Jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda. 10 praw Murphy’ego, które powtarzasz, nawet nieświadomie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 grudnia 2016
Fot. istock/yuryRumovsky
Fot. istock/yuryRumovsky

Doświadczony stażem inżynier, Edward Murphy, znalazł w ważnym projekcie błąd techniczny jednego z młodszych współpracowników. Skwitował tę sytuację bezlitośnie: „Jeśli jest jakiś sposób, żeby zrobić coś jeszcze gorzej, on go znajdzie”. Wśród znajomych Murphy’ego zdanie to szybko stało się popularne jako „Prawo Murphy’ego”. Od słowa do słowa, rodziły się inne, podobne, wynikające z tej samej, spójnej, filozofii życiowej. Dziś prawa Murphy’ego stosujemy bezwiednie. Dla was, podstawowa dziesiątka.

1 Jeśli coś może się nie udać, to się nie uda

Jest to oryginalne i klasyczne Prawo Murphy’ego. Mówi o nieuchronności pewnych zdarzeń, ale powinniśmy je traktować jako ostrzeżenie. Nie akceptujmy przeciętności i zwracajmy uwagę na jakość. Nawet małe potknięcie może spowodować ogromną katastrofę…

2. To, co zgubiłeś znajdziesz dopiero wtedy, gdy użyjesz zamiennika

Kto z nas nie doświadczył podobnej sytuacji? Może chodziło o ważny dokument, może o klucze, albo okulary… Zazwyczaj znajdują się dopiero wtedy, gdy zrezygnowani przestajemy ich szukać, gdy już sięgamy bo te „zapasowe” przedmioty.

3. Zawsze kiedy masz właśnie coś zrobić, okazuje się, że najpierw musisz zrobić coś innego

Następny klasyk. Trzeba przyznać, że wynika trochę z naszej niefrasobliwej tendencji do odkładania ważnych rzeczy na ostatnią chwilę. Z reguły w takim właśnie ostatnim momencie, zawsze wypadnie nam coś „dodatkowego” i pilnego.

4. Rzeczy ulegają zniszczeniu wprost proporcjonalnie do swej wartości

Zauważyliście, że najbardziej wartościowe przedmioty zazwyczaj ulegają nieodwracalnym uszkodzeniom, a rzeczy, o które specjalnie nie dbamy mogą trwać wiecznie? Więc nawet chuchanie i dmuchanie na wszystko to, co cenicie sobie najbardziej, może tutaj niewiele wskórać. Chrońmy naszą rodzinę, nasze relacje, nasze przyjaźnie, prawdziwą miłość. Są kruche i nie do zastąpienia.

5. Uśmiechnij się. Jutro będzie gorzej

Zawsze wierzysz w lepsze jutro? Nie rób tego. Zgodnie z prawem Murphy’ego, nigdy nie można mieć pewności, że przyszłość będzie bardziej korzystna niż to, co jest teraz. Wykorzystaj czas, który masz w tej chwili. Życie jest zbyt krótkie, aby cieszyć na to, co nastąpi później.

6. Sprawy pozostawione samym sobie mają tendencję do przemiany ze złych w jeszcze gorsze

To dość powszechne zjawisko, prawda? Problemy pozostawione jako nierozwiązane mogą się tylko jeszcze bardziej skomplikować. Jeśli nie uporządkować i nie wyjaśnisz trudnych sytuacji z partnerem, wasze relacje będą się pogorszać. Ważną lekcją do zapamiętania jest ta, że nie można ignorować problemów. Lepiej je rozwiązywać, zanim wymkną się nam spod kontroli.

7. Osoba stojąca przed Tobą w kolejce do kasy będzie płacić kartą, a w jej transakcji wyskoczy błąd

Nie ma tu się nad czym rozwodzić. Na pewno nie raz byliście w takiej sytuacji. Najczęściej wtedy, kiedy właśnie się gdzieś spieszyliście…

8.  Doświadczenie jest czymś, co zdobywasz wtedy, gdy przestajesz go już potrzebować

A wtedy, gdy go potrzebujesz, jeszcze go nie masz… Jeden z absurdów życia.

9. Powiedz człowiekowi, że istnieje 300 miliardów gwiazd we wszechświecie, a on ci uwierzy. Powiedz mu, że ławka jest świeżo malowana, będzie musiał dotknąć, żeby mieć pewność

Gdy fakt jest trudny do zakwestionowania, ludzie przyjmują go z góry za pewnik. Kiedy można go łatwo zweryfikować, chcą mieć pewność. Zawsze mamy tendencję do przyjmowania do świadomości tych skomplikowanych informacji z większą łatwością.

10. Pierwsze 90% projektu zajmuje 90% czasu, ostatnie 10% projektu zajmuje kolejne… 90% czasu

Umiejętne zarządzanie czasem to podstawa naszych sukcesów, na każdym polu, nie tylko tym zawodowym.


Źródło: quotations.about.com


Obudź się! 10 sygnałów na to, że powinnaś zmienić coś w swoim życiu

Karolina Krause
Karolina Krause
24 grudnia 2016
Fot. iStock/max-kegfire
Fot. iStock/max-kegfire

Moja „pierwsza depresja” (bo tak lubię to nazywać – widzieć ją, jako coś skończonego) przyszła do mnie, gdy byłam jeszcze nastolatką. I jak to w tym okresie bywa dawała o sobie znać, głównie przez problemy ze snem. U mnie przybrało to postać tak zwanej hipersenności. A mówiąc konkretnie – cały czas spałam. I choć z pozoru wydaje się to całkiem przyjemne, wcale takie nie jest. Spałam bo musiałam spać. Przez cały ten czas odczuwałam ogromne zmęczenie, a potrzeba snu była na tyle silna, że zasypiałam praktycznie wszędzie. Potrafiłam przespać całe dnie, a nocami szukałam sobie czegoś, co zajęłoby mi czas. Dziś jak na to patrzę to wydawało mi się chyba, że mogę w ten sposób przespać swoje życie.

Taką depresję łatwo jest zauważyć (zwłaszcza u nastolatki), to też bardzo szybko trafiłam na terapię. Pamiętam, jak dziś to pierwsze pytanie, które wtedy padło: „A gdyby ta twoja senność mogłaby mówić, to co by ci powiedziała?”. Przyznaje, że zupełnie mnie wtedy zamurowało, ale mimo wszystko pomyślałam, że warto by się nad tym zastanowić. Zajęło mi to chwilę, ale w końcu do tego doszłam. „Powiedziałaby mi, że muszę coś w swoim życiu bardzo mocno zmienić.” A  zaraz potem dodałam: „Tylko jeszcze nie wiem, co to jest…”.

Hipersenność to, jakby nie patrzeć, dość dosłowny sygnał na to, że kierunek, jaki właśnie obraliśmy nie jest właściwy. To taki wielki drogowskaz z rażącym napisem „NIE IDŹ TĘDY”. O ile nie jesteście właśnie w tej „pięknej fazie dorastania”, jakim jest wiek na nastoletni (abstrahując od tego, jak czujecie się w środku) to raczej wątpliwe, że zdarzy wam się czegoś takiego doświadczyć (choć nie jest to wykluczone). Życie jednak potrafi znacznie bardziej subtelny sposób, upominać nas o tym, byśmy poszukali innej drogi. Bo ta, którą właśnie kroczymy po prostu nie jest nasza. Wysyła nam wtedy sygnały, które mają nam pomóc. Dostrzegasz je?

1. Drobne wypadki

Dziwnym zbiegiem okoliczności przybyło ci ostatnio siniaków, a  na twoim ciele znacznie więcej jest także stłuczeń, otarć i innych skaleczeń. W zadzie to potykasz się już chyba nawet o swój własny cień. To może oznaczać, że ignorujesz swoją intuicję. Prawdopodobnie nie chcesz dostrzec prawdziwego oblicza ważnych dla ciebie spraw albo po prostu z jakiegoś powodu stałaś się mniej uważna. Potraktuj to jako znak ostrzegawczy. Może najwyższy czas trochę zwolnić i nieco bliżej przyjrzeć się swojej sytuacji. Zastanów się chwilę zanim podejmiesz decyzję o podjęciu kolejnego kroku.

2. Mrs Hilary 

Nie masz czujesz przypadkiem, jak damska wersja „Pana Hilary”? Znów nie wiesz, gdzie położyłaś telefon, a wychodząc z domu zostawiłaś klucz w drzwiach. Bez przerwy o czymś zapominasz, albo coś gubisz. A może tym, co tak naprawdę zgubiłaś jesteś ty sama? Zatrzymaj się na chwilę, by porozmawiać ze sobą, jak z najlepszą przyjaciółką. Najwyższy czas uporządkować w głowie pewne sprawy.

3. Studencki kwadrans

Wiecznie jesteś gdzieś spóźniona. Czas przelewa ci się przez palce, a do tego ciągle starasz się wykombinować, jak tu być w dwóch miejscach jednocześnie. Złudne wrażenie, że cały czas musisz gdzieś pędzić to tylko kolejny dowód na to że powinnaś zwrócić więcej uwagi na samą siebie. Kiedy płyniemy z nurtem życia, czas płynie razem z nami. Gdy się od niego oddalamy obserwujemy destrukcyjny wpływ na organizację naszego życia.

4. Domowy chaos

Zupełnie nie panujesz już nad swoim bałaganem. Gdziekolwiek nie pójdziesz, chaos zdaje się podążać razem z tobą. To kolejny sygnał, że powinnaś zrobić sobie mały rachunek sumienia.
Nieważne jak bardzo starasz się utrzymać porządek, chaos wydaje się podążać za tobą. To wyraźny sygnał, że coś zaprząta twoją głowę i powinieneś się tym zająć. Znasz tę magię: codziennie wieczorem składasz tonę ubrań, które rano rozpaczliwie przymierzasz, tylko po to by kolejnego ranka powtórzyć całe przedstawienie. A gdyby tak sięgnąć głębiej, okaże się, że nie możesz zdecydować się, co założyć, bo we wszystkim czujesz się źle. Ulubione ubrania źle na tobie leżą, bo to Ty źle czujesz się ze sobą.

5. Dwie lewe ręce

Ciągle ci coś upada albo psuje się w twoich rękach. U ciebie to nieszczęścia nie tylko chodzą parami, one naturalnie układają się w ciągi – para za parą, para za parą. Myślisz: złośliwość rzeczy martwych. Ale może kryje się w tym coś więcej? Może czujesz się jak słoń w składzie porcelany, twoje aktualne życie tak właśnie wygląda? Jest tak kruche, że gdy tylko za coś złapiesz, wszystko posypie się jak domek z kart? Czasem lepiej jest coś zburzyć i zbudować od nowa, ale za drugim razem zrobić to solidniej.

6. Ciągle pociągasz nosem

Słyszałaś już pewnie, że psyche zależy od physis i na odwrót. Ale jakoś ciągle nie chcesz przyjąć do wiadomości, że twój wiecznie cieknący nos ma z tym coś wspólnego. A ma i to bardzo wiele! Spadek odporności, to jak często łapiemy infekcje, wprost proporcjonalnie odzwierciedla to, co dzieje się w naszym wnętrzu. Jeśli więc często się przeziębiasz, może to oznaczać, że ciągle starasz się sprostać oczekiwaniom innych, zapominając przy tym o sobie. Najwyższy czas zmienić coś w swoim życiu, zasługujesz na to by dać sobie chwilę odpoczynku i przyjemności.

7. Nie myśl o białym niedźwiedziu

O czym właśnie pomyślałaś? No właśnie. Tak samo jest z naszymi emocjami i myślami, których staramy się unikać. Ciągle wracają do nas, jak bumerang. Niestety nie ma czegoś takiego, jak ucieczka od problemu. Z prawdą (nawet tą najbardziej bolesną) trzeba się w końcu zmierzyć. Kiedy uda ci się przepracować te przykre emocje i doświadczenia, przestaniesz ciągnąć za sobą zbędny balast.

8. „Nie irytuj mnie!”

Brzmi znajomo? Bez przerwy się o coś złościsz i irytujesz. A na samą myśl o wyjściu do pracy, przez twój żołądek przelewa się fala niepokoju. Oznacza to, że prawdopodobnie znajdujesz się w tym momencie w nie odpowiednim miejscu. Co mogłabyś zrobić, by to zmienić? Czy myślałaś może o innej pracy? Na początku warto też pomyśleć o zmianie samego nastawienia. Czasem wystarczy stosunkowo niewiele, by uzyskać pożądany efekt.

9. Słomiany zapał

Od jakiegoś czasu masz coraz większe trudności z doprowadzaniem spraw do końca. Bierzesz się za nowe projekty, ale gdy tylko pojawi się pierwsza przeszkoda, tracisz wiarę w powodzenie danej misji. To dość wyraźny symptom braku równowagi. Zastanów się, czy przypadkiem nie jesteś dla siebie zbyt wymagająca. Nie musisz wszystkiego robić perfekcyjnie. Najważniejsze to skończyć coś, co się rozpoczęło. Dzięki temu możemy cieszyć się z jakiegoś efektu. Nie tracimy naszej energii na marne.

10. Jesteś czymś znudzona

A w zasadzie nie czymś, tylko całym swoim życiem. Czujesz, że dni zlewają się w całość, a sama działasz jak na autopilocie. Prawdopodobnie jest tak ponieważ nie wykorzystujesz w pełni swojego potencjału. Zacznij od wprowadzenia drobnych zmian. Pierwszym krokiem do rozwiązania twojego problemu może okazać się nowe hobby lub daleka inspirująca podróż.


 

Źródło: coaching.focus.pl


Wesołe święta? Wielu ma ich dość, zanim w ogóle się zaczną!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 grudnia 2016
Fot. iStock / Kerkez
Fot. iStock / Kerkez

Święta, święta i… od groma roboty. Zgodnie z wyobrażeniami, a także wszechobecnemu przekazowi mediów fakt nastania świąt obliguje nas do doskonałego humoru i nie tylko. Z założenia powinniśmy być podekscytowani, szczęśliwi i emanujący radością. A wcale tak nie jest, co pokazują badania przeprowadzane przed świętami. 

Gorsze samopoczucie w okresie świąt, udowodniło badanie

Naukowcy z Uniwersytetu im. Georga Augusta w Getyndze przeprowadzili ciekawe, przedświąteczne badanie w europejskich krajach chrześcijańskich. Kilka tysięcy uczestników wypełniało ankiety i oceniało swoje samopoczucie w określonym przedziale czasowym. Okazało się, że w okresie okołoświątecznym większość Europejczyków była mniej zadowolona z życia i odczuwała więcej negatywnych emocji.

Wyjątkiem okazali się głęboko wierzący ludzie, dla których ten czas łączy się z przeżyciami duchowymi i bardziej pozytywnym nastawieniem do życia. Oni po prostu czują się spełnieni i szczęśliwsi, niż na co dzień.

Co wpływa na fakt, że na myśl o świętach przygasa entuzjazm?

No właśnie, wbrew oczekiwaniom nie każdy uśmiecha się od ucha do ucha, na myśl o świętach. Szczególnie ci, którzy święta samodzielnie przygotowują w domu. Przedświąteczna gorączka, nakręcana już na dobry miesiąc przed świętami oraz liczne napięcia, których wtedy doświadczamy w związku z masą przygotowań, psują dobry humor. W lepszej sytuacji są osoby, które goszczą się po rodzinie lub po prostu lubią kuchenną krzątaninę i lepienie zapasu stu uszek z kapustą i grzybami. Z reguły jednak nagle nie wyrasta las rąk osób chętnych do pomocy, a nieszczęśnicy grzęzną godzinami, ba!, nawet dniami w kuchni, lepiąc, piekąc i nadziewając. Ale to nie jedyna rzecz, która psuje nam świąteczny nastrój.

Problemem okazała się również czynność w teorii bardzo przyjemna, czyli kupowanie upominków. Wtedy stajemy przed dylematem co komu kupić, skąd wziąć na to pieniądze i czy w ogóle nasze starania zostaną docenione.

Przed świętami spędzamy mnóstwo czasu sprzątając, kupując, przygotowując potrawy i świąteczny wystrój domu. Wymaga to nie tylko zaangażowania, ale i pieniędzy, których w wielu przypadkach nie na wszystko wystarcza. Święta zazwyczaj okazują się dość kosztowną „imprezą”.


źródło: www.focus.pl


Zobacz także

Fot. iStock

Każda kobieta potrzebuje drugiej kobiety, bo nikt jej tak nie zrozumie

Fot. Flickr /

Co nas powstrzymuje przed realizacją marzeń?

Fot. iStock / GeorgePeters

Każę ci robić różne rzeczy, udawać, że mnie nie ma. A ty nadal nie wiesz, kim naprawdę jestem