Jak rozpoznać toksyczną przyjaciółkę? Niektóre potrafią maskować się latami

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
5 marca 2018
Fot. iStock/selimaksan
Następny

Ludzie, którymi się otaczamy, mają ogromny wpływ na nasze życie. Kluczową rolę odgrywa oczywiście najbliższa osoba, czyli partner. Tuż za nim znajdują się przyjaciele. Niektórzy mają ich sporo, inny natomiast uważają, że tylko wybrane jednostki mogą zasłużyć na to miano. Niezależnie od tego, czy otaczasz się wieloma ludźmi czy też skrupulatnie dobierasz  najbliższy krąg przyjaciół, możesz trafić na osobę, która wnosi do twojego życia więcej bólu niż radości. Często tego nie zauważamy lub świadomie przymykamy oko. Bo może ktoś ma po prostu specyficzny charakter lub wyjątkowo zły czas w życiu. Bywa też, że nie potrafimy uwolnić się od toksycznej osoby, ponieważ każda próba rozluźnienia kontaktów jest okazją do manipulacji. Najczęściej jednak nie potrafimy określić cech dobrej przyjaciółki, a co dopiero tej złej. A przecież ona wcale musi jawnie działać na twoją niekorzyść. Są jednak momenty, kiedy wyczuwasz, że coś jest nie tak. Intuicja wysyła nam pewne sygnały. Może unikasz z nią pewnych tematów? Nie zdradzasz wszystkich sekretów? To o czymś świadczy. Jak rozpoznać toksyczną przyjaciółkę? Musisz dobrze ją obserwować, a przede wszystkim zacząć właściwie odczytywać swoje reakcje…

Masz wrażenie, że cię nie słucha

Każdy z nas ma czasem rozproszoną uwagę z różnych powodów, ale da się wyczuć, czy ktoś tylko przytakuje ci, żeby odczekać aż skończysz mówić czy po prostu jest zamyślony. Toksyczna przyjaciółka nie słucha, tylko nadstawia uszu. I to wyłącznie wtedy, kiedy mówisz coś, co może w jakiś sposób wykorzystać – dla siebie lub przeciwko tobie. Nie zdziw się, że nie zarejestruje żadnych drobnych i nieistotnych elementów twojego życia.

Szydzi z twoich pomysłów

No dobrze, może nie wszystkie są genialne i z niektórych nawet trzeba się pośmiać, ale bez przesady. Toksyczna przyjaciółka będzie szydziła z każdego twojego pomysłu po to, żeby pokazać ci, jaka jesteś głupia. Ona nie chce, żeby coś ci się w życiu udało, żebyś była pewna siebie. Nie będzie cię więc wspierać w dążeniu do celu. Nie powinno cię zdziwić, jeśli za jakiś czas okaże się, że sama wykorzystała twój pomysł. Pamiętaj, że prawdziwi przyjaciele będą dodawać ci skrzydeł i zawsze staną za tobą, choćbyś nie wiem co chciała zrobić i jak wywrócić swoje życie do górny nogami. Mogą się nie zgadzać i odpowiednio argumentować swoje stanowisko, ale zawsze ostateczna decyzja będzie należała do ciebie. Gdy ją podejmiesz, możesz na nich liczyć.

Odzywa się, gdy czegoś potrzebujesz

Zauważyłaś, że nie dzwoni po to, żeby zapytać, co u ciebie słychać? A nawet jeśli to pytanie pada, to tylko po to, żeby jakoś kulturalnie zacząć rozmowę. Twoja odpowiedź wpadnie jej jednym uchem, a wypadnie drugim. Najgorzej jak się rozgadasz – ona nie po to się kontaktuje. Po prostu czegoś od ciebie chce. Może potrzebuje rady? Wsparcia? Pieniędzy? Nie ma co zrobić z psem? Na pewno zaraz się dowiesz, po co właściwie dzwoni.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Kobiety – pocieszycielki. Wstrząsająca powieść przełamująca tabu o cierpieniu kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 marca 2018
Fot. Wydawnictwo
Fot. Wydawnictwo
 

Świat dopiero się o nich dowiaduje. „Pocieszycielki”, czyli seksualne niewolnice, które Japończycy przywozili dla swoich żołnierzy z Korei do specjalnych ośrodków, chcą by zwrócono im godność.  O ich niewyobrażalnym cierpieniu mówi również powieść „Biała Chryzantema” , w której Mary Lynn Bracht opowiada historię dwóch sióstr, kobiet, których miłość jest na tyle silna, by pomóc im przetrwać okrucieństwa wojny.

Anna Frydrychewicz: Jakie jest znaczenie tego symbolu – białej chryzantemy – dla Koreańczyków? Tytuł Twojej książki jest wymowny, prawda?

Mary Lynn Bracht:W kulturze koreańskiej, białe chryzantemy są kwiatami żałoby, oznaczają śmierć. Podczas pogrzebów ozdabia się nimi fotografie zmarłych. To symbol naprawdę ściśle związany z grobami i ze śmiercią. Wybrałam ten tytuł, bo obie – i Hana i Emi – bardzo wiele wycierpiały w ciągu swojego życia. Żałobne kwiaty najlepiej oddają ten cały ból, którego zaznały, te wszystkie straty, które poniosły – zarówno podczas Pierwszej Wojny Światowej jak i Wojny Koreańskiej (wojna tocząca się w latach 1950–1953 na terytorium Półwyspu Koreańskiego między komunistycznymi siłami KRLD (północnokoreańskimi) i wspierającymi je wojskami ChRL, a siłami ONZ  wspierającymi wojska Republiki Korei – przyp. red.).

W jaki sposób to cierpienie Koreanek, mam na myśli ich rolę jako “pocieszycielek”, wciąż wpływa na ich życie, a może nawet na życie współczesnych kobiet?

W Korei Południowej żyje już tylko trzydzieści „pocieszycielek”. Wiele ugrupowań kobiecych wspiera je i ich sytuację,  pomagając uzyskać odszkodowania za zbrodnie, które na nich popełniono na nich w czasie II wojny światowej. Młodsze pokolenie południowokoreańskich kobiet, studentki uniwersytetów, naukowcy i ogół ludności cywilnej zaczęło wreszcie uznawać „kobiety-pocieszycielki” za symbol walki o prawa człowieka i walki ze zbrodniami wojennymi. Wielu dołączyło do „pocieszycielek”, wspierających inne kobiety, które podczas wojny padły ofiarami na tle przemocy seksualnej. Jedna z „pocieszycielek” założyła fundację Nabi (Motyl), aby zebrać pieniądze na cele charytatywne w Demokratycznej Republice Konga, tym samym wesprzeć organizację zwaną Domem Wysłuchania, która pomogła ponad 6000 kobiet – ofiar wojny.

Fot. Wydawnicwo

Fot. Materiały prasowe

Czytałem gdzieś, że twoja książka była inspirowana po części historią twojej rodziny. Czy był to główny impuls do napisania „Białej Chryzantemy?”

Moja matka urodziła się w Korei Południowej w roku, w którym skończyła się Wojna Koreańska. Dorastała w tym kraju, kiedy powstawał z gruzów po Drugiej Wojnie Światowej i po wojnie domowej, dlatego też mogła podzielić się ze mną wieloma historiami ze swojego dzieciństwa. Wychowywała mnie, uświadamiając mi te dysproporcje gospodarcze między obiema Koreami oraz wpływ ubóstwa na życie ludności. Wiedziałam od dziecka, że te najbardziej negatywne skutki najczęściej spadają na kobiety i dziewczęta. Niesprawiedliwy, dyskryminujący podział ze względu na płeć, dawał im od początku mniejsze szanse na dobry start w życiu.

Gdy dowiedziałem się o „pocieszycielkach”, o ich bezsilności wobec władzy obcego okupanta, o okowach patriarchatu, w których tkwiły, współczułam im w tej trudnej sytuacji. Cierpiały, więc należało im się zadośćuczynienie za zbrodnie popełnione na nich tylko dlatego, że uznawano je za obywateli drugiej kategorii. Kiedy minęło ponad dziesięć lat od momentu, w którym po raz pierwszy poznałam historię „pocieszycielek” i wciąż nie zrobiono nic, by jakoś „naprawić” historię, postanowiłam napisać „Białą Chryzantemę” w nadziei, że pewnego dnia świat zachodni dowie się, co te kobiety przeżyły i o co walczyły w ostatnich latach ich życia.

Jak przygotowałaś się do napisania tej książki? To musiał być długi proces.

Spędziłam prawie sześć miesięcy, przeprowadzając wstępne badania nad sytuacją kobiet w Korei – wtedy i obecnie. W ramach tych badań przeczytałam wszystko, co tylko mogłam o wschodnioazjatyckim udziale w II wojnie światowej, no i rzecz jasna o wojnie koreańskiej. Historia i kultura Azji Wschodniej jest głęboka i fascynująca, zachłysnęłam się nią poznając korzenie i  miejsce urodzenia mojej matki. Odkryłam też nowe, interesujące dla mnie tematy, jak masakra w Czedżu, czy Powstanie 4 kwietnia.

Zajęło mi trochę czasu, żeby następnie odsunąć nieco te wszystkie fakty w mojej podświadomości, zanim nie stworzę opowieści o mojej bohaterce. Nie chciałam stworzyć książki historycznej, moim celem było opowiedzenie historii o dziewczynie porwanej podczas wojny, o kobiecie,  która nigdy nie należała do siebie samej. Po roku wstępny szkic był gotowy. Półtora roku później, dzięki mojemu niesamowitemu agentowi Rowanowi Lawtonowi, książka była zredagowana i gotowa do prezentacji na Londyńskich Targach Książki w 2016 roku.

„Pocieszycielki” siłę, aby przeżyć tę niewiarygodnie bolesną sytuację, czerpały z ich relacji z innymi kobietami.

Tak, związek Hany z innymi kobietami zdecydowanie pomógł jej przetrwać. Wiele pocieszycielek, które przeżyły wojnę, opowiedziało w jaki sposób udało im się zachować siebie, skąd czerpały moc, by się nie poddać.  Niektóre wracały myślami do domu, to pozwalało im przetrwać najtrudniejsze momenty, inne zawierały przyjaźnie z innymi ofiarami handlu ludźmi. Dla Hany sposobem na odnalezienie w sobie siły, była miłość i relacja z jej siostrą Emi. No i oczywiście marzenie o powrocie do domu, na wyspę „kobiet – nurków” , haenyeo.

Czy ta emocjonalnie wstrząsająca i trudna historia stanowi dziś element powszechenj świadomości w Korei i Japonii? Czy naucza się o tym w szkołach, na uniwersytetach?

Większość Koreańczyków z Korei Południowej i chińskich studentów dowiaduje się o „kobietach pocieszycielkach”, o  wszystkich okrucieństwach popełnionych przez Japonię podczas wojny chińsko-japońskiej i II wojny światowej, dopiero na uniwersytecie. Ale niedotyczy to studentów japońskich. Ich podręczniki pomijają wiele szczegółów z obu wojen. Oczywiście, skutkuje to brakiem zrozumienia czasami wrogich, relacji między Japonią i innymi narodami wschodnioazjatyckimi. Łatwo byłoby uniknąć tej wrogości i niechęci poprzez odpowiednią edukację. Wiedza pomogłaby zaprowadzić wzajemne zrozumienie i szerzyć tolerancję, a to one ostatecznie przynoszą przebaczenie i pokój. Niedomówienia i ignorancja mogą natomiast prowadzić do nietolerancji, gniewu, przemocy, a nawet do wojny.


Mary Bracht 2 (1)Mary Lynn Bracht skończyła studia magisterskie na kierunku Creative Writing, na University of London. Jest Amerykanką o koreańskich korzeniach, mieszka w Londynie, a dorastała w dużej imigranckiej społeczności kobiet, kobiet które wychowały się w powojennej Korei Południowej. W 2002 roku Bracht odwiedziła rodzinną wioskę swej matki i właśnie podczas tej podróży po raz pierwszy usłyszała o „pocieszycielkach”. „Biała chryzantema” to jej debiutancka powieść.

 

 


#BlackAndWhiteBeauty – Finał z udziałem gwiazd

Redakcja
Redakcja
5 marca 2018
Fot. Materiały prasowe kampanii
Fot. Materiały prasowe kampanii

Projekt fotograficzny, do którego zostało zaproszone sto kobiet w różnym wieku i o odmiennej urodzie, by pokazać przekrój kobiecego piękna, które nie potrzebuje ekipy i retuszu.Pomysłodawcą projektu i autorem zdjęć jest fotograf mody Bastek Czernek.

Popularność, wykonywany zawód czy liczba followersów nie jest istotna dla samoakceptacji.

Najważniejsze jest to by zawsze być sobą, nie wstydzić się swojego wyglądu – inna nie znaczy gorsza.

Każda kobieta zasługuje na uwagę, szacunek i akceptację.

Ramię w ramię, wszystkie uczestniczki budują siłę kobiet.

Wszystkie zdjęcia będą przekazane na cele charytatywne – wspieramy fundację OneDay.

W projekcie wzięło udział wiele kobiet z mediów i showbiznesu:

Barbara Kurdej-Szatan, Julia Kamińska, Davina Reeves-Ciara, Joanna Moro, Lara Gessler, Kamila Szczawińska, Ela Romanowska, Agnieszka Mrozińska, Maria Niklińska, Karina Kunkiewicz, Dorota Michałowska, Joanna Majstrak, Agnieszka Kawiorska, Katarzyna Dziurska, Sylwia Nowak, Magdalena Narożna, Pin Up Candy, Dorota Głowacka-Lesień, Lidia Kopania, Kasia Nova, Eliza Gwiazda i dużo innych wspaniałych kobiet.

11 42 50 82 62 15 20

 

FINAŁ PROJEKTU 

Uroczystym zakończeniem projektu będzie event z udziałem mediów oraz wielu wspaniałych gości.

KIEDY? 8 marca 2018

O KTÓREJ? 19:30

GDZIE? “Mała Warszawa” ul. Otwocka 14, Warszawa

Finał poprowadzi Miss Nowego Jorku, aktorka, modelka, autorka bloga Therapeutic Mama

Davina Reeves-Ciara 

Bastek_Davina_m

Na evencie odbędzie się licytacja albumu zawierającego wszystkie zdjęcia z projektu, z podpisami uczestniczek, z której dochód będzie przeznaczony na fundację OneDay.

Licytację poprowadzi prezenterka TVN Style Anna Lucińska.

Atrakcją muzyczną będzie występ zespołu FreeTrip z Czechowic-Dziedzic.

Przewidziane afterparty z DJ.

AGENDA:

19:30-20:30

  • przyjście gości, zdjęcia na ściance sponsorskiej, wywiady, czas dla mediów

20:30

  • Rozpoczęcie oficjalne

20:40-20:45

  • Prezentacja zdjęć

20:55

  • Video niespodzianka dla kobiet

21:00-21:15

  • Bastek (autor, organizator) mówi o projekcie, dziękuje wszystkim

21:15

  • Bastek zaprasza wszystkie uczestniczki na scenę, wręczenie upominków dla uczestniczek, grupowe zdjęcie – czas dla fotoreporterów

21:30-21:50

  • licytacja albumu

22:00-22:40

  • FreeTrip – występ

22:45-1:00 (max)

  • afterparty

SPONSORZY GENERALNI:

MAŁA WARSZAWA, MC DESIGN

SPONSORZY:

Maniewski, Farmagan Polska, Słodki-Słony, Lara Gessler, Wytwórnia Blasku, NajlepszeFoto.pl, Cin&Cin Prosecco, Napo Gloves, Li Parie Lingerie, Kabak, Eatfit24.pl, Carinii, HeartBeat, Art of Beauty, Pradelle

PARTNERZY:

mytaxi, FreeTrip, MX Music, BVS Show Lighting, Therapeutic Mama, Krakowskie Szkoły Artystyczne, Szkoła Kreatywnej Fotografii

Bastek Czernekfotograf mody, autor projektu

Urodzony w roku 1992, wychował się w Bestwinie. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Absolwent Szkoły Kreatywnej Fotografii. Doświadczenie zbierał u takich fotografów jak Marcin Tyszka czy Szymon Szcześniak.

Bastek_Czernek_m


Zobacz także

Fot. iStock/AntonioGuillem

Nie potrzebujesz niczyjej zgody, by być tym, kim chcesz i spełniać swoje marzenia

Fot. iStock

Dom dziecka, choroba psychiczna mamy – historia mojego życia

Fot. iStock/skynesher

„Co się dzieje, gdy mężatka spotyka tego drugiego?”. Z dziennika niewiernej