie z nieustanną frustracją. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, bez względu na to, jak „dobry” byłby ten nasz plan.

Żyj tu i teraz

Wpuść do swojego życia mindfulness, nie śmiej się, nie szukaj w tym mody. Po prostu postaw na zwykły i naturalny brak pośpiechu. Nie żałuj sobie czasu na uważność. Dzięki takiemu świadomemu przezywaniu tego, co właśnie się dzieje, nie będziesz tak często utykać w rozmyślaniach o przeszłości.

Nie żyj błędami, żyj dzięki nim

Może to i kolejny banał, ale nie sposób się z tym nie zgodzić. Bo błędy, które popełniamy, to kolejna życiowa lekcja – pod warunkiem, że się na nich nie zatrzymasz, a jedynie czegoś nauczysz i pójdziesz dalej.

Zaplanuj „martwienie się” w grafiku

15-20 minut zupełnie wystarczy. Jeśli najdzie cię w ciągu dnia chęć rozpamiętywania przeszłości lub rwania włosów z głowy – powiedz sobie STOP, to nie pora. Martwienie się mamy zaplanowane w innym czasie, i tylko tyle zupełnie wystarczy na rozmyślania czy nostalgię.

Jak powiedział ks. Kaczkowski: „Tylko nie martw się przez cały dzień. Wyznacz sobie na to godzinę, a potem ciesz się życiem…”.

Nie zgrywaj superbohatera

Jeśli nie potrafisz uporać się z ruminacjami chałupniczo, skorzystaj z pomocy. Idź na terapię – chociaż ten jeden raz, pozwól sobie spróbować przerwać krąg złych myśli.


Źródło: psychcentral.com


Jak koncertowo schrzanić sobie życie i jeszcze na tym skorzystać (pod koniec życia)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 grudnia 2016
Fot. iStock/kaisersosa67
Fot. iStock/kaisersosa67

Dobrze wiesz, że to wcale nie jest takie trudne. Nawet nie musisz się tak bardzo starać. Wystarczy, że czegoś nie zauważysz, że kogoś nie docenisz, nie zrozumiesz w porę co jest w życiu najważniejsze. Jeśli już ci się to zdarzyło, nie martw się, twój błąd był co prawda kosztowny, ale przyniósł ze sobą wiedzę o sobie, którą z pewnością wykorzystasz w przyszłości. W zasadzie można powiedzieć, że w zależności od szaleństwa, które popełniłeś, otwierają się przed tobą całkiem nowe możliwości. O ile dany ci będzie na nie jeszcze czas. 

Jak koncertowo schrzanić swoje życie

1. Czekaj ciągle na „właściwy” moment, żeby spełnić swoje marzenia

Czyli, dosadniej mówiąc, nie rób nic. Biernie oczekuj gwiazdki z nieba, kogoś, kto pojawi się w twoim życiu i ułoży w nim wszystko tak, byś był szczęśliwy. Odwlekaj decyzje, które przybliżyłyby cię do upragnionego celu, nie wykorzystuj okazji, które pojawiają się w nieoczekiwanych momentach.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Pewność, że nie masz kontroli nad swoim życiem, dopóki nie weźmiesz spraw w swoje ręce, dopóki pozwalasz, by los decydował za ciebie.

2. Zawsze uważaj się za ofiarę i nie przestawaj narzekać

To zdecydowanie pomoże ci utrzymać niską samoocenę i nie mieć żadnych oczekiwań. Oczekiwania wobec życia, plany i marzenia nie są dla ciebie. Ty wiesz, że nie ma się po co starać, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Tobie nigdy nic nie wychodzi, wszelkie przedsięwzięcia niweczą ci podli ludzie, albo fatalne zrządzenie losu, twój brak szczęścia, pech, który prześladuje cię od dzieciństwa.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że na własne życzenie stałeś się taki, jakim chciałeś się widzieć – smutny, przekonany, że świat jest ci wrogi, a ludzie nieżyczliwi.

3. Żałuj cały czas i czuj się ze sobą źle

Rozpamiętywanie na zawsze zatrzyma cię w miejscu. A właściwie z bolesnej, nieciekawej przeszłości. Jeśli nie uwolnisz się od niej, nie „odpuścisz”, nie wybaczysz, nie pogodzisz się z pewnymi faktami, nie nauczysz się z nimi radzić – nie osiągniesz wewnętrznej harmonii ani nie będziesz szczęśliwy.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że człowiek jest w stanie sam kreować swoją rzeczywistość i, że wybaczenie jest najbardziej zbawienne dla tego, który wybacza – to jemu przynosi najwięcej korzyści. Oby nie przyszła zbyt późno.

4. Miej jedną, znienawidzoną pracę przez całe życie

To szalenie demotywujące i dołujące uczucie wykonywać dzień w dzień znienawidzone obowiązki, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę. Spędzać osiem, a może więcej godzin wśród ludzi, z którymi się nie rozumiesz i nie lubisz, mając świadomość, że nie wkładasz w wykonywane zadania serca.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Przekonanie, że każdy z nas ma tylko jedno życie, jedną szansę, że warto robić w tym życiu to, co się naprawdę lubi, bo to szalenie zmienia naszą perspektywę i sytuację, to nas motywuje do rozwoju.

5. Zwiąż się z kimś, kogo nawet nie lubisz

Będziesz miał życie uczuciowe, które doprowadzi cię do depresji, albo przekonania, że miłość jest iluzją, więc nie warto tracić na nią czasu

Co możesz zyskać pod koniec życia: Docenisz wartość życia w szczęśliwym związku, z kimś, dla kogo warto być lepszym człowiekiem.

6. Uważaj, że wszystko ci się należy

Bądź tak roszczeniowy, jak to tylko możliwe. Zniechęcaj innych swoją egoistyczną postawą. Nie zwracaj uwagi na emocje innych, dąż „ po trupach do celu”.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, że największą wartością jest możliwość podarowania komuś czegoś od siebie. Niekoniecznie rzeczy materialnej, ale także, a może przede wszystkim – czasu, ciepła, cierpliwego ucha, bezwarunkowej miłości…

7. Utrzymuj znajomość z kimś, kto cię nie szanuje

Poczujesz, jak mało znaczysz, jak niewiele jesteś wart. Poczujesz samotność i niesprawiedliwość. Będziesz miał wrażenie, że większość ludzi jest ineteresowna, że nie ma prawdziwej, szczerej przyjaźni.

Co możesz zyskać pod koniec życia: Świadomość, jak ważne jest to, by mieć wokół siebie, dobrych, życzliwych ludzi, takich, którzy unoszą cię do góry, a nie ciągną w dół.

Masz w życiu wybór, każdego dnia. Jeśli żyjesz zgodnie z którąś z powyższych zasad, oby żadna z tych siedmu lekcji, nie została przez ciebie odrobiona zbyt późno.

 

 


12 obietnic, które powinnaś złożyć samej sobie

Karolina Krause
Karolina Krause
28 grudnia 2016
12 obietnic, które powinnaś złożyć samej sobie
Fot. iStock / Rike_

Pamiętasz kiedy ostatnio coś komuś obiecałaś? Może było to tak dawno, że zdążyłaś już o tym zapomnieć? Albo robisz to tak często, że nie sposób tego spamiętać? Im więcej obietnic składamy innym ludziom, tym trudniej ich dotrzymać. A słowa rzucane na wiatr mogą ranić bardziej niż odmowa. Są przysięgi, które warto składać i osoby, które zasługują na to by ich dotrzymać. Jedną z nich jesteś ty sama.

Oto 12 obietnic, które powinnaś złożyć samej sobie i dotrzymywać ich przez całe życie.

Powtarzaj za mną: „Obiecuje sobie, że…”

 „Nie będę używać mojej przeszłości przeciw sobie”

Problemy, słabości, błędy i żale, które mamy, mogą nas uczyć lub karać. Jeśli będziemy potrafili otworzyć się na tę naukę, zobaczymy nasze życie z innej, lepszej perspektywy. Decyzje, które podjęliśmy w przeszłości zostały podjęte, przez dużo młodszą osobę, z mniejszym zapasem wiedzy i bagażem doświadczeń. Gdybyś dzisiaj mogła jeszcze raz dokonać tego wyboru, prawdopodobnie postąpiłabyś inaczej. Dobrze jest od czasu do czasu odrobinę odpocząć i spojrzeć na to z dystansu. Czas i doświadczenie we wspaniały sposób pomagają nam rosnąć i uczyć się podejmowania lepszych decyzji.

„Nigdy nie zrzucę odpowiedzialności za własne życie na kogoś innego”

Pisałyśmy już kiedyś o tym, że niektórym osobom wydaje się, że nieszczęściom, które ich spotykają winni są inni ludzie. Rodzice nauczyciele, mentorzy, system szkolnictwa, rząd – dosłownie wszyscy, tylko nie oni sami. Błąd! To zawsze jest ich wina. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie. Jeśli chcesz coś zmienić, jeśli chcesz w końcu ruszyć z miejsca, to ty sama jesteś jedyną osobą, która może tego dokonać. Twoje życie to tylko twoja odpowiedzialność. Przejmij ją.

„Będę mówiła o sobie z życzliwością i pełną świadomością”

Zaraz, zaraz co ty znowu do siebie powiedziałaś? „Jezu, jaka ja jestem …”! No właśnie jaka? Głupia? Gruba? Żałosna? Wstaw tutaj to, co najczęściej pojawia się w twojej głowie. Czy to są te słowa, które naprawdę chciałabyś o sobie usłyszeć? Czy to właśnie ma być ten wyraz pokrzepienia i motywacji do działania? To, jak traktujesz siebie, jest wskazówką dla innych, jak mają ciebie traktować. Życzliwość wobec nas samych (w słowach i myślach) to podstawa. Pamiętaj o tym.

„Będę słuchać tego, co podpowiada mi moja dusza i serce”

W życiu ciągle napotykamy ludzi i sytuacje, o których mamy złe przeczucie. Często jednak zagłuszamy ten wewnętrzny głos intuicji powtarzając w głowie logiczne argumenty. W ten sposób gubimy drogę do życia w zgodzie z samą sobą. Kiedy jednak za nim podążamy – drzwi, nawet jeśli na początku tylko trzaskają, w końcu się dla nas otworzą.

„Będę prowadzić życie, które sama uważam za właściwe…”

…a nie takie, którym innym wydaje się właściwe. Wybierając własną drogę do szczęścia musimy liczyć się z tym, że nie wszyscy poprą nas w naszej decyzji, będą mieli wobec nas inne oczekiwania i zwyczajnie się z nami nie zgodzą. I choć moglibyśmy pragnąć by było inaczej, nie ma w tym nic złego. Szczęście to także umiejętność rezygnacji, a czasami tym z czego musimy zrezygnować jest relacja oparta na spełnianiu czyichś oczekiwań.

„Odpuszczę relacje, kiedy nie będą już warte zachodu”

Możesz się starać, możesz walczyć o tę relację (nawet i za dwoje), ale jeśli ta druga osoba tego nie doceni, prędzej czy później będziesz musiała odpuścić. Niektóre relacje zachowujemy z sentymentu – trwamy w związkach, przyjaźniach i innych znajomościach, tylko dlatego, że kiedyś było nam w nich dobrze. A potem dopada nas to dziwne uczucie, kiedy sobie uświadomimy, że spędziliśmy zbyt dużo czasu z kimś, do kogo już nic nie czujemy, ale tak właśnie powinno być. Znajdujemy się dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Uczymy się od ludzi, którzy pojawiają się w naszym życiu. Nikt z nich nie jest nam dany raz na zawsze.

„Nie pozwolę by cokolwiek na stałe pozbawiło mnie uśmiechu”

Nie ma chyba w tym świecie nic piękniejszego niż uśmiech, który przetrwał mimo strugów łez. Łatwo o być szczęśliwym, kiedy wszystko idzie po naszej myśli. Potrzeba za to silnej osobowości i prawdziwego serca, by zachować uśmiech tam, gdzie wszyscy inni już dawno go utracili. Nieważne jak długo trwa burza w twoim życiu — ona i tak w końcu minie. Nie zatrzymuj się i pamiętaj, że to właśnie trudne sytuacje kształtują silnych ludzi.

„Będę się cieszyć swoim życiem i zawsze będę je doceniać”

Zbyt wielu ludzi dzisiaj przecenia skupia się na tym kim mogliby być i nie docenia tego, kim faktycznie są. `Koncentrujemy się na wadach i rysach i problemach starając się je wyeliminować z naszego „prawie-idealnego-życia”. Zapominamy jednak, że nasze życie nie musi być idealne, abyśmy mogli się nim cieszyć. Wystarczy tylko trochę poćwiczyć. Pomyśleć o tym wszystkim, za co możemy być wdzięczni. Za to, że mamy dach nad głową, dwoje rąk, dwoje nóg, świeże powietrze do oddychania. Muszę wymieniać dalej? Zacznij skupiać się na tym, co w twoim życiu dobre. Bycie pozytywnym nic nie kosztuje, a przy okazji zmienia wszystko na lepsze.

„Świadomie będę używać swojej siły, by dokonywać zmian”

Ludzie najczęściej pozbywają się swojej mocy sprawczej, mówiąc, że nie jej po prostu nie mają. Ty tego nie rób. Świat potrzebuje osób takich jak ty. W świecie wypełnionym wątpliwościami, miej odwagę, by marzyć. W świecie wypełnionym złością, miej odwagę wybaczać. W świecie wypełnionym nienawiścią, miej odwagę, aby kochać. I wreszcie w świecie, wypełnionym nieufnością, ludzie muszą mieć odwagę, by wierzyć. A kiedy ci się to już uda, obiecuję, że znajdziesz siłę, której, jak ci się wydawało, w ogóle nie miałaś.

„Codziennie będę starać się doskonalić samą siebie”

Każda czynność, która jest warta zachodu, warta jest także dobrego wykonania. Nie da się jednak tego osiągnąć od razu. Doskonałość wymaga czasu. Nie może być postrzegana przez miejsce, w którym się obecnie znajdujemy, ale poprzez mierzenie dystansu, jaki przybyliśmy od momentu, kiedy zaczęliśmy. Chodzi o staranne dochodzenie do celu i robienie postępów. Albo zrobimy krok wprzód albo wyniesiemy z czegoś nauczkę i tak każdego dnia.

„Będę wychodzić poza swoją sferę komfortu”

W życiu chodzi przede wszystkim o to, aby się rozwijać, opuszczać strefę komfortu i poczucie bezpieczeństwa, po to, by sięgać dalej. Odkrywać swoje własne możliwości. Wymaga to oczywiście odwagi i odpowiedniej motywacji. Ale jeśli tylko nad tym trochę popracujemy, już pierwsze efekty mogą wydać się nam pozytywnie zaskakujące.

„Zajmę się zmianami, których i tak muszę dokonać”

Ciągle pytamy siebie nawzajem „który dzień jest ostatni aby… ?”. Ostatni dzień aby się zgłosić, zapłacić rachunki, wysłać maila, zapisać się na kurs. Wszyscy jesteśmy ze „stowarzyszenia ostatniego dnia. Tak każda rzecz, którą mamy do załatwienia miała jakiś dealine. Jeśli tylko uda nam się go jakoś przesunąć, to się przesuwa. Tak samo robimy ze zmianami, które już dawno powinniśmy wprowadzić. Bo niby skąd mamy wiedzieć, kiedy to jest dobry moment na to, żeby wziąć życie w swoje ręce? Jutro? Za miesiąc? A może za rok? A gdyby spróbować już dzisiaj? Wziąć w swoje ręce zmiany, które i tak musimy wprowadzić w życie. Bo ono na pewno ma swoją granicę i to nie my decydujemy kiedy ona nastąpi.

Obraz siebie jaki będziemy mieć, zależy od działań, które wyobrażamy sobie już dzisiaj. Warto jest obiecać sobie podjęcie tych czynności i zacząć realizować je już dzisiaj. Pytanie tylko: czy potrafisz dotrzymywać danej sobie obietnicy?


Źródło: marcandangel.com


Zobacz także

Fot. istock / mediaphotos

Wyremontuj sobie życie… Życie to zmiana, czy potrafisz wpuścić do niego trochę świeżego powietrza?

Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

„Zostań, zmienię się”. Kiedy mąż walczy o miłość. Z dziennika niewiernej

Fot. Pixabay /  cherylholt  /

Toksyczny przyjaciel? Nie, dziękuję. 7 złotych zasad prawdziwej przyjaźni