List miłosny do mnie samej, napisany w chwili, gdy miłości potrzebowałam najbardziej

Redakcja
Redakcja
6 lutego 2019
Fot. iStock/freemixer
 

Kochana Ja,

jesteś najbliższą mi osobą, choć nie zawsze tak było. Przyznaję, były momenty, gdy bardzo Cię zaniedbywałam. Żałuję tych wszystkich lat, gdy wszystko inne i wszyscy inni byli dla mnie ważniejsi niż Ty. Żałuję chwil, gdy nie potrafiłam Cię zaakceptować i nie chciałam Cię zrozumieć, wziąć w ramiona, przytulić. Powiedzieć Ci, że jesteś ważna. A przecież, mimo wszystko, byłyśmy zawsze razem, ramię w ramię. Czasami płacząc pod prysznicem, wstydząc się swoich błędów, czasami nieśmiało uśmiechając się z nadzieją, że los w magiczny sposób wszystko odmieni. Los niczego nie odmieni. Tylko Ty sama możesz dokonać niemożliwego.

Długo nie potrafiłam Cię kochać. Wybierałam miłości inne – nie zawsze dobre z natury i nie zawsze dobre dla mnie. Ratowałam kolejnych narzeczonych, zamiast ratować Ciebie. Powinnam pielęgnować, podtrzymywać Twoją siłę, zamiast karmić się iluzją związków, które wcale nie były szczęśliwe. Nie mogło być inaczej, skoro nie potrafiłam być szczęśliwa sama ze sobą, prawda?

Dawno nie pytałam Ciebie, czego tak naprawdę chcesz, czego pragniesz, o czym marzysz, ja chciałabyś żyć. Zapomniałam już o tym, jak bardzo silna jesteś, ile potrafisz.

Zostawiłam Cię. Posłuchałam innych, wierząc, że wiedzą i czują lepiej niż Ty. Że chcą dla mnie dobrze. Nie doceniłam Cię, nie szanowałam tak, jak powinnam. Wstydziłam się, że mogę chcieć Cię kochać, taką, jaka jesteś. Z Twoimi emocjami, trochę na wyrost, z wrażliwością, trochę za dużą. Ale przecież taka właśnie jesteś, prawda?

Patrzyłam na Ciebie w lustrze, szybko, pobieżnie. Byle szybciej wyjść z domu. Nie zauważałam tego, co w Tobie piękne. Nie zagrzewałam Cię do walki o siebie samą, nie mówiłam Ci „nie przejmuj się tym, co mówią ludzie – liczysz się Ty”. Żałuję.

Zamiast tego powtarzałam Ci, czego nie masz, czego Ci brakuje, jaka powinnaś być. Ciągle lepsza. Dla niego. Nie dla Ciebie.

Dziś myślę inaczej.

Powinnam być dla Ciebie.

Powinnam się Tobą zająć.

Powinnam mocniej o Ciebie walczyć.

Powinnam cię chronić, bronić i kochać.

Tak bardzo mi przykro, że cię zawiodłam. Przepraszam, że cię skrzywdziłam, proszę wybacz mi. Zacznijmy od nowa. Usłysz w końcu, że:

Jesteś dla mnie ważna.

Jesteś piękna i mądra.

Jesteś silna.

Nie potrzebujesz nikogo, kto Cię „dopełni”. Wystarczysz.

Wiem, że jest Ci teraz ciężko. Życie nie dało ci tego, czego się spodziewałaś i nie wszystko wyszło tak, jak chciałaś. Wiem, że jesteś rozczarowana i czasami czujesz, że to wszystko twoja wina. Ale jesteś wytrwała, wyjdziesz z tego silniejsza, pewniejsza siebie. Nie potrzebujesz niczyjej aprobaty, miłości ani przyjaźni, aby być świadomą swojej wartości.

Tym razem postawię cię na pierwszym miejscu. Będę cię szanować i kochać. Obiecuję.


Na podstawie: lifehack.org


Co się dzieje, jeśli twoje dziecko spędza zbyt wiele czasu ze swoim smartfonem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 lutego 2019
Fot. iStock/amazingmikael
 

Nowoczesna technologia sprawiła, że niemal wszyscy wierzymy, że nasze życie jest bezpieczniejsze: dajemy dziecku smartfon i wydaje nam się, że możemy je lepiej kontrolować, że zawsze możemy do niego dotrzeć, gdziekolwiek się znajduje, o każdej porze dnia i nocy. Ale ponieważ nie jest to jedyna funkcja tych urządzeń, mają one naprawdę duży wpływ na życie naszych dzieci. W ostatnim raporcie Childwise stwierdził, że dzieci spędzają około 6,5 godziny dziennie przed ekranami. Warto więc jeszcze raz zapytać, jakie realne zagrożenie niesie ze sobą nadużywanie smartfonów?

Może dosłownie zniszczyć relacje rodzic-dziecko

Nie jest tajemnicą, że więź między rodzicami i dziećmi jest relacją podstawową. Smartfony mogą sprawnie zakłócić ten związek. Chociaż dzieci spędzają znacznie więcej czasu pod jednym dachem z rodzicami, nie są bliżej swoich matek i ojców – nie rozmawiają z rodziną i nie zwracają uwagi na to, co dzieje się obok nich.

Może to prowadzić do utraty wrażliwości

Smartfony otwierają „bramę do całego świata”. Istnieje wiele przydatnych narzędzi i porad w sieci, z których możemy korzystać w codziennym życiu, pracy lub związkach. Ale jest też ciemna strona tego zasobu, który jest pełen przemocy, cyberprzemocy i innych niebezpiecznych zjawisk. rzeczy. Jak pokazują badania, trwała ekspozycja na nie „znieczula” dzieci i skłania je do zaakceptowania tego rodzaju zachowania jako normalnego sposobu rozwiązywania problemów.

Może zmienić proces dojrzewania

Badania wykazują, że nastolatki, które nadużywają smartfonów preferują wolniejszą strategię życiową: nie angażują się w dojrzalsze czynności – podejmowanie decyzji, myślenie o przyszłości, edukacji, o relacjach z rówieśnikami, pierwszych miłościach.

Utrudnia szczere relacje z innymi

Bo sprawia, że dzieci rzadziej wychodzą z domów i rzadziej szukają jakichkolwiek realnych kontaktów towarzyskich. Dlatego właśnie mogą doświadczać wielu problemów społecznych, gdy znajdują się w realnym świecie.

Powoduje depresję i lęki

Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne potwierdza, że ​​niepokój, depresja i inne problemy ze zdrowiem psychicznym mogą być spowodowane nadużywaniem smartfonów. Istnieje kilka powodów: dzieci są pod ciągłą presją, aby być dostępnym „online” i reagować w każdej chwili, i mogą być zbyt emocjonalnie zaangażowane w wirtualne życie.

Może wpływać na jakość snu

Skrócony czas odpoczynku, spowodowany nadużywaniem smartfonów jest uważany za przyczynę różnych poważnych problemów zdrowotnych i behawioralnych. Są wśród nich słabe wyniki w nauce, zachowania ryzykowne i zmniejszone funkcjonowanie poznawcze. Pamiętaj, że Twoje dziecko musi odpowiednio odpocząć, aby przygotować się na zajęcia na następny dzień.


Na podstawie: brightside.me


Niemowlęta, które słyszą w domu dwa języki rozwijają się lepiej – mówią naukowcy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 lutego 2019
Fot. iStock/Onfokus

Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu z Toronto potwierdzają, że niemowlęta, które słyszą w domu więcej niż jeden język rozwijają się szybciej niż dzieci wychowywane przez rodziców mówiących w domu w jednym języku.

Badacze twierdzą, że pierwsze efekty można zaobserwować u niemowląt, które skończyły sześć miesięcy. Badania opublikowane w czasopiśmie „Developmental Science” polegały na mierzeniu ruchów gałek ocznych u dzieci w celu oceny ich umiejętności skupienia uwagi oraz uczenia się. Połowa badanych dzieci wychowywała się w środowisku jednojęzycznym, podczas gdy druga połowa słyszała w swoim domu dwa języki.

Niemowlętom leżącym w łóżeczkach wyposażonych w kamery i ekrany pokazywano obrazy, a następnie śledzono ruchy ich oczu. Różnica między osobami jednojęzycznymi i dwujęzycznymi w późniejszym życiu nie wynika z samej znajomości języków obcych, ale z umiejętności skupiania uwagi na języku i jego dźwiękach.

Badanie wykazało, że od najwcześniejszego etapu rozwoju, sieć połączeń w mózgu (tych odpowiedzialnych za koncentrację) kształtuje się odmiennie u niemowląt wychowywanych w środowisku dwujęzycznym. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ uwaga jest podstawą wszelkiego poznania.


Na podstawie: huffingtonpost.ca


Zobacz także

Chcecie uratować wasz związek? Oglądajcie razem seriale. Nałogowo

Chcecie uratować wasz związek? Oglądajcie razem seriale. Nałogowo

EVENING TIME, czyli propozycje wieczorowych stylizacji od marki Camaïeu!

Każda pomoc ma znaczenie. Potrzebna dobra energia! Czyli akcja reakcja