Osobowość narcystyczna – istnieją jej trzy różne rodzaje. Jak je rozpoznać?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 czerwca 2018
Fot. iStock /demaerre
 

Bardzo często w naszym życiu pojawiają się narcyzi. Warto wiedzieć o nich jak najwięcej, by w relacji z tym typem osobowości wiedzieć jak się zachować i chronić siebie. Im więcej wiemy, tym łatwiej nam zrozumieć pewne zachowania i zareagować we właściwy sposób.

Wielu psychiatrów i terapeutów w oparciu o ich wychowanie i późniejsze zachowanie dzieli narcyzów na trzy kategorie: ekshibicjonistyczny, ukryty, toksyczny.

Ekshibicjonistyczny

Coraz częściej dzieci dorastają w domach, w których są zachęcani do narcystycznego myślenia. Mówi się im, że są wyjątkowi, że rodzina z jakiej się wywodzą zawsze odnosi sukces, na który oni też są skazani. Uważają, że są niesamowici – mądrzejsi, lepiej wyglądający, silniejsi niż inni. Nawet wśród swoich przyjaciół czy rówieśników mają poczucie, że są jeden poziom wyżej…

Najbardziej od ludzi wymagają podziwu, kiedy nie są chwaleni stają się niegrzeczni, okrutni wobec ludzi, którzy nie potrafią (ich zdaniem) podzielić ich wyjątkowości.

Ukryty

Najczęściej taki narcyz w domu dorastał z innym narcyzem, z którym nieustannie musiał konkurować. On nie mówi: „Jestem wyjątkowy”, tylko określa się przez ostatnio przeczytaną książkę, płytę, ubiór – dzięki temu czuje się podziwiany.

Miewa też tendencję do zachowywania się w sposób pasywno-agresywny. Może coś obiecać, ale raczej nigdy nie dotrzyma słowa, doprowadzając cię tym samym do frustracji. Robią, co chcą i kiedy chcą, a jeśli coś im nie wyjdzie, zachowują się jakby sami byli ofiarami, obwiniając za swoją porażkę wszystkich wokół.

O ile ekshibicjonistyczne zachowanie narcyzów jest dość konsekwentne, to ci ukryci mają różne osobowości. W podobnych sytuacjach mogą być charyzmatyczni i uprzejmi, ale kolejny razem obelżywi i okrutni. Przy nich człowiek czuje się całkowicie zdezorientowani.

Toksyczny

Toksyczny narcyz pragnie chaosu i zamieszania. On nie tyle pragnie uwagi, ale chce, by inni czuli się gorsi od niego. Jest sadystyczny, lubi ranić innych i sprawiać, by ci żyli w nieustannym strachu. Jest jak zła królowa w bajce o królewnie Śnieżce.

Ten typ graniczy z antyspołecznym zaburzeniem osobowości, wyrastającym z narcystycznej osobowości. Potrafią zniszczyć karierę innych, wykańczają ludzi emocjonalnie duchowo i fizycznie. Z całą pewnością harmonia nie jest ich celem, chcą nieustannego dramatu, choć zarzekają się, że go nie cierpią.

Na dłuższą metę trwanie w relacji z narcyzem to nasz indywidualny wybór. Warto jednak się zastanowić, czy sprostamy i nie pozwolimy się zniszczyć.


źródło: Business Insider

 


Matka mówiła mi, że mąż jest ze mną z litości, że nie zasługuję na jego miłość. Boję się, że go stracę, że stracę siebie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 czerwca 2018
Fot. iStock/kieferpix
 

Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że mam 31 lat, od dwóch mieszkam z mężem. Pracuję w wydawnictwie, zarabiam całkiem dobrze. Moi rodzice niedawno przenieśli się do naszego miasta i zamieszkali bardzo blisko nas. I tu zaczyna się problem. Moja mama i ja zawsze miałyśmy skomplikowaną relację. To znaczy, myślę, że to ja to zawsze tak odczuwałam. Ona uważa, że jest idealnie i nie widzi tego wszystkiego, co mi tak bardzo przeszkadza.

Przez całe życie zmagałam się z niską samooceną i bardzo krytycznym podejściem do mojego ciała. Jako nastolatka czułam, że jestem dla niej rozczarowaniem. Że jest rozczarowana tym, jak wyglądam, tym, co mówię, się jak ubieram. Walczyłam z bulimią blisko pół roku, zanim dowiedział się o tym mój przyjaciel i zaprowadził mnie do swojego taty, który był psychologiem.

Kiedy przeprowadziłem się do innego miasta, bo podjęłam moją pierwszą pracę, nagle zauważyłam, że wszystko zaczęło się poprawiać, również moje zdrowie. Odczuwałam każdego dnia jak rośnie moje poczucie pewności. Postanowiłam, że nie mogę tego zmarnować. Chciałam sobie udowodnić, że jest coś, w czym jestem naprawdę dobra, warta zaufania. To była moja praca.

Potem spotkałam na swojej drodze dwie, niesamowite kobiety. Zostałyśmy przyjaciółkami. Ich ciepło, otwartość, wsparcie i bezwarunkowa akceptacja sprawiły, że poczułam się odrobinę bardziej komfortowo w mojej skórze. Zaczęłam zwracać większą uwagę na to, w co się ubieram. Polubiłam makijaż, a nawet to, co widziałam w lustrze.

Mojego męża poznałam podczas podróży służbowej, a po 3,5 roku się pobraliśmy. Chociaż wciąż zmagałam się z problemami z moim podejściem do własnego ciała i jakakolwiek krytyka ze strony mojego męża sprawiła, że wątpiłam w siebie, pierwszy rok małżeństwa przyniósł wiele dobrego. Mój mąż jest wspaniały, ale jest również świetnym obserwatorem.

Szybko zauważył, jaki wpływ wywierają na mnie słowa mojej mamy. Za każdym razem, gdy dzwoniła, mój nastrój się pogarszał, a cały dzień z kolorowego stawał się szary. Ona umie powiedzieć komplement w taki sposób, że zaczynasz czuć się jeszcze gorzej. Czasami myślę, że nie wybaczę jej tego, jak traktowała mnie, gdy byłam nastolatką. A potem dociera do mnie, że od tego czasu niewiele się w naszych relacjach zmieniło.

Teraz, gdy mieszka w tym samym mieście, martwię się, że zaprzepaszczę wszystko to, co udało mi się osiągnąć dla siebie samej, w tym stworzenie szczęśliwego domu i stabilnego małżeństwa. Mimo że mój mąż i ja czasem się kłócimy, nigdy nie uważałam go za niecierpliwego ani drażliwego. Ale odkąd moi rodzice się przeprowadzili, moja mama wpada do nas często w weekendy i widzę, że to jest punkt zapalny. W zeszłym tygodniu mama powiedziała mi: „Naprawdę masz szczęście, że znalazłaś kogoś takiego jak on. Wybrał ciebie, mimo że nie pochodzisz z dużego miasta”. Zabolało.

Nie po raz pierwszy powiedziała coś takiego. Kiedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, mówiła wprost, że gdyby poznał najpierw moją kuzynkę, na pewno wybrałby ją. Wtedy nie myślałam o tym zbyt wiele.

Ale coś w tym, co powiedziała, w moim domu, który zbudowałem z moim mężem, sprawiło, że postanowiłam zawalczyć. „On jest szczęśliwy ze mną” – odparowałam instynktownie. Jej odpowiedź? „Tak, oczywiście, kochanie, jest. Zdecydował się być z tobą, a jest człowiekiem, który dotrzymuje słowa … Jestem pewna, że zrobi wszystko, by być zawsze po twojej stronie. Napewno oprze się pokusom. Nie zmieni zdania, nawet jeśli znajdzie coś lepszego”…

To było to. Uświadomiłam sobie, że dotarło do niej, że jej biedna, chuda córeczka, zawsze brzydka i nieciekawa, naprawdę mogła znaleźć męża, który o nią dbał. Uważała tylko, że  mój mąż był ze mną z litości. Że popełnił błąd i w jakiś sposób zdecydował się na o wiele mniej niż to, na co zasłużył.

A część o pokusach? Kto mówi coś takiego swojej córce? Nigdy nie myślałam, że mój mąż mógłby mnie zdradzić. Starałam się czuć dobrze z moim ciałem, a on je uwielbiał i do tej pory mieliśmy zdrową chemię seksualną.

Dopóki matka nie zasiała mi tej myśli w głowie, nigdy nie sądziłam, że on widzi mnie jako kogoś, z kim musi się męczyć, bo jest szlachetny.

Wydaje mi się również, jestem prawie pewna, że mama opowiada mu o mnie różne mało pozytywne rzeczy, bo po każdej jej wizycie, jego stosunek do mnie wyraźnie się zmienia. Dziś rano mąż powiedział mi, że moja matka jest o mnie zazdrosna i że powinnam ją „odciąć”, bo jej obecność szkodzi naszemu związkowi, a mi przede wszystkim. Dał mi też do zrozumienia, że ​​nie chce jej w każdy weekend w domu.

Zbieram w sobie siły na rozmowę z nią. Boję się, ale wiem, że to bedzie kolejny, dobry przełom w moim życiu. Wiem, że jeśli tego nie zrobię, mogę stracić męża. Ale najbardziej boję się, że stracę siebie.


Ile wody dziennie powinniśmy pić? Co z kawą o herbatą?

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2018
Jak skutecznie odkwasić organizm
Fot. iStock/AntonioGuillem

Nasze ciało w 60% składa się z wody. Doskonale wiemy, że jest ona nam niezbędna do życia. Ile właściwie powinniśmy pić wody, żeby nie było jej ani za dużo, ani za mało, zwłaszcza w tak upalne dni, jak ostatnio? 

Nasz ciało nieustannie się odwadnia – przez pocenie się, wydalanie moczu, dlatego powinniśmy pamiętać, by uzupełniać płyny w naszym organizmie. To, ile wody pijemy ma duże  znaczenie na funkcjonowanie naszego mózgu. Nawet lekkie odwodnienie może spowodować spadek wydajności fizycznej i umysłowej.  Zasadniczo, im mniej wody znajduje się w naszym organizmie, tym mniej zadań fizycznych czy umysłowych jesteśmy w stanie wykonać.  Bez wystarczającej ilości wody poczujesz się zmęczony, dlatego powinniśmy obserwować swój organizm.

Dlaczego warto pić wodę? Choćby dlatego, że zmniejsza ona apetyt i zwiększa metabolizm. Dlatego woda może pomóc nam schudnąć. Picie co najmniej 3,5 litra wody dziennie zwiększa wydatek energetyczny, co pomaga stymulować metabolizm, w ostatecznie spalać więcej tłuszczu i kalorii.

Ale uwaga – w grę wchodzi też pewna sztuczka. Gdy następnym razem poczujesz głód w innej niż zazwyczaj porze dnia, spróbuj wypić wodę i zobacz, co się stanie. Nasz organizm często myli pragnienie z głodem.

Woda pomaga także przy zaparciach, może zmniejszyć ryzyko niektórych typów raka, w tym okrężnicy i pęcherza moczowego, czy wystąpieniu kamieni nerkowych.

W przypadku picia wody, często zastanawiamy się, jak do jej ilości mają się inne napoje. Przykładowo – podczas gdy filiżanka kawy jest pełna wody, tak kofeina jest moczopędna. Oznacza to, że – podobnie jak po  alkoholu – oddajemy więcej moczu, w wyniku czego tracimy więcej wody. Za to – o czym mało kto z nas wie, arbuz, ogórki to 95% wody, jaja, ryby i mięso także są bogate w wodę. One, gdy nie jest gorąco, stają się skutecznymi dostarczycielami wody.

To, ile płynów powinnaś dostarczyć swojemu organizmowi, tak naprawdę zależy od ciebie. Obserwuj swoje zachowanie, chęci do działania, mając na uwadze, że ogromny wpływ na to, jak się czujemy, ma ilość spożywanej wody.

 


Zobacz także

Jak odróżnić stres od przeciążenia?

Jak odróżnić stres od przeciążenia?

Uwierz w siebie! Odbuduj swoje poczucie wartości w 6 krokach

Jak się emocjonalnie odłączyć się od kogoś, kto cię nie kocha