Jak przestać martwić się tym, na co nie masz wpływu. Odpuść sobie!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 lutego 2018
Fot. istock/ASIFE
 

Życiem kieruje pewna brutalna prawda, której niektórzy z nas zaakceptować nie potrafią: nad większością rzeczy, które nam się przytrafiają, nie mamy kontroli i już.  Co, którzy nie radzą sobie z tym nie radzą, opierają się powoli stając się maniakami kontrolowania i planowania, próbując nawet innych zmusić do zmian. Myślą, że jeśli mogą uzyskać wystarczającą kontrolę nad innymi ludźmi i sytuacjami, w których się znajdują, mogą zapobiec złym rzeczom.

Inni wiedzą, że nie mogą zapobiec niektórym sytuacjom, ale i tak się martwią. Obawiają się wszystkiego, od klęsk żywiołowych po śmiertelne choroby. Ich strach sprawia, że są stale zajęci, ale właściwie tylko marnują swój czas i energię, ponieważ wieczne napięcie i niepokój nie przynoszą nic dobrego.

Jeśli tracisz czas martwiąc się o rzeczy, nad którymi nie możesz zapanować, spróbuj tych sześciu kroków.

1. Określ, co możesz kontrolować.

Kiedy się tak wszystkim martwisz, poświęć chwilę na to, by zastanowić się nad czym właściwie masz kontrolę. Nie możesz zapobiec nadejściu burzy, ale możesz się na nią przygotować. Nie możesz kontrolować, jak zachowuje się ktoś inny, ale możesz kontrolować swoje reakcje, pamiętasz?

Czasem wszystko, na co masz wpływ, to jedynie twój wysiłek i nastawienie. To niezawodny sposób na skuteczność.

2. Skoncentruj się na tym, co możesz realnie zrobić

Możesz wpływać na ludzi i okoliczności, ale nie możesz zmusić rzeczy, aby się wydarzyły. Możesz zaplanować fajne spotkanie, nie możesz sprawić, że ludzie będą się dobrze bawić. Możesz wyposażyć swoje dziecko w narzędzia niezbędne do tego, by się dobrze uczyło, ale nie sprawisz, by osiągnęło wymarzoną „średnią”.

Aby mieć największy wpływ na rzeczywistość, skup się na zmianie swojego zachowania. Bądź dobrym wzorem do naśladowania i ustal zdrowe granice dla samego siebie. Jeśli masz obawy dotyczące wyborów innych osób, podziel się z nimi swoją opinią, ale zrób to tylko raz. Nie próbuj naprawiać ludzi, którzy nie chcą być naprawieni.

3. Zidentyfikuj swoje obawy.

Zadaj sobie pytanie czego się tak boisz: katastrofalnych konsekwencji, czy tego, że nie poradzisz sobie z rozczarowaniem? Zwykle najgorszy scenariusz nie jest tak tragiczny, jak mogłoby się wydawać. Jest duża szansa, że ​​jesteś silniejszy niż myślisz.

Ale czasami jesteśmy tak zajęci obsesyjnymi myślami o tym, że nie możemy pozwolić na to, by coś się wydarzyło, że nie staramy się nawet zadać sobie pytania „co zrobię, jeśli to już się wydarzy?”.

4.  Zrozum różnicę między ruminacją a rozwiązywaniem problemów

Powtarzanie czarnych scenariuszy w głowie lub wyobrażanie katastrofalnych skutków nie jest pomocne. Ale rozwiązywanie problemu jest.

Zadaj sobie pytanie, czy twoje myślenie jest produktywne. Jeśli aktywnie rozwiązujesz problem, na przykład próbujesz znaleźć jakiś sposób, żeby zwiększyć swoje szanse na sukces, kontynuuj.

5.  Stwórz plan radzenia sobie ze stresem

Ćwiczenia, zdrowe odżywianie i dużo snu to tylko kilka kluczowych rzeczy, które musisz zrobić, aby zadbać o siebie. Trzeba też poświęcić trochę czasu na radzenie sobie ze stresem, abyś mógł działać wydajniej. Pomocna jest medytacja, jakieś wciągające hobby lub kontakt z przyjaciółmi.  Eliminuj niezdrowe umiejętności radzenia sobie z niepokojem, na przykład narzekanie na innych lub ucieczkę w alkohol.

6. Praktykuj „zdrowe” afirmacje

Znajdź swoje zwroty, które pomogą ci podjąć działanie albo się uspokoić. To może być na przykład: „poradzę sobie z tym”.  Te krótkie krótkie zdania, które masz pod ręką, nie pozwolą ci zmarnować czasu na rzeczy, nad którymi nie możesz zapanować.


 

Na podstawie: psychologytoday.com


Konkurs „Przepis na prawdziwą miłość”

Redakcja
Redakcja
2 lutego 2018
Fot. iStock / Xesai
 

Małżeństwo nie zaczyna się od oświadczyn ani nawet od pierwszego spotkania. Zaczyna się znacznie wcześniej, gdy rodzi się idea miłości, a konkretniej marzenie o spotkaniu drugiej połowy”. Tak pisze na wstępie swej najnowszej książki słynny brytyjski eseista Alain De Botton, którego mądre i błyskotliwe, ale bardzo przystępnie i lekko napisane książki o najważniejszych aspektach naszego życia zdobyły rzesze wielbicieli.

Po czym dodaje: „Przekonanie, że ktoś jest naszą drugą połową, pojawia się niekiedy bardzo szybko. Nie musimy wcale z tym kimś rozmawiać; możemy nawet nie znać jego imienia. Obiektywna wiedza nie ma tu żadnego znaczenia. Zamiast tego liczy się intuicja: spontaniczne wrażenie, które wydaje się trafniejsze i bardziej zasługujące na uwagę właśnie dlatego, że omija zwykłe procesy logicznego rozumowania”. Wszyscy znamy to upojenie i podekscytowanie, które towarzyszą wczesnej fazie miłości. Ale co dzieje się potem? Rabih i Kirsten zakochują się w sobie, pobierają się, mają dzieci. Ale przecież żadnego długotrwałego związku nie można sprowadzić do prostego „i żyli długo i szczęśliwie”.

Prawdziwa historia miłości to opowieść ukazująca, co dzieje się już po narodzinach wielkiego uczucia, czego potrzeba, żeby je utrzymać i pogłębić, i co dzieje się z naszymi wyobrażeniami na temat miłości pod presją szarej codzienności

A jaki jest wasz przepis na prawdziwą miłość? Jak rzucić na siebie zaklęcie „i żyli długo i szczęśliwie”?

Serdecznie zapraszamy was do wspólnej zabawy z Wydawnictwem WAB. Najfajniejsze przepisy na miłość nagrodzimy najnowszymi książkami Alaina De Bottona – „Prawdziwa historia miłości” (premiera 31. stycznia 2018 roku).

Zasady:

  1. Aby wziąć udział w Konkursie, należy przesłać odpowiedź na pytanie konkursowe. W komentarzu do tego artykułu napisz nam, jaki jest twój przepis na prawdziwą miłość. Jak zawsze liczymy na waszą kreatywność – wszystkie chwyty dozwolone!
  2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na serwerze platformy do komentowania.
  3. Jedna osoba może przesłać tylko jedną  odpowiedź. W przypadku udzielenia większej liczby odpowiedzi Organizator weźmie pod uwagę podczas rozstrzygania konkursu pierwszy zapisany komentarz.

Zadanie konkursowe:

Napisz nam, jaki jest twój przepis na prawdziwą miłość. Jak zawsze liczymy na waszą kreatywność – wszystkie chwyty dozwolone!

Nagrody:

 5 x książka „Prawdziwa historia miłości” Allain De Bottom + kubek

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Konkurs trwa od 02.02.2018 do 15.02.2018 . Wyniki zostaną opublikowane do dnia 23.02.2018 roku na www.ohme.pl.

Regulamin konkursu znajduje się tutaj.


„Wolę być w pracy niż w domu”. Kobiety są bardziej zestresowane w domu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 lutego 2018
Fot.i stock / ArtMarie

Chociaż może się to wydawać absurdalne, to jednak nasze ciało mówi o nas wszystko to, czego czasami nie chcemy do siebie dopuścić. Zgodnie z nowym badaniem przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu Penn State, poziom stresu u kobiet jest często wyższy w domu niż w pracy – zwłaszcza w przypadku kobiet bez dzieci.

Aby określić poziom stresu, naukowcy mierzyli wśród ochotników poziom kortyzolu podczas tygodnia pracy i w weekendy. Przeciętnie poziom hormonu stresu w ślinie uczestników był wyższy w czasie dni roboczych. Wynik ten był spójny niezależnie od płci i pochodzenia społeczno-ekonomicznego. Nie było także zaskoczeniem, że najniższy poziom stresu odnotowywano w trakcie weekendu.

Okazało się jednak, że pomimo fizjologicznego wzrostu poziomu stresu, mężczyźni mówili, że czują się szczęśliwsi w domu, niż w pracy. Natomiast kobiety wyrażały się lepiej w pracy, a w domu były bardziej zestresowane niż mężczyźni.

Naukowcy sugerują, że dla wielu pracujących kobiet trudne jest uporanie się z presją oczekiwań – chociażby odpowiadaniem na maile przez 24 godziny siedem dni w tygodniu. Okazuje się, że praca poza domem daje nam oddech od domowych obowiązków, możemy skupić się jedynie na zawodowym zadaniu. W domu stresujemy się podziałem ról – żony, kobiety i pracownika, jeśli nagle okaże się, że firma czegoś od nas chce po godzinach, gdy dzwoni nasz przełożony.

Dlaczego mężczyźni byli mniej zestresowani w domu niż kobiety? W tym przypadku satysfakcja z pracy może odgrywać pewną rolę. Badacze sugerują, że kobiety mogą jednak mieć więcej swobody kulturowej, która pozwala im rzucić pracę, której nie lubią, i znaleźć taką, która sprawia, że ​​czują się szczęśliwsze, podczas gdy mężczyźni pozostają w niezadowalającym ich środowisku pracy, co sprawia, że czas spędzany w domu wydaje się dla nich bardziej atrakcyjny.

Dla pracujących rodziców – zwłaszcza matek – praca, która zapewnia wyraźne działania i nagrody, może powodować mniejszy stres niż szara strefa dobra i zła (nie wspominając o całkowitym wyczerpaniu), która towarzyszy rodzicielstwu.

W rzeczywistości jednak różnica poziomów stresu w domu kobiet bez dzieci była większa niż matek. Naukowcy sugerują, że stres związany z przebywaniem w domu z dziećmi jest łagodzony przez korzyści poprawiające nastrój. Innymi słowy, dzieci są stresujące, ale także przynoszą nam ukojenie – rozśmieszają nas, wzruszają, odciągają myśli od pracy, nierzadko pozwalają do naszych zawodowych obowiązków nabrać dystansu.

Ciekawe, prawda?


 

źródło: huffingtonpost.com

 


Zobacz także

40 rzeczy, które powinna zrobić każda kobieta w swoim życiu

Wyrzuć swój emocjonalny bagaż i uwolnij się od przeszłości

Zorkownia powstała z czysto egoistycznych pobudek. Bardzo chciałam przychodzić do hospicjum, ale nie dawałam sobie rady z emocjami.

„Ten świat jest tak skonstruowany, że śmierć musi mieć sens. Że bywa wyczekiwana…”