Matka bluszcz, czyli matka terrorystka. Z jej objęć tak łatwo się nie wydostaniesz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 listopada 2017
Fot. iStock/DragonImages
Fot. iStock/DragonImages
 

Jej miłość oplata tak mocno, że z uścisku wyrwać się prawie nie można. Jedynym ratunkiem przed jej chęcią zapanowania nad twoim życiem zdaje się być terapia lub zerwanie więzi. W skrajnych przypadkach, po prostu musisz wybrać siebie, bo nigdy nie osiągniesz szczęścia ani dojrzałości emocjonalnej. Ona ci na to nie pozwoli. Kim są matki-bluszcze?

Toksyczne matki lub matki – bluszcze to kobiety, które żyją życiem swoich dzieci (lub jedynie jednego z nich), a właściwie starają się całkowicie przejąć kontrolę nad wszystkimi jego aspektami. Podejmują za dorosłe córki decyzje, ingerują w związki swoich dorosłych synów, sterują jak „szara eminencja” codziennością najbliższych i nie pozwalają im na samodzielność. Kiedy próbujesz wyrwać się z ich uścisku, używają emocjonalnego szantażu, żeby wzbudzić w tobie poczucie winy.

Żeby je rozpoznać, wystarczy wykonać szybki test. Odpowiedz na te siedem pytań („tak” lub „nie”) – więcej niż 4 odpowiedzi twierdzące oznaczają, że masz do czynienia z matką-bluszczem.

Czy twoja matka lub matka twojego partnera:

1. Regularnie ingeruje w wasz związek, przyczyniając się do konfliktów i nieporozumień?

2. Uważa, że ma prawo krytykować cię w obecności innych ludzi i wyjawiać im twoje osobiste problemy?

3. Jawnie sprzeciwia się twoim wyborom dotyczącym życiowego partnera i otwarcie go nie akceptuje, okazując mu niechęć, a tobie powtarzając, że powinnaś być z kimś innym?

4. Szantażuje cię (rzekomo zapada na zdrowiu, popada w depresję), próbując wymusić na tobie decyzje, których byś nie podjęła, przez co masz ciągłe poczucie winy oraz odczuwasz coraz bardziej sprzeczne emocje, masz poczucie zagubienia, gniewu i lęku, że możesz ją skrzywdzić, choć nie robisz nic złego?

5. Stawia cię w niezręcznych sytuacjach, podejmując za ciebie lub w twoim imieniu decyzje, których ty byś nie podjęła?

6. Uważa, że potrafi lepiej wychować twoje dzieci i na każdym kroku ci o tym przypomina (dzieciom również)?

7. Uważa, że ma pełne prawo być obecna w twoim życiu na większych prawach niż twój partner, regularnie stara się przejąć kontrolę nad twoim (waszym) życiem?

Pamiętaj, że pierwszym krokiem do zmiany tej niezywkle trudnej sytuacji jest szczera rozmowa. Najpierw z partnerem lub bliską osobą, potem – z mamą. Jeśli uznasz, że to nie przynosi oczekiwanego rezultatu, zasięgnij porady specjalisty – psychologa lub mediatora rodzinnego.


Na podstawie: „Antymatki” Grzegorz Łęcki, 2017

 

 


Czy skóra może „rozleniwić się” od kosmetyków? Ekspert wyjaśnia

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 listopada 2017
Fot. iStock/vadimguzhva
Fot. iStock/vadimguzhva
 

Mam koleżankę, która jest wielką przeciwniczką kosmetyków. Chociaż na co dzień maluje się, nie używa żadnych kremów nawilżających, regenerujących czy przeciwzmarszczkowych. Jej zdaniem, skóra rozleniwia się pod wpływem stosowania kosmetyków i jeśli raz zaczniemy ich używać, trzeba będzie nakładać je już do końca życia. A już najgorsze, co można zrobić, to zacząć stosować kremy na zmarszczki, zanim one w ogóle się pojawiają. Za każdym razem, gdy jej słucham, otwieram szeroko oczy ze zdumienia. Niestety, jej rozumowanie jest dość powszechne. 

Chociaż powoli przekonujemy się do codziennej pielęgnacji skóry twarzy kremami nawilżającymi i przeciwsłonecznymi, wciąż nie wiemy kiedy i czy w ogóle powinnyśmy sięgać po kremy przeciwzmarszczkowe. Boimy się, że skóra uzależni się od nich i rozleniwi, przez co jej kondycja będzie pozostawiała wiele do życzenia. Wydaje nam się, że jeśli w wieku 25 lat zaczniemy stosować takie specyfiki, to po 50-tce nie zostanie nam już nic innego, jak tylko ostrzykiwać się botoksem. Nic bardziej mylnego. To właśnie zbyt późne wprowadzenie tego typu pielęgnacji powoduje, że w dojrzałym wieku nie jesteśmy zadowolone ze swojego wyglądu.

Gdy krem przestał działać

– Kobiety mają czasem wrażenie, że skóra się rozleniwiła po stosowaniu jakiegoś kremu, ponieważ rok temu działał, a teraz nie działa. Zapominają, że przed stosowaniem kremu skóra miała jakiś problem, który krem naprawił, a po jego stosowaniu poprawiła się kondycja skóry, a my zawsze chcemy, żeby było jeszcze lepiej i zaczyna nam się wydawać, że krem nie działa. Kobiety sądzą, że skóra się przyzwyczaiła i potrzebny jest silniejszy kosmetyk. Po prostu często zapominamy, jak źle było wcześniej. Chodzi o to, że kosmetyki mają składniki o wielokierunkowym działaniu. Do tego dochodzą potrzeby skóry. Cała sztuka polega na tym, by się w nie wstrzelić. Musimy też mieć świadomość, że inaczej będzie działał krem przeciwzmarszczkowy na skórę 35-latki, a inaczej na skórę 40-latki. Nie chodzi więc o to, że cera się przyzwyczaja, ona po prostu potrzebuje czegoś innego, dlatego wrażenie braku działania bywa złudne – tłumaczy Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI. Przy doborze kremu, trzeba kierować się nie tylko wiekiem. Czego innego skóra potrzebuje latem, a czego innego zimą. I choć chciałybyśmy stosować jeden krem przez całe życie, nie jest to możliwe. To nie nasza skóra przyzwyczaja się do danego kosmetyku, a my do niego. Chcemy, żeby wciąż był skuteczny i sprawdzał się latami.

A jeśli użyję za wcześnie?

Coraz młodsze kobiety sięgają po kosmetyki kolorowe. Malujemy się każdego dnia, wybierając często produkty wyjątkowo trwałe lub wodoodporne, które same w sobie mocno wysuszają skórę. Szczególnie, gdy nie potrafimy właściwie wykonać demakijażu lub nie przykładamy do tego wagi. Nie dziwi więc, że coraz młodsze kobiety szukają preparatów nawilżających skórę. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Co więcej, taka pielęgnacja sprawia, że w późniejszym wieku skóra utrzymana jest w dobrej kondycji. Na pierwsze kremy przeciwzmarszczkowy przychodzi czas w okolicy 25. urodziny. To wtedy skóra zaczyna się starzeć od wewnątrz, choć pierwsze zmarszczki zobaczymy dopiero za kilka lat.

– Oczywiście istnieją składniki, z którymi warto obchodzić się z rozwagą. Na przykład z kwasami. Są rewelacyjne, niezależnie od wieku, jednak należy stosować je wyłącznie jesienią, wiosną i zimą, a latem odstawić, ponieważ redukują warstwę rogową naskórka, ułatwiając przenikanie promieni słonecznych. Oznacza to, że możemy stosować dany preparat około 8 miesięcy. Kobietom wydaje się, że to bardzo długo, a tak naprawdę cykl wzrostu nowego naskórka trwa około 28 dni. Dopiero po 2-3 cyklach widzimy rezultaty stosowania jakiegoś kremu. Mimo to, trzeba odstawić kosmetyk w okresie wiosenno-letnim. Wówczas skóra zaczyna funkcjonować tak, jak wcześniej. Życie po prostu zmusza nas czasem, byśmy pewne kosmetyki odstawiały – wyjaśnia kosmetolog.

Naturalny proces

Proces, który my kobiety błędnie określamy „rozleniwieniem się skóry” jest po prostu zwykłym, naturalnym procesem. Fakt, że z wiekiem potrzebuje coraz silniejszych preparatów, nie oznacza, że sięgnęłyśmy po kremy zbyt wcześnie. Jest to spowodowane zwykłym starzeniem się skóry i zmianą jej potrzeb. Warto podkreślić, że dojrzała cera gorzej chłonie substancje, zawarte w kremie, dlatego też produkt, którego używałyśmy mając 35 lat, nie będzie spełniał już naszych oczekiwań w okolicy 45. urodzin. – To moment, w którym trzeba na przykład sięgnąć po produkt, który ma trochę szersze spektrum działania lub zawiera zupełnie inne substancje i składniki – tłumaczy Aneta Dzięcielewska.

Jeżeli poważnie myślimy o profilaktyce przeciwstarzeniowej, po pierwszy krem tego typu powinnyśmy sięgnąć już w okolicy 25. roku życia. To, czy zdecydujemy się sięgnąć po kosmetyki pielęgnacyjne wcześniej, powinno zależeć od tego, czy jesteśmy zadowolone z wyglądu i kondycji naszej cery. Trudno więc wskazać dolną granicę wieku. Obserwujmy swoją skórę i reagujmy, gdy dzieje się z nią coś niepokojącego.

Fot. Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI

Fot. Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI

Konsultacja: Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI. Jeśli potrzebujesz profesjonalnej porady eksperta napisz na kosmetolog@bandi.pl


Obawiasz się smogu? 18 roślin domowych, które najlepiej, zdaniem ekspertów NASA, oczyszczają powietrze z toksyn

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 listopada 2017
Fot. iStock /
Następny

Sezon na strach przed smogiem zaczyna się rozpędzać. I choć nie należy bagatelizować tego problemu, okazuje się, że w naszych domach jesteśmy również narażeni na niebezpieczne toksyny zanieczyszczające powietrze. Na szczęście przed chemią, którą wdychamy skutecznie pomogą bronić się rośliny, które najlepiej, zdaniem ekspertów NASA, oczyszczają powietrze z toksyn. Zagraża nam nie tylko smog, co dzień, wdychamy chemiczną mieszkankę subsrancji takich, jak aldehyd mrówkowy, benzen, trichloroetylen, amoniak czy ksyleny – które w bardzo niewielkich ilościach wydostają się z farb, dymu tytoniowego, spalin czy barwników, a nawet elementów konstrukcyjnych pomieszczeń.

Badacze NASA już w takach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia postanowili wziąć na warsztat domowe, „naturalne filtry” powietrza, w 1989 roku NASA przeprowadziła dogłębne badanie sprawdzające wpływ roślin na czystość chemiczną powietrza, w wyniku których wytypowano 18 gatunków najkorzystniej działających roślin.

Będziecie zaskoczeni, bo jedna z tych roślin, istna królowa czystego powietrza to… chryzantema!

5 najczęściej występujących w powietrzu toksyn

Choć ich stężania są niewielkie, nie pozostają bez wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie – spędzamy w ich towarzystwie wiele godzin, dzień po dniu.

TRICHLOROETYLEN

Występuje: farby, lakiery, rozpuszczalniki oraz tusze do drukarek

Objawy zatrucia:ból głowy, otępienie, wymioty i nudności

ALDEHYD MRÓWKOWY

Występuje: papier woskowany, ręczniki papierowe, panele ścienne, torby papierowe

Objawy zatrucia: podrażnienie błon śluzowych (usta, nos, gardło), obrzęk krtani, płuc

BENZEN

Występuje: dym papierosowy, kleje, woski, materiały plastikowe, pestycydy, detergenty

Objawy zatrucia: ból i zawroty głowy, podrażnienie oczu, nudności

KSYLENY

Występuje: spaliny, dym papierosowy, wyroby skórzane

Objawy zatrucia: podrażnienie błon śluzowych, wymioty i nudności

AMONIAK

Występuje: pasty do podłogi, środki do czyszczenia okien, nawozy do roślin

Objawy zatrucia:  podrażnienia oczu, kaszel, duszności

Co ciekawe, nie skupiajcie się jedynie na liściach ;), wbrew pozorom bardzo duży udział w całym procesie bierze system korzeniowy roślin.

PS: Pamiętajcie, że jeśli macie małe, ciekawskie dzieci lub zwierzęta, które lubią skubać rośliny, musicie zweryfikować swój wybór, niektóre z domowych roślin są bowiem trujące.


źródło: nasa.govgazeta.pl/wiadomosci

Zobacz także

Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?

„Ryzykanci”. Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?

Fot. iStock/Mixmike

„Kochać za mocno” czyli..? Jak kobiety nieświadomie sabotują własny związek

Fot. iStock / svetikd

Czy robienie noworocznych postanowień to dobry pomysł? Może w nowym roku spróbować inaczej?