Czy jesteś zazdrosna o przeszłość twojego partnera? Uważaj, bo to uczucie może zniszczyć twój związek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 sierpnia 2017
„Nie rozumiesz, że cię kocham i chcę mieć ciebie tylko dla siebie?”. Życie z zazdrością
Fot. iStock / SilviaJansen
 

Jeśli nieustannie zadręczasz się myślą o tym, że twój partner był szczęśliwy w przeszłości, w innym związku, z inną kobietą, jest to realne zagrożenie dla waszej relacji. Czy wiesz, kiedy robisz się niebezpiecznie zazdrosna o jego przeszłość i co powinno być dla ciebie sygnałem alarmowym?

Kiedy musisz wiedzieć wszystko

Ta chęć zmienia się w obsesję, czasem nawet budzisz go w nocy, żeby dopytać o jakieś szczegóły. Zdaniem psychoanalityk Sophie Cadalen, taka ciekawość jest próbą uzyskania pewności. Chcemy wszystko wiedzieć, żebyśmy mogli porównywać nasze wspólne życie z do jego życia z jego byłą partnerką. Miłość jest niepokojem, zawsze szukamy wzorców, do których można „zmierzyć” nasze relacje. Nawet jeśli wiemy, że to przyniesie nam cierpienie, drążymy, zadajemy pytania.

U podstaw takiego zachowania stoją prawdopodobnie doświadczenia z dzieciństwa, w którym nie czuliśmy się „wyjątkowi”. Być może mocno konkurowałaś z rodzeństwem, lub czułaś, że twoi rodzice byli bardziej zajęci sobą niż z tobą.

Kiedy jego przeszłość wydaje ci się „zbyt” szczęśliwa

Odczuwasz silny niepokój, gdy on opowiada o doświadczeniach, których z tobą nie dzielił. Wiesz, że przeżył cudowny, szczęśliwy czas i starasz się mu go… „obrzydzić” – krytykujesz, wyśmiewasz.

Kiedy nie możesz „o tym” słuchać

Są ludzie, którzy nie chcą, aby ich nowy partner rozmawiał przy nich o swoich dzieciach, czy byłych miłościach. Nie można popadać w paranoję, czasem takie rozmowy są nieuniknione. Zbytnia podejrzliwość  („Jeśli o niej mówi, na pewno wciąż ją kocha”), prowadzi do obsesji. Gdy ktoś jest bardzo zdenerwowany i zazdrosny o wcześniejsze doświadczenia bliskiej osoby, nie będzie tolerował żadnej odrębności.

Zazdrość o przeszłość partnera jest niszcząca dla obu stron. Sprawia, że ukochana osoba nie czuje się przez ciebie akceptowana. A ty, odczuwasz wieczny niepokój, próbując stale udowodnić sobie samej, że jesteś „najlepsza”. Pamiętaj – liczy się to, co teraz.


Na podstawie: psychologies.co.uk

 


Dlaczego obsesyjnie pragniemy tych, którzy nie są nami zainteresowani

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 sierpnia 2017
Fot. iStock/AntonioGuillem
Fot. iStock/AntonioGuillem
 

Ten scenariusz jest dość popularny: Pan „Miły Facet”  jest sympatyczny, interesujący, inteligentny i wolny. Dodatkowo, zainteresowany nawiązaniem relacji z tobą. Jedynym problemem polega na tym, że ty po prostu tego nie czujesz. W głowie masz przecież Pana „Zły facet”, i to 24/7.  

Podobnie jak pan Miły Facet, pan Zły Facet ma wiele dobrych cech, ale jest „niedostępny” – nie nadaje się do stworzenia związku w ogóle, lub… jedynie z tobą. Nie pociągasz go, nie interesujesz, nic z tego nie będzie i już. Pomimo tego ciągłego odrzucenia, nie potrafisz się pozbyć się go z serca i głowy. Im więcej cię odrzuca, im dobitniej pokazuje, że nie chce być z tobą, tym bardziej wydaje ci się interesujący.

Więc spotykasz go „przypadkiem” na uczelni, na zakupach w sklepie, do którego chodzi co piątek, u wspólnych znajomych. Zagadujesz, niby przypadkowo zwracasz na siebie jego uwagę. I choć widzisz wyraźnie, że twoje żałosne próby zaczynają wywoływać jego poddenerwowanie, a może i irytację, nie ustajesz w wysiłkach. W domu zmyjesz makijaż i pomyślisz o sobie bardzo źle. Że jesteś żałosna. Ale skrycie, dalej będziesz o nim marzyć i fantazjować. Mimo, że może nawet zwiążesz się z wiernym i dobrym Panem Miły Facet, nie przestaniesz myśleć o „tamtym” i nie potrafiąc być w pełni szczęśliwa w całkiem udanej relacji.

„Co jest ze mną „ nie tak”? – myślisz. Dlaczego kontynuujesz ten zły nawyk pragnąc, dążąc do tego, czego nie możesz mieć? Dlaczego nie chcesz tego, co możesz mieć, co byłoby prostsze, lepsze…?  Dlaczego nie możesz wyrzucić z serca ludzi, którzy ciągle cię odrzucają?

Naukowcy twierdzą, że powodem, dla którego odrzucenie w miłości nas tak zniewala i wciąga, jest stymulacja części mózgu związanej z motywacją, nagrodą, uzależnieniem i pragnieniami. Badania przeprowadzone przez grupę psychologów wykazały, że „niedostępni” działają jak uzależniający narkotyk.  Ale wyniki badań nie odpowiadają na pytanie, dlaczego tak się dzieje i skąd bierze się w nas tęsknota za skłonnością do chęci bycia ludźmi, których nie możemy „mieć”.

Czasem chodzi o to, jak postrzegamy wartość drugiej osoby. Jeśli ona nas nie chce, lub związek z nią jest niemożliwy z innego powodu, jej  wartość w naszych oczach  wzrasta. Wymarzony partner staje się czymś w rodzaju „towaru luksusowego”, na który nie możemy sobie pozwolić. A przecież z czysto ewolucyjnego punktu widzenia, najbardziej korzystny jest dla nas związek z najbardziej wartościowym partnerem…

Inną przyczyną może być po prostu nasza skłonność do uzależnienia od cierpienia i bólu w miłości.  W przypadku relacji, która się skończyła, możemy być uzależnieni od czasu spędzonego z drugą osobą, jej SMS-ów, seksu z nią, wykonywanych wspólnie czynności. Jeśli zaś nigdy nie byliśmy razem, przypuszczalnie jesteśmy uzależnieni od myśli o tym, co mogło być, ale nigdy nie będzie… Kiedy „utkniemy” w tych myślach, odrzucenie może je nasilać, a my popadamy w obsesję.

Również twój styl przywiązywania się do ludzi może mieć wpływ na to, jak bardzo pragniesz tych, którzy cię nie chcą. Niektórzy z nas już w dzieciństwie zostali „zaprogramowani” w ten sposób, by w dorosłym życiu szukać partnerów, którzy będą im sprawiać ból. W klasycznym scenariuszu dorastali w domu z matką lub ojcem, którzy byli dla nich emocjonalnie niedostępni. Odrzucenie w miłości jest więc uczuciem znanym, tkwiącym w podświadomości, paradoksalnie „bezpiecznym”.

Jest jeszcze jedna, możliwa przyczyna, którą można nazwać” „inne zakończenie”. Jeśli zostaliśmy w przeszłości odrzuceni – niekoniecznie w miłości, ale na przykład właśnie przez jednego z rodziców – czasami podświadomie poszukujemy podobnych scenariuszy, mając nadzieję, że nasze następne doświadczenie będzie miało inne zakończenie. Jeśli tak jest i z tobą, przypomnij sobie, co powiedział Einstein. Szaleństwem jest robić w kółko tę ​​samą rzecz i spodziewać się innego wyniku…


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Czasem więzi rodzinne należy przeciąć, żeby nie stracić czegoś ważnego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 sierpnia 2017
Fot. iStock/domoyega
Fot. iStock/domoyega
 

Wiążąc się z kimś „na stałe”, musisz się liczyć z tym, że w „pakiecie” otrzymujesz również jego krewnych i bliskich. I oczywiście, czasem jest wspaniale, tworzycie jedną wielką, wspierającą się rodzinę, z cudownymi, głośnymi świętami Bożego Narodzenia i mnóstwem imprez imieninowych w ciągu roku. Innym razem okazuje się, że potraficie i chcecie stanąć trochę z boku, z dystansem uczestnicząc w życiu tej wielkiej rodziny, choć wciąż czując się jej częścią. Nikt nic nikomu nie narzuca, nikt nie robi wyrzutów, że nie pojawiliście się na rocznicy ślubu cioci i wujka i nikt nie wtrąca się do waszego życia. Ale bywa i zupełnie inaczej…

Każda rodzina jest inna, każda oddycha swoim rytmem. Ale nie każda jest gotowa na przyjęcie nowego członka, zwłaszcza jeśli niekoniecznie chce on podporządkować się temu rytmowi, bo wychowano go inaczej, bo inne rzeczy są dla niego ważne. Zgrzyta. Czasem aż tak bardzo, że, żeby szczęśliwie realizować się w swoim związku, trzeba się od rodziny odciąć.

Jakie są tego główne przyczyny?

Ostracyzm i krytykanctwo

Niektóre rodziny mają zwyczaj eliminowania „niechcianych” partnerów lub partnerek „swoich dzieci”, lub okazywania im dobitnie bardzo negatywnych emocji. Ostentacyjne demonstracje niechęci ze strony mamy narzeczonego (na przykład „przypadkowy” brak powitania, lub rzucone niewinnie „troszkę wyzywająca ta sukienka, nie uważasz”, gdy na dworze 30 stopni w cieniu), to naprawdę niewiele. Krewnych stać czasem na o wiele więcej…

Sterowanie

Bo przecież „młodym trzeba powiedzieć jak to się robi”. Nieważne, że mają już po 30 lat i świetnie sobie w życiu radzą, „starszyzna” wie lepiej. Wie, jak dokonać zakupu rodzinnego samochodu, wie jakie mieszkanie wybrać, wie w końcu, kiedy pora powiększyć grono domowego stadka i oczywiście, jak je wychować. We wszystkich rodzinach występują mniej i bardziej dominujący członkowie. Ci zbyt dominujący mogą starać się dążyć do takiej kontroli, że nie ma wyjścia, trzeba się odciąć i pokazać, że żyć po swojemu też znaczy dobrze. No i zdobyć szacunek…

Emocjonalne wyczerpanie

Częste, zbyt długie wizyty członków rodziny, nieustanne porady, nawet te najszczersze, płynące z głębi serca, mogą zmienić relacje z bliskimi w rodzinny „koszmarek”. Każdy z nas ma swój własny poziom tolerancji na takie sytuacje, nie możemy wymagać od naszego partnera czy partnerki by ustępowali rodzinie w nieskończoność. I choć stoi on/ona między młotem a kowadłem, musi w końcu postawić na swoim, a czasem zamknąć „im” przed nosem drzwi.

Szafowanie lojalnością 

Wchodząc w relację z osobą spoza rodziny, zakładasz … nową rodzinę. To ona staje się teraz twoim priorytetem, twoim numerem jeden. Przynajmniej do tego powinni przygotować cię rodzice… Niektórzy z nas są jednak w okrutny sposób zmuszani  przez krewnych do podejmowania wyborów pomiędzy ukochaną osobą, a mamusią, czy tatusiem… „To my cię wychowaliśmy, to my jesteśmy dla ciebie najbliższą rodziną, to nam jesteś winien lojalność…”. Niektórzy nie rozumieją, że dzieci nie rodzą się z gwarancją własności.

Blizny z dzieciństwa

Kiedy znajdujemy odpowiednią osobę, czasami otwieramy się przed nią tak mocno, że zaczynamy lepiej rozumieć jakie mechanizmy i wydarzenia z dzieciństwa uformowały nas tak, a nie inaczej. Jeśli jako dorośli ludzie mamy problemy z emocjami, z relacjami z bliskimi, poważny, dobry związek pozwala nam uświadomić sobie skąd te trudności się wzięły. Czasem jedyną formą wstępu do terapii takich blizn na duszy jest odcięcie się od konkretnych członków rodziny.

Zależność finansowa

Kwestie finansowe w rodzinie oraz zależność finansowa od krewnych to temat rzeka… I mimo, że mamy XXI wiek, uciekanie się do takich metod jak groźby wydziedziczenia syna, jeśli nie podoba nam się jego wybranka nadal się zdarzają… Nic tylko uciekać. No chyba, że bardziej niż na ukochanej, zależy ci na spadku :).

Brak elastyczności

Niektórym rodzinom po prostu brak tego, co nazywamy elastycznością. Przyjmując nową osobę, nie akceptują jej taka, jaka jest, nie czerpią z bogactwa płynącego z jej „inności”, ale oczekują całkowitego podporządkowania się do ich zasad i reguł. Jeśli w niedzielę obiad, to tylko u mamusi, o 14tej. Jeśli Wigilia to zawsze ten sam zestaw potraw, żadnych „obcych” przepisów…

Wielu ciekawych rzeczy możesz dowiedzieć się o swoich bliskich, gdy się zakochasz i postanowisz założyć rodzinę. Ważne, byś zawsze pamiętał, że priorytetem jest to, co zbudujesz z ukochaną osobą – wasza relacja, wasze dzieci.


Zobacz także

Siniaki na duszy, rany w psychice. Jak rozpoznać przemoc psychiczną?

Siniaki na duszy, rany w psychice. Jak rozpoznać przemoc psychiczną?

Fot. istock/Raphli

Gdzie leży granica, czyli 7 sytuacji, w których doświadczasz molestowania seksualnego, choć nie zawsze zdajesz sobie z tego sprawę

Fot. iStock / bedya

Jest przynajmniej 6 powodów, żeby się jednak dziś uśmiechnąć