Myślisz: „Moje życie nic nie jest warte”? Wypełnia cię pustka? Poczucie, że nic nie znaczysz?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 lipca 2018
Fot. iStock/JNemchinova
 

Budzisz się rano, leżysz z oczami wlepionymi w sufit i myślisz sobie, że właściwie nic nie masz, że twoje życie jest puste, że nic oprócz dzieci cię nie cieszy. Ciąży ci ciało, które nie chce podnieść się z łóżka, a ty, choć wysilasz głowę, nie jesteś w stanie w tym momencie znaleźć choćby jednej rzeczy, która nadaje sens twojemu życiu.

I nim zapadniesz się w ciemność, zapamiętaj, że nie jesteś sama. Gdzieś w innym łóżku, w innym domu, innym mieście też leży jakaś kobieta i myśli podobnie jak ty. Wiele z nas na pewnym etapie życia ma wrażenie pustki. Ona jest wynikiem pewnych braków – w związku, w relacjach. Może to być efekt porzucenia siebie i życia pod dyktando innych, by uzyskać ich aprobatę. Może tak bardzo skupiasz się na pracy, że zupełnie przestajesz się troszczyć o siebie?

Pustce często towarzyszy odrętwienie i poczucie samotności. Nic nas nie satysfakcjonuje, nie ekscytuje, czujemy się bezradni, nieskuteczni, niespełnieni. Jedno jest pewne – nie powinniśmy negować tego stanu, zagłuszać go, udawać, że nic się nie dzieje. Pustka to często wstęp do depresji, dlatego dobrze wiedzieć, jak sobie z nią radzić.

Rozpoznaj ją

Wiesz, że nie czujesz się zbyt dobrze – nie uciekaj przed tym, nie bój się, nie próbuj odrzucać ani zmieniać swoich uczuć.

Pustki możemy doświadczyć, kiedy tracimy ukochaną osobę, gdy tracimy miłość. Naturalną rzeczą jest żałoba po każdej stracie. Dlatego warto mówić do siebie ze współczuciem: „Ma prawo być ci ciężko”, „Masz prawo czuć się samotna, zrozpaczona”, „Masz rację, nikogo nie powinien dotykać taki ból”. Daj sobie czas.

Spędzaj ze sobą czas

Zamiast próbować wypełniać pustkę towarzystwem, alkoholem, aktywnością fizyczną, telewizją, grami komputerowymi czy czymkolwiek innym, zajrzyj w głąb siebie i spędź ze sobą czas. Poznaj swoje własne pragnienia, lęki, nadzieje i marzenia. To nadaje sens twojemu życiu, a tak rzadko zostaje przez nas nazwane. Nie wiesz, jak to zrobić? Połóż się wygodnie, skup się na swoim oddechu, wycisz głowę, emocje, spędź ze sobą tyle czasu, ile potrzebujesz. Później będzie ci coraz łatwiej dotrzeć do siebie. Bądź cierpliwa, nikt cię nie goni, a tobie nigdzie się nie spieszy.

Odkrywaj swoje uczucia

Najczęściej w pędzie codzienności nie skupiamy się na swoich emocjach. Ustaw sobie powiadomienie w telefonie, alarm, który wyrwie cię w środku dnia po to, żebyś zauważyła, co czujesz. Napisz na kartce – znudzona, ciekawa, zadowolona, zła. Skup się na chwilę także na jednej części swojego ciała, poczuj czy jest napięte, obolałe, rozluźnione. To świetne ćwiczenie, które uczy zauważać siebie, być dla siebie ważnym.

Odkryj swoja pustkę

Wracając do domu z pracy, będąc na spacerze, pijąc poranną kawę czy wieczorną herbatę, odpowiedz sobie na kilka pytań:

– czy porównuję siebie z innymi?

– czy oceniam siebie przez pryzmat innych ludzi?

– czy mówię sobie pozytywne rzeczy?

– czy skłonność do wytykania sobie błędów i nazywania się głupim lub brzydkim?

– czy minimalizuję znaczenie swoich uczuć w relacjach czy dbam o nie?

– czy aktywnie dbam o swoje potrzeby fizyczne i zdrowotne?

– czy skupiam się wyłącznie na potrzebach innych, a nie własnych?

– czy próbuję coś komuś nieustannie udowadniać?

– czy mam poczucie winy za coś, co jest zupełnie poza moją kontrolą?

– czy szanuję swoje uczucia i opinie?

Odpowiadając szczerze przed samą sobą na te pytania, dostrzeżesz, co w twoim życiu nie jest takie, jakbyś chciała, co w twoim nastawieniu, zachowaniu, sposobie myślenia możesz zmienić, żeby żyło ci się lepiej.

Zaakceptuj siebie

Pozwól sobie na poznanie siebie, swoich uczuć, pragnień, potrzeb. I chociaż masz trochę do nadrobienia, nie musisz się spieszyć, to nie jest żaden wyścig.

Pamiętaj – uczucie pustki może doprowadzić do przygnębiających myśli: „życie nic nie jest warte” lub „nie ma dla mnie żadnej nadziei”. Ważne jest, aby uznać i zaakceptować poczucie pustki, aby być dla siebie współczującym, dać sobie prawo do własnych uczuć i odnaleźć swoją drogę do wypełnienia życia tym, czego chcemy, czego pragniemy i co kochamy.


źródło: Psychocentral

 


Jeśli nie postawisz granic, nie usłyszysz ani „dziękuję” ani „przepraszam”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 lipca 2018
Fot. iStock/freemixer
 

Jak najłatwiej zrobić sobie krzywdę relacjami z innymi ludźmi? Nie mówić im co czujesz, kiedy ranią cię ich słowa. Pozwalać na coraz więcej, przyjmować w milczeniu emocjonalne ciosy. Znosić w cierpieniu krzywdy, a potem przeżywać głęboko w samotności wszystko, czego doświadczyłeś. Zgadzać się na to, ce zdecydują ci się dać.

Są ludzie, którzy tyle wycierpieli, że myślą, że mogą służyć innym jedynie jako worek treningowy. Nikt cię nie obwinia za to, że osiągnąłeś ten poziom emocjonalnej słabości. Ale musisz mieć świadomość, że nigdy nie jest za późno, by cofnąć cię o krok i zatrzymać rozwój sytuacji. Bo nikt nie zjawi się, żeby cię wybawić z tych skomplikowanych relacji, którym sam jesteś winien, bo pozwoliłeś inny na zbyt wiele.

Nieważne, czy jesteś matką, lekceważoną i wykorzystywaną przez dorosłe dzieci, przyzwyczajone, by wylewać na siebie własną frustrację, czy żoną męża – nieudacznika, który brak życiowych sukcesów odbija sobie na tobie stosując werbalną przemoc. Nigdy nie jest za późno, by postawić granice. Jeśli tego nie zrobisz, nie dziw się, że nie usłyszysz „przepraszam”, że nie doświadczysz wdzięczności bliskich za to, co dla nich robisz.

Cena, jaką płacisz, jest zbyt wysoka. Ktoś, kogo kochasz od dawna uważa, że nie masz prawa pomyśleć o swoich potrzebach. Nie uważa również, że zasługujesz na jego wsparcie, dobre, ciepłe słowo. Że nie zasługujesz na to, by okazać ci miłość.

Nie oczekuj słów wdzięczności od kogoś, kto już dawno przekroczył granice emocjonalnego nadużycia w stosunku do ciebie. Twoja łagodność i miłość nie wystarczą, by coś tu zmienić. Być może nadszedł czas, aby odzyskać siebie. Twoja cierpliwość nie jest niewyczerpana. Pokaż, że następnym razem nie nadstawisz drugiego policzka, odwróć się i odejdź. Powiedz jasno, jakie są twoje oczekiwania. Jeśli dana osoba nie jest w stanie ich spełnić, ratuj siebie – ogranicz z nią kontakt. Inaczej przegrasz swoje szczęście. I nie daj sobie wmówić, że można być szczęśliwym jedynie dbając o innych. Ta droga prowadzi jedynie do frustracji i poczucia osamotnienia. W każdej relacji potrzeba wzajemności.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Dieta i ziemniaki? Wcale się nie wykluczają. Chcesz schudnąć – nie rezygnuj z ziemniaków, tylko gotuj je prawidłowo

Redakcja
Redakcja
16 lipca 2018
Fot. iStock/gpointstudio

Ziemniaki – gotowane, pieczone, frytki, puree. Eh, można je jeść na wiele sposobów. Co z tego, skoro składając się z węglowodanów są jedną z pierwszych rzeczy, z których rezygnujemy, chcąc stracić kilka kilogramów.

Okazuje się jednak, że ziemniaki mogą być doskonałym uzupełnieniem zdrowej diety, jeśli gotujesz je w prawidłowy sposób.

Ziemniaki dostarczają wielu ważnych składników odżywczych, w tym przeciwutleniaczy, błonnika, potasu, witaminy C i witaminy B6. Oczywiście mogą wpływać na poziom cukru we krwi, ale jak bardzo ziemniaki zwiększają jego poziom, zależy od tego, jak je przygotujesz.

Pieczony ziemniak

Jednym z najzdrowszych sposobów przyrządzania ziemniaka w jego najczystszej formie, gdy jest pieczony cały, ze skórką. Pieczenie minimalizuje utratę składników odżywczych. Ziemniaki można upiec w całości lub pocięte można je upiec jak frytki.

Gotowane ze skórką

Gotowanie ziemniaków i innych warzyw może obniżyć ich wartość odżywczą. Niektóre składniki odżywcze, takie jak witaminy z grupy B i witamina C pozostają nie w warzywach, ale w wodzie, w której się gotowały. Gotowanie ziemniaków w skórce pomaga utrzymać składniki odżywcze, co więcej zmniejszenie czasu gotowania jest także korzystne. Dlatego unikaj gotowania ziemniaków w bardzo wysokiej temperaturze przez długi czas i używaj minimalnej ilości wody.

Ziemniaki a przyrost wagi

Wielu z nas uważa, że jedzenie ziemniaków powoduje tycie, a to nieprawda. Spożywanie ziemniaków w ramach zrównoważonej, niskoenergetycznej diety nie zwiększa ryzyka przybrania na wadze.

W badaniu przeprowadzonym w 2014 r. (2) 90 pacjentów z nadwagą uczestniczyło w jednej z trzech diet przez 12 tygodni. Wszyscy uczestnicy mieli jeść od 5 do 7 porcji ziemniaków tygodniowo. Po trzech miesiącach nikt nie przybrał na wadze, co więcej – każdy odnotował spadek masy ciała. Sugeruje to, że ziemniaki nie są przyczyną tycia, ale ogólna dieta jest kluczem.

Zatem – jeśli myślicie: „Nie dam rady żyć bez ziemniaków” – wcale nie musicie się ich wyrzekać. Jedzcie na zdrowie w ich najlepszej formie.


źródło: caloriesecrets.net

POLKA NA DIECIE BANER

 


Zobacz także

26 wskazówek, które pomogą ci zminimalizować stres

To wszystko jest w twojej głowie. Zmień swoje myślenie, bo dziś Dzień Pozytywnego Myślenia

Chcesz być dobrą synową? Powiem ci, co masz robić