Jeśli posiadasz 8 z tych 10-ciu cech, prawdopodobnie możesz mieć psychopatyczną osobowość

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 czerwca 2018
Fot. iStock/AzmanJaka
 

Każdy z nas zna hollywoodzki portret stereotypowego psychopaty – zimnego i wyrachowanego seryjnego mordercy, w którego oczach błyska zło. Wydawałoby się, że zawsze, bez problemu rozpoznamy takiego człowieka w naszym życiu.

Czy wiecie, że eksperci podają, że około 1% populacji wykazuje cechy psychopatyczne, a nawet 3% to liderzy biznesu? Osobowość psychopatyczna może ukrywać się wśród naszych przyjaciół, członków rodziny, współpracowników, ba – sami możemy mieć jej cechy.

Oto 13 cech, które, jak sugerują eksperci, mogą wskazywać, że jesteś psychopatą…

# 1 – Rzadko zatrzymujesz się, by przemyśleć swoje działania, działasz impulsywnie

Kiedy czegoś chcesz, jesteś w stanie zdobyć to bez zastanawiania się nad ewentualnymi kosztami i konsekwencjami z tym związanymi. I odwrotnie – gdy coś ci nie pasuje, po prostu to porzucasz, odchodzisz bez chwili namysłu, choć wszyscy wokół twierdzą, że nie powinnaś tego robić.

# 2 – Regularnie podejmujesz duże ryzyko, zwłaszcza gdy dotyczy ono bardziej innych niż ciebie

Istnieją dwa powody, dla których psychopaci w dużej mierze akceptują koncepcję podejmowania ryzyka. Po pierwsze, wierzą, że mają zawsze rację, więc oczywiście sytuacja będzie działała na ich korzyść, gdy wszystko się uda, a oni po raz kolejny udowodnią, że ich podejście jest najlepsze. Po drugie, podejmowanie ryzyka jest jeszcze większe, gdy potencjalne skutki nie będą miały na nich wpływu. Nie liczą się z innymi, najważniejsze, by w razie zagrożenia, oni wyszli z sytuacji cało.

# 3 – Kłamstwo i nieuczciwość są dla ciebie naturalne i wygodne

Podczas gdy większość ludzi po kłamstwie zmaga się z poczuciem winy lub dyskomfortu, to nie dotyczy to ciebie. Jesteś mistrzem w wymyślaniu kłamstw i przekonywania innych, że mówisz prawdę. Nawet ci, którzy są wyczuleni na kłamstwo mogą nie wyczytać cienia nieuczciwości w twojej twarzy.

# 4 – Jeśli chodzi o seks, jesteś otwarty na wszystko

Kochasz seks i nie ma w nim niczego, czego nie chcesz odkrywać, jeśli ci się podoba. Nie martwisz się o moralność związaną z seksem, chcesz się nim po prostu cieszyć i bawić.

# 5 – Lubisz łamać zasady

Doskonale wiesz, że wieloma rzeczami rządzą pewne zasady, choćby te niepisane, ale panujące w społeczeństwie. Bywa, że się ich pilnujesz, ale równie często kompletnie je ignorujesz i działasz pod prąd, nieważne, że przeciwko komuś lub czemuś.

# 6 – Potrafisz być urocza

Urok to dla ciebie narzędzie, które włączasz w razie potrzeby, aby upewnić się, że dostaniesz to, czego chcesz. Niezależnie od tego, o co zabiegasz, o czym rozmawiasz, twój urok potrafi zdobyć nawet najtwardsze serce.

# 7 – Przeżywasz swoje życie zgodnie z zasadą, że albo coś jest po twojej myśli, albo się tym nie zajmujesz

Głęboko wierzysz, że wiesz, jakie podejście jest najlepsze w każdej życiowej sytuacji, nawet jeśli inni mogą mieć większe doświadczenie lub wiedzę od ciebie. Dlatego też wymagasz od innych, by szli twoją drogą, a jeśli się z tobą nie zgadzają, by z niej zeszli. W końcu nie pozwolisz nikomu powstrzymać cię od zrobienia rzeczy, które działają na twoją korzyść.

# 8 – Jesteś w stanie zracjonalizować wszystkie swoje działania, dzięki czemu unikasz poczucia winy

Nie jesteś osobą, która czuje się winna z powodu podejmowanych decyzji lub rzeczy, które robisz, ponieważ wszystko jesteś w stanie zracjonalizować i usprawiedliwić. Pewnie przekręcasz trochę rzeczywistość, może kogoś po drodze zraniłaś, ale nie spędza ci to snu z powiek. Brak prawdziwego zrozumienia, dlaczego to, co zrobiłeś, mogło być moralnie złe, wynika z faktu, że nie pozwalasz sobie na przejmowanie się poczuciem winy.

# 9 – Nie postrzegasz niezdrowego egoizmu samolubstwa jako problemu

W pełni zdajesz sobie sprawę, że priorytetowo traktujesz przede wszystkim siebie. Podczas gdy inni mogą postrzegać egoizm jako negatywną cechę, ty masz zupełnie inny pogląd na tę sytuację. Uważasz za całkowicie naturalne skupienie się na własnych interesach i dobrym samopoczuciu, stawiając siebie na pierwszym miejscu we wszystkich obszarach życia. Zbyt bardzo kochasz siebie, aby poświęcić się dla innych.

# 10 – Uważasz, że jesteś ważniejszy lub bardziej wartościowy niż ludzie wokół cienie

Ktoś o osobowości psychopatycznej ma zawyżone poczucie swojego potencjału, postrzega siebie jako bardziej utalentowanego, mądrzejszego i posiadającego większe umiejętności niż inni, którzy robią te same rzeczy czy są na wyższych stanowiskach. Idziesz do pracy i zastanawiasz się, jakim cudem to nie ty jesteś menadżerem w twojej firmie? Przecież wiesz wszystko lepiej!

I jak wypadacie w tym teście?


źródło: awarenessact.com

 


Przestań się usprawiedliwiać przed tymi, którzy rozumieją tylko tyle, ile chcą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 czerwca 2018
Fot. iStock/m-gucci
 

Nie poświęcaj więcej energii i czasu na tłumaczenie innym każdego z twoich działań, każdej decyzji, to źródło niepotrzebnego stresu. Nie ma sensu usprawiedliwiać się, przed tymi, którzy cię osądzają, każdy z nas idzie swoją własną życiową ścieżką. Ci, którzy cię kochają, szanują cię, nawet jeśli nie rozumieją, zaakceptują twoje wybory. Ćwicz osobistą wolność i sztukę asertywności. Tylko ty sama masz prawo osądzać swoje działanie. Masz prawo powiedzieć wszystkim innym: „Nie, nie będę się przed tobą tłumaczyć, ta sprawa ciebie nie dotyczy”.  

Usprawiedliwianie się jest źródłem stresu

Artykuł opublikowany w Psychology Today mówi nam, że musimy nauczyć się radzić sobie z tymi wszystkimi ludźmi, którzy odważą się kwestionować ważne decyzje naszego życia. Ile razy usłyszałaś:

– Jak to się dzieje, że nadal nie jesteście małżeństwem?

– Kiedy zdecydujesz się znaleźć stabilną pracę?

– Dlaczego nie masz więcej dzieci?

Najbardziej skomplikowaną rzeczą w tych sytuacjach jest to, że „sędziowie”, którzy analizują nasze decyzje lub ich brak, są często naszymi najbliższymi krewnymi, stąd o wiele większa presja i stres.

Dlaczego się usprawiedliwiamy

Często dlatego, że bardzo potrzebujemy aprobaty bliskich osób. Innym aspektem, który należy wziąć pod uwagę, jest fakt, że są wśród nas tacy, którzy sprawiają, że ich życie osobiste toczy się na „forum publicznym”. Wszyscy wszystko o nich wiedzą, więc roszczą sobie prawa do oceniania. Dzisiaj lęk przed „tym, co powiedzą inni” jest czymś bardzo powszechnym. Niektórzy odczuwają potrzebę usprawiedliwienia każdego ze swoich działań, aby nie „przełamać” tego cyklu kontroli, w którym, gdy ktoś działa bez usprawiedliwienia, jest piętnowany.

W swoim życiu zastosuj następującą zasadę: działaj zanim o tym powiesz, bo czyny mówią same za siebie i są oczywiste. Wszyscy możemy, a nawet powinniśmy mieć własne opinie i przekonania, a także prawo do oceniania i akceptowania naszych własnych uczuć i zachowań, i traktować je priorytetowo. Ostatecznie to my sami bierzemy odpowiedzialność za nasze decyzje, nikt inny. Naucz się ignorować „pustą” krytykę i nie stresuj się. Unikaj niepotrzebnego cierpienia.


Na podstawie: nospenees.fr

 


Mój syn to nie portfel, to nie sponsor, nie „chłopiec do bicia”. Słowo matki do ukochanej syna

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 czerwca 2018
Fot. iStock/

Jestem matką dorosłego syna. Kocham go, jak każdy rodzic kocha swoje dziecko. Nie jestem nadopiekuńcza, nie wtrącam się w jego życie, choć czasem cierpię widząc, jak je sam sobie plącze, jak się potyka. Rozumiem jednak, że to jego zadanie – uczyć się na swoich błędach. I wiem, że jest dorosłym facetem. Z jednym tylko pogodzić się nie mogę. Z tym, że nie ma szczęścia w miłości. Że nie umie wybrać. Że jego związki rozpadają się jeden po drugim, nie z jego winy. I chcę wam powiedzieć, drogie panie, że młodzi mężczyźni nie mają z wami lekko.

Wiem, że za niepowodzenie związku obwiniacie zazwyczaj facetów albo raczej – ich matki. Ile razy słyszałam, nawet od moich młodszych koleżanek w pracy – mężczyźni są beznadziejni, bo od dziecka traktowano ich inaczej, priorytetowo, lepiej niż ich siostry, niż dziewczynki z ich otoczenia.

Mówicie, że wam nie wychodzą związki z mężczyznami, bo od nikt nigdy nic nie wymagał i kiedy zderzają się z codziennym życiem i oczekiwaniami swoich partnerem, okazuje się, że nie są na te oczekiwania gotowi, że nic nie potrafią, że to maminsynki uczepione spódnicy matki. Że najgorszy możliwy typ, na którego można trafić to jedynak.

Mój syn ma 34 lata. Wychowałam go wspólnie z mężem. Staraliśmy się jeszcze o drugie dziecko, ale los zdecydował, że nie było nam dane jeszcze powiększyć rodziny – nie mogłam już zajść w ciążę, nawet z medycznym, dostępnym wówczas „wspomaganiem”. Skupiliśmy się więc na naszym pierworodnym.

Od małego uczyliśmy go odpowiedzialności za samego siebie, empatii i troski o innych. Myślę, że zaszczepiliśmy w nim szacunek do kobiet, po moim mężu zdecydowanie odziedziczył „opiekuńczy” gen. Prał, sprzątał, gotował – tak jak mój mąż. Był otwartym, ciepłym, zdecydowanym i silnym chłopcem i wyrósł na takiego właśnie mężczyznę.

Zawsze mieliśmy z nim dobre relacje, kiedy dorastał przedstawiał nam swoje dziewczyny, rozmawiał z nami o swoich związkach, o wątpliwościach, o uczuciach w ogóle. Wiedzieliśmy, kiedy się zakochiwał, kiedy się z kimś rozstawał. Było tych razy kilka. Ostatni, całkiem niedawno.

Tydzień temu mojego syna zostawiła narzeczona. Kobieta, której wszyscy ufaliśmy i którą kochaliśmy jak córkę. Ktoś, kto miał zostać już oficjalnie członkiem naszej rodziny. Odeszła, wysyłając SMS-y. W kilkunastu wiadomościach wylała na niego cały żal i złość, problemy, o których nie mówiła przez 3 lata związku.

Ponieważ to kolejny raz, kiedy jakaś kobieta zostawia mojego syna, zrobiłam pewne podsumowanie, bo zauważyłam między każdą z tych pań podobieństwa, jeśli chodzi o ich podejście do mężczyzn w ogóle.

Po pierwsze drogie panie, same nie wiecie czego chcecie. Jeśli spotykacie na waszej drodze wartościowego człowieka, zwodzicie go obietnicą wspólnego życia przez długi czas, by w końcu stwierdzić, że on jest „zbyt dobry”, że właściwie to wieje nudą, kiedy tak wszystko dobrze się układa.

Kiedy mężczyzna wykonuje wszystkie prace domowe, buduje ten dom razem z wami, jest prawdziwym partnerem, to nagle okazuje się, że jest „pantoflem”, a wy wolałybyście, żeby był bardziej „męski”. To znaczy jaki? Ma leżeć na kanapie z piwem w ręku i patrzeć, jak tańczycie wokół niego z odkurzaczem? Na koniec wplątujecie się w związek z kimś, z kim jesteście naprawdę nieszczęśliwe i wydzwaniacie do waszych byłych, błagając, by pozwolili wam do siebie wrócić.

Po drugie, rodziny partnera się nie wybiera. Zamiast cieszyć się, że wasz mężczyzna ma świetne relacje z matką, wy postanawiacie, że te relacje są zbyt bliskie, zbyt czułe, zbyt „dobre”. Klasyfikujecie natychmiast tę więź „matka-syn” jako chorą i patologiczną i stawiacie waszego faceta przed wyborem „ja albo twoja matka”. Zapominacie, że to jak partner traktuje swoją matką dużo mówi o tym, jak będzie w związku traktował was i jaki da przykład waszym synom… Odcinanicie waszych mężczyzn od bliskich im osób, które są dla nich ważne, dzięki którym RÓWNIEŻ są szczęśliwi. Zapominacie, że do tego związku oboje wchodzicie z jakimś bagażem doświadczeń i z jakimiś emocjonalnymi relacjami z innymi ludzmi.

Po trzecie, mężczyzna jest w waszym związku na takiej samej pozycji jak i wy.  Drogie, młodsze koleżanki. Miejcie w sobie odrobinę godności. Mężczyzna to nie maszynka do zarabiania pieniędzy na wasze przyjemności. Jest XXI wiek, nie zależymy już od naszych mężów, ojców, jesteśmy wolne. Chodzimy do pracy, decydujemy o tym z kim mamy być, kim chcemy być, ile chcemy zarabiać i na co wydamy naszą pensję. Kiedy kogoś kochasz, myślisz już nie tylko o sobie, ale również o tym, jak uszczęśliwić partnera. Jeśli oczekujecie drobnych niespodzianek, prezentów – dajcie też coś od siebie. Nie doprowadzajcie do sytuacji, w której on – żeby was nie zawieść – zaczyna brać kredyty na wymarzoną podróż, zapożyczać się na urodzinowy pierścionek z brylantem, bo inaczej usłyszy, że nie potrafi o was zadbać.

Przeżyłam z moim mężem 40 lat. Kłóciliśmy się jak każda para o drobnostki, mieliśmy swoje kryzysy, ale nigdy nie pomyślałam, że mogłabym od niego odejść. Bo potrafię docenić wszytskie jego dobre cechy i to, że wciąż wstaje pierwszy, by podać mi kawę do łóżka. Ja za to kładę się ostatnia i przynoszę mu szklankę wody, którą stawia na nocnym stoliku. Po 40 latach miłość to nie tylko fascynacja, ale również akceptacja, zrozumienie i wdzięczność za to, że razem udało nam się zbudować dobry, spokojny dom. Życzę wam, by i wam się to w końcu udało.


Zobacz także

Co się dzieje z twoim mózgiem, kiedy zostajesz rodzicem

Do widzenia Perfekcjo! Tak naprawdę nie istniejesz

To wszystko jest w twojej głowie. Zmień swoje myślenie, bo dziś Dzień Pozytywnego Myślenia