Jesteś cały czas podminowana? Zła bez konkretnego powodu? Uważaj, może to być objaw depresji lub… problemów w związku

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 lipca 2018
Fot. iStock/AzmanL
Fot. iStock/AzmanL
 

Cały czas czujesz w sobie napięcie? Jesteś nieustannie poddenerwowana, rozdrażniona, zła? Kłócisz się z mężem, krzyczysz na dzieci, nawet panu listonoszowi czy pani w sklepie rzuciłabyś się do gardła? A gościa, który w korku wepchnął się przed ciebie, najchętniej być pogryzła? I do tego wszystkiego nie masz pojęcia, dlaczego tak właśnie się czujesz?

Uwaga – to, że zdajesz sobie sprawę z nieuzasadnionej niczym konkretnym złości, to już coś. Natomiast jej przyczyn może być kilka. Zastanów się:

  • może masz słabe granice? Mówisz „tak”,  choć tak naprawdę chcesz powiedzieć „nie”. Robisz coś dla innych, na co zupełnie nie masz ochoty? Koleżanka z pracy podrzuca ci swój stos papierów? Sąsiadka daje ci dziecko na przechowanie? Teściowa nieustannie wtrąca się w twoje życie?
  • może nie dosypiasz? Jesteś nieustannie zmęczona i do tego toniesz w liście rzeczy „do zrobienia na już”, kiedy ty nie masz na to siły?
  • może to depresja? Tak, to jeden z objawów, choć często myślimy, że depresja to apatyczność. Weź pod uwagę, że zwiększona drażliwość jest także jej częstym objawem.
  • może to niepokój. Osoby z silnie zakorzenionym poczuciem lękiem często czują się przytłoczeni, ponieważ muszą ciężko pracować, by zapanować nad swoim emocjonalnym stanem. Gdy pojawia się trudna sytuacja, reagują złością, która działa jak bezpiecznik
  • może chodzi o twoją relację z najbliższymi. Jesteśmy źli  na swoich współmałżonków, dzieci, rodziców, przyjaciół lub współpracowników, bo czujemy się niedowartościowani, niedoceniani, niewidzialni. Może miałaś nadzieję, że twoja przyjaciółka cię wesprze, a tego nie zrobiła, że mąż czy partner zaangażuje się w domowe obowiązki? Ta frustracja wystarczy, by odczuwać permanentny gniew.

Jeśli czujesz, że każdego dnia walczysz z tym, żeby nie eksplodować, przyjrzyj się swojej złości, poszukaj jej źródła. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawę, że nasza irytacja nie bierze się znikąd. Być może krzyczysz na dzieci, kłócisz się z szefem, bo twój mąż za dużo pracuje, nie pomaga ci w domu, a ty nie dość, że jesteś zmęczona, to jeszcze masz poczucie niesprawiedliwości, że wszystko jest na twojej głowie? Może jesteś sfrustrowana ciągłym siedzeniem w domu z dziećmi, bez braku możliwości wyjścia i oderwania się na chwilę od codzienności? A może szef cię w pracy nie docenia i złość na tę sytuację wyładowujesz w domu, na najbliższych? Nie chodzi o to, żeby się nie denerwować, nie złościć, ale należy pamiętać, że to emocja, która chce nam coś powiedzieć, na coś wskazuje, trzeba tylko tego poszukać.

Gniew często jest wtórną emocją.. Pod frustracją i drażliwością kryje się na przykład samotność, smutek lub strach. Akceptacja złości i wykorzystanie jej do zrozumienia siebie to fantastyczna droga, którą możesz przejść, zyskując zdrowie emocjonalne. Więc, jeśli dziś, wkurzasz się bez powodu, poszukaj źródła, zastanów się, co cię naprawdę wkurzyło. Powodzenia!


 

źródło: Psychocentral

 


Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Jak nas zmienia małżeństwo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 lipca 2018
Fot. iStock/Halfpoint
Fot. iStock/Halfpoint

Wiele osób uważa, że po ślubie się zmieniamy. Ściślej mówiąc, że zmienia się nasz partner. Wydaje nam się, że zanim staliśmy się mężem i żoną, on/ona był kimś o wiele słodszym, bardziej wrażliwym. Po kilku latach małżeństwa patrzysz na swoją połówkę inaczej i zastanawiasz się, co właściwie się stało? Co się stało z mężczyzną, który dbał o twój dobry nastrój i rozśmieszał cię, kiedy byłaś smutna? Dlaczego już tego nie robi, albo robi to jakoś inaczej?

Czy twój partner naprawdę się zmienił? A może zmieniło się twoje postrzeganie tego, kogo kochasz? A jeśli to ty się zmieniłeś? Albo zaszła w was  jakaś wspólna zmiana, której nie zauważyliście? Istnieje wiele możliwości, wiele czynników, które sprawiły, że tak właśnie czujesz. Niekoniecznie jest tak, że potrafisz ocenić sytuację. Warto jednak przyjrzeć się bliżej waszej relacji i uczuciom, które was łączą.

Zdaniem Harville Hendrixa każde małżeństwo ma swoje etapy. Pierwszy z nich, zwany ” Romantyczną miłością „, jest jak słodycz i światło. To faza, w której wydajemy się sobie idealni i uważamy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Partnerzy czują się wspaniale, ich życie jest wspaniałe, dajemy drugiej osobie z siebie to, co najlepsze. Gdyby to tylko mogło trwać dłużej… Ale ten etap w końcu dobiega końca i wchodzimy w fazę „Walki o władzę”. Nie jest już tak optymistycznie, bo właśnie w tym momencie potykamy się o tak zwane „zwyczajne życie” i rzeczywistość, która rezentuje się inaczej niż bajka, w którą dotąd wierzyliśmu.  Gdy tu docieramy, czujemy się źle, wspólne życie staje się trudne, a my mamy tendencję do odkrywania w sobie wzajemnie najgorszych wad. Czy to znaczy, że wcześniej ich nie mieliśmy? Nie, ale nie rzucały się one tak bardzo w oczy.

Hendrix argumentuje, że etap „Walka o władzę” jest nieuniknionym etapem we wszystkich relacjach. Celem dobrego małżeństwa jest wyjście z fazy „Walki o władzę” i przejście w kierunku etapu „Prawdziwej miłości”. Ten ostatni etap stanowi nagrodę dla partnerów. Jeśli dotrą aż tam, czeka ich prawdziwe związkowe szczęście i harmonia.

Badania naukowców z Uniwersytetu w Georgii dostarczają dowodów potwierdzających tę teorię. Okazuje się, że małżeństwo rzeczywiście zmienia naszą osobowość, ale nie tak, że uwypukla nasze najgorsze cechy.  Najbardziej widoczną zmianą jest to, że mężowie i żony stają się dla siebie mniej przyjemni, mniej życzliwi.  Ale są też zmiany pozytywne. Uśredniając wyniki badań, można wysnuć wnioski, że po zawarciu małżeństwa panowie stali się bardziej sumienni, a panie mniej niespokojne, mniej przygnębione i złe.

Mężowie pracują ciężej niż w okresie zanim zawarli małżeństwo i stają się bardziej odpowiedzialni. To ma sens i jest pożądane dla dobra zwiazku u rodziny. Biorą na siebie ciężar swojej nowej roli. Żony czują się lepiej, mają bezpieczniejsze, stabilniejsze relacje z ukochanym i są mniej podatne na różne wahania nastroju. Taka wzajemna wymiana jest korzystna. Ale naukowcy zaobserwoali również, że  jednocześnie panowie stają się mniej otwarci, a i panowie i panie stają się dla siebie mniej przyjemni i życzliwi.

Ten spadek ugodowości jest z pewnością rozczarowującym odkryciem, ale doświadczanym przez większość par. Harville Hendrix jako znawcza małżeńskich relacji powiedziałby, że to nieuniknione przejście od romantycznej miłości do walki o władzę.

Jeśli bezpiecznie przejdziemy aż do ostatniego etapu relacji małżeńskiej, naszemu związkowi raczej nic już nie grozi. Zaakceptujemy zmiany, które w nas zaszły i pokochamy się na nowo, ale inaczej – miłością dojrzałą i świadomą.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

Wysoko konfliktowe osoby - jak sobie z nimi radzić?

Wysoko konfliktowe osoby – skutecznie utrudnią życie sobie i innym. Jak sobie z nimi radzić?

fot. iStock/Martin Dimitrov

Ścieżka do szczerego przebaczenia wcale nie jest prosta… i trzeba ją przejść krok po kroku

To, co w nas siedzi... Czyli jakie schematy powtarzamy nieświadomie przez całe życie

To, co w nas siedzi… Czyli jakie schematy powtarzamy nieświadomie przez całe życie